Chcemy wygrać z rakiem. Maria Kaczyńska zainaugurowała kampanię profilaktyki onkologicznej

Karolina Parczewska
Maria Kaczyńska z laurką i kwiatami od dzieci z oddziału onkologii wrocławskiego szpitala.
Maria Kaczyńska z laurką i kwiatami od dzieci z oddziału onkologii wrocławskiego szpitala.
Na przegląd z samochodem biegamy co roku, a z samym sobą od wielkiego dzwonu. Tę trudną sytuację - nieświadomość i lęk przed nowotworem - ma zmienić zainaugurowana dziś przez prezydentową Marią Kaczyńską kampania profilaktyki onkologicznej.

Na piątkowej konferencji w warszawskim Belwederze, która otworzyła Ogólnopolską Kampanię Profilaktyki Onkologicznej "Co wiem o sobie? Co wiem o Tobie? Chcemy wygrać z rakiem" spotkali się przedstawiciele medycyny, duszpasterstwa hospicyjnego, organizacji pozarządowych, pacjentów oraz mediów. Akcja została zainaugurowana z inicjatywy pary prezydenckiej - Lecha i Marii Kaczyńskich.

- W Polsce wciąż za mało osób zgłasza się na badania przesiewowe w kierunku wykrywania raka - zaznaczyła małżonka prezydenta. - Apeluję i będę apelować, by badania takie, jak cytologia i mammografia zostały wpisane na listę badań obowiązkowych.

Maria Kaczyńska zwróciła również uwagę na to, że nowotwory dotykają także mężczyzn, którzy problem nowotworu bagatelizują i wstydzą się badań prostaty.

Doktor Janusz Mader, prezes Polskiej Unii Onkologii poinformował, że tylko wczesne wykrycie choroby daje pacjentom szansę na pełne zdrowie. Jednak zaledwie 20 proc. osób, dotkniętych chorobą nowotworową w Polsce podejmuje leczenie we wczesnym stadium raka. To stanowczo za mało - w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 80 proc.

- Przeszkoliliśmy już 10 tysięcy lekarzy rodzinnych w zakresie wczesnego wykrywania zmian nowotworowych - poinformował doktor Mader. - Zostało nam dziesięć, dwanaście tysięcy lekarzy. Jeździmy do nich w soboty, bo tylko wtedy lekarze mają czas, i podnosimy ich wiedzę oraz świadomość, wyczulamy ich.

- Będziemy się bać zawsze tej choroby i badań związanych z tą czy inną chorobą przewlekłą - mówiła Mariola Kosowicz, psychoonkolog. - Jednak jest to już choroba przewlekła, a nie jak do niedawna śmiertelna. Strach z nią związany nie może przerodzić się w paraliżującą panikę. Nie bójmy się nowotworu, to nie koniec życia. Życie z chorobą staje się po prostu trudniejsze.

Krystyna Kaszuba, współzałożyciela stowarzyszenia Różowa Wstążka i wieloletnia naczelna "Twojego Stylu", wspominała początki akcji profilaktycznych dla kobiet w Polsce sprzed czternastu laty. - Tamte czasy to epoka dinozaurów, kobiety nie wiedziały, co to jest rak piersi, który zbierał ogromne żniwo - przypomniała Krystyna Kaszuba. - Dziś mamy wspaniałych lekarzy, medycynę, która stoi na wysokim poziomie.
Podczas konferencji, uczestnicy obejrzeli fragment wzruszającego filmu "Szpital odzyskanej nadziei" w reżyserii Małgorzaty Imielskiej i Tomasza Wiszniewskiego. Jego bohaterami są ludzie z nowotworem i ich rodziny, którzy pokazali, że rak to nie wyrok, że nie można tracić nadziei i dawać z siebie jak najwięcej w walce z chorobą, bo można ją pokonać. - Warto wydać 30, 100 czy 200 zł za badanie całego organizmu i mieć spokój, pewność - zaznaczają bohaterowie produkcji.

Krystynę Kaszubę zaniepokoił fakt, że "Szpital odzyskanej nadziei" nadawany był w telewizji o późnej porze. - Taki film powinien być szeroko promowany i dostępny dla wszystkich - zaznaczyła Kaszuba.

