Anita Włodarczyk i jej plan drogi do tytułu mistrzyni świata w rzucie młotem w 2019 roku

  • Sportowy24

Tomasz Biliński

Anita Włodarczyk wśród celów na 2019 r. ma obronienie tytułu mistrzyni świata w rzucie młotem. Najważniejsza impreza tego sezonu na przełomie września i października odbędzie się w Katarze, gdzie mistrzyni olimpijska trenuje od dwóch lat. - To był jeden z powodów, dlaczego jeździmy tam na zgrupowania. Podczas mistrzostw nic mnie tam nie zaskoczy - przekonywała 33-letni lekkoatletka, która od września leczyła kontuzję.

Berlin, rok 2009. Anita Włodarczyk na Stadionie Olimpijskim zdobywa swój pierwszy złoty medal mistrzostw świata. W euforii doznaje kontuzji lewej stopy, przez którą końcówce sezonu ma z głowy.

Berlin, rok 2018. Anita Włodarczyk na Stadionie Olimpijskim czwarty złoty medal (a piąty w ogóle) mistrzostw Europy. Po zawodach odczuwa dyskomfort w prawej stopie. Niespełna miesiąc później musi przejść zabieg.

- Historia zatoczyła koło - stwierdziła dwukrotna mistrzyni olimpijska. - Tłumaczę to sobie tak, że musiało do tego dojść, bo organizm był przeciążony pracą. Pomyślałam też, że ktoś musi nade mną czuwać, bo kontuzja przytrafiła się akurat przez sezonem, w którym mistrzostwa świata są jego zakończeniem. Ostatni taki, i to jeszcze beze mnie, był w 2000 r., gdy igrzyska olimpijskie w Sydney odbyły się w drugiej połowie września.

Mistrzostwa świata w Katarze zostały zaplanowane jak najpóźniej głównie ze względu na upały we wcześniejszych miesiącach. Dla Włodarczyk to nie problem. - Po kontuzji każdy tydzień na treningi jest cenny - wyjaśniła, zawodniczka z Rawicza.

Poza tym Katar nie ma dla niej żadnych tajemnic. - Przy pierwszym zetknięciu Katar jest egzotyką. Jednak od dwóch lat jeździmy tam na zgrupowania. Organizowane tam mistrzostwa świata były jednym z powodów, dla których na to się zdecydowaliśmy. Chodziło o to, żeby wszystko poznać. Tamtego klimatu czy jedzenia nie można porównywać do warunków w Stanach Zjednoczonych czy nawet w Japonii albo Chinach. Jednak obecnie w Katarze czuję się jak w domu i nic mnie tam nie zaskoczy - zapowiedziała Włodarczyk.

Przerwę między sezonami spędziła na leczeniu zerwanego więzadła skokowo-strzałkowego przedniego oraz uszkodzenie piętowo-strzałkowego. Konieczny był zabieg. - Po nim przez tydzień siedziałam w domu, co w moim przypadku nie jest łatwe. Początkowo myślałam, że fajnie, bo nadrobię zaległości w książkach i filmach, ale wkrótce to się zmieniło, bo ile można to robić! - śmiała się Włodarczyk. - Wprawdzie nigdy nie miałam problemu z motywacją do pracy, ale po takiej przerwie chęci do pracy mam jeszcze większe - podkreśliła zawodniczka, która w międzyczasie była w Tokio, by zrobić rekonesans przed igrzyskami w 2020 r.

Zwykle mistrzyni olimpijska z 2012 i 2016 r. rozpoczynała sezon podczas majowych mityngów. Na razie niemożliwe jest stwierdzić, czy w tym roku będzie podobnie.

- Od września byłam wyłączona z treningu. Przechodziłam intensywną rehabilitację, codziennie zajmowała mi trzy godziny. Gdy po miesiącu zdjęłam gips, zdziwiłam się, jak bardzo w takim czasie mogą skurczyć się mięśnie. Przede wszystkim muszę je odbudować, a także obudować. Od trzech tygodni ćwiczę górne partie mięśni. Resztę będziemy dokładać podczas obozów - tłumaczyła zawodniczka Krzysztofa Kaliszewskiego.

W poniedziałek Włodarczyk rozpoczęła zgrupowanie w Afryce. Kolejne będzie miała w Stanach Zjednoczonych, a także w Katarze.

- Pierwszy obóz będzie bardzo ciężki. Jestem gotowa na mnóstwo zakwasów. Gdybym nie uprawiała sportu wyczynowo, nie byłoby o czym mówić. W codziennym funkcjonowaniu noga mnie nie boli. Jednak podczas treningów ból jest duży. Stopa była usztywniona, mięśnie i ścięgna mam zastane. Dlatego w Afryce praca będzie ogólnorozwojowa, by przygotować organizm do wysiłku. Nie sądzę, że wezmę młot do ręki i od razu będę nim rzucać. Wprawdzie niczego nie można wykluczyć, ale wiem, że lepiej odpuścić tydzień czy dwa, zamiast się pospieszyć i później pluć sobie w brodę, bo kontuzja się odnowiła. Myślę, że dopiero od następnego obozu, w Stanach Zjednoczonych, wejdziemy w pełny trening, czyli z rzutami i ich techniką - wyjaśniła Włodarczyk, która w tym roku chciałaby ponownie rzucić więcej niż 80 m. Rekord świata – 82,98 m – pobiła w 2016 r. W Berlinie rzuciła „tylko” 78,94 m.

Anita Włodarczyk: Nie będę się spieszyć z rzucaniem, by później nie pluć sobie w brodę

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3