Do 2050 roku w Słupsku zostanie jedynie 65 tys. mieszkańców....

    Do 2050 roku w Słupsku zostanie jedynie 65 tys. mieszkańców. Tak mówią prognozy

    Zbigniew Marecki

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    W 2016 roku ze Słupska wyjechało cztery tysiące osób - poinformowały niedawno niektóre media. Czy rzeczywiście miasto zwija się w tak szybkim tempie

    W 2016 roku ze Słupska wyjechało cztery tysiące osób - poinformowały niedawno niektóre media. Czy rzeczywiście miasto zwija się w tak szybkim tempie? ©Łukasz Capar

    W 2016 roku ze Słupska wyjechało cztery tysiące osób - poinformowały niedawno niektóre media. Czy rzeczywiście miasto zwija się w tak szybkim tempie?
    W 2016 roku ze Słupska wyjechało cztery tysiące osób - poinformowały niedawno niektóre media. Czy rzeczywiście miasto zwija się w tak szybkim tempie

    W 2016 roku ze Słupska wyjechało cztery tysiące osób - poinformowały niedawno niektóre media. Czy rzeczywiście miasto zwija się w tak szybkim tempie? ©Łukasz Capar

    Ta wieść wręcz przeraziła wielu słupszczan. W mediach i na forach internetowych prawie natychmiast pojawiły się liczne komentarze, których autorzy często w niewybredny sposób przedstawiali swoje hipotezy. Jedni wskazywali na to, że na oczach mieszkańców traci moc tzw. efekt Biedronia, czyli liczne deklaracje wielu, zwłaszcza młodych Polaków, którzy po wyborze Roberta Biedronia deklarowali publicznie, że wkrótce osiedlą się w najbardziej postępowym mieście w kraju, gdzie na prezydenta wybrano człowieka nieukrywającego, że jest gejem.

    Inni, zwłaszcza krytycy i przeciwnicy prezydenta, zaczęli twierdzić, że miasto pustoszeje, bo ludzie nie chcą mieszkać w nim, gdyż nie chcą być kojarzeni z Biedroniem. Jeszcze inni, ci bardziej zdroworozsądkowi, przekonują, że Słupsk traci mieszkańców, bo taka jest ogólna tendencja, ponieważ mieszkańcy wyjeżdżają z większości miast w Polsce, szukając lepszego życia w innych częściach kraju, poza granicami Polski albo - jeśli się wzbogacą - w gminach sąsiadujących z dużymi miastami, gdzie można taniej kupić większe działki położone w miłych okolicznościach przyrody. A jak jest naprawdę? W praktyce chyba do końca tego nie wie nikt, choć teorii można usłyszeć wiele.

    Mamy do czynienia z post prawdą

    Medialne informacje na temat zmniejszającej się liczby mieszkańców Słupska zdenerwowały też oczywiście prezydenta Roberta Biedronia. Gdy podczas poniedziałkowej konferencji prasowej „Głos” zapytał go o komentarz do tej sprawy, okazało się, że był do tego przygotowany. Od razu poinformował, że w przypadku tych informacji medialnych mieliśmy do czynienia z postprawdą, czyli prawdą, która niezbyt trzyma się faktów. Według niego rzeczywiście od 1996 roku Słupsk traci sukcesywnie po kilkuset mieszkańców rocznie, co spowodowało, że już dawno w mieście nie ma 101 121 osób, które mieszkały w nim w 1995 roku, kiedy ta liczba była rekordowa.

    W sumie w latach 1996-2016 z miasta oficjalnie wyjechało 14 190 osób.- W grudniu 2015 roku, kiedy minął pierwszy rok moich rządów w Słupsku, w mieście było zameldowanych 89 878 (88 085 - pobyt stały, 1 793 - pobyt czasowy) osób. W trakcie tego roku w Słupsku oficjalnie ubyło 1305 mieszkańców. W 2016 roku trend zaczął się odwracać, bo ubyło tylko 1157 mieszkańców - mówił prezydent Biedroń, powołując się na dane meldunkowe z ratusza. Na koniec 2016 roku wg magistratu w Słupsku mieszkały 88 543 (86 934 - pobyt stały, 1 609 - pobyt czasowy) osoby.

    Biedroń jednak od razu dodał, że te dane mogą być zafałszowane, bo odkąd zniesiono obowiązek meldunkowy, wiele osób, które mieszkają w Słupsku i tu mają swoje centrum życiowe, nie uznaje za stosowne, aby zameldować się w mieście. Według niego dane GUS mówiące o tym, że w grudniu 2015 roku w Słupsku mieszkało ponad 92 tysiące osób, nie pokrywają się z tymi, którymi dysponuje ratusz. - One muszą być zbierane według innych metod, a nie na podstawie meldunków - skomentował różnicę, a na koniec dodał, że w kraju tylko dwa miasta - Warszawa i Rzeszów - a może trzy, bo - jak podpowiedział dziennikarz Radia Gdańsk - także Gdańsk odnotowują wzrost mieszkańców. W pozostałych mieszkańców ubywa.

