sportowy24
    Derby AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk. Wielka historia...

    Derby AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk. Wielka historia zmagań rywali

    Rafał Szymański rafal.szymanski@mediaregionalne.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Niedzielne derby w hali Gwardia zaczynają się o godz. 18. Transmitowane będą przez TVP Sport. Będzie na nich około 200 fanów ze Słupska.

    Niedzielne derby w hali Gwardia zaczynają się o godz. 18. Transmitowane będą przez TVP Sport. Będzie na nich około 200 fanów ze Słupska. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    W niedzielę w Tauron Basket Lidze derby. AZS Koszalin - Energa Czarni. Dobra, ktoś powie, że to nie ten sam ciężar gatunkowy co Barcelona z Realem czy nawet Wisła z Cracovią. OK. Ale dla nas, słupszczan, to coś więcej.
    Niedzielne derby w hali Gwardia zaczynają się o godz. 18. Transmitowane będą przez TVP Sport. Będzie na nich około 200 fanów ze Słupska.

    Niedzielne derby w hali Gwardia zaczynają się o godz. 18. Transmitowane będą przez TVP Sport. Będzie na nich około 200 fanów ze Słupska. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Gdyby w Tauron Basket Lidze były tylko takie mecze jak AZS z Czarnymi, liga już dawno miałaby potężnego sponsora, a oglądalność w TV zaczynałaby się na kilkunastu tysiącach, a nie na tylu kończyła. Wymiar sportowy takich meczów zawsze schodzi na drugi plan. Wygrane są bezcenne. Porażki pamięta się latami. Trudno się z nimi pogodzić i przejść do porządku dziennego.

    Na czym polega fenomen takich spotkań? Czy można racjonalnie wytłumaczyć coś, co podlega prawom emocji, a więc uczuciom - stanom irracjonalnym?

    Obrazek I

    2008 rok, hotel w Liege.

    Późny wieczór. Koszykarze Energi Czarnych właśnie rozlokowali się w swoich pokojach, dzień potem mieli grać mecz w europejskich pucharach z Belgacom Liege Basket. Spotkanie odbywa się trzy dni po meczu derbowym w Koszalinie. W hotelowej kawiarni przy jednym stoliku siedzą dziennikarze "Głosu Pomorza" i Radia Gdańsk oraz ówczesny dyrektor sportowy Energi Czarnych Adam Romański. Wokół krąży Gasper Okorn z uchem przy słuchawce telefonu. Rozmowa w kawiarni trwa kilka godzin. Nikt nie przejmuje się czekającym Czarnych jutrzejszym spotkaniem z Belgami. Temat jest jeden - przegrana słupszczan w ostatnim starciu w lidze w derbach Pomorza. Przegrana po słabym meczu. Romański, człowiek z zewnątrz, nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego to są tak ważne mecze, dlaczego w Słupsku nie traktuje się ich jako kolejnego spotkania w lidze. - Przegraliśmy, bo byliśmy słabsi sportowo - mówi. - Przegraliśmy, bo walczyliśmy jak w każdym meczu, a derby wymagają podwójnego zaangażowania - konkludują dziennikarze.

    - Nie rozumiem, mecz to mecz - odpowiadał Romański.
    - Nie. To derby z AZS. To nie mecz - hardo mówią dziennikarze.


    Obrazek II

    Sierpień 2004 roku.

    Przedsezonowy turniej w Koszalinie. AZS gra z Czarnymi. Do końca spotkania 40 sekund, akademicy prowadzą dziewięcioma punktami. Nikt nie przejmuje się rezultatem, w obu klubach są testowani nowi gracze, trenerzy sprawdzają zagrywki, na trybunach niewielu ludzi. Wydaje się, że nikogo nie obchodzi wynik. Nie on jest istotny. Ale nie, jest jedna taka osoba

    - Rafał Frank, wychowanek Czarnych. Jedna trójka - trafiona. AZS wyprowadza atak, Frank robi przechwyt - druga trójka trafiona. Kilka sekund do końca i nagle wrzenie na trybunach. AZS wyprowadza atak, defensywa Czarnych, jakby za impulsem Franka zaczęła grać, przejmuje piłkę. Ta znów ląduje w rękach Rafała - równo z końcową syreną trafia za trzy. A więc remis i dogrywka. Wygrana przez Czarnych. Dlaczego tylko jednej osobie, wychowankowi Czarnych zależało, by wygrać? Bez względu na wszystko?
    - Bo graliśmy z Koszalinem. Towarzysko? Nie ma odpuszczania. Z nimi tego nie ma, rozumiesz? - krzyczał do słupskiego dziennikarza po spotkaniu.

    Obrazek III

    Ten sam Frank. Sezon 2004/2005.

    Ostatnie spotkanie w lidze. Już jest właściwie po rozgrywkach. Czarni i AZS utrzymały się w lidze. Mecz taki na dokończenie sezonu, bez znaczenia, bez presji wyniku. Czyżby?
    Do spotkania w hali Gryfia jest jeszcze około 100 minut. Pojawiają się zawodnicy gospodarzy. Rafał Frank wchodzi na salę. Twardy facet, ale cały drży z emocji. - Spokojnie Rafał, jak się czujesz? - pyta dziennikarz. - Jak ja się czuję? Ja nie mogłem spać. Od 2 w nocy chodzę po domu i myślę o tym spotkaniu. To mecz z AZS - mówi.
    I tylko oczy mu się świecą z emocji.
    Wygrali.

    Obrazek IV

    Straszny sezon 2008/2009.

    Ostatni w barwach Energi Czarnych Igora Griszczuka, szkoleniowca, który doprowadził Czarne Pantery do najlepszego miejsca w lidze dwa lata wcześniej. Kontuzje, rotacje w składzie spowodowały, że teraz Energa Czarni gra słabo, jest na ostatnich pozycjach w tabeli, a Griszczuk jest jak osaczony ranny pies. Wszystko i wszyscy mu przeszkadzają. Po kolejnym słabym meczu w hali Gryfia w kuluarach mówi dobitnie do grupki osób stojących po konferencji prasowej. - Nikt mnie nie ruszy. Prezydent jest za mną i wygrałem w derbach w Koszalinie trzy razy. Pokażcie mi takiego, który to zrobił. A? - zaciągał hardo z rosyjska.

    Miał rację. Te wygrane dawały mu na długo list żelazny w oczach kibiców ze Słupska.
    Obrazek V

    Mecze koszykarskie Słupsk - Koszalin to najdłuższa sportowa wojna koszykarskiego Pomorza. Zaczęły się w 1985 roku, gdy oba zespoły spotkały się w ówczesnej II lidze. W Słupsku w hali przy ul. Orzeszkowej, walczący o utrzymanie Gryf przegrał z AZS 82:86, podobnie na wyjeździe 63:96. Tak się zaczęło. Wszystkie kolejne mecze były już jako Czarni - AZS. Do tej pory oba zespoły spotkały się 30 razy (wliczając w to pierwsze dwa mecze jako Gryf). W meczach w II lidze był remis 6:6. W ekstraklasie mamy dwanaście zwycięstw słupszczan i sześć akademików. Ogólny stan 18:12 na korzyść drużyny znad Słupi.

    Obrazek VI

    Ci, którym wydawało się, że przeżyli w derbach już wszystko i nic nie jest ich w stanie zaskoczyć, oniemieli na meczu z 2009 roku w Gryfii. On decydował o zajęciu szóstej lokaty na końcu rundy zasadniczej. W Słupsku zawrzało. Wszyscy kibice postanowili przyjść ubrani na czerwono. Efekt - piorunujący. Od tego czasu to nie są zwykłe derby, to już piekielne derby, bo efekt końcowy był oszałamiający. Krwisty kolor był jak morze.

    Czerwień na trybunach pomogła zwyciężyć w tym najtrudniejszym spotkaniu Czarnych z AZS w historii ich zmagań. 84:81. Od tego czasu trybuny w Gryfii, mimo wielu prób i akcji, nigdy już nie były tak czerwone i zgodne jak w tamtym starciu.

    Obrazek VII

    Filmik przygotowany przez kibiców Czarnych, zapowiadający niedzielne derby. Dostępny na serwisie www.youtube.com. Najpierw wstawka z trybun hali Gryfia. Czerwona armia fanów. Potem kadr staje się czarny. Na nim tekst: Wielkie Derby Pomorza. Kolejny kadr: czarny ekran i tekst: AZS Koszalin - Czarni Słupsk. Następne ujęcie nie pozostawia złudzeń. Czarny ekran i napis. Dobitny: Wojna.

    Relacja live

    Relację ze spotkania AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk przeprowadzimy na naszym sportowym blogu


    Kibiców słupskiej koszykówki zapraszamy do serwisu Czarni Słupsk


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Wideo Czarni Słupsk

    Zdjęcia Czarni Słupsk

    GP24 PLUS POLECAMY

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Głosuj na najlepszych nauczycieli i szkoły

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Głosuj na najlepszych nauczycieli i szkoły

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC I TRENER | Zgłoś najlepszego sportowca!

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC I TRENER | Zgłoś najlepszego sportowca!

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Nasze Dobre z Pomorza 2018 | Głosowanie zakończone

    Nasze Dobre z Pomorza 2018 | Głosowanie zakończone

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl