Fundacja Dziki Azyl błaga o pomoc. Pod opieką ma ponad setkę dzikich zwierząt, a na koncie niecałe 500 złotych

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Fundacja Dziki Azyl - Centrum Pomocy Jeżom i Dzikim Zwierzętom z Kobylnicy jest w dramatycznej sytuacji finansowej. Bez pomocy miasta i gmin będzie musiała ograniczyć przyjmowanie zwierząt. Pod jej opieką niemal non stop przebywa ponad sto zwierząt, często z poważnymi urazami i po trudnych operacjach, wymagających opieki i specjalistycznego żywienia. A będzie ich jeszcze więcej, gdyż za moment zacznie się okres lęgowy, kiedy ptaki często wypadają z gniazd.

Błagamy o pomoc! Bez Waszej pomocy nie damy rady. Tak kryzysowej sytuacji nie mieliśmy już dawno... Na koncie Fundacji pozostało 499 zł. Zbiórki od kilku miesięcy stoją w miejscu - to dramatyczne wołanie o pomoc Fundacji Dziki Azyl w Kobylnicy.
- Z przykrością musimy poinformować, że niestety jeśli nic się nie zmieni, będziemy musieli ograniczyć naszą działalność do momentu kiedy nie staniemy na nogi. Na naszym koncie pieniążków niewiele, jesteśmy bezradni, ale nie rezygnujemy. Mamy zaległe faktury i opłaty na ponad 8 000 zł plus faktura za leczenie zwierząt w przychodniach weterynaryjnych. Jeszcze trochę, a zostaniemy odcięci od mediów, a bez nich nie damy rady działać - mówi Edyta Pudzianowska, szefowa Fundacji.

- Nie mamy wsparcia od lokalnych samorządów gminnych i miasta Słupska. A jednak, mimo to, trafiają do nas zwierzęta z tych terenów. Bez naszej pomocy by nie przeżyły. Pomaga nam jedynie Gmina Kobylnica, to od niej mamy teren i budynek, na którym istnieje nasz ośrodek. Nie ma dnia bez telefonu z prośbę o pomoc. W ostatnich dniach trafia nawet po kilka zwierząt dziennie, a jeszcze sezon lęgowy się nie rozpoczął. Tak, jak rośnie z dnia na dzień liczba przyjmowanych zwierząt, tak samo rośnie kwota naszych zaległości. Pomagamy setkom dzikich zwierząt rocznie, większość z nich powraca do swojego środowiska naturalnego, a tym kalekim, które mogą normalnie funkcjonować, zapewniamy dożywotnią opiekę. Lada dzień rozpocznie się sezon lęgowy, do ośrodka trafi wiele młodych zwierząt. Już od początku roku przyjmujemy pisklęta i podloty, od niedzieli rano są pod naszą opieką dwa oseski myszarki zaroślowej. Zarówno zwierzęta młode, jak i te starsze, wymagają specjalistycznego żywienia. A to są dla nas ogromne koszty. Na tą chwilę w ośrodku jest ponad setka zwierząt. Systematycznie wypuszczamy zwierzęta, które wróciły do zdrowia, ale trafiają kolejne, które wymagają opieki i leczenia. Cieszymy się, że rośnie świadomość ludzi, że nie przechodzi się obok tych zwierząt obojętnie. W tym roku przyjęliśmy kilka razy więcej zwierząt niż w roku ubiegłym do tego momentu. Datków i darowizn na konto fundacji jest niewiele, zazwyczaj wystarczają na zakup bieżącego pożywienia dla zwierząt i to nie zawsze. Nasze zapasy żywności, specjalistycznych karm, mieszanek mlekozastępczych, ziarna, ręczników papierowych, podkładów, rękawiczek i innych są na wyczerpaniu - apeluje o pomoc pani Edyta.

Pomimo braku funduszy wolontariusze Fundacji nieustannie wyjeżdżają do zwierząt potrzebujących pomocy.
- Często nie wiemy, w jakim stanie jest zwierzę, służby odpowiedzialne za pomoc nie odbierają telefonów po godzinach swojej pracy i w weekendy. Niestety, tylko nieliczni je odbierają. Często, zabierając z drogi zwierzę, wiemy, że nie ma praktycznie szans na przeżycie, normalne funkcjonowanie i powrót do życia na wolności, ale nie tracimy nadziei. Nie mamy serca pozostawić przy drodze męczącego się zwierzęcia, takie zwierzę może konać wiele godzin, a nawet dni. Dla potwierdzenia zawsze wykonujemy niezbędne badania w przychodni weterynaryjnej, aby wykluczyć bądź potwierdzić podejrzewany uraz. Zabierając zwierzę, wszystkie koszty ponosimy my, nawet jeśli się nie uda pomóc takiemu zwierzęciu, to koszty są ogromne: koszty badań, które potwierdzą doznany uraz, koszty eutanazji i utylizacji zwłok martwego zwierzęcia - wyjaśnia pani Edyta i błaga o pomoc.

- Pomóżcie nam pomagać, bez waszej pomocy i wsparcia jest to niemożliwe. Najważniejsze jest dla nas to, aby zwierzęta otrzymały niezbędną pomoc weterynaryjną i aby miały zapewniony odpowiedni pokarm i warunki bytowe. Cały czas musimy wybierać, czy kupić pokarm dla zwierząt, zalać paliwo do samochodu, czy też zapłacić za faktury. Codziennie schodzą nam ogromne ilości świeżego mięsa, ryb, specjalistycznych karm, warzyw, środków czyszczących, opatrunkowych. Nie wszystkim zwierzętom jesteśmy w stanie pomóc, ale się staramy, nawet gdy szanse są niewielkie. Gdy się nam nie uda, również ponosimy koszty leczenia, utrzymania i utylizacji. Bardzo prosimy o wsparcie, w tym momencie każda, nawet ta najmniejsza wplata ma dla nas znaczenie. Bez waszej pomocy i wsparcia nie będziemy w stanie pomagać tym zwierzętom - mówi Pudzianowska.

Jak pomóc?

Darowizny można wpłacić na konto Fundacji Dziki Azyl:

Bank Pekao S.A .
Numer konta: 37 1240 5790 1111 0010 6822 5709

Dane do przelewów z zagranicy:
IBAN: PL37 1240 5790 1111 0010 6822 5709
SWIFT: PKOPPLPW
KRS: 0000619809

z dopiskiem: "darowizna na cele statutowe"
Fundacja Dziki Azyl – Centrum Pomocy dla Jeży i Dzikich Zwierząt
ul. Szafranka 10/31, 76-200 Słupsk
Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, ul. Franciszkańska 8, 76-251 Kobylnica

Zobacz także: Fundacja Dobrowskaz będzie zachęcać w Słupsku do dobrych działań.

Wideo

Dodaj ogłoszenie