Alfabet arbitra Tadeusza Tamy

Krzysztof Niekrasz
Słupszczanin Tadeusz Tama (rocznik 1961) był piłkarzem Gryfa. Później zaczął przygodę z sędziowaniem. Ma prawie 1000 przesędziowanych meczów piłkarskich. Teraz też wciela się jeszcze w rolę arbitra i to nie tylko na meczach charytatywnych. Obecnie jest obserwatorem i ocenia pracę na boisku swoich kolegów po fachu. Aktywnie działa w Pomorskim Związku Piłki Nożnej - Podokręg Słupski. Przedstawiamy alfabet futbolowy i życia codziennego Tadeusza Tamy.

A - jak Ania. Żona i towarzyszka życia od 39 lat. To ona od samego początku małżeństwa dbała i dba o mnie, i moją działalność sędziowską, obserwatora i społecznika, godząc pracę zawodową i domową. Dziękuję.

B - jak Bytów. W 1987 roku służbowa przeprowadzka ze Słupska do Bytowa. Tu zaczyna się nowy etap w życiu i kariera sędziowska. Odwiedziny ojczulka Czesława i kuzyna Edwarda (były piłkarz i trener Czarnych oraz sędzia, obserwator i delegat)zaowocowały namówieniem mnie do przystąpienia do kursu sędziowskiego. Na egzaminy zabrałem ze sobą sąsiada i przyjaciela Jerzego Glanca. Zaliczyłem je z wynikiem pozytywnym. Miałem też okazję poznać wspaniałych kolegów sędziów z regionu bytowskiego: Tadeusza Diuka, Jana Woronkowicza, Mirosława Leika (wszyscy już nie żyją), Jerzego Barzowskiego i Mariana Rudnika.

C - jak Czarni Słupsk i Czesław Tama. Czarni to drużyna, która towarzyszyła mi od urodzenia. Mój tata Czesław był jednym z najlepszych piłkarzy z tak zwanych "Smoluchów" (sam podziwiałem jego rajdy po prawym skrzydle i bramki zdobyte na słupskim stadionie przy ul. B. Krzywoustego, który już nie istnieje - dop. K.N.), a także inicjator nadania nazwy klubowi. Miło było oglądać mecze z grającym ojcem w towarzystwie śp. Stanisława Węgrzyna, Ryszarda Szatkowskiego, śp. znakomitego bramkarza Jerzego Rumaczyka.

D - jak działalność. Działałem i działam w dziedzinie rozrywki oraz sportu. Byłem i nadal jestem członkiem różnych komisji w Pomorskim Związku Piłki Nożnej. Również udzielam się w spotkaniach rozrywkowych (przy muzyce o sporcie), grając i śpiewając. Jako sędzia lubię prowadzić zawody dzieciom i odbojom. Do tego namówili mnie Józef Konecki i Jolanta Karska, mama dwóch bardzo dobrych sędziów Łukasza i Sebastiana.

E - jak emocje. One udzielają się we wszystkich działalnościach życia. Uważam, że to zdrowy objaw.

F - jak film. Lubię filmy przygodowe, komedie i s-f. Dają odprężenie.

G - jak Gryf Słupsk. W tym klubie zadebiutowałem jako junior. Miałem zaszczyt być podopiecznym trenerów śp. Jerzego Krzysztofowicza i Tadeusza Spionka. Z drużyny wspominam dobrego kolegę Romana Bogdzię.

H - jak humor. Prawie zawsze mi towarzyszy. Jestem rozrywkowym panem, który lubi humor, śpiewać i opowiadać kawały.

I - jak igrzyska olimpijskie. Co 4 lata oglądam i kibicuję wszystkim sportowcom uczestniczącym w światowym święcie sportu. Szczególnie dumny jestem, gdy widzę Polaków na podium.

J - jak juniorzy. Lubiłem sędziować rozgrywki drużynom tej kategorii wiekowej. Wbrew pozorom nie było to takie łatwe, jakby się wydawało. Arbitraż w tych ligach pozwolił mi zastosować uwagi poczynione przez obserwatorów w klasach wyższych.

K - jak Karol Wojtyła (papież Jan Paweł II). Mówią, że to przekleństwo "Obyś żył w ciekawych czasach". A takie to czasy trwają do dziś. Ten człowiek odmienił życie naszego narodu, co przyczyniło się do zmiany w postępowaniu i w innym rozwiązywaniu życiowych problemów. Papież to bardzo ważna postać w moim życiu.

