Kto nie z nami, ten przeciw nam. "Ciemna Woda" - spektakl w Nowym Teatrze. Recenzja (zdjęcia)

Anna Czerny-Marecka
Anna Czerny-Marecka
"Ciemna Woda" - do obejrzenia w Nowym Teatrze 15, 16 i 17 października
"Ciemna Woda" - do obejrzenia w Nowym Teatrze 15, 16 i 17 października Magda Tramer
W najbliższy weekend (15, 16, 17 października) Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku zaprasza o godzinie 19 na "Ciemną wodę" w reżyserii Iwo Vedrala. Swoją premierę przedstawienie miało 17 września. Publiczność przyjęła je entuzjastycznie. W miesięcznej przerwie między spektaklami na słupskiej scenie na ekrany kin weszło drugie "Wesele" Wojtka Smarzowskiego. W podobnej konwencji, o podobnej tematyce. Wspominam o tym nie bez powodu, bowiem "Ciemną wodę" wiele łączy z pierwszym "Weselem" Smarzowskiego. Czy warto w ten weekend wybrać się do Nowego Teatru? Na pewno tak, bo to kawał świetnej reżysersko-aktorskiej roboty. Jednak jest pewne "ale". O tym w recenzji poniżej.

Kiedy publiczność zasiada w fotelach, na scenie już toczy się życie. Jesteśmy w remizie w Ciemnej Wodzie - małym miasteczku gdzieś w Polsce. „To się naprawdę nie wydarzyło, nie ma takiej wsi na mapie, jak nasza, w ogóle nie ma takich ludzi jak my” - słyszymy na początku spektaklu. Ale to nieprawda, zdaje się mówić całe przedstawienie, bo Ciemna Woda, lustro, w którym odbija się Polska, jest wszędzie, tak samo jak jej mieszkańcy. I "to" może się wszędzie wydarzyć. Albo już się wydarzyło.

Z głośników leci disco polo, mieszkańcy podrygują w rytm muzyki. Taniec to niezmiernie ważny element całego przedstawienia, zbiorowy, solowy, w parach, dyskotekowy, musicalowy. Dopowiada to, czego nie ma wprost w tekście, albo wzmacnia słowo. W pewnym momencie jak grom z beztroskiego discopolowego nieba pada "Płonie, płonie stodoła" Niemena. Wykonane radośnie, jak szlagier. Widownia jednak wyczuwalnie tężeje. Od kiedy wiemy, co zdarzyło się w Jedwabnem, płonąca stodoła to symbol, z którym ciężko nam się mierzyć. Dla postaci na scenie to co prawda tylko znany utwór, ale publiczność już wie, że musi zdarzyć się coś okrutnego.

Pierwsza taneczno-muzyczna scena to dobra okazja, żeby każdego mieszkańca Ciemnej Wody przedstawić publiczności. Od razu widać, że ton nadają społeczności Burmistrz (Igor Chmielnik) i Ksiądz (Wojciech Marcinkowski). Burmistrz kombinuje, jak wziąć drugi ślub kościelny ze swoją kochanką. Skąd my to znamy? Jego związek z żoną (Paulina Fonferek) jest sadomasochistyczny, co świetnie oddaje taniec tej pary. I w tym przypadku autorka tekstu, co usłyszałam po premierze, sięgnęła po przykład z życia polityków. Ksiądz kocha inaczej, i to nie platonicznie. Jako przywódca wspólnoty kreuje się jednak na bezkompromisowego obrońcę tradycji i rodziny złożonej z kobiety, mężczyzny i dzieci. Wiernopoddańczo zakochana w księdzu jest Katechetka (Monika Bubniak). W kontrapunkcie do tej trójcy stoi Dyrektorka Szkoły, feministka (Monika Janik).

Teraz na scenę główną wkracza Ksiądz. Ponieważ zbliża się Wielkanoc, postanawia wystawić "Pasję". Żeby zmyć grzech, który panoszy się na świecie, a także żeby o Ciemnej Wodzie napisali w katolickiej gazecie. Dopiero ten drugi argument przemawia do Burmistrza. Zaczyna się obsadzanie ról. Burmistrz będzie Piłatem, Katechetka - Judaszem, a w rolę Chrystusa wcieli się licealista Dawid. Chłopak nadwrażliwy, empatyczny, odrzucany przez społeczność, bo dziwny, a w dodatku bez ojca, wychowywany przez samotną, przygniecioną życiem Matkę (Bożena Borek). Tylko on przejmuje się "Pasją", reszta nie ma pojęcia o jej przesłaniu, co najlepiej oddaje naturalistyczna, wręcz szokująca scena próby Ostatniej Wieczerzy.

Kiedy społeczność szykuje się do przedstawienia o odkupieńczej męce Chrystusa, pojawiają się Obcy. Matka i Syn, przytuleni do siebie, głodni, spragnieni, przerażeni, mówiący gardłowym, archaicznym językiem. Nie ma tu dla nich miejsca, są zagrożeniem - stwierdza społeczność. Oponuje Dyrektorka Szkoły, ale, skupiona na tym, jak ciekawą estetycznie tworzą grupę, nie rusza palcem, żeby im pomóc. Para młodych ludzi, wirując w musicalowym tańcu, śpiewa parafrazę piosenki ze słowami Tuwima: „A może byśmy tak najmilszy przygarnęli rodzinę z Syrii?". Słowa, słowa, słowa..

