Jak przeżyć uroczystość Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. Do świętych po siłę i radość. Zmarłym ku pomocy

Michał Elmerych
Michał Elmerych
Udostępnij:
O istocie Dnia Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego z salezjaninem, księdzem Mariuszem Wencławkiem rozmawia Michał Elmerych.

Mam wrażenie, że w tym całym zalewie tego wszystkiego, co każe nam pędzić do przodu, tym co bombarduje nas w mediach, trochę się pogubiliśmy. - zaczyna ksiądz.

Sugeruje pan, żeby te święta potraktować jako taki czas szczególnego zatrzymania się, że mają nas zahamować?

Moim zdaniem powinniśmy szukać takich okazji i może akurat ten początek listopada taką okazją jest.

Ja bym tego tak negatywnie nie oceniał, bo możliwe, że komuś te media przypomną o tym, że jest Wszystkich Świętych. Może właśnie dlatego też się udadzą na cmentarz, czy do kościoła na mszę świętą.

Przez lata wmawiano nam, że nie ma dnia Wszystkich Świętych, tylko jest święto zmarłych.

Spojrzałbym na to inaczej. Święci też umarli, ale żeby odróżnić, czy żeby nadać charakter bardziej pełen nadziei, zwłaszcza dla nas, dla katolików, dla chrześcijan, to my czcimy właśnie tych świętych w chwale pierwszego listopada. A dzień później, w dzień zaduszny spieszymy z modlitwą do tych, którzy do tej chwały aspirują, a jeszcze nie jest ich udziałem. Bo tak nas Kościół uczy, żebyśmy modlili się też za zmarłych, i wierzymy, że oni potrzebują tej modlitwy.

Pierwszego dnia listopada…

Mówimy potocznie o tym „święto zmarłych”, zwłaszcza że pojawiają się nowe pomysły spędzania tego czasu. Na jakichś zabawach. Nowa kultura dziś się tutaj nam wciska, ale tak tradycyjnie ujmując to, rzeczywiście pierwszy dzień to jest dzień Wszystkich Świętych. Mamy wtedy też my jako katolicy obowiązek udziału we mszy świętej i to jest wymiar tego dnia. Pełnego nadziei i wdzięczności i otrzymywania wsparcia ze strony tych, którzy odeszli do wieczności. Czyli tego dnia to my bardziej przychodzimy po jakieś łaski.

Drugiego dnia…

Dzień zaduszny jest darem. Dniem, kiedy my możemy podarować tym którzy odeszli przed nami do Pana Boga, naszą modlitwę. Stąd też na przykład zwyczaj, że w tym dniu każdy ksiądz może odprawić trzy msze święte, gdzie zazwyczaj tylko jedną.

Jak najlepiej możemy być pomocni naszym zmarłym?

Modlitwą, wiadomo. My tutaj mówimy o osobach, które po prostu praktykują wiarę. Inni, którzy nie wierzą, może też mają taką nadzieję, że gdzieś oni tutaj między nami są. My się mieszamy na cmentarzach w tych dniach. Ktoś zapala znicz i wspomina, ktoś inny zapala i się modli. I podarowuje odpust.

To nie jest takie proste…

Oczywiście, bo te warunki są dosyć wymagające dla osoby, która chce podarować coś zmarłemu. To zawsze musi kosztować. Dlatego jest z uzyskaniem odpustu związane wyrzeczenie się. Nie każdy dostanie odpust całkowity. Na przykład osoba paląca…

Czyli nie ma dla mnie nadziei?

Ale jeśli ma pan wolę rzucenia, jeśli wie pan, że palenie jest grzechem… Możliwy jest odpust częściowy. Nawet jeżeli ktoś do
końca nie spełnia tego pierwszego warunku. Pozostaje nawiedzenie cmentarza, co myślę w tych dniach, zwłaszcza w oktawie uroczystości Wszystkich Świętych nie jest jakimś wielkim kłopotem, no bo bywamy na cmentarzach. Przyjęcie komunii świętej. Jeżeli nie w danym dniu, to na pewno w oktawie, ale też jeżeli po niej zachowuję tę łaskę uświęcającą w swoim sercu, czyli tę komunię z Bogiem, to mogę ten odpust też dalej ofiarować. No i też jest warunek modlitwyw intencjach papieskich. Wyznanie wiary i modlitwa w intencji Ojca Świętego.

Trzy pojęcia związane z czasem, który przeżywamy. Świętych obcowanie.

To jest to nasza wiara, że pomimo tego, że śmierć nas oddziela od osób, które już odeszły do wieczności, to w jakiś sposób one są z nami tutaj obecne. Planujemy w niedzielę wielki przemarsz ulicami Szczecina. Procesja z relikwiami świętych czy z ich wizerunkami, a może niektóre osoby się za świętych przebiorą. To prośba do świętych o zainteresowanie się naszym losem. Tych, którzy jesteśmy jeszcze na drodze wiary, Bo dla nich wszystko jest oczywiste. Oni oglądają Boga twarzą w twarz. Dla nas jest jeszcze, potrzeba tej wiary, z którą mamy problemy.

Zmartwychwstanie ciałem.

Patrzmy na przykład samego Chrystusa, który zmartwychwstał. Bo tak, Chrystus po swoim zmartwychwstaniu posiadał ciało. Oczywiście ono miało, zewnętrznie trochę już inne właściwości niż ciało ludzkie do tego stopnia, że nie zawsze go rozpoznawano. Ale może dlatego, że to był jakiś szok, ale to ciało inaczej funkcjonowało. Chrystus przechodził przez zamknięte drzwi, ale jednocześnie też spożywał posiłek. Oczywiście dzisiaj dobrze wiemy, że w grobie to nasze ciało się rozpada, ale wierzymy, że Pan Bóg jakoś to ciało pozbiera. Oczywiście niekoniecznie z tej samej materii, ale w ciele zmartwychwstaniemy. Czyli tak jak dzisiaj potrzebujemy ciała, żeby się komunikować, żeby po prostu być jakoś obecnym, tak samo w tym życiu przeszłym taką mamy nadzieję, że właśnie posiadając to ciało odmienione, uwielbione, tak jakie nam Pan Bóg podaruje, że też będzie dla nas jak gdyby taką płaszczyzną może komunikacji, może rozpoznania kogoś? Mówię z takim znakiem zapytania, no bo
wiadomo, że to wszystko jeszcze przed nami. Jest ta niespodzianka, którą dla nas Pan Bóg przygotował i mam nadzieję, że każdy z nas będzie bardzo pozytywnie zaskoczony.

I życie wieczne.

Oczywiście dla nas pojęcie wieczności jest o tyle trudne, bo u nas wszystko coś się kiedyś zaczęło i coś się kiedyś kończy. No może
niektórzy mówią, że zobowiązania wobec urzędu skarbowego to się nigdy nie skończą i to jest dla nich wieczność. Spłacenie wszystkich długów, czyli zobowiązań. Ale tak już zupełnie poważnie mówiąc, to nasz umysł ma z tym problem. Z wyobrażeniem sobie wieczności. Moja mama odeszła do wieczności, gdy miała 40 lat. Ja mam dzisiaj 49 i jeśli jutro odejdę do Pana Boga, to co? Będę starszy od mojej mamy o 10 lat? To jest dla nas trudne do ogarnięcia umysłem i myślę, że wszelkie próby takiego dosłownego określenia tu i teraz są bardzo trudne, zwłaszcza że pojęcie czasu jak gdyby jest związane z tym życiem doczesnym. My tutaj potrzebujemy czasu, żeby funkcjonować. A u Pana Boga nie ma czasu. Po prostu nie ma. Bóg jest wiecznością,
czyli jest ciągle. Nie ma jutro, pojutrze, wczoraj, dziś — jest tylko teraz.Będziemy bardzo zaskoczeni niespodzianką, jaką Bóg dla nas przygotował.

ZOBACZ TEŻ:

Wyjątkowe i historyczne nagrobki oraz pomniki z Cmentarza Centralnego w Szczecinie. Obejrzyjcie je w galerii

Niezwykłe nagrobki i pomniki na Cmentarzu Centralnym w Szcze...

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Materiał oryginalny: Jak przeżyć uroczystość Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. Do świętych po siłę i radość. Zmarłym ku pomocy - Głos Szczeciński

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

T
To żart?
Że co proszę.........?
G
Gość
ale pierdoły dla ciemnoty
3 marchewki
Witamy w średniowieczu...
Przejdź na stronę główną Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie