Agnieszka Niedźwiedź: Najpierw chcę zdobyć pas Invicty, później będziemy rozmawiać z UFC

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Agnieszka Niedźwiedź
Agnieszka Niedźwiedź Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Czuję się lepsza w wielu aspektach walki, ale na pewno nie zlekceważę przeciwniczki. Myślę tylko o zwycięstwie, chociaż niezależnie od wyniku obie powinnyśmy szybko znaleźć się w UFC - zapowiada Agnieszka Niedźwiedź (MMA 10-0) przed piątkową walką z Jennifer Maią (14-4-1) na gali w Kansas City. Stawką pojedynku będzie tytuł mistrzyni kategorii muszej (do 57 kg) organizacji Invicta FC.

Piątkowy pojedynek z Jennifer Maią o pas organizacji Invicta FC to dla Ciebie walka życia czy tylko krok w kierunku czegoś większego, tytułu mistrzyni UFC?
To na pewno najważniejsza walka w mojej dotychczasowej karierze. Jennifer będzie najmocniejszą rywalką, z jaką się spotkam. Ale wierzę w to, że przede mną są jeszcze ważniejsze pojedynki. Czuję się super, jestem dobrej myśli.

Brazylijka to numer jeden większości rankingów dywizji muszej, znajdujesz się w nich tuż za nią. Gdzie będziesz miała przewagę nad rywalką?
Czuję się od niej lepsza w wielu aspektach walki. Ale nie ma mowy o żadnym lekceważeniu. Mam do Jennifer duży szacunek. To mega zawodniczka, mistrzyni Invicty, ma w rekordzie pięć zwycięstw z rzędu. Dwa razy walczyła już na pełnym dystansie pięciu rund. To może być jej przewagą. Ale ja też mam sporo atutów, zobaczymy jak na nie odpowie.

Jeśli walka nie skończy się przed czasem, bez problemu wytrzymasz kondycyjnie 25 minut w klatce?
Jeszcze nigdy nie walczyłam na dystansie pięciu rund, trudno mi deklarować, że na pewno utrzymam wysokie tempo od początku do końca. Myślę, że z pod względem kondycyjnym jest fajnie, a dwie dodatkowe rundy nie powinny sprawić mi żadnej różnicy. Ale trzeba to potwierdzić w walce. Na sparingach nie mam problemów, jednak to zupełnie inna sytuacja niż w prawdziwym pojedynku. Wszystko wyjaśni się 8 grudnia w Kansas City.

Can’t wait for #InvictaFC26 #invicta #invictafc #mma #wmma #fight #andnew #champ #polishpower

Post udostępniony przez Aga "KUMA" Niedzwiedz (@niedzwiedzmma) 30 Paź, 2017 o 3:01 PDT

Przygotowujesz się do tego pojedynku od dawna. Zmienialiście coś w treningach w porównaniu do poprzednich walk?
Faktycznie, przygotowywać się do tej walki zaczęłam już niedługo po wakacjach. Trenowałam głównie w moim klubie, Grapplingu Kraków. Jedynym nowym elementem przygotowań były sparingi w Bielsku-Białej, z Martą Waliczek z tamtejszego Berserkers Team. Poza tym robiliśmy wszystko tak, jak przed poprzednimi walkami.

To już Twoje czwarte przygotowania do walki po urodzeniu syna Alana. Z każdymi kolejnymi łatwiej jest połączyć treningi z macierzyństwem?
To cały czas tak samo wymagające. Kiedy wydaje ci się, że jest już bardzo ciężko, wyskakuje coś nowego i jest jeszcze trudniej. Na treningach daję z siebie wszystko, ale rodzicielstwo i tak jest trudniejszą sprawą. Treningi to teraz dla mnie przyjemność i odskocznia od codziennego życia. Prawdziwa praca jest w domu, z dzieckiem i ogarnięciem wszystkich spraw. (śmiech)

W piątek stoczysz trzecią walkę dla największej kobiecej organizacji MMA na świecie. Jak Invicta wygląda organizacyjnie w porównaniu np. do Cage Warriors czy polskich federacji?
Jedyna większa różnica jest taka, że w Stanach zawodników do walki dopuszczają komisje, których przedstawiciele są obecni też na ważeniu i samej gali. Jest przez to więcej formalności. Poziom organizacyjny i cała otoczka na galach Invicty są podobne jak w brytyjskiej Cage Warriors, gdzie walczyłam dwa razy.

