Czy życie w Słupsku jest drogie? (sonda wideo)

RedakcjaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Zapytaliśmy mieszkańców Słupska o to, czy życie w naszym mieście jest drogie. Zobacz jak nam odpowiadali. Zapraszamy również do dyskusji na naszym forum.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 27

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
mr keller

jesteś w potrzebie pilnej pożyczki? potrzebujesz osobiste lub korporacyjne itp kredytu? Jeżeli tak skontaktuj się z nami poprzez: lukaskellercooperateloans@outlook.com

 

-ing

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

W dniu 11.10.2013 o 10:41, Nocny Kowboj napisał:

Dokładnie, właśnie po polskiej stronie, a nie po stronie władz Obwodu. W przypadku UE nie będzie możliwości wprowadzenia takich restrykcji bo mamy wolny handel i strefę Szengen.


Ale to przeczy temu co napisałeś wcześniej, że oferowanie niższej ceny benzyny niż kraj sąsiedni uderza w gospodarkę państwa. Jakby tak było, to nie Polacy, ale Rosjanie wprowadzaliby limity. Podobnie byłoby jakby nagle na granicy Polsko-Niemieckiej różnica w cenie benzyny z obecnych 10-20% skoczyła na 50%. Nadal obowiązują limity na przewożenie pomiędzy krajami takich produktów jak np papierosy, alkohol i paliwa. Jakby więc Niemcy zauważyli, że dostają ostro po kieszeni przez tanie paliwo z Polski, to szybko przywróciliby kontrole pod tym kontem i żadna strefa Schengen specjalnie by im nie przeszkadzała.
 

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

Wysokie podatki nie pełnią dobrej funkcji, ja twierdzę wręcz przeciwnie. Tylko nasze ceny muszą być skalkulowane do cen sąsiadów.


Ale co to znaczy, że "nasze ceny mają być skalkulowane względem sąsiadów"? Kto ma je twoim zdaniem kalkulować i w oparciu o jakie algorytmy?
 

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

W dniu 11.10.2013 o 10:41, Nocny Kowboj napisał:

W USA masz tańszą benzynę i tam się płaci za galony, a nie jak u nas za litr. Tam podobna cena jest w każdych stanach, a nie ma tak, że w jednym płacimy w przeliczeniu 2,8 złotego za litr, a w drugim 5 złotych za litr. W całych stanach jest podobna cena około 3 złote za litr w przeliczeniu. W UE mamy podobnie, cena oscyluje po przeliczeniu 5 -6 złotych za litr. Wniosek jest jeden przy wolnym rynku i swobodzie przemieszczania, ceny surowców muszą być względnie zunifikowane.


W Stanach różnica w cenie benzyny dochodzi do 40% pomiędzy najtańszymi a najdroższymi stanami. W Kalifornii kosztuje ponad 4$ za galon, w Teksasie nawet poniżej 3$. Różnica większa niż pomiędzy Niemcami a Polską. I jakoś Teksas ani myśli podnosić podatki, aby zrównać się z Kommiefornią.
Poza tym nie miałbym aż takiego problemu z ceną paliwa w Europie jakby jej poziom faktycznie ustalał rynek. U nas jednakże tak nie jest, gdyż mniej więcej połowa ceny to podatki i parapodatki. Sam surowiec jako taki ma mniej więcej zbliżoną wartość bez względu na kraj. Ale koszt surowca to tylko jedna ze składowych ceny końcowej. A w przypadku paliwa na wynik końcowy w największym stopniu wpływają podatki.
W Niemczech już odzywają się "arbuzy", którzy twierdzą, że benzyna i tak jest za tania i chętnie dowaliliby jeszcze jakiś podatek. To jest chore i nie można szukać na to żadnych usprawiedliwień.
 

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

Zróbmy zagadkę, co się stanie jak jeden stan wprowadzi benzynę po 5 złotych, a drugi wprowadzi ją po 2 złote. Jak takie dysproporcje w cenie paliwa wpłyną na gospodarkę tych stanów, dysproporcje odbiegające od średniej.


