Grabarze opowiadają szczerze o swojej pracy - łatwo nie jest!

Andrzej Plęs, Grażyna Woźniak/www.nowiny24.plZaktualizowano 
sxc.hu
Życie zawodowe grabarza ma więcej cieni niż blasków, ale tu - jak w niewielu innych fachach - można obserwować scenki obyczajowe, postawy ludzkie, doświadczyć niedostępnych dla większości zwykłych osób aspektów życia. I śmierci.

Trudno tu mówić o satysfakcji z pracy, nie sposób pochwalić się sukcesem zawodowym, o karierze nie ma mowy. Między bajki trzeba włożyć legendy o olbrzymich zarobkach i sutych datkach od rodzin zmarłych. Tyle, że są niezbędni.

- W obliczu śmierci ludzie zachowują się w przedziwny sposób - mówi jeden z grabarzy. - Pogrzeb to niekiedy niezwykłe widowisko. Zdarza się, że rodzina rzuca się na trumnę i nie pozwala jej opuścić do grobu. Nam pozostaje tylko czekać, choć czas ucieka, za chwilę mamy następny pogrzeb. Innym razem życzą sobie, by na chwilę przed pochówkiem otworzyć wieko trumny. Na ogół księża są temu przeciwni. Nie wiadomo wtedy, kogo słuchać. Zwykle spełniamy życzenia rodziny.

Nierzadko ceremonii pogrzebowej towarzyszą awantury. Najczęściej o spadek. Niech tylko ksiądz odejdzie, a już wybucha pyskówka. O samochód, o dom, o działkę, o wszystko. Jeszcze trumny nie pokryje ziemia, a już zaczyna się przeklinanie i wypominanie, że "ja dla nieboszczyka byłem taka, a ty taki". W słowach nie przebierają. Wyliczają sobie każdy ciuch zmarłego, który zabrał ktoś z rodziny.

Grabarz nie tylko kopie groby, choć taki właśnie utarł się stereotyp. Martwego człowieka ktoś musi zabrać z miejsca zgonu. Pół biedy, jeśli wszystko odbywa się normalnie. Gorzej, jeśli towarzyszą temu dramatyczne okoliczności.

- Najgorsze jest lato. Kiedy umiera samotny człowiek, zwykle sąsiedzi dają znać, że "za drzwiami coś śmierdzi". - opowiadają grabarze. - A to śmierdzi ktoś, kto od dwóch czy trzech tygodni leży martwy w upale. Pogotowie takiego nawet nie tyka. My musimy zabrać go na nosze, choć ciało jest już granatowe od rozkładu. Trzeba bardzo uważać, żeby w czasie przenoszenia nie odpadła jakaś część ciała. Tak samo jest przy transporcie ofiar niektórych wypadków.

Nie ma ani satysfakcji z tej pracy, ani pieniędzy. Nikogo nie obchodzi, że trumnę ze zwłokami trzeba znosić z X piętra, bo przecież do windy się nie zmieści. Nikt z krewnych nie pomoże, a jeszcze wybrzydzają, że trumna nie taka, bo miała być jaśniejsza, że wyściółka im nie podoba, żeby zwłoki ułożyć tak jak oni chcą, choć nieboszczyk jest już sztywny jak deska...

Jest pogoda dla bogaczy i pogoda dla grabarzy. Ta druga nigdy nie jest właściwa: jak ciepło, to zwłoki szybko robią się jak galareta, jak zimno - nikt nie pyta, czy zmarzniętą ziemię na grób trzeba ryć kilofem czy łopatą. Dół musi być na czas, choćby była ulewa.

- Co w ogóle ludzie wiedzą o tej robocie? Wyobrażają sobie niestworzone historie, a dla nas to nic niezwykłego. Normalnie - ekshumacja nie wygląda jak obrazek z horroru. Rodzina życzy sobie, by zmarłego przenieść z grobu do grobowca. Po kilku latach naprawdę niewiele z człowieka zostaje.

Raz tylko zdarzyło mi się widzieć coś niesamowitego. Ekshumowaliśmy mężczyznę po 37 latach. Można się spodziewać, że po takim czasie z człowieka zostaje kilka drzazg z trumny i kawałki kości. Odkopujemy, a tu trumna jak nowa, tylko szmatą przetrzeć i do sklepu. W środku nieboszczyk, hmmm... jak żywy. Żadnego rozkładu, zachowane rysy twarzy, tylko włosy i paznokcie długie. Okazało się, że podczas pogrzebu było bardzo mokro.

Trumnę spuszczono właściwie do dołu z wodą i przysypano ziemią. Woda tak związała ziemię, że zrobiła się warstwa ochronna i nie było dostępu powietrza. Tak zmumifikowało trumnę i człowieka.

Jeśli mówią o swojej pracy, to nie o kopaniu i zasypywaniu, ale o ludziach. Tych żywych, nie zmarłych. Jeśli zapytać, czy nie strach pracować na cmentarzu, można usłyszeć, że trochę strach. Tyle, że straszni są żywi, a nie umarli. Martwi sobie nie przeszkadzają, a żywych to nawet śmierć dzieli.

