Grypa pustoszy szkoły i zakłady pracy na Pomorzu (raport)

Dorota Aleksandrowicz, ang, zida, Magdalena Olechnowicz
Są osoby, które nie wahają się zakładać maseczek ochronnych w miejscach publicznych.
Są osoby, które nie wahają się zakładać maseczek ochronnych w miejscach publicznych. Kamil Nagórek
Województwo pomorskie ma najwięcej zachorowań na grypę w Polsce, podały wczoraj służby epidemiologiczne. Opustoszały szkoły i przedszkola. Niektóre firmy mają problemy z absencją.

- Wszedłem dzisiaj do wręcz opustoszałego przedszkola. W naszej grupie było może z pięcioro dzieci - mówi rodzic odprowadzający dziecko do przedszkola w Słupsku. - Mo­że to i dobrze, bo jest szansa, że córka się czymś nie zarazi.

W województwie pomorskim tylko przez pierwszy tydzień 2013 roku, od 1 do 7 stycznia, zanotowano aż 24 tysiące zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Jest to największa liczba spośród wszystkich województw w Polsce (drugie, dużo większe mazowieckie miało w tym czasie 22 tys. zachorowań).

Najbardziej narażone na grypę są osoby w przedziale od 15 do 64 lat. Tutaj wykryto 12 tys. przypadków. Ta grupa wiekowa to głównie osoby uczące się.

- My mamy akurat na razie szczęście. Na 50 pracowników tylko trzy osoby są na zwolnieniu lekarskim. Ja i większość pracowników, odpukać, trzymamy się i żadne przeziębienie nas nie złapało - mówi Marcin Grzybiński, rzecznik Zarząd Infrastruktury Miejskiej w Słupsku.

Zobacz także: Grypa w Słupsku i regionie. To już prawie epidemia

Dodaje, że w tym w tym okresie pracownicy wychodzą w teren ciepło ubrani i zwracają większą uwagę na kontakty z ludźmi. Pracownicy wiedzą też, że lepiej nie przychodzić przeziębionym do pracy, bo to narobi tylko więcej szkód niż pożytku. W takich sytuacjach korzystają ze zwolnienia lekarskiego i kurują się w domu.

- Na 360 pracowników 20 osób pozostaje na kilkudniowych zwolnieniach lekarskich. To ok. 7 procent personelu - mówi Malwina Noetzel-Wszałkowska z biura prasowego Urzędu Miasta w Słupsku. - Nie dezorganizuje to pracy ratusza. Chorą osobę zawsze jest w stanie ktoś zastąpić. Osobie przychodzącej do pracy w kiepskim stanie sekretarz miasta daje delikatnie do zrozumienia, że lepiej będzie, jeżeli uda się do domu. Mnie się tak przytrafiło rok temu.

Pracownicy ratusza w okresie grypowym starają się przestrzegać zasad higieny, zatykają usta i nos podczas kichania i często myją ręce.

- Na największy kontakt z interesantami mają jednak urzędnicy wydający prawo jazdy i dowody osobiste. W tych miejscach pracownicy są natomiast oddzieleni od interesantów szybą, co zapobiega przedostawaniu się zarazków drogą kropelkową podczas kichania czy smarkania - dodaje Noetzel-Wszałkowska.

W powiecie bytowskim od wielu dni obserwuje się wzrost infekcji górnych dróg oddechowych. To oznacza większą absencję w zakładach pracy, szkołach i przedszkolach.

- Po nowym roku mieliśmy prawdziwą epidemię w przedszkolach miejskich. Połowa dzieci była chora - mówi Stanisław Główczewski, naczelnik Wydziału Oświaty w Urzędzie Miejskim w Miastku. Dodaje, że w szkołach jest nieco lepiej.

- Na razie nie notujemy wzrostu zachorowań na grypę. I oby tak zostało - mó­wi Andrzej Hrycyna, kierownik Wydziału Oświaty w Urzędzie Miejskim w Bytowie. Bolesław Prondziński, właściciel dużego zakładu drzewnego Ex-Pro w podmiasteckim Wałdowie, mówi, że choć pracownicy kichają i kaszlą, to o epidemii mówić nie można.

Zobacz także: Z powodu grypy ograniczono wizyty w słupskim szpitalu

- Są ludzie na zwolnieniach, ale nie powoduje to komplikacji w funkcjonowaniu firmy. Z nieobecnością pracowników muszą sobie radzić zakłady pracy w Lęborku. W większości z nich na zwolnieniach przebywa od dziesięciu do trzydziestu procent zatrudnionych.

Większość firm nie funduje swoim pracownikom szczepionek przeciw grypie. Wyjątek stanowi producent frytek Farm Frites, który ze względu na zamówienia nie może sobie pozwolić na przestoje. W firmie pracuje dwieście osób.