Co by się stało? Stałoby się to, że stan, w którym np przez podatki cena by aż tak bardzo różniła się od stanów sąsiednich, bardzo szybko wycofywałby się rakiem z pomysłów i rozwiązań, które do takiej sytuacji doprowadziły. A jak nie, to szybko miałyby problem z drastycznie spadającymi wpływami do budżetu i setkami bankrutujących firm.
 

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

W dniu 11.10.2013 o 10:41, Nocny Kowboj napisał:

Cena benzyny powinna spaść, ale do takiego poziomu, żeby ruszyło to naszą gospodarkę, ale nie spowodowało tego, że masowo będą sąsiedzi u nas ją wykupywać.Tak muszą być obniżki skalkulowane, żeby Polakowi dać ulgę w portfelu, a Niemcowi nie opłacało się jechać do Polski tankować cały czas. Obniżka o 25 - 30 % jest korzystna, większa już nie koniecznie.


Ponownie zapytam, kto i na jakich zasadach miałby wyznaczyć granicę spadania cen? Dlaczego 30% miałoby być jeszcze akceptowalne, a 31% już nie? A jeśli 31% też mogłoby być, to czemu nie 32% i tak dalej...
Ja nadal stoję na stanowisku, że cena benzyny powinna być ustalana według reguł rynkowych i obciążona maksymalnie jednym niewysokim podatkiem (niech nawet będzie to wymagany przez Unię 15% VAT).
Druga sprawa, to ilu Niemcom tak naprawdę opłacałoby się jechać do Polski tankować, skoro już teraz nie można przewozić przez granicę dowolnych ilości paliwa.
A trzecia sprawa, to myślisz, że jakby stacje przygraniczne nagle zanotowały gigantyczny wzrost liczby klientów zza Odry, to nie podniosłyby cen aby zwiększyć swoje zyski? A im dalej od granicy tym byłoby taniej, bo mniejszej liczbie osób opłacałoby się jechać dalej.
 

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

Kiedyś już tak zrobiono, za rządków Marcinkiewicza. Obniżono akcyzę, a cena paliwa nie spadła. Stacje benzynowe wykorzystały obniżkę do większych zysków, a dalej proponowały paliwo po starych cenach. Jak masz sensowny pomysł jak doprowadzić do obniżki to chętnie posłucham.


A to akurat wynika z tego, że na rynku paliwowym w Polsce praktycznie nie ma czegoś takiego jak wolna konkurencja i tu jest problem. Poza zdecydowanym obniżeniem podatków należałoby jeszcze jakoś złamać oligopol polskich rafinerii, Orlenu i Lotosu. Obecnie mogą one w zasadzie dowolnie dyktować ceny. Niby konkurują, ale jeden drugiemu zbytniej krzywdy nie zrobi.
A jak można by je "przekonać" do obniżki? Np otworzyć granicą dla paliwa rosyjskiego. Skoro w Obwodzie Kaliningradzkim kosztuje ~3,2zł, to przy dużych ilościach nawet po przetransportowaniu go na drugi koniec Polski cena za litr wzrosłaby może o 20 groszy.
I nasze kochane rafinerie chcąc nie chcąc musiałyby też obniżyć swoje ceny, bo inaczej zaczęłyby tracić kontrahentów.

Nocny Kowboj, dnia 11 Paź 2013 - 10:41 AM, napisał:

W dniu 11.10.2013 o 10:41, Nocny Kowboj napisał:

Podpowiedź sytuacja z cukrem w Polsce po 5 złotych. nasi przedsiębiorczy rodacy wyjechali go kupować u sąsiadów. I tak w marketach wprowadzono tam restrykcje, że jedna osoba nie może kupić więcej niż kilka kg cukru na raz. A cukru zaczęło brakować w przygranicznych niemieckich sklepach, to nasi przedsiębiorczy rodacy jeździli coraz dalej po cukier. I coraz większej ilości niemieckich sklepów zaczęło brakować cukru. Lokalni mieszkańcy szli z postulatami do władz, żeby coś z tym problemem "polskiej inwazji" zrobili. Teraz wyobraź sobie co będzie z benzyzną u nas. Niemcy wpadną z rewizytą :D.


