Bakcyla strzeleckiego zaszczepił jej dziadek myśliwy. Rozmowa z Aleksandrą Filipowicz

Krzysztof Niekrasz
Rozmowa z Aleksandrą Filipowicz, utalentowaną strzelczynią lęborskiego klubu Lider Amicus, która jest aktualną mistrzynią i rekordzistką Polski w karabinie sportowym 40 strzałów leżąc w grupie młodziczek.

Czy wcześniej próbowałaś sił w innych dyscyplinach sportowych (np. siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka) zanim trafiłaś do sekcji strzeleckiej?

Tak. Swoją przygodę ze sportem rozpoczęłam na pływalni Rafa w Lęborku już jako czterolatka. Pływanie było dyscypliną sportową, którą starali się zainteresować mnie rodzice. Dzięki niemu udało mi się przełamać swoje pierwsze obawy i uwierzyć we własne możliwości. Nauczyłam się dobrze pływać i startowałam kilka razy w zawodach. Jeździłam też konno. Zazwyczaj w soboty i niedziele byłam częstym gościem w Stajni "Koniczynka" w Krępie Kaszubskiej, gdzie jako wolontariuszka uczestniczyłam w zajęciach hipoterapeutycznych.

Od kiedy masz kontakt ze strzelectwem?

Pierwsze moje zetknięcie z bronią miało miejsce w wieku dwunastu lat, gdyż mój dziadek jest myśliwym i często zabierał mnie ze sobą na polowania do lasu oraz opowiadał i tłumaczył reguły, zasady obowiązujące przy posługiwaniu się bronią, a także cel, któremu ma służyć jej użycie. Nie wiem jak potoczyłaby się moja przygoda ze strzelectwem, gdybym nie rozpoczęła nauki w Społecznej Językowej Szkole Podstawowej w Lęborku, gdzie miałam możliwość realizowania swoich zainteresowań w ramach organizowanych tam zajęć ze strzelectwa.

Jakie były początki twojego trenowania?

Przyszłam na strzelnicę z ciekawością, byłam zarazem zainteresowana jak i mocno onieśmielona: miejsce, atmosfera i odpowiedzialność robiły swoje, ale już po krótkiej rozmowie ze szkoleniowcem Robertem Biczkowskim poczułam się dużo lepiej i pewniej. Moje pierwsze strzały były trochę spontaniczne i chaotyczne, ale trener zauważył w nich jakąś prawidłowość. Ja sama nie do końca wiedziałam czy poszło mi dobrze, czy nie. Pierwsze strzelanie z karabinu kulowego to było dla mnie duże wyzwanie. Samo przygotowanie do rozpoczęcia strzelania też zawsze ma swój wyjątkowy charakter i jest swoistą ceremonią. Towarzyszy mu wyciszenie i maksymalna koncentracja. Stan ten sprzyja uzyskiwaniu dobrych wyników. Po pierwszych oddanych strzałach na prawdziwych już treningach trener zauważył coś wartego uwagi w moim podejściu i nastawieniu do strzelania. Uzyskane wyniki może jeszcze nie były zachwycające, ale rokowały nadzieję na poprawę. Te moje pierwsze wrażenia oraz serdeczność i z jaką się spotkałam ze strony trenera, a także jego optymizm, co do moich możliwości, utwierdził mnie w przekonaniu, że strzelectwo jest dobrym pomysłem na rozpoczęcie nowej sportowej przygody. Trener spytał mnie, czy nie chciałabym dołączyć do klubu. Początkowo nie byłam jeszcze w stu procentach przekonana, ale teraz cieszę się bardzo, że podjęłam właściwą decyzję.

Kto miał największy wpływ na to, że zostałeś strzelczynią?

Trener Robert Biczkowski. Ze strony rodziców również spotkałam się z pełną aprobatą i pomocą. Byli zadowoleni, że spędzam aktywnie czas i zawsze mnie zachęcali do samodzielności w podejmowaniu i realizacji swoich planów. Uwielbiam strzelać i cieszę się z uzyskiwanych coraz lepszych wyników.

W jakich konkurencjach się specjalizujesz?

W karabinowych.

Ile razy trenujesz w tygodniu?

Na treningach staram się być jak najczęściej. Aktualnie, jak jestem w domu, trenuję trzy - cztery razy w tygodniu. Gdy wyjeżdżam do szkoły do Gdyni wówczas mam zajęcia tylko dwa - lub trzy razy.