>> AGNIESZKA NIEDŹWIEDŹ: DOROSŁAM DO UFC. CHCĘ WALCZYĆ Z NAJLEPSZYMI <<

Kategorię muszą otworzyło ostatnio UFC. Niezależnie od wyniku walki obie z Maią traficie tam prędzej niż później?
Wydaje mi się, że tak. Pokazałyśmy z Jennifer na tyle dużo, że obie powinnyśmy znaleźć się w UFC. W ostatnim sezonie programu „The Ultimate Fighter”, który wyłonił pierwszą mistrzynię, startowały dziewczyny słabsze od nas. Jeśli UFC chce trzymać najwyższy światowy poziom, na pewno będą musieli ściągnąć mnie i Jennifer.

Był już kontakt z ich strony?
Nawet nie wiem. Skupiam się tylko na walkach, resztą zajmuje się mój menedżer Paweł Kowalik. Na razie nie zawracam sobie tym głowy. Najpierw muszę pokonać Maię i zdobyć pas, później będziemy rozmawiać z UFC.

Wracając do TUF-a, śledziłaś na bieżąco ostatni sezon?
W wolnych chwilach starałam się orientować, co dzieje się w programie. Może nie widziałam wszystkich odcinków od deski do deski, ale kilka udało mi się obejrzeć.

Program wygrała Nicco Montano, choć faworytkami były doświadczone Roxanne Modafferi i Barb Honchak. Spodziewałaś się takiego wyniku?
Myślałam, że wygra Roxy. Występowałyśmy razem na jednej z poprzednich gal Invicty. To bardzo pozytywna osoba, trzymałam za nią kciuki. Szkoda, że się nie udało. Nicco to odkrycie programu, startowała jako duży underdog. Ale ja lubię, kiedy ktoś, po kim nikt się tego nie spodziewa, uciera nosa faworytom.

Jak oceniasz poziom sportowy tego sezonu TUF-a?
Fajnie, że z dobrej strony pokazało się kilka młodych dziewczyn. Poziom nie był jednak mistrzowski. Gratuluję Nicco, ale wydaje mi się, że nie zachowa pasa długo. Czołówka kategorii do 125 funtów nie startowała w programie. Wiele zawodniczek czekało na rozstrzygnięcie turnieju. Dopiero teraz wezmą się za rywalizację o pas. Prawdziwą mistrzynię i ranking dywizji muszej poznamy w przyszłym roku.

Kilka dni temu UFC potwierdziło kolejną walkę Karoliny Kowalkiewicz, z którą doskonale znasz się ze wspólnych treningów. Jak oceniasz jej szanse z Jessiką Andrade?
Karolina jest naprawdę mega mocna. Będzie ciężko, ale powinna sobie poradzić z Jessiką. A jeśli wygra, będzie miała duże szanse na kolejną walkę o pas. Fajnie będzie znów zobaczyć ją w akcji, walczącą o najwyższe cele.

Wcześniej oddaliła się Twoja wymarzona walka z Joanną Jędrzejczyk, która po porażce z Rose Namajunas straciła pas UFC wagi słomkowej. To była dla Ciebie duża niespodzianka?
Bardzo duża. Myślałam, że Asia spokojnie wygra. Niestety, w sporcie czasem dzieją się takie rzeczy. Ta walka pewnie powstrzyma jej plany przejścia kategorię wyżej, w wywiadach zapowiadała, że chce przede wszystkim odzyskać pas. Trzymam za nią kciuki. Dla mnie tak czy inaczej jest i będzie mistrzynią. Zrobiła tyle dla rozwoju naszego sportu w Polsce, że wszystkie zawodniczki powinny być jej wdzięczne.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Joanna Jędrzejczyk o swojej biografii "Wojowniczka":

Wideo

Materiał oryginalny: Agnieszka Niedźwiedź: Najpierw chcę zdobyć pas Invicty, później będziemy rozmawiać z UFC - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3