Koniec wszechwładzy rodzica. Całkowity zakaz stosowania kar cielesnych

Natalia Kwapisz, natalia.kwapisz@mediaregionalne.pl
Ustawa, którą uchwalili posłowie, ma uchronić dzieci przed wszelkimi przejawami przemocy fizycznej i psychicznej.
Ustawa, którą uchwalili posłowie, ma uchronić dzieci przed wszelkimi przejawami przemocy fizycznej i psychicznej. Fot. sxc.hu
Sejm uchwalił wczoraj ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Wprowadza m.in. całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci.

Co to za ustawa?

Co to za ustawa?

- Po pierwsze: całkowity zakaz kar cielesnych
Każde uderzenie, szarpnięcie, ale także wyzwiska, dręczenie psychiczne, zastraszanie dziecka uznawane są za przemoc.

- sprawca przemocy musi opuścić dom
Środki separujące sprawców, w tym także nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania, można będzie zastosować nie tylko w przypadku przemocy wobec najbliższych, ale także osób niespokrewnionych, ale wspólnie mieszkających, np. dzieci konkubentów.

- Zespoły interdysplinarne
Na mocy nowej ustawy w każdej gminie będzie działała grupa profesjonalistów, która będzie wspierać pracowników socjalnych na co dzień współpracujących z konkretnymi rodzinami.

Nowe przepisy wprowadzają zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, a także dają większą ochronę i bezpieczeństwo ofiarom przemocy. Ustawa ma również ułatwić specjalistom pracę z rodzinami dotkniętymi przemocą.

- Jako przedstawiciel fundacji, która od ośmiu lat walczy o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, mogę odetchnąć z ulgą - mówi Jakub Śpiewak, prezes Fundacji Kidprotect.pl, która brała czynny udział w pracach nad ustawą. Jestem przekonany, że nowe przepisy znacznie polepszą sytuację rodzin najbardziej potrzebujących pomocy.

Ustawa wzbudza jednak liczne kontrowersje. Jej przeciwnicy obawiają się, że stworzy pole do nadużyć i może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w autonomię rodziny. Przeciwko niej protestowały m.in. Związek Dużych Rodzin Trzy Plus oraz Stowarzyszenie Rzecz­nik Praw Rodziców.

- Najbardziej martwi mnie powoływanie zespołów interdyscyplinarnych. Obawiam się, że wiele z nich będzie tworzonych na siłę i trafią do nich przypadkowe osoby. A takie zespoły będą miały bardzo duże uprawnienia - mówi Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Dodaje, że nowe przepisy mogą być wykorzystywane przez zbuntowane dorastające nastolatki przeciwko ich rodzicom albo do szykanowania osób niewygodnych lub nielubianych.

- Naszym zdaniem ta ustawa nie będzie przeciwdziałać realnej patologii. Zamiast tego zacznie się szczucie zwykłych ludzi, rodziców, którzy po prostu popełniają błędy rodzicielskie.

Tej opinii nie podzielają obserwacje słupskiej policji. - Nie przypominam sobie, żeby do tej pory zdarzały się takie sytuacje, że dzieci niesłusznie oskarżały swoich rodziców o brutalność. Wręcz przeciwnie: wciąż wiele osób boi się przyznawać, że jest ofiarą przemocy w rodzinie - wyjaśnia Robert Czerwiński, p.o. rzecznika prasowego słupskiej policji.

Podobnego zdania jest Jakub Śpiewak, który przywołuje przykład Szwecji, gdzie zakaz kar cielesnych obowiązuje już od 30 lat.
- Nie popadajmy w paranoję. Przez wiele lat obowiązywania zakazu stosowania przemocy wobec dzieci w Szwecji zdarzyło się 10 przypadków, w których dzieci niesłusznie oskarżyły swoich rodziców.
Ale rodzice powinni liczyć się poważnie z konsekwencjami, jeśli po prostu zbiją dzieci. Metodami, jakie od lat w naszej kulturze obowiązywały - pas czy dyscyplina, a dziecko poskarży się na to organom ścigania.

- Takich sytuacji absolutnie wykluczyć nie można - dodaje Karolina Elbanowska. - Sama nie wyobrażam sobie, że nie poskromię dziecka, które wyrywa mi się np. na ulicę, nawet jeśli to porażka wychowawcza.

- Trudno. Trzeba stosować inne metody wychowawcze, nawet w takich prozaicznych przypadkach jak przejście przez ulicę - ripostuje Jakub Śpiewak.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 112

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

E
Emka

Za edukacją ludzi jestem jak najbardziej ale jak w każdej dziedzinie na 10 os. pięć da się wyedukować a drugie 5 musi czuć nad sobą groźbę kary, zakaz. Ustawa pozwoli "zabrać się" za patologię.
Co do ewentualnego sąsiada który mógłby mnie oskarżyć i ciągać po sądach to teraz też są takie możliwości a jednak rzadko ludzie to wykorzystują. Łatwo rzucić oskarżenie o np. molestowanie dziecka albo o molestowanie ze strony przełożonego. Można złożyć zeznanie że widziało się sąsiada handlującego narkotykami i podrzucić mu coś do mieszkania albo samochodu. Możliwości jest wiele a jednak ludzie nie wariują.
Wystarczy przestrzegać prawa a wszystko będzie ok. tak samo jak teraz.

Myślę że ta rozmowa mogłaby się ciągnąć w nieskończoność, choć uważam że wiele wniosła. Każdy swoje zdanie już wyraził, jak będzie zobaczymy.
Pozdrawiam

P
Parabellum
W dniu 11.05.2010 o 09:45, Emka napisał:

Powtórzę, moim zdaniem demonizujesz tę ustawę i nie będzie tak źle dla przeciętnych, nieagresywnych ludzi, rodziców.Osobiście z dwojga złego wolę "wyniszczanie się prawem" niż przemocą fizyczną. Równowaga pozostanie, przemoc w USA czy w Szwecji nie została wyeliminowana. Jak dla mnie to w tej "równowadze" przemoc fizyczna i agresja powinny być zniwelowane do minimum....Pamiętajmy że nasze opinie i poglądy są kształtowane również przez płeć Nie jest to regułą ale w wieksząści przypadków poglądy kobiet i mężczyzn na wychowanie różnią się w pewnym stopniu, co zresztą jest zdrowe i pozwala w rodzinach na osiągnięcie równowagi.


W moich oczach jednak będzie źle. Spytasz dlaczego..odpowiem że wystarczy spojrzeć na USA. Niektóre aspekty prawa są bardziej chore niż Polskie(i nie jeden Polak żyjący tam to powie), a my zaczynamy się na nich wzorować. Jak już pisałem.. głupi przypadek może skrzywdzić ludzi, którzy tak naprawdę nic nie zrobili, i z całą pewnością będzie ich masa.
Co do szwecji, to muszę stety czy niestety stwierdzić że nie powinniśmy się w żadnym razie do nich równać. Nasze mentalności różnią się BAAARDZO. W miare regularnie odwiedzam ten kraj, i cała kultura, zachowanie dzieci/rodziców, sposób bycia zupełnie różni się od naszego. Może jest to uwarunkowane zamożnością. W Szwecji ludziom nie brak niemal niczego, są spokojni, realizują siebie i są przyjaźni. Mają związane ręce tylko w kwestii alkoholu, dlatego tak chętnie jeżdżą do Polski. Bardzo się różnimy.
No nie wiem, czy byś wolała "wyniszczanie prawem". Chciałabyś ganiać po sądach tylko dlatego, że sąsiad doniósł nieprawdziwe informacje? Że ktoś się uwziął i korzysta z tego prawa przeciw Tobie? Tylko dlatego że próbują(bo pewności nie ma że jest to skuteczna metoda) wyeliminować margines społeczny stanowiący mniejszość?

