Jak powstaje najstarsza pizza w Polsce? (wideo, zdjęcia)

Mariusz Surowiec

Wideo

Najstarsza w Polsce pizzeria w niedziele świętuje swoje 40-lecie istnienia. Z tej okazji każdy będzie mógł przyłączyć się do degustacji pizzy. A my sprawdziliśmy jak powstaje ona powstaje.
Najstarsza polska pizzeriaJak powstaje pizza w najstarszej polskiej pizzerii

Najstarsza pizzeria w Polsce

Degustacja odbędzie się 8 marca (w godz. 11-16) w pizzerii obok Poranka.

Warto przypomnieć, że pierwszą, oficjalną pizzę w Polsce upieczono w Słupsku. Było to w 1975 roku, kiedy to obok baru Poranek przy ul. Wojska Polskiego otwarto pizzerię - pierwszy taki lokal w naszym kraju.

Dziennie pieczonych jest tam nawet 500 pizz. Co ciekawe, jest to dalej ta sama pizza, która zadebiutowała 40 lat temu. Choć teraz oferowane są dwa rodzaje pizz, to są one pieczone według tej samej receptury sprzed lat i w tym samym piecu. Ma on szamotowe wypełnienie, co ma duży wpływ na jakość wypieku.

Komentarze 73

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
timikomp

A ja tam lubię naszą pizzę w restauracji Taormina :-)

G
Gruzawik

Przepis został przywieziony z Czechosłowacji, a nie z jakiejstam Italii.

E
Egon

Pan Redaktor nie odrobil lekcji do konca,a wystarczylo sie zapytac tych,ktorzy wiedza "co w trawie piszczy"

 

A poczatki byly takie ze,Dyrektor Zakladu Kompleksowych Wdrozen,Pan Szoldra,przywiozl ten pomysl z podrozy do Italii.Pomysl trafil w oczekiwania klientow,bo zupelnie odbiegal od innych propozycji kulinarnych miasta Slupsk,slynacego w tamtych czasach z naprawde dobrej gastronomii.Popularyzowanej z niezlym skutkiem za granicami kraju,pod nazwa "Karczma Polska"

Sentyment pozostal,ale to mozna nazwac "reliktem okresu siermieznego PRL",bo pizza to niestety tak naprawde nie jest.Jest to placek drozdzowy z jakims tam farszem.na wierzchu.

Malo w tym reportazu o historii tej pizzerii,nic na temat ,kto i kiedy,i dlaczego to zalozyl.Kto to prowadzil przez lata w taki sposo ze przetrwale wszelkie burze ,i zawirowania systemu.

Nalezy tu wspomniec o Pani Woznica ( imienia juz niestety nie pamietam),ktora przez wiele lat,pracowala w tej pizzerii od dnia zalozenia,mysle ze wiele w tym jej osobistej zaslugi,bo dzis to juz historia,cenna mysle

l
lelo

fajnie, że jest ten lokal i trwa na posterunku służąc ludziom niezamożnym, a poza tym nie zgadzam się z opinią, że Słupsk jest obskurnym miastem, ja widzę w nim wiele pięknych miejsc, tylko ludzie wulgarni i zawistni...!

M
Mięsożerca

Piękna tradycja, bardzo się cieszę, że mamy taką perełkę. Tylko naprawdę nie nazywajmy tego pizzą... Pizza to ciasto, ciasto chlebowe, a nie drożdżówkowe. Pizza, to obowiązkowy sos pomidorowy, a nie farsz kładziony na ciasto. Pizza, to z małymi wyjątkami świeże składniki, a nie farsz duszony dzień wcześniej. To jakby furmankę nazywać samochodem - bo ma podwozie, siedzisko, cztery koła i napęd. Placek - OK. Zapiekanka - OK. Możecie to nawet nazwać kebabem - będzie równie blisko prawdziwego kebaba, co kebaby w lokalnych barach. Tylko nie pizza ;)

T
TOM
W dniu 06.03.2015 o 23:13, pracująca napisał:

ja nie chodzę do MOpru bo pracuję i zarabiam na rodzinę..a tam chodzą same śmierdzące lenie i żebrają ,,poniżając się.weź się do pracy...to poranek będziesz omijac wielim łukiem..nie mówię o pizzerii tylko o barze melcznym.Wystrczy tam zajrzeć ok.13-15..kto tam je? większoścć to żule i tacy jak Ty ...

ty pracująca jak pójdziesz na emeryturę za 300-600 zł to też będziesz tam wpierniczać 

G
Gość
W dniu 07.03.2015 o 10:08, Master of Arts napisał:

Wiele osób udzielających się pod watkiem chyba średnio rozumie sytuację. Tu nie chodzi o to, by pizza zmieniała się pod potrzeby klientów i stała się jedną z około 40 bardzo podobnych do siebie pizzerii. To miejsce to symbol, unikat, relikt, historia, wspomnienia i... "czar PRL". Cieszmy się, że mamy coś wyjątkowego w tej obskurnej mieścinie. Może faktycznie jest to kawałek placka, farszu i odrobina sera, ale jest taka jedna zasada - nie chcesz, nie kupuj. Ale taka jest już polskość - robić we własne gniazdo.

Gorzej, jak ktoś obok otworzy taką, o jaką proszą klienci, czy jak to nazywasz "robią we własne gniazdo", czyli z mniejszą ilością cebuli.

