Dumna poza dobrobytu PRL

Andrzej Gurba andrzej.gurba@mediaregionalne.pl
Prezentacja wyrobów Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej w Miastku.
Prezentacja wyrobów Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej w Miastku. Jan Maziejuk
Lata 1965-1968 według propagandy ówczesnego Frontu Jedności Narodu były dla powiatu miasteckiego złotym okresem.

W kwietniu 1969 roku Powiatowy Komitet Frontu Jedności Narodu w Miastku donosił, że zawrotna kariera miasteckich fabryk jest nie tylko faktem, ale też i procesem nieodwracalnym. Lata 1965-1968 nazwano złotym okresem. Dzisiaj nie ma już żadnej fabryki z tego złotego okresu. Następców też specjalnie nie było.
W 1969 roku istniał powiat miastecki, który swoim zasięgiem obejmował obszary części dzisiejszych
powiatów: bytowskiego, szczecineckiego, słupskiego i człuchowskiego. Na koniec 1968 roku w powiecie miasteckim mieszkało 36 237 osób, pracowało 15 060 osób. - Poszliśmy głównie do przemysłu, jest nas tam 3282. Stan pracujących w rolnictwie zwiększył się nieznacznie. Podobnie w leśnictwie, w innych zawodach
- czytamy w materiałach Powiatowego Komitetu Frontu Jedności Narodu w Miastku. Zdaniem miejscowych ideologów dzięki przemysłowemu awansowi, powiat z wybitnie rolniczego zmienił się w rolniczo-przemysłowy. Choć lata 1965-1968 to według FJN złoty okres, to nieco gani on za złe wyniki w rolnictwie, tak w indywidualnym, jak i w Państwowych Gospodarstwach Rolnych.

Jeleń pod sufitem

Rok 1964. W słynnym włoskim mieście Florencji odbywa się międzynarodowa wystawa leśnych ozdobnych produktów. Uwagę zwiedzających zwraca polska ekspozycja. Zatrzymują się przed nią kupcy, producenci, twórcy. Jest na co popatrzeć. Z jelenich rogów, z drewna, Polacy proponują prawie całkowite umeblowanie i wyposażenie pokoju, gabinetu. Propozycja jest świetna. Bez dłuższych dyskusji Polska otrzymuje za ten właśnie fragment ekspopzycji złoty medal. I od razu sypią się zamówienia. Cenne, bo dewizowe, w twardej walucie...
To ówczesny opis bytności na targach miasteckiego FOTO-PAM-u - zakładu wytwórczego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Mała fabryczka znajdowała się przy ulicy Koszalińskiej (z oddziałem przy stacji PKP). W Miastku zatrudnienie znalazło 130 osób. Były też filie w Białym Borze, Wejherowie i Poznaniu. Łączne zatrudnienie razem z chałupnikami wynosiło około 320 osób. - Jest tylko pięć takich zakładów w Polsce. Mogą dyktować i przyjmować modę, mogą kształtować swoje zyski sięgające 25 procent kosztów produkcji. Są samodzielni, mogą zawierać kontrakty z hurtownikami w całym kraju. Czteroletnia działalność zakładu przyniosła niespodziewane owoce. Trzeba go więc rozbudować, unowocześnić. Gotowy jest już projekt nowego oddziału - tego w pobliżu stacji. Koszt budowy niewielki - 7,5 miliona złotych - czytamy w materiałach FJN.

Co roku zakład kupował około 20 ton poroża. Produktów, wzorów było kilkaset (miejscowych pracowników, ale też i artystów z Akademii Sztuk Pięknych). Co produkowano z poroża? M.in. kwietniki, stoły, wieszaki, fotele, żyrandole, stojaki na broń, naszyjniki, broszki, fajki, popielniczki, oprawy do termometrów. Dodajmy, że poza "jelenią" produkcją, zakład zajmował się wyrobami ze skóry (wisiorki, paski, bransolety) oraz wykonywaniem kajaków i sanek.

Nieustanna rewia mody

Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o ówczesnym sztandarowym zakładzie w Miastku, czyli Fabryce Rękawiczek i Odzieży Skórzanej. - Trwa tu nieustająca rewia mody. Przyjezdni fotoreporterzy, znawcy rynkowych gustów, łowią w obiektywy młode dziewczyny oddziane w ostatni krzyk skórzanej mody - krzyczały nagłówki gazet.

- Wisi w fabryce mapa Starego Kontynentu, poprzecinami czerwonymi liniami, biorącymi początek właśnie z Miastka. Rękawiczki: Skandynawia, Belgia, Holandia, Anglia, ZSRR. Odzież: Anglia, NRF, Holandia, Australia, północna Ameryka. Milion rękawiczek rocznie produkuje miastecka fabryka. Równo połowa idzia na eksport. 147 wzorów. Produkuje się rocznie 65 tysięcy sztuk odzieży. 5 tysięcy sprzedaje się za granicą. Jeszcze jedna szokująca liczba. W roku 1968 w porównaniu z rokiem 1965 wielkość eksportu wzrosła o 2 tysiące sześćset procent! - czytamy w materiałach FJN.

W tamtych latach gmina Kępice wchodziła w skład powiatu miasteckiego. Jej motorem napędowym była wtedy garbarnia. W 1969 roku fabryki podległe Kępickim Zakładom Przemysłu Skórzanego dostarczały: 18 procent produkcji skór bydlęcych i świńskich, jedną trzecią krajowej produkcji skór twardych, jedną trzecią krajowej produkcji rękawiczek, połowę krajowej produkcji odzieży skórzanej.

- Trzy razy na dobę buczy fabryczna syrena Kępic. Trzy razy zmienia się załoga na stanowiskach pracy. Z dwóch tysięcy ośmiuset mieszkańców Kępic - 900 pracuje w garbarni. Prawie co trzeci, a są przecież liczne rodziny, z których dwie lub trzy osoby tu znalazły pracę. W 1968 roku każdy pracownik zarobił 28 450 zł. W ciągu trzech lat zarobki podniosły się o 3000 złotych - czytamy w materiałach FJN. - Są inne korzyści, wynikające z prawa pracy: lekarska opieka, zasiłki, wypoczynek (własny ośrodek w Dźwirzynie), powszechny dostęp do dóbr kulturalnych. To przecież dzięki kombinatowi mógł powstać i działać Miejski Dom Kultury.

Ludzie do zaszczytów nie przywykli

Miszewo, wieś w gminie Trzebielino, zajęło drugie miejsce w konkursie wojewódzkiego Komitetu Frontu Jedności Narodu. Według ówczesnych ocen - nieoczekiwanie. Nagrodą było 125 tysięcy złotych. - Ludzie do zaszczytów nie przywykli, zrobili przecież tylko to co było im potrzebne - czytamy w materiałach FJN. Doceniono szczególnie budowę domu strażaka. - Jest on realizacją wieloletnich marzeń starszych gospodarzy, ze strażą związanych jeszcze od przedwojennych czasów i młodych, którzy w najbliższej okolicy miejsca na zabawę, imprezę, zebranie choćby - nie mieli. Za dom wzięli się wszyscy, od zaraz, żeby pomysł się nie odleżał - donosił FJN. - W sześćdziesiątym szóstym zaczęli zwozić rozbiórkową cegłę - 50 tysięcy sztuk. Swoimi rękami wydobytą, swoimi wozami i końmy dostarczoną na miejsce budowy. Wykopali rowy, zalali cementem zmieszanym ze żwirem. Jeden przez drugiego wozili ten beton taczkami. Uroczystość otwarcia nastąpiła w maju sześćdziesiątego ośmego roku. Na Dzień Strażaka. Dom stał gotowy, wyposażony przez gees i gromadzką radę z Barcina. Duża sala ze sceną, klub rolnika. Przestronny, jasny, czysty, wygodny.

Przeciw wichrzycielom...
Na koniec trochę statystyki. Przeciętne wynagrodzenie robotnika przemysłowego wynosiło 2264 zł. Robotnik pegerowski zarabiał 1591 zł. Statystyczny mieszkaniec powiatu posiadał w PKO 1250 zł. Mieszkańcy posiadali 3540 motocykle, 3120 telewizory.

- Dorobek czterech lat nie może być mierzony tylko wielkością zarobków, liczbą motocykli czy telewizorów. Pozostaje w naszym bilansie pozycja ostatnia, może najważniejsza. To suma moralnych, politycznych postaw. Statystyka ma wszakże i tu sporo do powiedzenia. Wartość czynu zjadowego Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej w Miastku wynosiła 6 milionów złotych, Kępickich Zakładów Przemysłu Skórzanego 28, 5 milionów złotych. Była to dodatkowa produkcja. Polityk przypomina jednoznaczną postawę ludzi pracy w chwili, gdy antynarodowe siły próbowały się zmagać z partią. Miasteckie wyraźnie opowiedziało się przeciw wichrzycielom... - czytamy w biuletynie FJN.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.