- Od kilkunastu lat finansujemy naszym pracownikom szczepionki przeciw grypie - mówi Katarzyna Majchrzak, specjalista w firmie Farm Frites. - To szczepienie nieobowiązkowe, pracownik może, ale nie musi z niego skorzystać.

- Na zwolnieniu nie mam ani jednego strażaka - informuje Jan Drozd, komendant lęborskiej straży pożarnej. - W tym roku nie mamy grupowych szczepień przeciw grypie, były kilka lat temu, ale nie cieszyły się zainteresowaniem.

Teraz strażacy szczepią się na własną rękę. Trzymają się także policjanci.

- Nasza grupa zawodowa jest narażona na zachorowania ze względu na częsty kontakt z ludźmi. Natomiast nie ma jakiejś drastycznej liczby przeziębień czy zachorowań na grypę. Zdarza się, że niektóre osoby idą na zwolnienie lekarskie, ale są wtedy zastępowani innymi pracownikami - mówi Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji.

- Nie ma tutaj jakiegoś problemu. Poza tym wszyscy staramy się przestrzegać w tym okresie zasad higieny, a policjanci, którzy patrolują ulice, ubierają się ciepło.

Maseczka, czyli stop grypie

Zasady higieny na czas sezonu epidemicznego grypy

-należy: zasłaniać chusteczką jednorazową usta podczas kaszlu i kichania, a następnie wyrzucić ją do kosza i dokładnie umyć ręce (w razie braku chusteczki zaleca się zasłanianie ust przedramieniem, a nie dłonią);

-po oczyszczeniu nosa wyrzucić chusteczkę do kosza i dokładnie umyć ręce; unikać kontaktu twarzą w twarz z innymi osobami; unikać tłumu i masowych zgromadzeń; unikać dotykania niemytymi rękami ust, nosa i oczu;

-jak najczęściej i bardzo dokładnie wietrzyć pomieszczenia w domu i biurze.

Profilaktyka Maseczki jednorazowego użytku dostępne w aptekach zmniejszają ryzyko zachorowania,
ale go nie wykluczają. Ich noszenie zalecane jest szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach.

Maseczki możemy kupić w aptekach pojedynczo lub pakowane po 50 sztuk. W Słupsku są dostępne, choć nie we wszystkich placówkach. Farmaceuci z apteki przy ul. Armii Krajowej i na Starym Rynku mówią, że ostatnio nie było ich w hurtowniach.

Zobacz także: Świńska grypa już na Pomorzu

W aptece Dyżurnej w Galerii Słupsk maseczki są dostępne, choć tylko te pakowane pojedynczo.

- Nie ma jednak nimi większego zainteresowania. Dwa tygodnie temu zamówiłam większą liczbę i mam je do dzisiaj - usłyszeliśmy od farmaceuty w aptece Dyżurnej w Słupsku.

Cena to 50 groszy za sztukę
Stałe noszenie maseczki w przypadku bliskiego kontaktu z chorym na grypę w pomieszczeniu, np. w domu, szpitalu lub przychodni, zmniejsza ryzyko zachorowania. Maseczkę powinien nosić jednak także chory na grypę, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia innych.

Jeśli zachoruje ktoś z domowników, noszenie maseczki w domu i ścisła higiena rąk przestrzegana przez wszystkich domowników przez siedem dni, mogą zmniejszyć ryzyko zakażenia i zachorowania innych współlokatorów nawet o ponad 50 procent, pod warunkiem, że zostaną zastosowane jak najszybciej po wystąpieniu choroby (najpóźniej w ciągu 36 godzin). Lekarze jednak specjalnie nie namawiają pacjentów do noszenia maseczek.

- Maseczka teoretycznie zmniejsza ryzyko zarażenia się wirusem, ale nie daje stuprocentowej gwarancji - mó­wi Mariusz Król, lekarz chorób wewnętrznych w przychodni Salus w Słupsku. - Zmniejsza stężenie zarazków w powietrzu, ale należy pamiętać, że sama w sobie także może stanowić źródło zakażenia. Jeśli ktoś się zdecyduje używać maseczek, musi pamiętać, że należy je często wymieniać, a zużyte wyrzucać do kosza.

Profilaktyka zawsze skuteczniejsza
Noszenie maseczki profilaktycznie, poza zamkniętymi pomieszczeniami, przez zdrowe osoby nie jest natomiast przez lekarzy zalecane. Zdaniem specjalistów na dworze powinno się oddychać świeżym powietrzem. Maseczkę można zakładać, kiedy znajdziemy się w grupie osób na małej przestrzeni.