I wreszcie nadchodzi wielki finał. Na ekranie w tle widzimy film z rytualnym biciem Judasza w Pruchniku, Dawid/Chrystus/Obcy zostaje pobity i ginie, z głośników płynie piosenka "Płyną okręty". Ciemna Woda wraca do swojego status quo. Jej wody tylko na chwilę zmąciła inna Obecność. I zniknęła bez śladu.
* * *

Wszystko w tym spektaklu jest na 100 procent. Pozbawiona zbędnych rekwizytów scenografia, dobre tempo i rytm, dobór muzyki, przemyślana choreografia. Aktorzy pokazali w sposób wręcz idealny, na czym polega gra zespołowa. Jednocześnie każdy z nich stworzył swoją postać tak, że się wyróżnia, zostawia ślad w głowie widza, zapada w pamięć. Wielkie brawa należą się także autorce dramatu - za umiejętne zbudowanie tekstu najeżonego znanymi cytatami, które padały przez ostatnie lata z ust polityków i hierarchów kościoła. Ta zbitka robi piorunujące i wręcz przerażające wrażenie.

Porównanie spektaklu z "Weselem" Smarzowskiego (a teraz już z "Weselami") nasuwa się samo. Nie tylko przez stworzenie sytuacji wiejskiej zabawy, ale i wykorzystanie chocholego tańca, konfrontacji swojskości z obcością, nagromadzenie obrzydliwości i ironii. No i tematyka jest podobna, jeżeli nie wręcz taka sama. Pogmatwana historia relacji polsko-żydowskich, stosunek do uchodźców, hipokryzja, zakłamanie, płytkość wiary, brak empatii, ksenofobia - czyli to, w czym ponoć tkwimy od wieków i, jak zdają się konkludować twórcy obu dzieł, prawdopodobnie trwać będziemy na wieki wieków amen.

I teraz czas na moje jedno "ale". Jest ono wbrew entuzjazmowi, z jakim przedstawienie przyjęła premierowa publiczność. Już oklaskując ten naprawdę wyjątkowo zrobiony spektakl, miałam w głowie jedną wątpliwość. Czy to sztuka, która zaprasza do poważnej dyskusji na poważny temat, czy raczej przeciwnie. I wyszło mi, że trudno ją traktować jako przyczynek do rzeczowej rozmowy. A to dlatego, że piłka wpada tylko do jednej bramki, a cały mecz rozgrywany jest według zasady "Kto nie z nami, ten przeciw nam". Twórcy spektaklu jeńców nie biorą, co jest może spektakularne, ale dla takich widzów jak ja, dzielących włos na czworo, mało komfortowe. Bo ci, którzy chcą walczyć z wykluczeniem, sami też wykluczają.

Wyobraźcie sobie bowiem, że słupski teatr wystawia tę sztukę w Ciemnej Wodzie. I że przyjdą na nią mieszkańcy tej miejscowości, chociaż duża część pewnie, a priori, bez oglądania, zażąda usunięcia jej z afisza jako "antypolskiej". Jednak ktoś te krzesła na widowni wypełnił, przedstawienie trwa. Widzowie widzą siebie jako kołtunów, hipokrytów, sadystów, zakłamańców. Z czym wychodzą z teatru? Z poczuciem winy, obietnicą poprawy? No cóż, mając jakieś pojęcie o ludzkiej psychice, śmiem twierdzić, że nie. Poczują się obrażeni, znieważeni i utwierdzą się tylko w swoim przekonaniu, że są ostoją, ostatnim szańcem polskości, atakowanym przez wraże siły, a ich argumentów nikt nie słucha.

Bo "Ciemna woda" trafi do już przekonanych, ale nikogo z tzw. drugiej strony polsko-polskiego frontu nie przekona. Nie zmieni, nie przeistoczy, nie wzruszy, w "aniołów nie przerobi". Będzie owacyjnie oklaskiwana przez ludzi z jednej bańki, ale odrzucona przez tych z drugiej. A otoczki baniek powiększają się, grubieją i tężeją. Niedługo już nic ich nie przebije. Ci natomiast, co są między nimi, zostaną przygnieceni.

Ciemna Woda, premiera 17 września 2021

Autor: Amanita Muskaria
Reżyseria: Iwo Vedral
Scenografia: Paula Grocholska
Muzyka: Kuba Orłowski
Choreografia: Natalia Dinges
Obsada: Bożena Borek, Adam Borysowicz (gościnnie), Monika Bubniak (gościnnie), Igor Chmielnik, Paulina Fonferek (gościnnie), Agnieszka Gawlińska (gościnnie), Monika Janik, Krzysztof Kluzik, Aleksander Kurzak (gościnnie), Wojciech Marcinkowski.

Spektakl jest realizowany w ramach projektu „Dramatopisanie”, którego organizatorem jest Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, a środki na jego realizację pochodzą z budżetu Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. „Dramatopisanie” to rozpoczęty w 2020 program stypendialny służący wspieraniu polskiej dramaturgii współczesnej. Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku jest jednym z trzech teatrów w Polsce realizujących spektakle w ramach pierwszej edycji programu. Więcej informacji na www.instytut-teatralny.pl
W przedstawieniu wykorzystano fragmenty filmu dokumentalnego „Pasja” (The Passion According to the Polish Community of Pruchnik, 2009) Andreasa Horvatha i Moniki Muskały oraz utwór „Płyną okręty” zespołu „Hańba!”.

Jesienna turystyka w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Kto nie z nami, ten przeciw nam. "Ciemna Woda" - spektakl w Nowym Teatrze. Recenzja (zdjęcia) - Głos Pomorza

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie