Kobieta u lekarza dowiedziała się, że...nie żyje od pół roku

Fot. Rajmund Wełnic
Zofia Łyszcz z aktem zgonu swojego męża, na postawie którego wykreślono ją z ewidencji żyjących mieszkańców Szczecinka.
Zofia Łyszcz z aktem zgonu swojego męża, na postawie którego wykreślono ją z ewidencji żyjących mieszkańców Szczecinka. Fot. Rajmund Wełnic
Nogi ugięły się pod Zofią Łyszcz ze Szczecinka, gdy podczas rutynowej wizyty u lekarza oświadczono jej, że właściwie nie powinno jej tu być, bo… nie żyje. Urzędnicy papierowo "uśmiercili" ją zamiast jej zmarłego przed pół rokiem męża.

Historia jest zupełnie nieprawdopodobna, ale zdarzyła się naprawdę. Zofia Łyszcz ze Szczecinka wybrała się niedawno do lekarza.

- Zdziwiłam się, że nie mogłam się zarejestrować, bo w ogóle nie było mnie w wykazie osób ubezpieczonych - opowiada pani Zofia, która wcześniej bez przeszkód zapisywała się na wizytę.

Po przewertowaniu stosu dokumentów udało się dotrzeć do raportu Narodowego Funduszu Zdrowia, który stwierdzał, że Z. Łyszcz nie żyje i należy ją wykreślić z rejestru. Tak też postąpiła przychodnia.

- Zrobiło mi się słabo, to było zupełnie nie do wiary - mówi dziś. - Po prostu szok, przecież ja żyję, wychowuję wnuki.

Krok po kroku zaczęła wyjaśniać zagadkę. Szybko okazało się, że zawiniła urzędniczka ze szczecineckiego magistratu. Z. Łyszcz załatwiała tam formalności po śmierci męża, który zmarł w lipcu zeszłego roku w Puławach.

- Próbowano mi coś wyjaśniać, że może coś tam pokręcili w Puławach przy wystawianiu aktu zgonu, ale wyszyło na jaw, że przy okazji wykreślania męża z ewidencji mieszkańców Szczecinka wykreślono z niego i mnie - kiwa głową nasza rozmówczyni.

Odpowiednia adnotacja została naniesiona do bazy danych, z których korzysta m.in. NFZ i ZUS. Na tej podstawie Fundusz uznał panią Zofię za zmarłą.

- To pomyłka naszego urzędnika, który zaznaczając w ewidencji zgon męża tej pani, zaznaczył także omyłkowo jej zgon - mówi Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy ratusza. - Bazy danych zostały już skorygowane.

Sprawa jest zadziwiająca, bo skoro NFZ ochoczo uznał śmierć pani Z. Łyszcz, to dlaczego nie zrobił tego samego ZUS, który bez przeszkód wypłacał jej cały czas zasiłek przedemerytalny?

- Fundusz nadal też przecież otrzymuje z ZUS-u moją składkę ubezpieczeniową - dziwi się mieszkanka Szczecinka.
Pani Zofia ochłonęła już na tyle, że może w miarę spokojnie rozmawiać z dziennikarzami.

- Szczęście w nieszczęściu, że po śmierci męża biorę leki uspokajające, bo nie wiem jak bym inaczej zareagowała - mówi. - Smutno mi też, że nikt w ratuszu nie powiedział mi słowa "przepraszam", dostałam tylko poświadczenie zameldowania, jakby nic się nie stało.

Na przeprosiny zdobył się rzecznik: - Przepraszamy za wszelkie problemy, jakie w związku z tą pomyłką dotknęły tę panią - mówi K. Czaczyk.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wykiwany ręcista
Przecież ZUS składki(characz)sciąga a jak trzeba wypłacić ręty to nawet sąd im pomorze się wykpić.Miałem zawał,wszczepiony bajpas,pruba wysiłkowa na skutek bólu i duszności przerwano po 6 min. (po zawałe trwała ok.15 min.)to i tak nie kwalifikuje do ręty jak stwierdził "biegły sądowy "i sędzia.Takich pokrzywdzonych osób jest masa i nikogo to nie interesuje.
Dodaj ogłoszenie