Wiceminister zdrowia w rządzie premiera Donalda Tuska, Marek Twardowski, obiecał, że kryzys gospodarczy nie dotknie profilaktyki i leczenia onkologicznego. - Jest to dział priorytetowy w naszym sektorze - zaznaczył.

Doktor Mader zaznaczył, że każdego dnia powinniśmy stosować profilaktykę onkologiczną, co nie jest trudne. Wystarczy uprawiać sport (przynajmniej półgodzinny spacer dziennie), unikać stresu, tytoniu i przypadkowych kontaktów seksualnych, ograniczyć picie alkoholu, nie dopuszczać do nadwagi, opalać się z umiarem, zaszczepić się przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby, nie lekceważyć chorób i stanów zapalnych oraz badać się, jeżeli w naszej rodzinie występował nowotwór.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nie boję się RAKA. Ja się boję NASZEJ SŁUŻBY ZDROWIA I CYNICZNYCH LUDZI, KTÓRZY W NIEJ PRACUJĄ. Wiem, że nie rak zabija w stu procentach, lecz czas, którego my chorzy nie mamy. Kolejki, limity, ograniczenia i brak wiedzy i rutyna lekarzy.
G
Gość
W dniu 07.02.2009 o 11:34, Gość napisał:

Każdy chory onkologicznie jest leczony. NFZ ewntualnie odmawia refundacji zbyt drogich leków.Wobec powyższego, czemu torpedujecie inicjatywę zachęcającą do profilaktyki?



Skoro NFZ odmawia refundacji drogich leków , a to znaczy, ze odmawia leczenia chorych !
Leczyc sie trzeba i kontrolowac, ale polski rzad musi natychmiast rozwiazac NFZ / pozeracza naszych pieniedzy /!
G
Gość
Każdy chory onkologicznie jest leczony. NFZ ewntualnie odmawia refundacji zbyt drogich leków.
Wobec powyższego, czemu torpedujecie inicjatywę zachęcającą do profilaktyki?
G
Gość
Co za bzdury, profilaktyka ? Co z ludzmi u ktorych wykryja raka to NFZ nie daje pienuiedzy na leczenie bo twierdzi, ze leki sa drogie. ile razy pokazuja w telewizji reportaze i pisze prasa , ze NFZ nie zgadza sie na finansowanie lekow na nowotwory bo sa drogie.
Co za zakłamanie, NFZ trwoni nasze pieniadze, zyja w lususach, kazd pracownik ma gabine, jezdza limuzynami, maja wysokie pensje, nagrody.
Kiedy w POlsce skonczy sie Narodowa Fikcja Zdrowia, po co nam ten urzad to starta pienidzy na utzrymywanie sztabu urzedasów ? Pieniadze te przeznaczyc na leczenie chorych. Rozwiazac NFZ !
Oto kilka przykładow jak NFZ traktuje chorych na nowotwory w Polsce !

Ostatnio w telewizji pokazywali chorego na raka nerki gdzie NFZ odmówił mu finansowania leku na nowotwór, bop stwierdzili ,ze lek jest drogi . Teraz ten czlowiek ma przrzuty do płuc i mozgu. W tym wywiadze z chorym bral udział równiez znany polski aktor Krzysztof Kolberger równiez chory na nowotwór nerki i twierdzil ,ze był leczony tym lekiem i dzieki niemu tylko przezył tyle lat.

Zgroza! NFZ każe mi umrzeć
Urzędnicy ocenili, że nie opłaca im się ratować życia ciężko chorej kobiety
Ile wyroków śmierci jest w stanie znieść normalny człowiek? Umierająca Katarzyna Hanysz (38 l.) z Oleśnicy taki przerażający werdykt usłyszała już trzykrotnie. Raz, gdy ponad dwa lata temu dowiedziała się, że jej ciało toczy złośliwy nowotwór wątroby. Kolejne dwa razy, kiedy NFZ odmówił leczenia, które może przedłużyć jej życie.
– Bezduszni urzędnicy skazują mnie na śmierć. Uważają, że moje leczenie jest zbyt kosztowne – mówi załamana kobieta. I zwraca się z dramatycznym apelem do tych, którzy są jej ostatnią deską ratunku: – Z całych swoich sił, choć jest ich już tak niewiele, błagam panią minister Ewę Kopacz (52 l.) i pana prezesa Jacka Paszkiewicza (46 l.) o szansę na życie! Proszę, pomóżcie mi!