No i elegancko. Jak market sam z siebie wprowadza restrykcje, to ja nie mam z tym problemu. Problem mam wtedy kiedy takie regulacje próbuje odgórnie narzucać państwo, lub Unia Europejska.
Jakby więc Niemcy masowo wpadli po tanie paliwo, to stacje również mogłyby wprowadzić ograniczenia w sprzedaży dla klientów zza granicy, lub po prostu podniosłyby ceny i tyle.

N
Nocny Kowboj

Nie chodziło mi w poście co doprowadziło do tego, tylko co się stało jak cena nagle skoczyła. Chodzi o coś bardzo prostego, czego po raz kolejny nie jesteś w stanie pojąć. jak cena u nas jest 3 złote z kg, a w Czechach 2 złote to się nie opłaca nikomu jechać i masowo stamtąd sprawdzać cukier, ale jak skoczy do 5 złotych to już tak. Bo uwzględniając transport, paliwo, kierowców, winiety itd. to się opłaca i można na tym zarobić, o to mi chodzi i tylko o to. Jak u nas będzie niższa cena paliwa, ale nie na tyle niższa żeby się sąsiadom opłacało je masowo wykupywać u nas, to będzie to korzystne dla gospodarki, ale nie może być za tanio bo to przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego.

A
Andy
W dniu 11.10.2013 o 10:41, Nocny Kowboj napisał:

Podpowiedź sytuacja z cukrem w Polsce po 5 złotych. nasi przedsiębiorczy rodacy wyjechali go kupować u sąsiadów. I tak w marketach wprowadzono tam restrykcje, że jedna osoba nie może kupić więcej niż kilka kg cukru na raz. A cukru zaczęło brakować w przygranicznych niemieckich sklepach, to nasi przedsiębiorczy rodacy jeździli coraz dalej po cukier. I coraz większej ilości niemieckich sklepów zaczęło brakować cukru. Lokalni mieszkańcy szli z postulatami do władz, żeby coś z tym problemem "polskiej inwazji" zrobili. Teraz wyobraź sobie co będzie z benzyzną u nas. Niemcy wpadną z rewizytą :D.

Przykład godny magistra Ekonomii Politycznej Socjalizmu. Nie doszłoby do takich pertubacji na rynku cukru gdyby nie wcześniejsze antyrynkowe regulacje UE, które zmusiły kraje członkowskie do drastycznego obniżenia produkcji cukru  i ustalenia odpowiednio wysokiej ceny na ten towar. Gdy tylko poluzowano restrykcje sytuacja błyskawicznie powróciła do względnej normy.

N
Nocny Kowboj

Dokładnie, właśnie po polskiej stronie, a nie po stronie władz Obwodu. W przypadku UE nie będzie możliwości wprowadzenia takich restrykcji bo mamy wolny handel i strefę Szengen. Wysokie podatki nie pełnią dobrej funkcji, ja twierdzę wręcz przeciwnie. Tylko nasze ceny muszą być skalkulowane do cen sąsiadów.  W USA masz tańszą benzynę i tam się płaci za galony, a nie jak u nas za litr. Tam podobna cena jest w każdych stanach, a nie ma tak, że w jednym płacimy w przeliczeniu 2,8 złotego za litr, a w drugim 5 złotych za litr. W całych stanach jest podobna cena około 3 złote za litr w przeliczeniu. W UE mamy podobnie, cena oscyluje po przeliczeniu 5 -6 złotych za litr. Wniosek jest jeden przy wolnym rynku i swobodzie przemieszczania, ceny surowców muszą być względnie zunifikowane. Zróbmy zagadkę, co się stanie jak jeden stan wprowadzi benzynę po 5 złotych, a drugi wprowadzi ją po 2 złote. Jak takie dysproporcje w cenie paliwa wpłyną na gospodarkę tych stanów, dysproporcje odbiegające od średniej. Cena benzyny powinna spaść, ale do takiego poziomu, żeby ruszyło to naszą gospodarkę, ale nie spowodowało tego, że masowo będą sąsiedzi u nas ją wykupywać.

Tak muszą być obniżki skalkulowane, żeby Polakowi dać ulgę w portfelu, a Niemcowi nie opłacało się jechać do Polski tankować cały czas. Obniżka o 25 - 30 % jest korzystna, większa już nie koniecznie.

Kiedyś już tak zrobiono, za rządków Marcinkiewicza. Obniżono akcyzę, a cena paliwa nie spadła. Stacje benzynowe wykorzystały obniżkę do większych zysków, a dalej proponowały paliwo po starych cenach. Jak masz sensowny pomysł jak doprowadzić do obniżki to chętnie posłucham.

 

Podpowiedź sytuacja z cukrem w Polsce po 5 złotych. nasi przedsiębiorczy rodacy wyjechali go kupować u sąsiadów. I tak w marketach wprowadzono tam restrykcje, że jedna osoba nie może kupić więcej niż kilka kg cukru na raz. A cukru zaczęło brakować w przygranicznych niemieckich sklepach, to nasi przedsiębiorczy rodacy jeździli coraz dalej po cukier. I coraz większej ilości niemieckich sklepów zaczęło brakować cukru. Lokalni mieszkańcy szli z postulatami do władz, żeby coś z tym problemem "polskiej inwazji" zrobili. Teraz wyobraź sobie co będzie z benzyzną u nas. Niemcy wpadną z rewizytą :D.

-ing
W dniu 11.10.2013 o 00:16, Nocny Kowboj napisał:

Problemem są moce produkcyjne naszej gospodarki. Benzyna będzie potrzebne dla innych gałęzi gospodarek i one będą miały pierwszeństwo, a to co zabierze przemysł i wykupią sąsiedzi zostanie dla rodzimych kierowców. Bardzo szybko powrócimy do czasów benzyny na kartki, tak samo będzie z innymi towarami, meblami, alkoholem itd. Będzie jak za komuny więcej chętnych na dobra niż ich faktycznie jest w obiegu. To jest bardzo duży problem. Dodatkowo jesteśmy w strefie Szengen, nie ma kontroli, limitów, sąsiedzi będą mogli kupić i wywieźć ile dadzą radę. Z braku towarów ludzie będą jeździć do sąsiadów i tam kupować je po wyższej cenie. Koniec końców, gospodarka narodowa straci, a zyskają gospodarki państw ościennych. Możemy mieć niższe ceny i to bardzo dobrze, ale nie mogą być za niskie. Wykupione zostaną bardzo szybko dobra wyprodukowane, ale nie zostanie zaspokojony popyt, konsumenci z kraju będą musieli, albo czekać albo jechać po zakupy do sąsiadów, ich gospodarki nie stracą, ale nasza straci. Rozwinie się szara strefa handlowania produktami z zachodu, a państwo będzie miało dużo niższe wpływy z podatków. Ceny dóbr zamiast zmaleć faktycznie się zwiększą, bo trzeba będzie jechać po nie do sąsiadów, albo kupować od handlarzy handlujących na lewo. Przyniesie to odwrotny skutek do zamierzonego. Rafinerie w Polsce mogą wyprodukować określoną liczbę paliwa, a żeby mogły produkować więcej potrzebna jest ich rozbudowa co zajmie czas. Mając otwartą granicę i możliwość swobodnego przepływu dóbr i usług musimy racjonalnie kalkulować ceny. Dla Włocha nie będzie się opłacało jechać do Polski po bak paliwa, ale Niemcowi z przygranicznej miejscowości już tak. Podpowiedź zobacz co się dzieje w Obwodzie Kaliningradzkim. Wchodzisz z założenia, że moce produkcyjne naszej gospodarki można w nieskończoność zwiększać, a to nie prawda.

 

Moce produkcyjne naszej gospodarki to raczej nie jest problem w tej sytuacji. Nawet jak nasze rafinerie zaczną się dławić, to na rynek z chęcią wejdą firmy z zewnątrz jak tylko zwietrzą, że u nas zaopatrują się w benzynę wszystkie państwa sąsiednie. Nie przeczę, że przez pewien czas sytuacja mogłaby być trudna, ale koniec końców w gospodarce rynkowej benzyna (podobnie jak i inne produkty) na kartki raczej jest mało prawdopodobna.

