Grunt to interes, ale nie dla Słupska

Alek Radomski, aleksander.radomski@mediaregionalne.plZaktualizowano 
Sporna działka leży przy ulicy Gdańskiej, na wylocie ze Słupska na Redzikowo. <br>
Sporna działka leży przy ulicy Gdańskiej, na wylocie ze Słupska na Redzikowo. Kamil Nagórek
Słupsk kupił nieruchomość, która przysparza mu sporo kłopotów. Konsekwencje mogą być milionowe, bo działka jest jedna, a za jej właścicieli uważają się trzy strony.

To miał być dobry interes. Sześć lat temu słupski ratusz wtrącił się do transakcji, którą Jakołcewiczowie, rolnicy ze Słupska, chcieli przeprowadzić z Kazimierzem Meką. Biznesmen złożył im intratną ofertę. Za ponad pięć ha ziemi rolnej przy ul. Gdańskiej zaoferował 1,2 mln zł. Na początku maja 2007 r. notariusz sporządził umowę warunkową. A warunek był taki, że Meka stanie się właścicielem gruntu, jeśli Agencja Nieruchomości Rolnych i Słupsk nie skorzystają z opcji pierwokupu. Agencja ziemi nie chciała, miasto tak. Zadziałało błyskawicznie.

Jeszcze tego samego miesiąca sprawa stanęła na sesji rady miejskiej. Wtedy ten rejon nie miał planu zagospodarowania przestrzennego. Urzę­dnicy argumentowali, że po jego opracowaniu wartość gruntu wzrośnie. Przekonali tym radnych, którzy zgodzili się na wyda­nie 1,2 mln zł z miejskiej kasy.
Przez lata działka leżała odłogiem. Uchwalono plan zagospodarowania, ale jej nie sprzedano.

Tymcza­sem w 2011 r. pełnomocnicy Meki zgłaszają się do urzędu. Wskazują, że ziemia została przez miasto bezprawnie kupiona, bo Słupsk nie miał prawa pierwokupu. W odpowiedzi ratusz żąda, aby Jakołcewiczowie oddali pieniądze. Odbywają się negocjacje.

Kończą się pozwem. Prawnik ratusza pisze w nim, że co do prawa pierwokupu urząd został wprowadzony w błąd przez notariusza. Z tego względu umowa między rolnikami a miastem jest nieważna. Państwo Jakołcewiczowie, podkreślają prawnicy, pozostają właścicielami działki. Małżeństwo szuka pomocy prawnej.

- Której im udzieliliśmy - mówi radca prawny Jarosław Mielnik. - W październiku ubiegłego roku słupski sąd okręgowy oddalił roszczenia miasta. Ratusz odwołał się od wyroku, ale Sąd Apelacyjny w Gdańsku cztery miesiące temu oddalił tę apelację. Sytuacja jest taka, że miastu nie przysługuje zwrot 1,2 mln zł. Pozostaje kwestia ustalenia faktu, że właścicielami nadal powinni być państwo Jakołcewiczowie, a miasto trzeba wykreślić z księgi wieczystej.

Inaczej sprawę widzi ratusz. - Sąd apelacyjny potwierdził ważność transakcji kupna-sprzedaży - informuje Dawid Zielkowski, rzecznik prezydenta.

- Miasto za 1,2 mln zł nabyło bardzo atrakcyjny teren inwestycyjny, dla którego został przygotowany plan zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę usługowo-mieszkaniową. Tym samym wartość działki znacznie wzrosła. W dalszej perspektywie mias­to będzie prowadzić sprzedaż działek budowlanych, wydzielonych na obec­nej nieruchomości.

Z tym może mieć jednak kłopot, bo rolnicy złożyli pozew. Chcą ustalenia, kto jest właścicielem działki. Jak zaznacza Mielnik, udało się już uzyskać postanowienie sądu o wpisaniu do księgi wieczystej ostrzeżenia, że stan prawny nieruchomości jest kwestionowany. Czy to oznacza, że z powodu błędu urzędników (nie zauważyli, że miasto nie ma prawa pierwokupu) Słupsk może stracić nie tylko pieniądze, ale i grunty? Pytany o to mecenas Mielnik ucina rozmowę.

Jeszcze inaczej sprawę wi­dzi Kazimierz Meka: - Zgod­nie z aktem notarialnym działkę mogłem nabyć pod warunkiem, że miasto nie skorzysta z pierwokupu. Nie miało do niego prawa, więc właścicielem jestem ja. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia zapłaty.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wze

Jak zwykle po Polsku wyszedł bałagan

d
driver
W dniu 24.10.2013 o 16:05, 28.10 napisał:

Po przeczytaniu artykułu zrodziło się u mnie pytanie.Czy nasz ratusz zatrudnia  same kauzyperdy czy rasowych prawników?Sprawa jest jak mętna woda w której łatwo łowić ryby dla siebie więc wymaga dogłębnego sprawdzenia.I  nie idź tu człowieku na referendum.Toż nasz Prezydent zatrudnił zwykłych partaczuni w ratuszu, a rozpowiada, że panuje nad sytuacją, a radni uczepili się paru, błahych spraw. Jego rzecznik to osobny przypadek pustogłowia. Myślałem, że są granice absurdu ale po wypowiedzi Zielkowskiego widzę, że myliłem się.Całe, dostojne biuro prawne prezydenta + dyrektorów odpowiednich wydziałów wprowadził w błąd  notariusz - dobre.

przecież p. Prezydent, jak to często podkreśla, jest prawnikiem, więc pewnie, nie musi mieć mądrzejszych od siebie; oni wykonują jego polecenia dopasowując prawo do rzeczywistości. Pani notariusz popełniła błąd domniemając, że ten kto wnosi o akt notarialny -stróż prawa pierwokupu jakim jest Prezydent- ma wiedzę o możliwości nabycia nieruchomości. Tak nie było i jej domniemanie jest karygodnym błędem. W 2007 roku Prezydent wiedząc o stanie prawnym działki przekonał Radę do wydania 1,2mln na jej zakup nie podając informacji o zawiłościach prawnych.

28.10

Po przeczytaniu artykułu zrodziło się u mnie pytanie.

Czy nasz ratusz zatrudnia  same kauzyperdy czy rasowych prawników?

Sprawa jest jak mętna woda w której łatwo łowić ryby dla siebie więc wymaga dogłębnego sprawdzenia

.

I  nie idź tu człowieku na referendum.

Toż nasz Prezydent zatrudnił zwykłych partaczuni w ratuszu, a rozpowiada, że panuje nad sytuacją, a radni uczepili się paru, błahych spraw.

 

Jego rzecznik to osobny przypadek pustogłowia. Myślałem, że są granice absurdu ale po wypowiedzi Zielkowskiego widzę, że myliłem się.

Całe, dostojne biuro prawne prezydenta + dyrektorów odpowiednich wydziałów wprowadził w błąd  notariusz - dobre.

L
L-4

Czy przypadkiem w ratuszu nie trzeba wybitnego specjalisty od wszystkiego?.

Na niczym się nie znam, jestem leniwy aż  do obrzydliwości, będę sprzedawał i kupował co tylko będziecie chcieli i za ile będziecie chcieli.  Będzie potrzebny przekręt - nie ma problemu - zrobię.  Trzeba będzie wziąć łapówkę - wezmę.  Trzeba będzie pod kimś kopać dołki - też trochę pokopię.  Wszystko za jedynie średnią krajową brutto.

Gdzie Wy takiego pracownika znajdziecie ?.

x
xxx
W dniu 24.10.2013 o 13:17, Gość napisał:

czy zielkowski z kobylińskim coś ćpają?

ćpią, znam ich dilera...

G
Gość

czy zielkowski z kobylińskim coś ćpają?

-ing

Tak to już jest jak urzędnicy próbują się bawić w biznesmenów. Nawet nie wiedzą jakie prawa w danej sytuacji im przysługują, to o czym tu w ogóle mówić.

f
fdsaf

w umowie warunkowej zawsze musi byc cena ?

g
gosc

...prawdopodobnie według urzędników handel gruntami w ich wykonaniu , nie jest działalnością gospodarczą .

 

Czy podatnicy w tym przypadku  są właścicielami nowo nabytego gruntu? bo jeżeli np. nie , to w przypadku poniesionych strat kto za to zapłaci?

e
easy driver
W dniu 24.10.2013 o 09:53, mar napisał:

Utrzymujemy BANDEM urzędników którzy jak przychodzi co do czego na niczym się nie znają . Notariusz wprowadził w błąd ? Dobrze ,że nie sprzątaczka . Od czego prawnicy ratusza ?Za co biorą pieniądze dyrektorzy ,naczelnicy poszczególnych wydziałów ? Przypomina mi się od razu sprzedaż działki przy ul Tramwajowej . Miasto tanio sprzedało a chciało kupić z powrotem lub kupiło za 10 razy tyle

pracownik ratusza i jego dyrektor nie podpisali się pod tym przekrętem i polecieli z pracy; zapytajcie p. Rudewicza

d
driver

jakie trupy z szafy, jakie zdziwko!! radni pytają o działkę na Gdańskiej od czerwca w interpelacjach i otrzymują wymijające odpowiedzi, kłamstewka że właścielem działki jest miasto; tak - wpisanym przekrętnie do ksiąg wieczystych, bo notariusz udał, że pierwokup należy się miastu, a sąd wieczystoksięgowy to już nie wiadomo dlaczego; kłamstewko ze działka bedzie podzielona na mniejsze i sprzedawana po kawałku po uzbrojeniu (na koszt miasta) - tak, ale prze kogo? prawdziwego własciciela!! Nic o tym, że utopiono 1,2mln, plus najmniej 100tys na plan zagospodarowania i 110 tys na z góry przegrane sprawy sądowe.

k
ktosik

Kurza melodia.....ile jeszcze trupów powypada z tych maciejowych szaf ? 

g
graviora manent

B I E D R O N K A - bedzie ,cieszta siem ludkowie

G
Gość

Ludzie po co to zamieszanie o jakiś głupi 1,2 mln

 

Głupi 1,2 mln to im przywłaszczy sobie "mądry rolnik" po ich błędach. Działka warta pewnie ze dwa - trzy razy tyle.

m
mar

Utrzymujemy BANDEM urzędników którzy jak przychodzi co do czego na niczym się nie znają . Notariusz wprowadził w błąd ? Dobrze ,że nie sprzątaczka . Od czego prawnicy ratusza ?Za co biorą pieniądze dyrektorzy ,naczelnicy poszczególnych wydziałów ? Przypomina mi się od razu sprzedaż działki przy ul Tramwajowej . Miasto tanio sprzedało a chciało kupić z powrotem lub kupiło za 10 razy tyle

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3