Właśnie te minimum kończy się się na klapsie. Jeśli eliminuje się klapsa.. to eliminacja jest pełna. Gdzie równowaga?

Zgadzam się i liczę się z różnicami poglądów ze względu na płeć oraz różne strony Syna tatuś utwardza, mama broni i zmiękcza, przy córce na odwrót - tak stereotypowo. Ale ziarnko prawdy zawsze jest.
Odpowiem Ci w ten oto sposób. Zgoda, emocje występują i rzeczywiście mają w pewnym stopniu wpływ na nasze zachowania. Ale musisz też wziąć pod uwagę, że wraz z pojawieniem się dzieci rośnie odpowiedzialność, która każe jeszcze bardziej racjonalnie postępować niż dotychczas. Tak więc trzeźwość w ocenie pewnych życiowych już sytuacji rośnie. Kiedyś zastanawiałbym się nad pewnymi tematami, dziś już nie mam na to czasu, dlatego waga powstających problemów i podejmowanych do nich decyji każe mi myśleć i działać z odsunięciem na bok emocji. Ja też w dalszym ciągu mam doświadczenia z dzieciństwa, obserwuję stale sytuacje dzieci w rodzinie, u sąsiadów i całkiem obcych. Tak naprawdę wychowując dzieci i chcąc podejmować trafne decyzje, to muszę być właśnie kimś obcym i rodzicem zarazem.

Ja uważam, że wszelkie nakłady powinny iść w edukację dorosłych i przyszłych dorosłych, a nie tworzenie ustaw, które nie mają racji bytu ze względu na brak i nieudolność narzędzi do ich wykonywania.

Wziąłem pod uwagę każdą możliwość... dlatego napisałem, że każda ze stron tutaj może się mylić
Rodzic zawsze będzie rodzicem a dziecko dzieckiem, dlatego dla dziecka rodzic (w normalnej rodzinie)jest zawsze nadopiekuńczy i przesadza, a dla rodzica dziecko wymaga jak nieustannego i największego wkładu pracy w jego bezpieczeństwo, gdyż czuje na sobie odpowiedzialność o której piszesz. Myślę że wnioski same wychodzą.

Również sądzę, iż edukacja to podstawa, już od najmłodszych lat. Żadna ustawa nie zmieni zachowań człowieka, który żyje swoim stylem już wiele lat.
r
rokokoko
W dniu 11.05.2010 o 02:48, Parabellum napisał:

Wyrażam swoje stanowisko na podstawie dzieciństwa i wszystkiego co z niego pamiętam. Na podstawie dzieci z mojej rodziny, sposobów ich wychowywania. Na podstawie dzieci i rodziców których znam i bacznię obserwuję, a także tych których nie znam a widzę co się dzieje.Nie wykluczam, że w sytuacji o której piszesz, mogę zmienić podejście. ALE.. skoro istnieją dwie strony(moja i Wasza), to kto patrzy na sprawę obiektywnie, trzeźwym okiem drogą analiz, a kto kieruje się emocjami? A emocje są zgubne. Są mi bardzo dobrze znane, i wiem, że kiedy ma się jakiś skarb w życiu, dba się o niego jak o nic w świecie, nie rzadko przesadnie. Nie sugeruję tutaj swojej racji..po prostu rzucam na talerz taki schemat i się zastanawiam na ile jesteście w stanie się z nim zgodzić. Zgoda w tym przypadku oczywiście wzbudza wątpliwości, ale to za pomocą nich poznajemy prawdę. Brak zgody= bycie pewnym w 100% swoich racji. Tylko kto na świecie jest pewien wszystkiego?Być może emocje są dobrą odpowiedzią w tym temacie(takim skróconym równaniem bez wytłumaczenia), ale ja w większości przypadków staram się dojść do wyniku za pomocą dogłębnych analiz sytuacji, co nie oznacza że nie mogę się pomylić.



Odpowiem Ci w ten oto sposób. Zgoda, emocje występują i rzeczywiście mają w pewnym stopniu wpływ na nasze zachowania. Ale musisz też wziąć pod uwagę, że wraz z pojawieniem się dzieci rośnie odpowiedzialność, która każe jeszcze bardziej racjonalnie postępować niż dotychczas. Tak więc trzeźwość w ocenie pewnych życiowych już sytuacji rośnie. Kiedyś zastanawiałbym się nad pewnymi tematami, dziś już nie mam na to czasu, dlatego waga powstających problemów i podejmowanych do nich decyji każe mi myśleć i działać z odsunięciem na bok emocji. Ja też w dalszym ciągu mam doświadczenia z dzieciństwa, obserwuję stale sytuacje dzieci w rodzinie, u sąsiadów i całkiem obcych. Tak naprawdę wychowując dzieci i chcąc podejmować trafne decyzje, to muszę być właśnie kimś obcym i rodzicem zarazem.

Powtórzę, moim zdaniem demonizujesz tę ustawę i nie będzie tak źle dla przeciętnych, nieagresywnych ludzi, rodziców.
Osobiście z dwojga złego wolę "wyniszczanie się prawem" niż przemocą fizyczną. Równowaga pozostanie, przemoc w USA czy w Szwecji nie została wyeliminowana. Jak dla mnie to w tej "równowadze" przemoc fizyczna i agresja powinny być zniwelowane do minimum.


Ja uważam, że wszelkie nakłady powinny iść w edukację dorosłych i przyszłych dorosłych, a nie tworzenie ustaw, które nie mają racji bytu ze względu na brak i nieudolność narzędzi do ich wykonywania.
E
Emka
W dniu 11.05.2010 o 00:04, rokokoko napisał:

Miło czytać , że są dzieci dobrze wychowywane. Było tu już kilka wpisów o tym śwadczących, a te wpisy uważam za tym bardziej prawdziwe, że ich autorzy wykazali się wysoką kulturą i zrozumieniem problemu. W przyszłości w naszym kraju takie dzieci będą bezcenne bez względu na wykształcenie czy status materialny (a i tak zakładam, że dobrze ułożonemu dziecku łatwiej będzie osiągać życiowe sukcesy). Niestety jednocześnie z ukierunkowaniem dyskusji na właściwy tor (tzn ucikliśmy od przepychanek i konfliktów) pozostała w niej nieliczna grupka użytkowników. Ale dobre i to, może jeszcze iinni się wykażą .Parabellum, przyznałeś, że nie jestes rodzicem. Nie chcę Ciebie stawiać na zdyskwalifikowanej pozycji jako nie rodzić , ale zabrakło mi (chyba, że przeoczyłem) w Twoich wpisach zaznaczenia, że możesz się wyrażać z pewnym dystansem, jako że nie masz dzieci. Możesz teraz odebrać , że się czepiam, ale uwież mi, wiem sam po sobie jak bardzo człowiekowi się zmienia w głowie z chwilą narodzin dzieci, a i nawet wcześniej z chwilą rośnięcia brzucha żony . Nie zakładam, że nie masz racji, ale bardzo możliwe, że swoje zdanie zmienisz jeszcze kilka razy w życiu, bo przed Tobą jeszcze jedne z najważniejszych chwil


Zawsze jest tak, że z dyskuji (argumenty) wykruszają Ci co nie mają wiele do powodzenia
Najłatwiej przecież wpaść na moment, napisać "pier#^%*&e......" i zakończyć "rozmowę"

Taka tylko mała zagwiazdka: Policja niewiele ma do powiedzenia, to organ wykonawczy. Prędzej prokuratura ale to tylko taki tam szczegół
Może i ludzie, ale dobrze widzimy jak Ci ludzie funkcjonują w zawodzie, gdzie przestają być życzliwymi ludźmi i kierują się artykułami a nie zrozumieniem zaufaniem i współczuciem.
Przeraża mnie ta ustawa.. niebawem na podstawie tej ustawy zwykli bracia będą się pozywać do sądu, bo się pobili w domu u mamy. Chore.
Wszystko musi mieć swój umiar.. zawsze musi być jakaś przeciwwaga, bo dojdzie do katastrofy..a więc totalna eliminacja jakiegokolwiek kontaktu o charakterze przemocy, wprowadzi w kolejną skrajność jaką jest wyniszczanie się prawem. Jakaś równowaga musi być.

Wyrażam swoje stanowisko na podstawie dzieciństwa i wszystkiego co z niego pamiętam. Na podstawie dzieci z mojej rodziny, sposobów ich wychowywania. Na podstawie dzieci i rodziców których znam i bacznię obserwuję, a także tych których nie znam a widzę co się dzieje.
Nie wykluczam, że w sytuacji o której piszesz, mogę zmienić podejście. ALE.. skoro istnieją dwie strony(moja i Wasza), to kto patrzy na sprawę obiektywnie, trzeźwym okiem drogą analiz, a kto kieruje się emocjami? A emocje są zgubne. Są mi bardzo dobrze znane, i wiem, że kiedy ma się jakiś skarb w życiu, dba się o niego jak o nic w świecie, nie rzadko przesadnie.
Nie sugeruję tutaj swojej racji..po prostu rzucam na talerz taki schemat i się zastanawiam na ile jesteście w stanie się z nim zgodzić. Zgoda w tym przypadku oczywiście wzbudza wątpliwości, ale to za pomocą nich poznajemy prawdę. Brak zgody= bycie pewnym w 100% swoich racji. Tylko kto na świecie jest pewien wszystkiego?
Być może emocje są dobrą odpowiedzią w tym temacie(takim skróconym równaniem bez wytłumaczenia), ale ja w większości przypadków staram się dojść do wyniku za pomocą dogłębnych analiz sytuacji, co nie oznacza że nie mogę się pomylić.

Powtórzę, moim zdaniem demonizujesz tę ustawę i nie będzie tak źle dla przeciętnych, nieagresywnych ludzi, rodziców.
Osobiście z dwojga złego wolę "wyniszczanie się prawem" niż przemocą fizyczną. Równowaga pozostanie, przemoc w USA czy w Szwecji nie została wyeliminowana. Jak dla mnie to w tej "równowadze" przemoc fizyczna i agresja powinny być zniwelowane do minimum.

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi nie potraktuję tego jak napisałeś (brak zgody=bycie pewnym w 100%)
Z jednej strony patrząc, Ty nie będąc rodzicem rzeczywiście możesz pewne aspekty tej sprawy oceniać "na chłodno" z drugiej uwazam, że doświadczenie jest niezbędnym warunkiem do pełnej oceny. Zanim miałam dziecko moje poglady nie tylko na wychowanie i ale i na wiele innych spraw były inne o 180 st. Tak jest w kazdej dziedzinie życia i nauki - obserwacja i doświadczenie. I jedno i drugie wartościowe ale dopóki czegoś się nie sprawdzi "na własnej skórze" nie można mieć 100% pewności. Takie jest moje zdanie.
Pamiętajmy że nasze opinie i poglądy są kształtowane również przez płeć Nie jest to regułą ale w wieksząści przypadków poglądy kobiet i mężczyzn na wychowanie różnią się w pewnym stopniu, co zresztą jest zdrowe i pozwala w rodzinach na osiągnięcie równowagi.
P
Parabellum
W dniu 10.05.2010 o 22:10, Emka napisał:

A ja myślę że nie będzie tak źle jak piszesz. Dużo czasu będzie potrzeba zanim zmieni się ludzka mentalność i myślenie o klapsie. Policjanci, sędziowie to tez ludzie więc nie sadzę by odrazu pakowali rodziców do więzień. Jednak bić już nie będzie wolno i należy to zaakceptować.Oprócz tego że ustawa zmusi rodziców do szukania innych metod rzeczywiście pomoże w walce z patologią:Fragment ustawy:"- sprawca przemocy musi opuścić dom Środki separujące sprawców, w tym także nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania, można będzie zastosować nie tylko w przypadku przemocy wobec najbliższych, ale także osób niespokrewnionych, ale wspólnie mieszkających, np. dzieci konkubentów."Moim zdaniem super. Dyskutujemy o klapsach a zapominamy o innych bardzo korzystnych zapisach w tej ustawie.A co do mojego syna to wiem że rodzice mają tendencję do idealizowania swojego dziecka ale.... skarg ze szkoły nie mam, no przynajmniej żadnych "poważnych", jest lubiany przez dzieciaki, nauczycieli więc chyba nie jest źle a co życie przyniesie tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.


Taka tylko mała zagwiazdka: Policja niewiele ma do powiedzenia, to organ wykonawczy. Prędzej prokuratura ale to tylko taki tam szczegół
Może i ludzie, ale dobrze widzimy jak Ci ludzie funkcjonują w zawodzie, gdzie przestają być życzliwymi ludźmi i kierują się artykułami a nie zrozumieniem zaufaniem i współczuciem.
Przeraża mnie ta ustawa.. niebawem na podstawie tej ustawy zwykli bracia będą się pozywać do sądu, bo się pobili w domu u mamy. Chore.
Wszystko musi mieć swój umiar.. zawsze musi być jakaś przeciwwaga, bo dojdzie do katastrofy..a więc totalna eliminacja jakiegokolwiek kontaktu o charakterze przemocy, wprowadzi w kolejną skrajność jaką jest wyniszczanie się prawem. Jakaś równowaga musi być.

Parabellum, przyznałeś, że nie jestes rodzicem. Nie chcę Ciebie stawiać na zdyskwalifikowanej pozycji jako nie rodzić , ale zabrakło mi (chyba, że przeoczyłem) w Twoich wpisach zaznaczenia, że możesz się wyrażać z pewnym dystansem, jako że nie masz dzieci. Możesz teraz odebrać , że się czepiam, ale uwież mi, wiem sam po sobie jak bardzo człowiekowi się zmienia w głowie z chwilą narodzin dzieci, a i nawet wcześniej z chwilą rośnięcia brzucha żony . Nie zakładam, że nie masz racji, ale bardzo możliwe, że swoje zdanie zmienisz jeszcze kilka razy w życiu, bo przed Tobą jeszcze jedne z najważniejszych chwil

Wyrażam swoje stanowisko na podstawie dzieciństwa i wszystkiego co z niego pamiętam. Na podstawie dzieci z mojej rodziny, sposobów ich wychowywania. Na podstawie dzieci i rodziców których znam i bacznię obserwuję, a także tych których nie znam a widzę co się dzieje.
Nie wykluczam, że w sytuacji o której piszesz, mogę zmienić podejście. ALE.. skoro istnieją dwie strony(moja i Wasza), to kto patrzy na sprawę obiektywnie, trzeźwym okiem drogą analiz, a kto kieruje się emocjami? A emocje są zgubne. Są mi bardzo dobrze znane, i wiem, że kiedy ma się jakiś skarb w życiu, dba się o niego jak o nic w świecie, nie rzadko przesadnie.
Nie sugeruję tutaj swojej racji..po prostu rzucam na talerz taki schemat i się zastanawiam na ile jesteście w stanie się z nim zgodzić. Zgoda w tym przypadku oczywiście wzbudza wątpliwości, ale to za pomocą nich poznajemy prawdę. Brak zgody= bycie pewnym w 100% swoich racji. Tylko kto na świecie jest pewien wszystkiego?
Być może emocje są dobrą odpowiedzią w tym temacie(takim skróconym równaniem bez wytłumaczenia), ale ja w większości przypadków staram się dojść do wyniku za pomocą dogłębnych analiz sytuacji, co nie oznacza że nie mogę się pomylić.
r
rokokoko

Miło czytać , że są dzieci dobrze wychowywane. Było tu już kilka wpisów o tym śwadczących, a te wpisy uważam za tym bardziej prawdziwe, że ich autorzy wykazali się wysoką kulturą i zrozumieniem problemu. W przyszłości w naszym kraju takie dzieci będą bezcenne bez względu na wykształcenie czy status materialny (a i tak zakładam, że dobrze ułożonemu dziecku łatwiej będzie osiągać życiowe sukcesy).