Dodatkowo o ile w przypadku benzyny faktycznie opłacalne byłoby kupowanie dużych ilości i wywożenie, to w przypadku innych produktów już niekoniecznie. Ich obecne ceny są dla przeciętego Niemca już dziś śmiesznie niskie, a jakoś nie brakuje ich w sklepach. Jakby spadły jeszcze nawet o 25%, to też drastycznie nie zmieniłoby tego co mamy obecnie.

Sama cena benzyny po odciążeniu z podatków w przypadku szturmu klientów z zachodu ustaliłaby się na poziomie rynkowym. Więcej klientów przy forsie = wyższa cena. Podobnie jest zresztą i dziś. Benzyna przy granicy z Niemcami jest droższa.

Ale nawet jakby opisana przez ciebie sytuacja faktycznie zaistniała, to uderzyłaby w pierwszej kolejności w gospodarki państw sąsiednich. To u nich zaczęłyby bankrutować stacje, a rafinerie zostałyby z zalegającym towarem. Spadłyby wpływy do ich budżetów i rządy tych państw szybko same wprowadziłyby ograniczenia dla swoich obywateli na indywidualne wwożenie benzyny. I Schengen nie byłoby tu żadną przeszkodą.

Z lektury tego posta odniosłem wrażenie (zapewne błędne, ale jednak), że wysokie podatki pełnią w gospodarce jakąś pożyteczną funkcję stabilizującą, podczas gdy jak świat długi i szeroki to właśnie one są tym co w znacznej mierze dusi gospodarkę.

Dla utrzymywania tak gigantycznych obciążeń podatkowych benzyny nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jak moce produkcyjne są za małe, a popyt duży to cena w naturalny sposób wzrasta i wszystko się bilansuje zdecydowanie lepiej i sprawniej niż w przypadku gdy państwo zaczyna w tym gmerać.

 

A co do Obwodu Kaliningradzkiego, to przecież restrykcje na wwóz paliwa wprowadzane są po Polskiej stronie. Czyli de facto jest to sytuacja jaką powyżej opisałem. Ruskim to specjalnie nie przeszkadza, że Polacy u nich kupują. Problem z tym mają nasze władze, które dzięki takiemu procederowi nie dostają kasy.

 

P.S. I co to jest według ciebie "za niska cena"? I kto ma ustalać jej limit i na jakich zasadach? Od kalkulowania cen to jest wolny rynek, a nie jakieś odgórne regulacje.

N
Nocny Kowboj
 

 

 

Więc gdzie ty tu widzisz problem? 

 

 

 

Problemem są moce produkcyjne naszej gospodarki. Benzyna będzie potrzebne dla innych gałęzi gospodarek i one będą miały pierwszeństwo, a to co zabierze przemysł i wykupią sąsiedzi zostanie dla rodzimych kierowców. Bardzo szybko powrócimy do czasów benzyny na kartki, tak samo będzie z innymi towarami, meblami, alkoholem itd. Będzie jak za komuny więcej chętnych na dobra niż ich faktycznie jest w obiegu. To jest bardzo duży problem. Dodatkowo jesteśmy w strefie Szengen, nie ma kontroli, limitów, sąsiedzi będą mogli kupić i wywieźć ile dadzą radę. Z braku towarów ludzie będą jeździć do sąsiadów i tam kupować je po wyższej cenie. Koniec końców, gospodarka narodowa straci, a zyskają gospodarki państw ościennych. Możemy mieć niższe ceny i to bardzo dobrze, ale nie mogą być za niskie. Wykupione zostaną bardzo szybko dobra wyprodukowane, ale nie zostanie zaspokojony popyt, konsumenci z kraju będą musieli, albo czekać albo jechać po zakupy do sąsiadów, ich gospodarki nie stracą, ale nasza straci. Rozwinie się szara strefa handlowania produktami z zachodu, a państwo będzie miało dużo niższe wpływy z podatków. Ceny dóbr zamiast zmaleć faktycznie się zwiększą, bo trzeba będzie jechać po nie do sąsiadów, albo kupować od handlarzy handlujących na lewo. Przyniesie to odwrotny skutek do zamierzonego. Rafinerie w Polsce mogą wyprodukować określoną liczbę paliwa, a żeby mogły produkować więcej potrzebna jest ich rozbudowa co zajmie czas. Mając otwartą granicę i możliwość swobodnego przepływu dóbr i usług musimy racjonalnie kalkulować ceny. Dla Włocha nie będzie się opłacało jechać do Polski po bak paliwa, ale Niemcowi z przygranicznej miejscowości już tak. Podpowiedź zobacz co się dzieje w Obwodzie Kaliningradzkim. 

