Brexit może pogrążyć brytyjską premier. Theresa May przegrywa historyczne głosowanie w Izbie Gmin. Co dalej? Będzie nowe referendum?

Katarzyna Stańko

Wideo

Źródło: RUPTLY

Dodaj komentarz:
Udostępnij:
We wtorek brytyjska Izba Gmin głosowała nad ustawą dotyczącą porozumienia vs. brexitu, które premier Wielkiej Brytanii podpisała z Unią Europejską 25 listopada. 9/10 bukmacherów obstawiało, że ustawa zostanie odrzucona przez Parlament. Brytyjski Parlament nie poparł proponowanej przez rząd umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej 432 posłów było przeciw, a 202 za. Szef partii opozycyjnej Jeremy Corbyn chce głosowania nad votum nieufności dla rządu May. Debata w środę. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker skomentował wyniki głosowania na Twitterze:"Z żalem przyjmuję wyniki głosowania w brytyjskim Parlamencie i mam nadzieję, na szybie wyjaśnienie stanowiska Wielkiej Brytanii."

Wtorkowa debata nad brexitem w brytyjskim parlamencie była emocjonująca. Premier May prosiła parlamentarzystów, aby nie zawiedli Brytyjczyków i zagłosowali za porozumieniem, które premier wynegocjowała dla swojego kraju. - Brak porozumienia oznacza groźbę kryzysu gospodarczego – mówiła May. Jednak przeciwko premier opowiedziała się nie tylko opozycja, ale również około 100 posłów jej własnej partii konserwatywnej. - Wtorkowe głosowanie było testem, czy istnieje większość parlamentarna i czy Teresa May może dalej rządzić – mówi Agencji Informacyjnej Polska Press dr Przemysław Biskup, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Od samego początku bardzo wiele wskazywało, że takiej większości nie było.

W czasie trwającej debaty pojawiały się nieprawdziwe informacje, jak ta, że niemiecki rząd zaoferował Wielkiej Brytanii dodatkowe gwarancje zawarcia korzystnej umowy handlowej z UE. May obiecywała dalsze negocjacje mowy brexitowej prosząc posłów o poparcie.

Egzotyczna koalicja w brytyjskim parlamencie
Aby przeforsować porozumienie Teresa May potrzebowała 320 głosów w Izbie Gmin. Jednak na brytyjskiej scenie politycznej powstała egzotyczna koalicja najtwardszych zwolenników brexitu i jego przeciwników zarówno z partii konserwatywnej, macierzystej partii Teresy May rządzącej obecnie Wielką Brytanią, jak i opozycyjnej Partii Pracy. Posłowie obu grup są niezadowoleni z porozumienia brexitowego, które zawarła z UE premier Teresa May 25 listopada. Dla jednych jest zbyt radykalne, dla innych niewystarczające. - Tak naprawdę ok. 75% posłów w Izbie Gmin nie chce brexitu, ale musi szanować wynik referendum z 2016 r., w którym większość Brytyjczyków opowiedziała się za wyjściem ze Wspólnoty (51,89 proc. głosujących, przeciw 48,11 proc.). Dziś społeczeństwo brytyjskie zasadniczo wciąż jest tak samo podzielone, jak było dwa lata temu - mówi AIP dr Przemysław Biskup, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Opozycyjna Partia Pracy i jej lider Jeremy Corbyn, sam będący zwolennikiem brexitu, mimo, że zdecydowana większość jego posłów woli pozostać w UE, traktuje głosowanie przede wszystkim jako grę polityczną wymierzoną przeciwko konserwatystom. Chce on doprowadzić do votum nieufności dla rządu May i wcześniejszych wyborów – dodaje dr Biskup.