L - ludzie i Lauber. Dzięki sportowi miałem możliwość w dotychczasowym życiu spotkać niesamowitych i ciekawych ludzi ze świata polityki, sportu i rozrywki. Lauber w Słupsku to zakład, w którym obecnie jestem zatrudniony i pewnie będę w nim do emerytury. Pracuję z dobrymi ludźmi, takimi jak: Beata Nehring, Paweł Milczarek czy koledzy z działu CBR.

Ł - jak Łódź. W tym mieście w Wojskowej Akademii Medycznej odbywałem czynną służbę wojskową.

M - jak mama Zofia (w tym roku - w lipcu - zmarła). Bardzo dobra duszyczka wszystkich piłkarzy i sędziów za czasów działalności mojego taty. Prała, prasowała i przygotowywała stroje dla drużyny, a później dla sędziów. Takie to były czasy. Miała dużą cierpliwość, wytrwałość i wyrozumiałość, żeby wszystko utrzymać w ryzach. Mąż piłkarz, trener, sędzia i obserwator. Syn sędzia, muzykant i obserwator oraz moja bezbłędna siostra Irenka.

N - jak notes. Jest ze mną od 2000 roku. Tzw. "czarna teczka’’ zawiera wszystkie zapiski, dobre decyzje oraz popełnione błędy przez sędziów.

O - jak obserwator. To już 20 lat pełnienia tej funkcji od B-klasy do II ligi. To trudna i niewdzięczna praca oceniania sędziów na boisku. Plusem jest to, że być może moje uwagi i spostrzeżenia pomogły w karierze niektórych kolegów sędziów. Wśród nich byli: Dawid Piasecki, Hubert Sawicki, Łukasz Karski, Mirosław Cyrson.

P - jak przyjaciele. Uważam, że nie mam wrogów. Przyjaciele pomagają w życiu codziennym i w pasji. Mógłbym wymienić dużo takich osób. Z tych najbliższych to: śp. Andrzej Szczepański, Ryszard Nowakowski, Edward Tama czy obecny przewodniczący Komisji Sędziowskiej - Jarosław Boratyński. Przepraszam przyjaciół, których pominąłem.

R - jak rodzina. Niestety, nie udało się zaszczepić wątku sportowego u moich dzieci, ale posiadam wspaniałą rodzinkę z wnuczętami na czele. Może oni załapią sportowego bakcyla. Ania żona, Arkadiusz i Agnieszka - wszyscy mają się dobrze i wspierają mnie.

S - sędziowanie. Sędziuję od 1987 roku do dnia dzisiejszego. Wszystkie mecze są ważne, ale są takie które utrwaliły się szczególnie w pamięci na trwale. Do nich zaliczają się: Orły Górskiego - reprezentacja Szwajcarii w Bytowie (same legendy i trener śp. Kazimierz Górski - przeżycie nie do opisania, chociaż tylko byłem jako sędzia asystent); Goplania Inowrocław - Kaszubia Kościerzyna - pomeczowy horror, aż szkoda wspominać.

T - tolerancja. Jak mówią w środowisku sędziowskim jestem zbyt tolerancyjny. Mam to po ojcu.

U - jak Ustka. Lubię wyjazdy latem do tego nadmorskiego miasta.

W - jak wspomnienia. Mam ich sporo nie tylko z życia futbolowego.

Z - jak Zielona (chodzi o ulicę w Słupsku). Tam znajduje się stadion, na którym spędziłem wiele lat jako piłkarz, sędzia i obserwator. Nadal go odwiedzam.

Ż - jak żółta kartka. Udzielana jest za przekroczenia wynikające z przepisów gry. Nie było ich dużo, ale jedna została w pamięci. Napomnieniem ukarałem byłego reprezentanta kraju Piotra Rzepkę. Jak się po meczu wyraził w "Przeglądzie Sportowym’’ , że była to jego najsympatyczniejsza kartka w karierze, bo dana w sposób kulturalny i z uśmiechem na twarzy.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 grudnia, 15:41, Gość:

jeden z "asów" laubera haha

wszystko wie i na wszystko ma odpowiedź

G
Gość

jeden z "asów" laubera haha

Dodaj ogłoszenie