Niestety jednocześnie z ukierunkowaniem dyskusji na właściwy tor (tzn ucikliśmy od przepychanek i konfliktów) pozostała w niej nieliczna grupka użytkowników. Ale dobre i to, może jeszcze iinni się wykażą .

Parabellum, przyznałeś, że nie jestes rodzicem. Nie chcę Ciebie stawiać na zdyskwalifikowanej pozycji jako nie rodzić , ale zabrakło mi (chyba, że przeoczyłem) w Twoich wpisach zaznaczenia, że możesz się wyrażać z pewnym dystansem, jako że nie masz dzieci. Możesz teraz odebrać , że się czepiam, ale uwież mi, wiem sam po sobie jak bardzo człowiekowi się zmienia w głowie z chwilą narodzin dzieci, a i nawet wcześniej z chwilą rośnięcia brzucha żony . Nie zakładam, że nie masz racji, ale bardzo możliwe, że swoje zdanie zmienisz jeszcze kilka razy w życiu, bo przed Tobą jeszcze jedne z najważniejszych chwil

E
Emka

A ja myślę że nie będzie tak źle jak piszesz. Dużo czasu będzie potrzeba zanim zmieni się ludzka mentalność i myślenie o klapsie. Policjanci, sędziowie to tez ludzie więc nie sadzę by odrazu pakowali rodziców do więzień. Jednak bić już nie będzie wolno i należy to zaakceptować.
Oprócz tego że ustawa zmusi rodziców do szukania innych metod rzeczywiście pomoże w walce z patologią:
Fragment ustawy:
"- sprawca przemocy musi opuścić dom
Środki separujące sprawców, w tym także nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania, można będzie zastosować nie tylko w przypadku przemocy wobec najbliższych, ale także osób niespokrewnionych, ale wspólnie mieszkających, np. dzieci konkubentów."

Moim zdaniem super. Dyskutujemy o klapsach a zapominamy o innych bardzo korzystnych zapisach w tej ustawie.

A co do mojego syna to wiem że rodzice mają tendencję do idealizowania swojego dziecka ale.... skarg ze szkoły nie mam, no przynajmniej żadnych "poważnych", jest lubiany przez dzieciaki, nauczycieli więc chyba nie jest źle a co życie przyniesie tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

P
Parabellum
W dniu 10.05.2010 o 20:38, Emka napisał:

"Dlaczego jest taka nagonka na tych "tatuś'i"? Kobiety udowodniły nie raz że są okrutniejsze.. ale to postać faceta z reguły odpycha sąd od decyzji przyznania mu dziecka. Ile dzieci zginęło w śmietnikach, workach, wylądowało w domach dziecka, pozostało samym sobie? Niestety to "tatuś był zły" zapewne."Parabellum tu masz rację, pisząc "tatuś" pojechałam stereotypem, przepraszam. Powinnam napisać "rodzic". Zauważyłam to już wczesniej ale zapomniałam edytować "Nasz" problem w komunikacji polega na tym że piszemy zbyt ogólnie. Opisując jakieś zdarzenie ty masz na myśli dobrego rodzica, któremu raz w życiu puściły nerwy ja myślę o innej już sytuacji i rodzicu który daje "klapsy"kilka razy w tygodniu bo nie chce mu się spróbować innej metody. Za szeroki temat na forum, wszystko zależy od konkretnych ludzi (rodziców), atmosfery panującej w rodzinie, kultury itp. Psycholodzy przyznają że w wychowaniu nie ma złotego środka, szablonu. Trzeba próbować różnych sposobów, jest ich trochę. Uważam że ten któremu nic do głowy nie przychodzi powinien kupic sobie poradnik- jest ich wiele, poszukać w necie, iść po poradę do poradni ale trzeba CHCIEĆ! Bezcenne są rozmowy z dzieckiem opowiadania o skutkach pewnych działań. Dziecko od początku powinno wychowywać się według określonych zasad, jestem zwolenniczką dyscypliny w dobrym tego słowa znaczeniu ale nie bicia. Rodzic który od małego wychowywał swoje dziecko biciem a teraz postanowił zmienić metody niestety nie może się spodziewać szybkich efektów. To wymaga ciężkiej pracy ale się da. Dlatego jeśli jeszcze nie jesteś ojcem to w przyszłości kształtuj swoje dziecko od najwcześniejszych lat, to zaprocentuje Ci w przyszłości.Nie wiem czy my mamy złote dziecko czy może takie wrodzone zdolności wychowawcze ale dajemy radę go wychowywać bez bicia. Syn jest przeciętnym chłopcem, w tym sensie że broi, biega po podwórku, ma kumpli itp. Od początku staraliśmy sie by był samodzielny, ma obowiązki z których jest rozliczany itp. Ja krótko streściłam jak sobie radzę, rokoko też.Co do USA to mam tam koleżankę i często z nią rozmawiam. Wiele mitów u nas na temat tego kraju jest jak ją o coś pytam to "robi wielkie oczy".Nie znam sprawy ale jeśli ten człowiek został aresztowany za wykąpanie dziecka konkubiny to ona musiała coś więcej podejrzewać i to zgłosić. Czy w Polsce byłoby inaczej? Kobieta zgłasza molestowanie dziecka przez konkubenta - ten jaest aresztowany dopiero potem jest śledztwo. Wiele takich przypadków jest w naszym kraju - niestety.


Myślę że "nieporozumienie" wyszło z wyobrażenia innej sytuacji "klapsa" W takim toku myślenia mogę się zgodzić. Jednakże jak wcześniej pisałem..ustawa jest tu zbędna, gdyż usadzi więcej niewinnych, niż winnych rodziców. Kto to zgłosi? Oczywiście sąsiedzi, jak usłyszą płacz... nauczycielka która przypadkiem usłyszy na przerwie "tata da mi za to klapsa", ktokolwiek - wyrwane z kontekstu sytuacje, które urosną do skali procesu sądowego pożądnych ludzi.

Sytuacja z USA: donos padł ze strony trzeciej (jak pamiętam, właśnie sąsiadów). To że konkubina bierze obrone swojego faceta, nic nie znaczy.. prawo samo atakuje i tak też niebawem będzie u nas, z małego maluteńkiego donosu o nic nie znaczącej sytuacji.