    Będzie jeszcze gorzej

    Tymczasem według prognozy liczby ludności na lata 2014- -2050, którą w minionym roku przedstawił GUS, w 2050 roku w Słupsku będzie mieszkało już tylko 65 tys. ludzi. Spośród nich 38 proc. mają stanowić słupszczanie w wieku 65+, a tylko 11 proc. dzieci i młodzież do 14 lat. Najwięcej jednak Słupsk ma stracić mieszkańców w wieku 15-64 lat, bo ta grupa do 2050 roku ma się zmniejszyć do 2050 roku o 33 tys. osób w porównaniu z 2014 r. Gdyby ta prognoza się sprawdziła, to Słupsk rzeczywiście stałby się miastem emerytów, choć już teraz wielu mieszkańców tak postrzega rodzinne miasto. Jednak demografowie uważają, że ta prognoza wcale nie musi się spełnić, bo wiele zależy od tego, w jakim kierunku będzie się rozwijał kraj i region.

    Na razie nie mają wątpliwości, że w odwiecznej konkurencji między Słupskiem a Koszalinem obecnie zwycięża Koszalin, któremu udało się poszerzyć granice i teraz na jego terenie mieszka blisko 120 tysięcy ludzi. - U nas prezydent Maciej Kobyliński za poszerzanie Słupska wziął się tak nieumiejętnie, że wzbudził wielką niechęć wśród mieszkańców sąsiadujących ze Słupskiem gmin, z których wielu wywodzi się ze Słupska, w nim pracuje i korzysta z miejskich usług i placówek. Poza tym od lat słupscy politycy zamiast współpracować ze sobą dla dobra miasta, ciągle ze sobą rywalizują, co część mieszkańców zniechęca i stanowi dla nich jeden z powodów podejmowania decyzji o wyjeździe z miasta - mówi jeden z moich rozmówców, choć zastrzega, abym go nie cytował z nazwiska.

    I rzeczywiście z medialnych wypowiedzi miejskich radnych, którzy reprezentują zarówno PO, jak i PiS, wynika, że za zmniejszanie się liczby mieszkańców Słupska obwiniają głównie prezydenta Biedronia, który według nich przez dwa lata swoich rządów nie opracował żadnej strategii wstrzymania spadku liczby mieszkańców. Zarzucają mu także, że nie prowadzi żadnych działań, by ściągnąć do miasta inwestorów, dla których miasto nie ma przygotowanej żadnej oferty. Wg nich to wszystko może doprowadzić do tego, że niedługo nie będzie już prezydentem, a burmistrzem, choć wg prawa jest to niemożliwe, bo jeśli miasto uzyskało prawo do nadawania swojemu wodzowi tytułu prezydenta, to z mocy prawa go nie traci. Tak jest choćby w Kołobrzegu, który ma jeszcze mniej mieszkańców niż Słupsk.

    Wracają często na chwilę

    A jak problem demografii Słupska widzą inne osoby? Zapytaliśmy o to m.in. ks. Czesława Kaliszana, proboszcza parafii św. Faustyny w Słupsku, który słynie z tego, że skrupulatnie informuje parafian o tym, co się dzieje na terenie parafii. - Parafian mi ubywa. Jeszcze niedawno było ich około 8200 osób. Teraz moja statystyka obejmuje 7170 osób, ale wśród nich są takie, które już od kilku lat nie mieszkają w kraju, lecz ich najbliżsi nie pozwalają mi ich wykreślać, bo liczą, że jeszcze wrócą - mówi proboszcz Kaliszan. Według niego spośród osób wyjeżdżających z miasta poza granice kraju wracają tylko nieliczni. - Najczęściej jeszcze trochę posiedzą u rodziny i zwykle znowu wyjeżdżają, bo albo nie mogą znaleźć pracy, albo nie satysfakcjonuje ich praca za dwa tysiące złotych miesięcznie.

    Natomiast ci, którzy wjechali już 4-5 lat temu i znaleźli za granicą swoje miejsce, już nauczyli się tamtejszego języka, sprowadzili rodziny i oni raczej do kraju nie wrócą, choć ich krewni niekiedy wciąż mają na to nadzieję. Ostatnio dowiaduję się, że teraz coraz częściej zapraszają do siebie babcie, aby zaoszczędzić na wydatkach na przedszkole, bo na Zachodzie te usługi są drogie - komentuje proboszcz Kaliszan. Podczas kolędy między Bożym Narodzeniem a sylwestrem często spotyka członków rodzin parafian, który przyjeżdżają z zagranicy w odwiedziny. Niektórzy z nich deklarują, że chcieliby wrócić , ale generalnie uważają, że w Polsce i Słupsku za mało się zmieniło, aby tu można było żyć na poziomie, do jakiego się przyzwyczaili na Zachodzie. Potwierdza to Monika (nazwisko do wiad. red., która po kilku latach kierowania szkołą językową w Londynie wróciła do rodzinnego miasta. Tu nikt jej nie chciał zatrudnić, więc po pół roku przeniosła się do Hiszpanii, gdzie znalazła pracę. Już nie wróci.


    ZOBACZ TAKŻE: Będzie zmiana rejonizacji szkół w Słupsku


    Przeczytaj także na GP24

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (54)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (54) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 PLUS POLECAMY

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    Nasze Dobre z Pomorza. Zgłoś swoją usługę lub produkt już dziś!

    Nasze Dobre z Pomorza. Zgłoś swoją usługę lub produkt już dziś!

    Mistrzowie tańca irlandzkiego po raz pierwszy w Koszalinie!

    Mistrzowie tańca irlandzkiego po raz pierwszy w Koszalinie!