Pani Kasia jest drobną blondynką o dużych orzechowych oczach. Mimo gehenny, którą zafundowali jej urzędnicy NFZ, w tych oczach cały czas tli się wiara, że uda jej się pokonać śmiertelną chorobę, że będzie żyć jak dawniej, że znów pojedzie z mężem na wakacje, że będzie tańczyć do białego rana na weselu syna. Dramat pani Kasi i walka z nieubłaganie upływającym czasem zaczęły się w maju 2007 r.

– Zaczęłam być bardzo zmęczona. Miałam ochotę tylko spać. Do tego te potworne bóle w dole brzucha. Były nie do zniesienia – wspomina drobna kobieta. – W końcu ból był tak potworny, że mąż na rękach zaniósł mnie do lekarza. Diagnoza brzmiała jak wyrok: rak wątroby. W lipcu wycięto mi 3/4 wątroby. Niestety, biopsja mnie dobiła. Okazało się, że nowotwór jest złośliwy. Zaczęła się chemia, którą z dwumiesięczną przerwą brałam od września aż do sierpnia. Ale ta nie przynosiła żadnych efektów. Za to pojawiły się objawy zatrucia toksycznego, drętwiały mi palce u rąk i stóp. A guz rósł – pani Kasia opowiada swoją dramatyczną historię.

Zdaniem fachowców, w tym dr Emilii Cisarz, konsultanta wojewódzkiego ds. onkologii klinicznej, szansą na przedłużenie życia 38-latki jest jedynie Nexavar. – Kiedy to usłyszałem, pojawiło się światełko w tunelu. Przeraziła mnie cena leku, 15 tys. zł za miesięczną kurację, ale byłem przekonany, że NFZ zapłaci za leczenie żony. Pomyliłem się – mówi ze smutkiem Krzysztof Hanysz (39 l.).
Dolnośląski oddział funduszu dwukrotnie powiedział, że koszty leczenia pani Kasi są zbyt wysokie. Małżeństwo i ich 18-letni syn Krystian nie poddali się. – Wziąłem kredyt w pracy, pożyczyliśmy od rodziny i znajomych, i jakoś udało się uciułać tę kwotę – cieszy się mężczyzna, który razem z żoną był wczoraj w Dolnośląskim Centrum Onkologii. – Na razie żona będzie na kroplówkach wzmacniających, ale wkrótce lekarze zaczną jej podawać lek.

Niestety, choć radość państwa Hanyszów jest ogromna, sen z powiek spędza im myśl, która powraca do nich niczym koszmar. – Skąd weźmiemy pieniądze na kolejne dawki leku? Żeby wiedzieć, czy jest poprawa, konieczne są co najmniej 2–3 dawki – żali się pan Krzysztof.

– NFZ odmawiając leczenia, skazuje mnie na śmierć. I to bez możliwości odwołania i obrony moich praw, które w praworządnym państwie ma nawet pedofil morderca – ucina pani Kasia. – Ja już nie proszę, ja błagam minister zdrowia i prezesa NFZ o litość. Pozwólcie mi żyć! – apeluje.

gazeta FAKT 15.11.2008, 01:50 cytat

Muszę umrzeć - Za stary na leczenie
NFZ zabrał choremu na raka Ryszardowi Kilińskiemu szansę na życie - skreślono go z listy zakwalifikowanych do leczenia, bo ma... 64 lata

Urodził się w 1944 roku w hitlerowskim obozie koncentracyjnym Ravensbruck. Ryszard Kiliński (64 l.) był najmłodszym więźniem hitlerowskiego obozu zagłady – a mimo to przeżył. Teraz, w wolnej Polsce, dopadł go Narodowy Fundusz Zdrowia. Choć lekarze z Centrum Onkologii zakwalifikowali go na listę chorych, którzy dostaną drogi lek, urzędnicy bydgoskiego oddziału NFZ wykreślili jego nazwisko – bo on był najstarszy na liście!

Ryszard Kiliński jeszcze rok temu był zdrowy. Robił badania, wyniki były w normie. W lutym zdrowie zaczęło szwankować. Mężczyzna wylądował w bydgoskim szpitalu wojskowym. Diagnoza brzmiała, jak wyrok – rak złośliwy prawej nerki. Trafił w ręce najlepszych specjalistów z Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Przeszedł chemioterapię. – Mogłem znów normalnie żyć. Lekarze stwierdzili, że czas na drugi etap leczenia lekiem Sorafenib. Kuracja kosztuje ok. 60 tys. zł. Pojawiła się nadzieja na dłuższe życie – wspomina pan Ryszard.

Decyzję o kuracji podjął zespół trzech lekarzy z centrum onkologii. Zbadali go bezpośrednio i – wraz z dwoma innymi chorymi – zakwalifikowało jeszcze dwóch pacjentów. Młodszych – jednego o sześć lat, drugiego – o trzy lata. Ale NFZ zgodził się na leczenie tylko młodszych, wykreślając Kilińskiego. Bez badania, tylko na podstawie papierków. A w nich nawet nie było nazwisk chorych, tylko numery PESEL. Z nich wynika, że Kiliński był najstarszym pacjentem. Czemu? Tłumaczenie NFZ jest kuriozalne!

– Ten lek jest niesprawdzony, mało skuteczny – tłumaczy Barbara Nawrocka (41 l.), rzecznik bydgoskiego NFZ.

A przecież ten lek jest uznany i na świecie, i w Polsce. Zapytaliśmy, czemu, skoro jest nieskuteczny, dostanie go dwóch młodszych pacjentów. – W przypadku tych dwóch chorych jest to kontynuacja leczenia, a terapii nie wolno przerywać. W przypadku pana Kilińskiego chodziłoby o rozpoczęcie takiej terapii, a na to nie możemy wydawać pieniędzy publicznych – odparła Nawrocka.
Dla Ryszarda Kilińskiego takie tłumaczenie to kompletny absurd. Skoro lek jest do bani, to po co używać go dla dwóch innych chorych? Po co szastać groszem publicznym na kontynuację leczenia, skoro nie będzie żadnego efektu? Sam
poszperał w internecie i wie, że Narodowy Fundusz Zdrowia plecie bzdury.

– W opinii najlepszych ośrodków onkologicznych na świecie ten lek wydłuża życie. Jednym chorym o kilka lat, innym o kilkanaście czy kilkadziesiąt. Mnie już chcą pochować, bo jestem za stary, aby żyć – wzdycha Ryszard Kiliński.

Gazeta FAKT nr 245 /1519/ z dn. 18-19-10-2008 r.
G
Gość
a pani Maria to ta po prawej czy po lewej? xD
G
Gość
W Polsce wciąż za mało osób zgłasza się na badania przesiewowe w kierunku wykrywania raka - zaznaczyła małżonka prezydenta. - Apeluję i będę apelować, by badania takie, jak cytologia i mammografia zostały wpisane na listę badań obowiązkowych.
To sama się poddaj czarownico:):)
G
Gość
Doktor Mader zaznaczył, że każdego dnia powinniśmy stosować profilaktykę onkologiczną, co nie jest trudne. Wystarczy uprawiać sport (przynajmniej półgodzinny spacer dziennie), unikać stresu, tytoniu i przypadkowych kontaktów seksualnych, ograniczyć picie alkoholu, nie dopuszczać do nadwagi, opalać się z umiarem, zaszczepić się przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby, nie lekceważyć chorób i stanów zapalnych oraz badać się, jeżeli w naszej rodzinie występował nowotwór.
wszystko pięknie i ładnie tylko ja nie widzę obok siebie żeby ludzie jakoś masowo umierali na raka to raczej w wypadkach samochodowych przez głupotę dziennie traci życie kilkadziesiąt osób ale nikt afery nie robi a wogóle jak tu unikać w dzisiejszych czasach stresu który odpowiada za wszystkie choroby jak ludzie martwią się o przyszłość o swoje miejsca pracy lub już są bez pracy z dużymi długami a państwo gnębi jeszcze podatkami a żyć trzeba to raczej trzeba badać ale psychikę ludzi bo za kilkanaście lat ludzie masowo będą się mordować lub popełniac samobójstwa. Bo jak choruje psychika to człowiek nie zwraca uwagi na zdrowie fizyczne wręcz przeciwnie odbiera sobie
Dodaj ogłoszenie