Cieszę się że kwestia wychowania idzie Wam dobrze, i mam nadzieję że się nie mylisz w tym co robisz, ani w tym że syn jest jakim go postrzegasz, więc liczę że wyrośnie na ludzi bo zapowiada się deficyt.
E
Emka

"Dlaczego jest taka nagonka na tych "tatuś'i"? Kobiety udowodniły nie raz że są okrutniejsze.. ale to postać faceta z reguły odpycha sąd od decyzji przyznania mu dziecka. Ile dzieci zginęło w śmietnikach, workach, wylądowało w domach dziecka, pozostało samym sobie? Niestety to "tatuś był zły" zapewne."
Parabellum tu masz rację, pisząc "tatuś" pojechałam stereotypem, przepraszam. Powinnam napisać "rodzic". Zauważyłam to już wczesniej ale zapomniałam edytować

"Nasz" problem w komunikacji polega na tym że piszemy zbyt ogólnie. Opisując jakieś zdarzenie ty masz na myśli dobrego rodzica, któremu raz w życiu puściły nerwy ja myślę o innej już sytuacji i rodzicu który daje "klapsy"kilka razy w tygodniu bo nie chce mu się spróbować innej metody. Za szeroki temat na forum, wszystko zależy od konkretnych ludzi (rodziców), atmosfery panującej w rodzinie, kultury itp. Psycholodzy przyznają że w wychowaniu nie ma złotego środka, szablonu. Trzeba próbować różnych sposobów, jest ich trochę. Uważam że ten któremu nic do głowy nie przychodzi powinien kupic sobie poradnik- jest ich wiele, poszukać w necie, iść po poradę do poradni ale trzeba CHCIEĆ!
Bezcenne są rozmowy z dzieckiem opowiadania o skutkach pewnych działań. Dziecko od początku powinno wychowywać się według określonych zasad, jestem zwolenniczką dyscypliny w dobrym tego słowa znaczeniu ale nie bicia. Rodzic który od małego wychowywał swoje dziecko biciem a teraz postanowił zmienić metody niestety nie może się spodziewać szybkich efektów. To wymaga ciężkiej pracy ale się da. Dlatego jeśli jeszcze nie jesteś ojcem to w przyszłości kształtuj swoje dziecko od najwcześniejszych lat, to zaprocentuje Ci w przyszłości.

Nie wiem czy my mamy złote dziecko czy może takie wrodzone zdolności wychowawcze ale dajemy radę go wychowywać bez bicia. Syn jest przeciętnym chłopcem, w tym sensie że broi, biega po podwórku, ma kumpli itp. Od początku staraliśmy sie by był samodzielny, ma obowiązki z których jest rozliczany itp.

Ja krótko streściłam jak sobie radzę, rokoko też.

Co do USA to mam tam koleżankę i często z nią rozmawiam. Wiele mitów u nas na temat tego kraju jest jak ją o coś pytam to "robi wielkie oczy".
Nie znam sprawy ale jeśli ten człowiek został aresztowany za wykąpanie dziecka konkubiny to ona musiała coś więcej podejrzewać i to zgłosić. Czy w Polsce byłoby inaczej? Kobieta zgłasza molestowanie dziecka przez konkubenta - ten jaest aresztowany dopiero potem jest śledztwo. Wiele takich przypadków jest w naszym kraju - niestety.

P
Parabellum
W dniu 10.05.2010 o 08:45, Emka napisał:

Odpiszę w punktach, by było przejrzyście.1. Bite dziecko właśnie uodparnia się na "klapsy", z czasem uczy się jak ukrywać przewinienia ze strachu przed karą cielesną. Mimo że wie że kara będzie nieuchronna, będzie kłamało, kombinowało ale rodzicowi nie przyzna się do przewinienia.


Będzie tak samo kombinowało jak i bez bicia. Jaką metodą ukarasz dziecko że źle robi? Jakakolwiek by nie była, dziecko też będzie od niej uciekać...w przeciwnym razie nie czuje się winne i nie odbiera tego jako karę.
2. Jest mnóstwo metod wychowawczych Ty wybrałes tę najgorszą- wychowanie przez strach. Ja starałam sie dobrać bajki do wieku mojego dziecka. Nie myl tego z izolowaniem od strachu, bo to nie o to chodzi. Strach jest nieodłączną częścią życia człowieka, tylko dlaczego Ty jako rodzic chcesz go swojemu dziecku serwować. Powinno być odwrotnie, jako rodzic chronisz dziecko, tłumaczysz mu, pokazujesz sposoby unikania i sposoby radzenia sobie z nim.

Nie jestem jeszcze rodzicem jeśli mnie tak odebrałaś.
Bajki niezależnie od wieku mają wspólne cechy.. zawierają dobro i zło, bo jedno bez drugiego nie ma sensu ani szansy istnienia- po to są by dziecko nauczyło się je rozróżniać. Wystarczy wyjąć jakikolwiek klasyk bajkowy.
Rodzic powinien chronić dziecko ucząc je właśnie czym jest zło a czym dobro,(jak napisałaś)) radzenie sobie, bo całe życie nie będzie za rączke prowadził.
Proszę wymień mi te metody wychowawcze i mnie przekonaj do nich.. bez ironii szczerze proszę.
W dniu 10.05.2010 o 08:45, Emka napisał:

3. Co do KK się zgadzam, dlatego niewiele mnie z nim łączy Rozumiem, że Ty tez jesteś przeciwnikiem, w takim razie dlaczego stosujesz te same metody? Bo taka metoda daje natychmiastowy efkt, nikt nie myśli jak odbija się na psychice dziecka i jego późniejszych relacjach z ludźmi i samymi rodzicami.


Strach jest dobry do momentu, w którym człowiek potrafi samodzielnie dojść do własnych wniosków. Dla KK ludzie całe życie są do tego niezdolni. Dzieci natomiast nie przekonasz dobrym słowem by zaprzestały niegrzecznych procederów. Jeśli dziecko ma zapędy do narażania się na niebezpieczeństwo podczas zabaw, jedynym sposobem uniknięcia tragedii jest wywołanie strachu w jego głowie. Nie piszę o laniu.. wystarczy drobna bajka, z której w ciągu paru lat będzie się śmiało..ale będzie już wiedziało co to jest bezpieczeństwo własne.
4.Dalsza część Twojego postu to krytyka dzieci/osób nie bitych, przerośnięte ego? kreowanie się na Bogów - tu nie rozumiem o co Ci chodzi. albo że nie bite dzieci są nieporadne życiowo - no proszę cię! - litości! To własnie dzieci bite - biją, dorośli bici - biją. Agresja rodzi agresję i nie jest to wyświechtany farmazon. To własnie są fakty, potwierdzone badaniami, statystykami itp. Pewnie że zdarzają się chlubne wyjątki ale większośc która tu pisze że bije dzieci podpiera się stwierdzeniem "ja tez dostawałem i żyję"

"Dostawałem, żyję, cieszę się że tak się stało, bo i nie wyrosłem na zbira"
Agresja przytłacza wielu ludzi, szczególnie dzieci. Wystarczy zajrzeć do szkoły, gdzie jeden drugiego maltretuje, bez kontry. Agresja rodzi agresję w tych, którzy wychowali się w totalnej patologii na dniu powszednim. Dziecko po klapsie nie rzuci się z pięściami na swojego rówieśnika.
W dniu 10.05.2010 o 08:45, Emka napisał:

5. Bezstresowe wychowanie nie polega na pozwalaniu dziecku na wszystko i nie wyciąganiu konsekwencji ze złego zachowania. Dobre wychowanie polega na rozmowie, konsekwencji, stosowaniu nagród i kar. Wcale nie na izolowaniu od stresu. Niestety wymaga od rodzica więcej czasu i zaangażowania, łatwiej jest po prostu strzelić dzieciakowi w tyłek- szybki efekt i mamy z glowy! Wielu rodzicom zwyczajnie nie chce się wychowywać dzieci i sięgają po najprostsze środki - bicie. Nie krytykuję rodziców którym zdarzyło się 2-3 razy dać klapsa, wszyscy jesteśmi ludźmi i w określonych sytuacjach nerwy mają nam prawo puścić ale większość rodziców posuwa się do regularnego stosowania kar cielesnych, powtórzę się to oznaka - niemocy, przyznanie się "inaczej nie umiem".