Punkty sporne porozumienia
- Przeciwni umowie są tzw. brexiterzy, którzy uważają, że umowa podpisana 25 listopada w Brukseli nie gwarantuje prawdziwego wyjścia z UE. Zawiera ona ich zdaniem zbyt wiele ustępstw wobec UE i zachowuje zbyt wiele powiązań Wielkiej Brytanii ze Unią – mówi dr Biskup. Głównym przedmiotem sporu jest status granicy na wyspie Irlandii, która musiałaby zostać odbudowana w przypadku braku porozumienia. Drugi punkt sporny to 39 mld funtów (50 mld euro), które Zjednoczone Królestwo musi na mocy tej umowy wypłacić UE do końca 2020 r. - Zdaniem brexiterów Wielka Brytania nie otrzymuje w zamian za tzw. rachunek rozwodowy nic istotnego. Brexiterzy są gotowi zapłacić jakieś pieniądze, ale w zamian za gotową umowę handlową, a skoro nie ma takiej umowy ani wiążącej prawnie promesy w tym traktacie, tylko jest deklaracja zawarta w części będącej  deklaracją polityczną, treść umowy nie gwarantuje brexitu – wyjaśnia dr Biskup. Krytycy umowy z pozycji anty-brexitowych, uważają, że Wielka Brytania będzie ponosić koszty funkcjonowania w UE, nie mając przy tym praw członkowskich.

Skomplikowany rozwód z UE
Wtorkowe głosowanie było tak naprawdę dopiero głosowaniem nad uchwałą o skierowaniu do prac parlamentarnych ustawy ratyfikującej porozumienie brexitowe z 25 listopada. Zatem było tak naprawdę jednym z etapów właściwej ratyfikacji umowy brexitowej. Wciąż nie wiemy, kiedy i czy ona nastąpi. Datę określi ustawa. Wiemy jednak, że według obecnego stanu prawnego (brytyjska ustawa o wyjściu z UE z czerwca 2018r.), brexit ma nastąpić 29 marca o godzinie 23 czasu Greenwich. Niezależnie, czy brytyjski Parlament poprze wynegocjowaną przez May umowę czy nie. Jako normalna ustawa musi mieć trzy czytania w każdej z izb parlamentu (Izbie Gmin oraz Izbie Lordów).

Scenariusze
Porażka Theresy May oznacza konieczność wydania oświadczenia, co dalej z brexitem i jakie działania brytyjska premier podejmie w najbliższym czasie. Ma 3 dni na zaprezentowanie w Parlamencie planu B vs. brexitu. Niewykluczona jest organizacja kolejnego referendum vs brexitu, co proponuje część posłów, oraz próba renegocjowania umowy brexitowej z UE. Jednak zarówno Donald Tusk, jak i J.C. Juncker wykluczają jakiekolwiek ustępstwa na rzecz Wielkiej Brytanii i renegocjowanie porozumienia o jej wyjściu ze Wspólnoty. Prawdopodobne jest również ustąpienie Teresy May, która nie posiadając większości parlamentarnej nie będzie w stanie rządzić. Chociaż rządy koalicyjne w warunkach brytyjskich się nie sprawdzają.

Do braku porozumienia szykuje się właśnie brytyjski rząd. Według doniesień mediów wojsko na Wyspach przygotowuje się do tłumienia ewentualnych zamieszek na wypadek twardego brexitu, a władze wprost informują, że szpitale i placówki medyczne mają przygotowane zapasy leków. Zapasy produktów, które dotychczas brytyjskie firmy eksportowały z Unii Europejskiej, przygotowują też sklepy.

Co to jest twardy brexit?
Brak porozumienia vs. brexitu oznacza wiele utrudnień zarówno dla Brytyjczyków jak i dla wszystkich obywateli UE. Wytyczne dotyczące takiej sytuacji (tzw. twardego brexitu) Komisja Europejska przygotowała już pod koniec ubiegłego roku (chodzi o podstawowe założenia w zakresie sytuacji obywateli, usług finansowych, ruchu lotniczego, kontroli granicznych i celnych oraz transportu).

POLECAMY:

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łodzianin
Angole wybrali niezależność od decyzji Francuzów i Niemców.

Tylko nie wiem, dlaczego martwi się tym lokalny b.r.u.k.o.w.i.e..c.
//
Ile lat zajmie naprawa Waszego prawa aby wyeliminować bzdurne unijne przepisy!!!
R
RobG56
Brexit to sprzeciw etyczny. I jako taki nie podlega negocjacjom.
Dodaj ogłoszenie