Wchodzisz z założenia, że moce produkcyjne naszej gospodarki można w nieskończoność zwiększać, a to nie prawda.

B
Barburka

Jak dobrze zarabia to cię zmieni na młodszą żonę, z jędrnym biustem i wtedy staniesz się jedną, z tych osób z których się śmiejesz :D. "Biedakiem", którego nie stać na dobre jedzenie. Zobaczysz jak cię życie wtedy nauczy respektu i szacunku do innych ludzi.

 

Bozia nie rychliwa, ale sprawiedliwa.

P
Pp
W dniu 10.10.2013 o 20:29, ZZ napisał:

Nie krępujcie się zarabiajcie więcej.


Mój mąż jest z zawodu dyrektorem więc zarabia duuużooo a wy biedacy głosujcie na swojego Tuska by żyło mu się lepiej.
P
POrażka
W dniu 10.10.2013 o 11:07, ZZ napisał:

Porównywanie Polski do Niemiec to nie najlepszy pomysł.

Właśnie!My Polacy żyjemy na zielonej wyspie i nam żyje się lepiej.
Dziękujemy ci nasz panie Donaldzie Wielki Tusku!
-ing
W dniu 10.10.2013 o 17:24, Gość napisał:

Na jedno wychodzi.. za mało zarabiamy, aby kupić produkty w takich cenach, albo jak kto woli zarabiamy dużo, ale ceny sa za wysokie.

 

No nie do końca jest to to samo pomimo iż efekt końcowy dla przeciętnego Kowalskiego jest wprawdzie w zasadzie taki sam.

A różnica polega na tym, że ceny większości produktów mogłyby w zasadzie z dnia na dzień spaść o kilkanaście do kilkudziesięciu procent, jakby zdjąć większość z tych horrendalnych podatków i parapodatków. A nagły wzrost płac o te kilkadziesiąt procent jest raczej mało prawdopodobny.

Dodatkowo jakby tak wziąć polską pensję (minimalną czy średnią to niewielka różnica) i udać się z nią np do Stanów Zjednoczonych, to by się nagle okazało, że mało byłoby obszarów w których z tą polską pensją stać byłoby nas na zdecydowanie mniej niż u nas.

Z
ZZ
W dniu 10.10.2013 o 15:55, tortue90 napisał:

Ja myślę, że podobne analogie są w każdym polskim mieście - drożyzna w porównaniu do zarobków

Nie krępujcie się zarabiajcie więcej.

G
Gość
W dniu 10.10.2013 o 14:36, -ing napisał:

Polskim (a więc i słupskim) problemem tak naprawdę nie są za niskie zarobki, tylko za wysokie ceny. Zwłaszcza dotyczy to artykułów codziennej potrzeby. A ceny są za wysokie, bo rząd gdzie tylko może dowala kolejne podatki, opłaty, a jakby tego było mało to komplikuje prawo i ogranicza wolną konkurencję. Tak długo jak długo u władzy będą etatyści i socjaliści NIC się w tym kraju zasadniczo nie zmieni na lepsze.

 

Na jedno wychodzi.. za mało zarabiamy, aby kupić produkty w takich cenach, albo jak kto woli zarabiamy dużo, ale ceny sa za wysokie.

t
tortue90

Ja myślę, że podobne analogie są w każdym polskim mieście - drożyzna w porównaniu do zarobków

s
seba
W dniu 10.10.2013 o 15:26, -ing napisał:

A tu mnie zaskoczyles  poniewaz niemiecka jakość produktów chemicznych jest lepsza i tańsza niz w naszym kraju ,wiec chyba ciebie ponioslo z tym ze nas nie stac na lepsze produkty.zapewwniam  że jak tylko jade to tesciowej to kupuje troche waluty na zakupy i mnie stac wręcz zaoszczędzam i mam dobrą jakość.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3