Jak oceniasz współpracę z Robertem Biczkowskim?

Bardzo dobrze. Trener jest osobą bardzo wyrozumiałą i nastawioną na współpracę ze swoimi podopiecznymi. Potrafi nas wszystkich motywować i zachęcać do dalszej jeszcze bardziej wytężonej pracy nad sobą. Jest dla nas zarówno przyjacielem, jak i wzorem do naśladowania. Jego cenne wskazówki i podpowiedzi staramy się wykorzystywać możliwie jak najlepiej. W trudnych momentach zawsze możemy liczyć na jego pomoc.

W 2020 roku uczestniczyłaś w kilku imprezach strzeleckich w kraju. Jakimi wynikami może pochwalić się Aleksandra Filipowicz?
Z powodu epidemii nie wszystkie zawody doszły do skutku. W lipcu uczestniczyłam w mistrzostwach strefowych w Bydgoszczy i tam na strzelnicy Zawiszy udało mi się uzyskać, jako młodziczce, bardzo dobre wyniki. Zdobyłam komplet złotych medali w trzech konkurencjach: karabinie sportowym leżąc 40 strzałów na 50 metrów, karabinie sportowym 3x20 strzałów na 50 metrów i w karabinie pneumatycznym 40 strzałów na 10 metrów. Ponadto udało mi się zdobyć złoty medal w karabinie sportowym 40 strzałów leżąc podczas mistrzostw Polski młodziczek na obiekcie Śląska we Wrocławiu. Tam uzyskałam wynik 411,7 pkt, który jest nowym rekordem krajowym młodziczek. Miałam również dużą szansę na zdobycie drugiego krążka w karabinie sportowym (strzelanie z trzech postaw), ale ostatecznie zabrakło mi łutu szczęścia i zakończyłam strzelanie na czwartym miejscu z rezultatem 560 pkt, który jest moim nowym rekordem życiowym lepszym o 13 oczek.

W jaki sposób przeżywałaś te swoje dotychczasowe sukcesy i czy byłaś z nich usatysfakcjonowana?

Byłam niezmiernie zadowolona ze swoich postępów w strzelaniu z karabinu kulowego. Poza medalami cieszyłam się jeszcze z ósmego miejsca w mistrzostwach juniorów młodszych, ponieważ był to mój pierwszy start z zawodniczkami, które były ode mnie dużo bardziej doświadczone, no i starsze.

Co to jest koncentracja i jaką rolę odgrywa ona przed zawodami?

Koncentracja to zjawisko polegające na skupieniu i może nastąpić pod wpływem świadomego działania człowieka, który w konkretnej chwili chce wykonać dokładnie powierzoną pracę. Zawsze przed każdą konkurencją muszę się skoncentrować na sobie i "wyłączyć" wszystko inne, co mi zaprząta umysł. Pomaga mi w tym skupienie się na oddechu, a także motywacyjne myśli.

Kto jest twoim wzorem strzeleckim do naśladowania?

Raczej nie posiadam takiego wzoru. Zawsze chcę poprawiać swoje wyniki być coraz lepsza i tak chyba zostanie.

Jakie korzyści masz z uprawiania strzelectwa?

Poznałam wielu wspaniałych ludzi.

Do jakiej szkoły uczęszczasz i jak powodzi się tobie w szkole, jaki masz ulubiony przedmiot?

Jestem uczennicą Towarzystwa Edukacji Bankowej w Gdyni. Chodzę do pierwszej klasy technikum o kierunku weterynaryjnym. Moje oceny nie są najgorsze, a moim ulubionym przedmiotem jest niezmiennie od paru lat język polski.

Najlepsze twoje koleżanki ze środowiska strzeleckiego i szkolnego to...

Ze strzelnicy jest to Jakub Kozłowski, Maria Baranowski oraz Patryk Erni.

Jak przedstawia się plan twoich startów w 2021 roku?

Na razie go nie mam. Najpierw musi minąć pandemia koronawirusa.

Wizytówka Aleksandry Filipowicz

  • Data i miejsce urodzenia: 8.07.2005 r., Lębork.
  • Rodzice: Lidia i Sławomir Filipowicz.
  • Wzrost/waga: 172 cm, wagą nie chcę się chwalić.
  • Pseudonim: nie mam.
  • Hobby poza sportem: nadal jazda konna i słuchanie muzyki.
  • Ulubiony film: nie film, a serial "Kimetsu no Yaibai".
  • Ulubiony deser: lody.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie