Do łóżka zgodnie z planem

Katarzyna Mularz k.mularz@nowiny24.pl
W XXI w. płodność można zbadać elektronicznie.
W XXI w. płodność można zbadać elektronicznie. ladycomp.pl
Prezerwatywa, tabletka, plastry. Jest jeszcze inny, według niektórych najlepszy sposób zapobiegania niechcianej ciąży. Nazywa się NPR, czyli naturalne planowanie rodziny.

Antykoncepcja kościelna lub kalendarzyk małżeński. Tak określa się naturalne sposoby planowania ciąży. Zdaniem ginekologa Witolda Skręta zapotrzebowanie na taką alternatywę rośnie. Sposoby oparte na obserwacji organizmu kobiety, dotąd kojarzone głównie z nauką Kościoła katolickiego, dziś coraz częściej wybierane są przez pary z przyczyn pragmatycznych.

Bogna ma 30 lat, NPR stosuje z mężem od lat dziewię­ciu. Jak mówi, była to przemyślana decyzja. - W pewnym momen­cie zaczęliśmy bardziej zwracać uwagę na to, co jemy, w co się ubieramy i jaką chemię stosujemy. Doszliśmy do wniosku, że jeśli nasze życie ma być eko, antykoncepcja hormonalna nie wchodzi w grę. Mamy dwoje dzieci, więc albo nam się udaje, albo to faktycznie działa - śmieje się dziewczyna.

Zdaniem Witolda Skręta zapotrzebowanie na szerszą wiedzę o NPR jest ogromne. - Zainteresowanie jest tłumione twierdzeniem, że jest to niemodne. Firmy farmaceutyczne wmawiają nam, że bez środków hormonalnych nie ma życia. Środków, za które trzeba zapłacić, a na naturalnych metodach nikt nie zarabia - tłumaczy.

Pani i pan z poradni

Ania i Piotrek prowadzą poradnię życia rodzinnego przy klasztorze ojców dominikanów w Rzeszowie. Spotykają się z parami, które w ramach przygotowania do małżeństwa w Kościele odbywają kilka godzin nauk z zakresu stosowania NPR. Większość z nich w poradni po raz pierwszy dowiaduje się o tej metodzie. - Nazywanie jej kalendarzykiem jest nieporozumieniem - podkreśla Anna. - Kalendarzyk opracowano przed wojną, opierając się na prostym założeniu, że owulacja u kobiety następuje na 14 dni przed planowaną miesi-czką. Zakładając 28-dniowe cykle (czas od miesiączki do miesiączki), można teoretycznie wyliczyć, kiedy kobieta jest płodna. Tymcza­sem u kobiet cykle mogą być dłuższe, krótsze czy nieregularne. Dlatego to mało skuteczny sposób. NPR natomiast bazuje na codziennych obserwacjach organizmu, dzięki czemu jesteśmy w stanie w danym dniu ocenić, czy kobieta jest płodna, czy nie. Pomyłką jest także mó­wienie w tym przypadku o antykoncepcji. Antykoncep­cja nie wymaga od partne­rów zaniechania współżycia, a NPR - owszem.

- Większość osób zatrzymała się na etapie kalendarzyka i nie wie, że metody naturalne się udoskonalają - dodaje Piotrek.

O co chodzi z tą naturą?
Naturalnych metod rozpoznawania płodności jest co najmniej kilka. - Jest metoda angielska, niemiecka, amerykańska i polska (dr Kramarek). Wszy­stkie oparte o dwa podstawowe wskaźniki - objawy śluzu i temperatury, różnią się tylko technicznymi szczegółami - mówi Piotr.

Dlatego, bez względu na wybraną metodę, sposób działania będzie podobny. Jeśli małżonkowie nie planują dziecka, współżyją podczas dni niepłodnych kobiety, wyznaczanych na podstawie codziennej obserwacji śluzu i badania temperatury. Na specjalnym wykresie oznacza się dni cyklu, obserwacje, a także inne czynniki mające znaczenie dla interpretacji - chorobę, stres czy współżycie. Brzmi skomplikowanie, ale Ania zapewnia, że wszystko jest kwestią doświadczenia i chęci: - Ujmę to tak: wyjaśnij komuś na piśmie, jak zawiązać sznurówki. Ciężka sprawa, a przecież samo wią­zanie jest banalne. Tak samo jest z NPR-em. Trudno jest na początku, bo trzeba wło­żyć w to nieco wysiłku i poznać swój organizm. Potem obserwacje stają się naturalną codzienną czynnością.