- Księża chowają wszystkich: wierzących, niewierzących, samobójców, innowierców... Po śmierci wszyscy oni jednacy, tylko żywi nie mogą się z tym pogodzić. Kiedyś na pogrzeb swojej ciotki przyjechał pijany Cygan. Jak zobaczył, że ksiądz kropi trumnę wodą święconą, to się wściekł i zaczął ryczeć: "za co mi tu taki owaki ciotkę wodą polewasz"? Nie sposób go było uspokoić.

Innym razem, gdy odbywała się ceremonia pogrzebowa, część rodziny stała nad trumną, przyszła druga część rodziny i jak tylko zobaczyli księdza, to nawet się nie zatrzymywali, tylko zrobili "w tył zwrot". Okazało się, że byli Świadkami Jehowy. A pogrzeby partyjnych za komuny to już cała historia. Żeby Panu Bogu dać świeczkę, a diabłu ogarek - ceremonie odbywały się w kaplicy cmentarnej za zamkniętymi drzwiami.

Wykopać, ułożyć, zamknąć, przetransportować, zakopać - dzień po dniu, wszystko przebiega niemal niezauważalnie. Na brak pracy nie narzekają i śmieją się, że dopóki umierają ludzie, to interes nie umrze.
Czy lubią tę pracę? Mówią, że szanują.

Źródło:
Grabarze -ludzie ostatniej posługi - www.nowiny24.pl

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zenon

z prochu powstałeś i w proch się obrócisz - nadciąga grabarz !

d
dignd

chyba pogupieli przecie świadkowie Jehowy normalnie chodzą na katolickie pogrzeby. Wiem

k
kopacz

he he---ale macie wyobraznie---to normalne ze to szczegolna praca---trzeba miec odwage i respekt przed kazdym zadaniem ze tak powiem i odporna psychike bo nie jest rowny pogrzeb drugiem pogrzebowi---i tu trzeba wiedziec jak sie zachowac

G
Gość

To prawda, praca niewdzieczna i ze wzgledu na swoj charakter, malo platna. Jednak wlasciciele zakladow pogrzebowych zyja wysmienicie. Im pieniadz nie smierdzi. Choc maja swiadomosc, ze wielu znajomych unika powitan i wpolnych posilkow, im to nie przeszkadza.
Grabarze dorabiaja sobie drobnymi uslugami na cmentarzu i to trzyma ich w tym zawodzie, przywykli. Maja tez swiadomosc, ze ta praca naznacza ich pietnem "nietykalnego" wiec tkwia. Sa najnizsza kategoria w cmentarnym interesie, chociaz wykonuja kluczowe zadania i na ich plecach rosnie zachlannosc i zasobnosc portfeli "pan i panow"branzy pogrzebowej. Nalezy sie szacunek i godne wynagrodzenie tym pracownikom.

b
boixo
W dniu 22.11.2009 o 21:37, Gość napisał:

Oglądałem taki film z CEZARYM chyba " KARIERA NIKOSIA DYZMY" i nie widzialem by tam mieli ciężko pracę a czruś nawet na salonach bywał


pochowalem ostatnio ojca i mam szacunek do tych grabarzy za swoja prace,trzeba miec jaja do tej roboty!!!porownujac ich prace do filmowych bohaterow pokazuje jakim jestes skonczonym idiota!!!!
~Kuba~

to prawda!!! praca nie lekka a porównywanie do filmu do wogule żenada, przeciez film nie odda wszystkiego, moim skromnym zdaniem w tym atykule jest prawie wszystko o pracy grabarza.... a pisze prawie gdyż są niektóre rzeczy do których się nie przyznaja ale to inna bajka...... co do wymagań osób które chowaja swoich bliskich no cóż tak bywa, każdy ma prawo do fanaberiiiiiii, a i wiadomo każdy by chciał aby było jak najlepiej...

G
Gość

Oglądałem taki film z CEZARYM chyba " KARIERA NIKOSIA DYZMY" i nie widzialem by tam mieli ciężko pracę a czruś nawet na salonach bywał

G
Gość

brrrr. jak każda robota fizyczna/ja jako rybak też nie mam lekko deszcz nie deszcz upał nie upal ile wylowi mój szef tyle my z tego dostajemy.

~~25~~

Na pewno nie jest to lekka i przyjemna praca - ale niech Panowie Grabarze spojrzą na to łaskawszym okiem: przy obecnej sytuacji na rynku pracy raczej nie grozi im bezrobocie albo 'wysiudanie' z zajmowanego miejsca pracy.

G
Gość

tak, to ciezka praca, i mysle ,ze trzeba miec silna psychike .

S
Suafek

ja to podziwiam takich ludzi co pracuja w taki sposob...
ja np osobiscie nie widzialbym siebie w takiej pracy...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3