A może wcale nie będzie gorzej, a lepiej! :)

G
Gość
W dniu 07.03.2015 o 10:57, slupszcznka napisał:

Ja tez tam zagladam odkad chodzilam do szkoly 6 czesto na dlugiej przerwie wylatywalismy zjesc pizze, minelo juz 20 lat i tak ja lubie ja mimo to ze kilka razy bylo tak ze byla niedopiweczona jak teraz jadlam.i tylko te brudne szmaty ktore Pani trzymajak przeklada blachy mozbna by bylo zmienic na cos estetyczniejszcego...Z kielbasa lubie najbardziiej mimo ze tej cebuli jest duzo ;pp

 

Przecież niektórym chodzi tylko o to, żeby właśnie owej cebuli było trochę mniej, a pieczarek i kiełbasy więcej.

A ciasto nawet jak niedopieczone, to i tak pyszne. :) niu

e
ewa
Od 22 lat nie mieszkam w Słupsku, ale jak przyjeżdżam to jeszcze się nie zdarzyło żebym nie poszła na pizze...hm i te talerze z napisem społem...to jest to
s
slupszcznka

Ja tez tam zagladam odkad chodzilam do szkoly 6 czesto na dlugiej przerwie wylatywalismy zjesc pizze, minelo juz 20 lat i tak ja lubie ja mimo to ze kilka razy bylo tak ze byla niedopiweczona jak teraz jadlam.

i tylko te brudne szmaty ktore Pani trzymajak przeklada blachy mozbna by bylo zmienic na cos estetyczniejszcego...

Z kielbasa lubie najbardziiej mimo ze tej cebuli jest duzo ;pp

R
Renata

Teraz mieszkam na południu Polski, ale Poranek (naleśniki z serem) i Pizzernia to dla mnie legenda. Idąc z szóstki (przez podwórko) zawsze się tam wstępowało.

M
Master of Arts

Wiele osób udzielających się pod watkiem chyba średnio rozumie sytuację. Tu nie chodzi o to, by pizza zmieniała się pod potrzeby klientów i stała się jedną z około 40 bardzo podobnych do siebie pizzerii. To miejsce to symbol, unikat, relikt, historia, wspomnienia i... "czar PRL". Cieszmy się, że mamy coś wyjątkowego w tej obskurnej mieścinie. Może faktycznie jest to kawałek placka, farszu i odrobina sera, ale jest taka jedna zasada - nie chcesz, nie kupuj. Ale taka jest już polskość - robić we własne gniazdo.

m
marian paździoch
W dniu 07.03.2015 o 00:42, słupszczanka napisał:

Mieszkam na tej samej ulicy, więc Poranek mijam praktycznie codziennie. O ile w okresie zimowym jest tam mniej klientów o tyle w sezonie wiosna-lato kolejka zawsze praktycznie jest na kilka osób. Gdyby naprawdę była taka nie do zjedzenia, to dawno by się zwinęli z interesem jak to miało miejsce w przypadku wielu pizzerii w Słupsku na przestrzeni wielu lat - a oni się trzymają i to chyba całkiem dobrze. Osobiście kupuję tę pizzę (cebulaka, jeśli tak ktoś to woli nazywać) trochę częściej niż raz na miesiąc i naprawdę przypadki kiedy była niedopieczona, przypalona ( i inne jakie tu opisujecie) zdarzają się, ale są sporadyczne. Ja ją naprawdę lubię - a jeśli chodzi o cenę, to uważam, że 6 zł za ciasto, dużo cebuli i mało pieczarek/kiełbasy to wcale nie jest mało, ale widocznie mieszkańcom Słupska się generalnie dobrze powodzi, skoro twierdzą, że ludzie tam jedzą, bo jest tanio. Jest to normalna cena - ani niska ani wysoka.

 

Zgadzam się z panią, oprócz tego że mowa była o przypalonej i niedopieczonej. Autorowi tamtego posta nie chodziło o bar Poranek, a o Małgośkę (dawną pizzerię).

s
słupszczanka

Mieszkam na tej samej ulicy, więc Poranek mijam praktycznie codziennie. O ile w okresie zimowym jest tam mniej klientów o tyle w sezonie wiosna-lato kolejka zawsze praktycznie jest na kilka osób. Gdyby naprawdę była taka nie do zjedzenia, to dawno by się zwinęli z interesem jak to miało miejsce w przypadku wielu pizzerii w Słupsku na przestrzeni wielu lat - a oni się trzymają i to chyba całkiem dobrze. Osobiście kupuję tę pizzę (cebulaka, jeśli tak ktoś to woli nazywać) trochę częściej niż raz na miesiąc i naprawdę przypadki kiedy była niedopieczona, przypalona ( i inne jakie tu opisujecie) zdarzają się, ale są sporadyczne. Ja ją naprawdę lubię - a jeśli chodzi o cenę, to uważam, że 6 zł za ciasto, dużo cebuli i mało pieczarek/kiełbasy to wcale nie jest mało, ale widocznie mieszkańcom Słupska się generalnie dobrze powodzi, skoro twierdzą, że ludzie tam jedzą, bo jest tanio. Jest to normalna cena - ani niska ani wysoka.

 

k
koszałek
W dniu 06.03.2015 o 17:29, Gość napisał:

Nie masz racji Jasiu niestety.To w Słupsku wszystko jest najlepsze, największe, najpiękniejsze,najsmaczniejsze, najstarsze i ...... najgłupsze, niestety.

Zgadza się giścu!
W przeciwieństwie do Jasia, ty masz rację (niestety), w każdej części swojej wypowiedzi! :P
Dodaj ogłoszenie