Przeciwnicy zarzucają NPR, że jego stosowanie formalizuje seks, opierając go o skrupulatne wskazania kalendarza. Problemem jest też fakt, że podczas owulacji - kiedy organizm kobiety najbardziej dąży do współżycia - jest ono wykluczone, o ile nie planuje się potomka oraz to, że de facto ogranicza się dopuszczalny czas na współ­życie do kilkunastu dni w miesiącu. Zdaniem Piotra, stosując te metody, przyjmuje się taki a nie inny styl życia i na tyle zmienia myślenie, że nie sprawia problemu nawet teoretycznie zaplanowany seks.

- Każda metoda ma swoje plusy i minusy. My akceptujemy wady, bo ważne są dla nas zalety. Jeśli ktoś używa prezerwatyw, to też może powiedzieć, że brak spontaniczności wyraża się w tym, że trzeba w pewnym momencie przerwać i ją założyć - dodaje Ania.

- Płodność jest objawem zdrowia. Lekarz, zapisując środki hormonalne, które mają nie leczyć, ale wyłączyć fizjologiczną funkcję organizmu, naraża pacjentkę na skutki uboczne i działa wbrew etyce zawodowej - zauważa Witold Skręt. - Dlatego ja metody naturalne polecam z przekonaniem. Ich stosowanie powinno być elementem stylu życia człowieka dbającego o swój organizm.

100 procent daje abstynencja

Z badań wynika, że naturalne metody planowania rodziny stosuje co dziesiąty Polak. Zdecydowanie częściej decydujemy się na tablet­ki hormonalne, prezerwatywy lub stosunek przerywany. Jaką skuteczność mają naturalne metody, przy założeniu, że unika się zajścia w ciążę? Statystyki zależą od tego, kto robi badania. Instytucje zajmujące się natural­nym planowaniem rodziny oceniają ją na poziomie ok. 99 proc.

Jak zauważa Ania, na każde tego typu dane należy jednak patrzeć z dystansem: - Skuteczność zależy od błędu metody, błędu nauczania i stosowania. Dlatego czym innym będzie teoretyczny wskaźnik np. 99,6 proc. skuteczności, jaki wynika z badań, a czym innym praktyczny efekt jej stosowania. Inaczej też skuteczność wygląda w okresie przedowulacyjnym, bo nigdy nie mamy 100 procent pewności, kiedy będzie owulacja i kiedy należy powstrzymywać się od współżycia, a inaczej w poowulacyjnym.

Autor metody Rotzera w tym czasie ocenia jej skuteczność nawet na poziomie 100 proc., ale doktor Skręt studzi te optymistyczne dane. - Jeśli w biologii zdarza się, że dwa plus dwa równa się cztery, to się o tym prace naukowe pisze - śmieje się ginekolog. - Teoretycznie w okresie poowulacyjnym fizjologicznie kobieta powinna być niepłodna, ale w przyrodzie nic nie jest na pewno.

Dla kogo NPR?

Ania i Piotrek zapewniają, że grupa osób, które mogą stosować naturalne metody, jest szeroka. Nie wyklucza tego praca na zmiany, nieustabilizowany tryb życia czy chorowitość. Chętnych przybywa. Jedną z przyczyn jest ekologiczny charakter metod. Drugą - coraz częstsze problemy z zajściem w ciążę.

- Ludzie zaczynają się tym interesować, kiedy mają problemy z poczęciem dziecka. To najlepszy sposób, żeby wyznaczyć czas, kiedy zajście w ciążę będzie najbardziej prawdopodobne. Wśród stosujących naturalne metody są także osoby, które nie chcą stosować środków chemicznych, palaczki bojące się tabletek, osoby na terapii - wylicza lekarz.

Komputer prawdę ci powie

W XXI w. nawet płodność można zbadać elektronicznie. Są już dostępne urządzenia, które na podstawie codziennie mierzonej temperatury oceniają płodność kobiety danego dnia, o wyniku informując za pomocą diod w dwóch kolorach. Są też takie, które werdykt wydają na podstawie analizy moczu. Dostępne są także programy komputerowe interpretujące objawy i oceniające płodność na podstawie kilku metod. Zdaniem dr. Skręta to przydatne urządzenia o wysokim stopniu skuteczności, które mogą usprawnić stosowanie naturalnych sposobów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.