Np. wsiadając do zatłoczonego autobusu czy przychodni, gdzie jest nagromadzenie osób rozsiewających wirusy. Ale zaraz potem powinno się ją wyrzucić i wymienić na nową. Zdaniem lekarzy dużo skuteczniejsze jest jednak szczepienie.

- Zaszczepić można się nawet teraz, pod warunkiem, że jest się zdrowym. Odporność nabędziemy po dwóch tygodniach - mówi Mariusz Król.

Przychodnie na wysokich obrotach

Przychodnie w regionie przeżywają prawdziwe oblężenie. Lekarze zamiast kilkunastu przyjmują kilkadziesiąt osób podczas jednego dyżuru. Dostać się do lekarza w dniu, kiedy chcemy się zarejestrować, jest niepodobieństwem.

- Usłyszałem u swojego lekarza, że nie ma szans, aby przyjął mnie w dniu rejestracji, bo tylu było pacjentów przede mną. Skorzystałem więc z pomocy doraźnej. Zarejestrowałem się o godzinie 18, a zostałem przyjęty po godzinie 21 - mówi Piotr, czytelnik ze Słupska.

Daniel Siedliński, kierownik Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Lekarz Domowy w Słupsku, podkreśla, że sytuację pogarsza też chorujący personel. - Stąd pracujemy na wysokich obrotach, ale i tak za mało, uwzględniając liczbę pacjentów. Przez naszą przychodnię na dobę przewija się nawet 130 pacjentów, głównie z infekcjami górnych dróg oddechowych - mówi Siedliński.

Lekarz przyznaje, że trudno o przyjęcie w tym samym dniu co rejestracja, chyba że po godzinie 18, a więc już w ramach pomocy doraźnej. - Niestety i tu trzeba czekać wiele godzin - ubolewa lekarz.

Dodaje, że polscy pacjenci ciągle nie doceniają szczepionek.

- To temat rzeka, ale naprawdę szczepionki mają sens. Nie pozwolą rozwinąć się chorobie albo spowodują, że będzie miała łagodny przebieg. Proszę, napiszcie też, aby wrócić do starych naturalnych sprawdzonych metod wspomagających leczenie. Nikomu nie zaszkodzi np. lipowa herbata z miodem - oznajmia lekarz.

Dzień lub nawet dwa trzeba czekać w przychodni lekarzy rodzinnych przy ul. Jana Pawła II. Fatalna jest sytuacja z przyjęciami pacjentów. Grypa nie omija Lęborka. Kilka dni temu w miejscowym szpitalu wprowadzono zakaz odwiedzin. Obowiązuje on do odwołania. Nie zanotowano tu przypadków tzw. grypy świńskiej AH1/N1, jednak jedna osoba z powikłaniami trafiła do szpitala w Gdańsku. Tłok panuje w przychodniach lęborskich.

- Przyjmujemy mnóstwo pacjentów z objawami grypy lub grypopochodnymi - mówi recepcjonistka w Niepublicznych Zakładzie Opieki Zdrowotnej Stary Browar w Lęborku. - To teraz szczyt zachorowań. Przyznaję, że trudno umówić się na wizytę z dnia na dzień.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ela

Ja jakoś problemu z tą grypa nie mam. Na noc wystarczy napić się 50-100 ml Nalewki np. z Aronii.
Taka nalewka rozgrzewa i pomaga na różne bóle. Pozdrawiam czytelników. Els

K
KEJT

Ludzie boją sie chodzić na zwolnienie i zarażają innych. LUDZIE MY ŻYJEMY W POLSCE O CZYM TU MÓWIĆ

O
Obywatel
dlaczego nie przyspiesza ferii aby przerwać mozliwość zarażania sie dzieci od dzieci w szkolach.pani kurator może to pomoc

Zgadza się. I należałoby w końcu odejść od ruchomych terminów ferii w poszczególnych województwach - to w dzisiejszych czasach nie ma sensu. Podobnie jak zmiana czasu z letniego na zimowy i odwrotnie. Obydwa te anachronizmy wprowadzają więcej zamieszania niż pożytku.
k
kate

Który mądry rodzic wysyła chore dziecko do szkoły?

n
nauczyciel

dlaczego nie przyspiesza ferii aby przerwać mozliwość zarażania sie dzieci od dzieci w szkolach.pani kurator może to pomoc

R
Ramboo

Ze szkół wyrzucają chorych uczniów do domu, a jak nauczyciel choruje to nic się nie dzieje . Później każdy zdziwiony , że tyle dzieci w szkołach chorych..

M
Maximiettest

LIDL to nie praca, tylko obóz pracy. a to różnica!!!

g
gosc

Skoro już 5 lat znosimy tuskową zarazę to co tam jakaś grypka.

z
zycie...

Idz na zwolnienie pracujac w LIDLU- od razu jestes na czarnej liscie do zwolnienia

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3