Jakie np. wyciąga się konseekwencje?
Dziecko zwykle nie rozumie/inaczej interpretuje słowa dorosłych.
Jak słuchałem opowieści dziadków, zalewam się łzami ze śmiechu jak to łyżką w głowe można było oberwać za pyskowanie nad maminym jedzeniem. Czasy się zmieniają, do mnie to już nie doszło.. ale klaps zawsze był, jest i będzie czy ustawa zabroni czy nie. Zgadzam się z Tobą, że regularne bicie niczemu nie służy. Cały czas piszę o środkach ostatecznych, kiedy to żadne słowa czy zakazy nie pomagają. Regularność to patologia, a myślę że ustawa naciska na mniejszości, które ją stanowią.
Dobrze że weszły przepisy zabraniające bicia, wielu rodziców przesadzało. To pozwoli wyeliminować (oczywiście nie do końca) patologię i nadużycia.
Na razie wielu osobom nie mieści się to w głowie ale jak do wszystkiego przyzwyczają się. Będą zmuszeni do poszukania innych metod.
Wszystkim zwolennikom bicia dzieci polecam obejrzeć film "Pręgi". Tam jest przedstawiony mechanizm zachowań dziecka bitego.

Czy klaps jest patologią? Sama pisałaś że się "zdarza".. więc chciałabyś podlegać pod artykół przez "małe zdarzenie"?
Nawet gdyby nadużycie pojawiało się u 1 na 10 osób, to ustawa krzywdzi/okłada te 9 osób minami, po to aby PRÓBOWAĆ tę jedną osobę usunąć.
Każdy z nas był dzieckiem.. większość zna ból i wie jak to było. Wyjątki tylko wiedzą więcej - Ci dla których ból był codziennością, ale zaznaczam że to wyjątki.

Jeszcze raz apeluję z prośbą o podanie mi tych metod wychowawczych. Może kiedyś się przydadzą.
Pozdrawiam

W dniu 10.05.2010 o 09:41, Kicia posuń się! napisał:

He człowieku czy ty jesteś normalny bić za karę a potem nagradzać!!!Bij sie po głowie najlepiej cegówką!!!!!A nie p[omyśleliście że te złe dzieci o których ciągle piszecie to są właśnie bite nie kochane i wynoszą te wszystkie zachowania w z domu!!!!!!A wystarczyło by poznać swoje dziecko i zainteresować je czym lub rozwinąć już to co go ciekawi ale niestety większość rodziców nie zwraca na to uwagi nie rozmawia z dziećmi bo czasu nie mają lub od razu wychodzą z załozenia że dziecko było nie grzeczne i zamiast zapytać sie kochanie co dzisiej robiłeś w szkole czy było coś ciekawego czy pójdziemy na spacer albo czym sie teraz interesujesz to pytają ile pał zarobiłeś bądź idź mi stąd jestem zmęczona!!!!!!


Czytaj ze zrozumieniem. Nie napisałem że bije się po to by zaraz nagradzać.
CegŁą to sam się puknij.. może się czegoś nauczysz.
Z resztą się zgadzam.. ale nie nagrodzisz dziecka za pały w szkole, palenie papierochów czy bicie kolegów, a jakoś musisz działać by to odkręcić.

Wiesz, jednak więcej tu wpisów typu "od jednego klapsa nic się nie stanie". Myślę że dlatego, bo większość ludzi ma dobrą okazję by się przed sobą w ten sposób usprawiedliwić. Widzą po wpisach że nie są sami i lepiej się z tym czują. Natomiast ludziom którym udaje się nie dawać klapsów włos się na głowie jeży od czytania i dają sobie spokój z wpisami, bo przeciez bez sensu jest udowadniać rzeczy oczywiste.
Przynajmniej ja to tak postrzegam.

Pytasz czy wprowdzone przepisy uspokoją rodziców przesadzających w biciu, nie wiem ale pozwolą ich skuteczniej ukarać. Teraz taki "tatuś" może powiedzieć że on TYLKO klapsa dał, by dziecko skarcić.

A nie zastanawiałaś się nad tym, że może też ukarać tych, którzy za jednego słabego klapsa pójdą "siedzieć"?? Ilu takich będzie?
W USA polak umył dziecko które wychowywał razem z kobietą z którą żył. Była to dziewczynka, i posądzono go o pedofilię. Normalne? Nie róbmy drugiej ameryki, bo niebawem do tego dojdzie.
P.S
Dlaczego jest taka nagonka na tych "tatuś'i"? Kobiety udowodniły nie raz że są okrutniejsze.. ale to postać faceta z reguły odpycha sąd od decyzji przyznania mu dziecka. Ile dzieci zginęło w śmietnikach, workach, wylądowało w domach dziecka, pozostało samym sobie? Niestety to "tatuś był zły" zapewne.
E
Emka
W dniu 10.05.2010 o 18:23, rokokoko napisał:

Na tej samej zasadzie, ludzie nie dający klapsów też powinni się w tym przekonaniu utwierdzać na przekór klapsującym. Tym bardziej, jeśli są ludźmi z silną wolą, cierpliwością i silnym przekonaniem o swoich racjach (w końcu to chyba cechy nadrzędne tych ludzi).Do więzienia nikt takiego tatuśka czy mamuśki nie zamknie. Dostanie jakąś karę państwową i się tylko bardziej przez to wkurzy, poczuje się jakby ktoś dał mu za to lanie. Wiesz, agresja jak piszesz, rodzi agersję. W moim odczuciu wyładuje ją na dziecku tak by nikt nie widział i słyszał.Z natury jestem wyważony, ale nie jestem doskonały w innej materii, bo jak pisałem wcześniej kilku klapsów udzieliłem. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale dawniej byłem bardziej porywczy i mniej cierpliwy. Narodziny dzieci zmieniły mnie na tyle, że jest mi nawet miło, że tak "dobrze" może teraz między nami byc (przedtem obawiałem się nawet swoich ewentualnych reakcji). Owszem dzieci wiedza co to klaps, ale od jakiegoś już czasu jest to formą porównywalną do czerwonej kartki (z piłki nożnej). Dziecko wie, że coś takiego istnieje i oboje wiemy, że są spore zasoby środków zapobiegawczych zanim trzeba będzie sięgnąć po ostateczność. Z perspektywy czasu widzę, że dziecko coraz lepiej rozumie te zasady. Oczywiście nie jest aniołkiem i broi jak przeciętne dziecko. W przypadkach złych zachowań samo rozumie, że coś już idzie nie tak i obecnie woli nawet w drodze "przetargu" samo zaproponować sobie karę. Cieszę się bo wygląda na to, że klaspy już nie będą potrzebne, a co ważniejsze procentuje dialog i zrozumienie. Z ciekawostek dodam tylko, że czasem po poważnej, "groźnej" rozmowie ma minę gorszą niz po klapsie i wtedy sam już nie wiem co jest gorsze .I nawiuązując dalej do moich wcześniejszych wpisów, uważam , że powinniśmy (dorośli) więcej między sobą o tym rozmawiać, ale twórczo, a nie tylko klepać kto daje klapsy, a kto nie. My w końcu tez sie uczymy dalej w życiu, a jeśli może to przynieść jakieś korzyści dla dzieci to tym bardziej powinniśmy. Jeśli są tu faktycznie dorośli wychowujący dzieci bez użycia siły, to niech opisują swoje doświadczenia, spostrzeżenia, sposoby na różne sytuacje, metody zawodzące i pozytywnie skutkujące. Zachęcam.


"Czerwone kartki" dla chłopców - fajny pomysł
Mój syn nie ma w swoim pokoju telewizji ani komputera, jest to nasze celowe działanie. Normalnie korzysta z tego w innych pokojach albo bierze sobie laptopa. W sytuacjach kiedy chcemy go ukarać dostaje tzw. szlaban na media. Długość zależy od przewinienia ale prawdą jest co mówią specjaliści że nie można stosować "długich" kar. Jesli ktoś będzie chciał dać dziecku szlaban na 3 m-ce to dzieciak zacznie kombinować, oszukiwac itd. a po tygodniu nie będzie pamiętał za co ta kara.
Dotkliwie odczuwa też brak kieszonkowego
Jednak żadna metoda nie zadziała jesli nie towarzyszy jej rozmowa z dzieckiem. Nie wykład, "kazanie" rodzica tylko rozmowa. Trzeba się dowiedzieć dlaczego tak a nie inaczej dziecko się zachowało, co chciało osiągnąć, zapytać jakie widzi rozwiązania itp. naprowadzić je na prawidłową odpowiedź ale to wymaga czasu, nie da się tego załatwić w 2 min. No i pokazywać dziecku wzór, swoim zachowaniem. Nie można mieć pretensji do dziecka za kradzież jeśli się samemu kradnie
Był czas że często podnosiłam głos (można to podciągnąć pod przemoc psychiczną) jednak sama zauważyłam że na dłuższą metę to bez sensu bo syn przestał reagować - zwyczjnie przyzwyczaił sie do mojego tonu głosu. Znowu musiałam zmienić metodę. Na tym to zresztą polega, jak jedna metoda nie działa to trzeba próbować innej.
Ważny jest też wiek dziecka, inne sposoby sa na 3-latka, inne na 10-latka.
r
rokokoko
W dniu 10.05.2010 o 17:08, Emka napisał:

Wiesz, jednak więcej tu wpisów typu "od jednego klapsa nic się nie stanie". Myślę że dlatego, bo większość ludzi ma dobrą okazję by się przed sobą w ten sposób usprawiedliwić. Widzą po wpisach że nie są sami i lepiej się z tym czują. Natomiast ludziom którym udaje się nie dawać klapsów włos się na głowie jeży od czytania i dają sobie spokój z wpisami, bo przeciez bez sensu jest udowadniać rzeczy oczywiste. Przynajmniej ja to tak postrzegam.



Na tej samej zasadzie, ludzie nie dający klapsów też powinni się w tym przekonaniu utwierdzać na przekór klapsującym. Tym bardziej, jeśli są ludźmi z silną wolą, cierpliwością i silnym przekonaniem o swoich racjach (w końcu to chyba cechy nadrzędne tych ludzi).

Pytasz czy wprowdzone przepisy uspokoją rodziców przesadzających w biciu, nie wiem ale pozwolą ich skuteczniej ukarać. Teraz taki "tatuś" może powiedzieć że on TYLKO klapsa dał, by dziecko skarcić.


Do więzienia nikt takiego tatuśka czy mamuśki nie zamknie. Dostanie jakąś karę państwową i się tylko bardziej przez to wkurzy, poczuje się jakby ktoś dał mu za to lanie. Wiesz, agresja jak piszesz, rodzi agersję. W moim odczuciu wyładuje ją na dziecku tak by nikt nie widział i słyszał.

W dniu 10.05.2010 o 17:08, Emka napisał:

Twój wpis mi się podoba, jest wyważony a pomysł by autor artykułu kontynuował temat jest słuszny.



Z natury jestem wyważony, ale nie jestem doskonały w innej materii, bo jak pisałem wcześniej kilku klapsów udzieliłem. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale dawniej byłem bardziej porywczy i mniej cierpliwy. Narodziny dzieci zmieniły mnie na tyle, że jest mi nawet miło, że tak "dobrze" może teraz między nami byc (przedtem obawiałem się nawet swoich ewentualnych reakcji). Owszem dzieci wiedza co to klaps, ale od jakiegoś już czasu jest to formą porównywalną do czerwonej kartki (z piłki nożnej). Dziecko wie, że coś takiego istnieje i oboje wiemy, że są spore zasoby środków zapobiegawczych zanim trzeba będzie sięgnąć po ostateczność. Z perspektywy czasu widzę, że dziecko coraz lepiej rozumie te zasady. Oczywiście nie jest aniołkiem i broi jak przeciętne dziecko. W przypadkach złych zachowań samo rozumie, że coś już idzie nie tak i obecnie woli nawet w drodze "przetargu" samo zaproponować sobie karę. Cieszę się bo wygląda na to, że klaspy już nie będą potrzebne, a co ważniejsze procentuje dialog i zrozumienie. Z ciekawostek dodam tylko, że czasem po poważnej, "groźnej" rozmowie ma minę gorszą niz po klapsie i wtedy sam już nie wiem co jest gorsze .

Tak jeszcze tylko dodam , że my tu o karaniu ale o wiele ważniejsze w całym procesie wychowawczym jest umiejętne NAGRADZANIE. Dorośli nawet to lubią, co dopiero dzieci postrzegające świat kilkukrotnie mocniej. Pamiętajcie karanie bez opcji nagradzania daje bardzo złe skutki!

I nawiuązując dalej do moich wcześniejszych wpisów, uważam , że powinniśmy (dorośli) więcej między sobą o tym rozmawiać, ale twórczo, a nie tylko klepać kto daje klapsy, a kto nie. My w końcu tez sie uczymy dalej w życiu, a jeśli może to przynieść jakieś korzyści dla dzieci to tym bardziej powinniśmy. Jeśli są tu faktycznie dorośli wychowujący dzieci bez użycia siły, to niech opisują swoje doświadczenia, spostrzeżenia, sposoby na różne sytuacje, metody zawodzące i pozytywnie skutkujące. Zachęcam.

.... aha, niedawno w dziale pośmiejmy się w słupskich pogaduchach, wstawiłem taki humor z życia wzięty. Przy Twoim nicku zdaje sie on już chyba być mniej śmieszny....
E
Emka
W dniu 10.05.2010 o 14:41, rokokoko napisał:

Wiecie co, wiele osób ma tu rację, zwolenników i przeciwników. Niestey żadna ustawa nie określi co jest biciem, klapsem, ilość, siła? Tak jak dla jednego 2-3 klapsy na rok to mało, dla innego za dużo. Każdy rodzić ma inną psychikę, jego dziecko również, na to nakładają sie różne warunki socjalne, wyznaniowe, kulturowe. Dlatego wpisy w tym temacie będą rosły zgodnie z ilością opinii piszących, każdy coś odpowie, zgodzi się lub nie. Nic z tego nie wynika. Piszemy to co wiemy, czytając te wpisy bijący dzieci utwierdzają się w przekonaniu, że tak trzeba, podobnie pewnie ci nie stosujący kar cielesnych. Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na taką oto sytuację. Co się będzie działo z wariatami lejącymi swoje dzieciaki z dużą przesadą? Czy zakaz ich uspokoi, czy raczej wywoła dodatkową agresję spowodowaną "wtrącaniem" się ustawodawcy do jego "wzorców" wychowawchych? Czy maltretowane dziecko poznając swoje nowe prawa skorzysta na tej ustawie, czy raczej w wyniku podjęcia próby zainteresowania jakiegoś organu (haha tylko jakiego, kto pomoże ) oberwie od rodzica jeszcze mocniej, gdy ten się dowie? Czy wymiar sprawiedliwości ukarze takiego rodzica, skoro są problemy z karaniem i osadzaniem morderców i złodziei? Nie lepiej jakiekolwiek środki inwestować w edukację rodziców, a tym bardziej przyszłych rodziców? Ile w tym temacie było wpisów z przykładami takich postępowań wychowania, które zastępują bicie czy klapsy? Ludzie tu piszą o tym, że dobrze wychowali wsoje dziecko bez bicia, ale już nie piszą o tym jak to zrobili. Może zamiast licytować się kto lepszy, a kto gorszy niech się wywiąże FORUM z poradami i odpowiedziami (TU TEŻ KAMYCZEK DO GP, aż się prosi by przy okazji takiego artykułu stworzyć następny na bazie wypowiedzi psychologów, pedagogów, autorytetów z tej dziedziny) . Może się okazać, że możemy się wiele od siebie nauczyć?


Wiesz, jednak więcej tu wpisów typu "od jednego klapsa nic się nie stanie". Myślę że dlatego, bo większość ludzi ma dobrą okazję by się przed sobą w ten sposób usprawiedliwić. Widzą po wpisach że nie są sami i lepiej się z tym czują. Natomiast ludziom którym udaje się nie dawać klapsów włos się na głowie jeży od czytania i dają sobie spokój z wpisami, bo przeciez bez sensu jest udowadniać rzeczy oczywiste.
Przynajmniej ja to tak postrzegam.

Pytasz czy wprowdzone przepisy uspokoją rodziców przesadzających w biciu, nie wiem ale pozwolą ich skuteczniej ukarać. Teraz taki "tatuś" może powiedzieć że on TYLKO klapsa dał, by dziecko skarcić.

Twój wpis mi się podoba, jest wyważony a pomysł by autor artykułu kontynuował temat jest słuszny.
r
rokokoko
W dniu 10.05.2010 o 08:45, Emka napisał:

Odpiszę w punktach, by było przejrzyście.1. Bite dziecko właśnie uodparnia się na "klapsy", z czasem uczy się jak ukrywać przewinienia ze strachu przed karą cielesną. Mimo że wie że kara będzie nieuchronna, będzie kłamało, kombinowało ale rodzicowi nie przyzna się do przewinienia.2. Jest mnóstwo metod wychowawczych Ty wybrałes tę najgorszą- wychowanie przez strach. Ja starałam sie dobrać bajki do wieku mojego dziecka. Nie myl tego z izolowaniem od strachu, bo to nie o to chodzi. Strach jest nieodłączną częścią życia człowieka, tylko dlaczego Ty jako rodzic chcesz go swojemu dziecku serwować. Powinno być odwrotnie, jako rodzic chronisz dziecko, tłumaczysz mu, pokazujesz sposoby unikania i sposoby radzenia sobie z nim.3. Co do KK się zgadzam, dlatego niewiele mnie z nim łączy Rozumiem, że Ty tez jesteś przeciwnikiem, w takim razie dlaczego stosujesz te same metody? Bo taka metoda daje natychmiastowy efkt, nikt nie myśli jak odbija się na psychice dziecka i jego późniejszych relacjach z ludźmi i samymi rodzicami.4.Dalsza część Twojego postu to krytyka dzieci/osób nie bitych, przerośnięte ego? kreowanie się na Bogów - tu nie rozumiem o co Ci chodzi. albo że nie bite dzieci są nieporadne życiowo - no proszę cię! - litości! To własnie dzieci bite - biją, dorośli bici - biją. Agresja rodzi agresję i nie jest to wyświechtany farmazon. To własnie są fakty, potwierdzone badaniami, statystykami itp. Pewnie że zdarzają się chlubne wyjątki ale większośc która tu pisze że bije dzieci podpiera się stwierdzeniem "ja tez dostawałem i żyję"5. Bezstresowe wychowanie nie polega na pozwalaniu dziecku na wszystko i nie wyciąganiu konsekwencji ze złego zachowania. Dobre wychowanie polega na rozmowie, konsekwencji, stosowaniu nagród i kar. Wcale nie na izolowaniu od stresu. Niestety wymaga od rodzica więcej czasu i zaangażowania, łatwiej jest po prostu strzelić dzieciakowi w tyłek- szybki efekt i mamy z glowy! Wielu rodzicom zwyczajnie nie chce się wychowywać dzieci i sięgają po najprostsze środki - bicie. Nie krytykuję rodziców którym zdarzyło się 2-3 razy dać klapsa, wszyscy jesteśmi ludźmi i w określonych sytuacjach nerwy mają nam prawo puścić ale większość rodziców posuwa się do regularnego stosowania kar cielesnych, powtórzę się to oznaka - niemocy, przyznanie się "inaczej nie umiem".Dobrze że weszły przepisy zabraniające bicia, wielu rodziców przesadzało. To pozwoli wyeliminować (oczywiście nie do końca) patologię i nadużycia.Na razie wielu osobom nie mieści się to w głowie ale jak do wszystkiego przyzwyczają się. Będą zmuszeni do poszukania innych metod.Wszystkim zwolennikom bicia dzieci polecam obejrzeć film "Pręgi". Tam jest przedstawiony mechanizm zachowań dziecka bitego.



Wiecie co, wiele osób ma tu rację, zwolenników i przeciwników.

Niestey żadna ustawa nie określi co jest biciem, klapsem, ilość, siła? Tak jak dla jednego 2-3 klapsy na rok to mało, dla innego za dużo. Każdy rodzić ma inną psychikę, jego dziecko również, na to nakładają sie różne warunki socjalne, wyznaniowe, kulturowe. Dlatego wpisy w tym temacie będą rosły zgodnie z ilością opinii piszących, każdy coś odpowie, zgodzi się lub nie. Nic z tego nie wynika. Piszemy to co wiemy, czytając te wpisy bijący dzieci utwierdzają się w przekonaniu, że tak trzeba, podobnie pewnie ci nie stosujący kar cielesnych.

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na taką oto sytuację. Co się będzie działo z wariatami lejącymi swoje dzieciaki z dużą przesadą? Czy zakaz ich uspokoi, czy raczej wywoła dodatkową agresję spowodowaną "wtrącaniem" się ustawodawcy do jego "wzorców" wychowawchych? Czy maltretowane dziecko poznając swoje nowe prawa skorzysta na tej ustawie, czy raczej w wyniku podjęcia próby zainteresowania jakiegoś organu (haha tylko jakiego, kto pomoże ) oberwie od rodzica jeszcze mocniej, gdy ten się dowie? Czy wymiar sprawiedliwości ukarze takiego rodzica, skoro są problemy z karaniem i osadzaniem morderców i złodziei? Nie lepiej jakiekolwiek środki inwestować w edukację rodziców, a tym bardziej przyszłych rodziców?

Ile w tym temacie było wpisów z przykładami takich postępowań wychowania, które zastępują bicie czy klapsy? Ludzie tu piszą o tym, że dobrze wychowali wsoje dziecko bez bicia, ale już nie piszą o tym jak to zrobili. Może zamiast licytować się kto lepszy, a kto gorszy niech się wywiąże FORUM z poradami i odpowiedziami (TU TEŻ KAMYCZEK DO GP, aż się prosi by przy okazji takiego artykułu stworzyć następny na bazie wypowiedzi psychologów, pedagogów, autorytetów z tej dziedziny) . Może się okazać, że możemy się wiele od siebie nauczyć?
K
Kicia posuń się!

A prawda jest taka że dzieci tzw.z rodzin patologicznych są pozostawione same sobie i widać coraz bardziej ile takich jest chociaż niestety w rodzinach bogatych jest podobnie tatuś ucieka do kochanki a mamusia ma koleją migrene!!!więc nie piszczie bzdur tylko sami się zastanówcie nad tym jak wychowujecie swoje dzieci i czy są dobrze ukierunkowane na życie!I założe sie że połowa z was piszących nie ma własnych dzieci.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3