Kulisy dezinformacji: Prorosyjska gra „polskimi złożami”. Kto straszy „Katastrofą za 22 dni”?

Grzegorz Wszołek
Screen z filmu "22 dni do katastrofy"
Screen z filmu "22 dni do katastrofy" YouTube
Udostępnij:
- Bijący rekordy wyświetleń, opublikowany w serwisie Youtube film „22 dni do katastrofy w Polsce” to zdecydowanie prorosyjskie treści. Dezinformacja o złożach uderza również w polskie sojusze wojskowe - z Marcinem Mazurowskim, geologiem i zastępcą przewodniczącego Komisji Granic Szelfu Kontynentalnego ONZ, w latach 2016 - 2018 zastępcą dyrektora Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych w Ministerstwie Środowiska rozmawia Grzegorz Wszołek.

„22 dni do katastrofy w Polsce” – słyszymy w filmie zamieszczonym przez autorów kanału „Dla pieniędzy”. Ten film w serwisie Youtube, obejrzano już blisko milion razy. Widział Pan ten materiał?
Tak, wiem, o co chodzi. O szkodliwe i kłamliwe treści, które nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością.

Streszczając fabułę: Autorzy przekonują, że PKN Orlen, gdy zakupi PGNiG i uzyska dostęp do złóż, będzie łakomym kąskiem dla zagranicznego kapitału. Twierdzą, że stanie się tak dlatego, że płocki koncern będzie miał ponad połowę udziałów w gazownictwie naftowym, przez co wielkie światowe korporacje rzucą się na niego. „Po co wpuszczamy obcych? Żeby decydowali, jak zarządzać naszymi bogactwami?” – pada pytanie, a następnie oskarżenia ze strony inżyniera Krzysztofa Tytki. Twierdzi on wręcz, że „dojdzie do ogromnego wywłaszczenia złóż”, które jest celem „stronnictwa amerykańsko-żydowskiego”.
Jeśli mowa o kwestiach związanych z dyskusją na temat złóż surowców w Polsce, to nie jest, niestety, jedyny w ostatnim czasie filmik z udziałem pana Tytki. Na tym samym kanale pojawił się długi film o tym, że nasz kraj jest najbogatszy na świecie w złoża per capita. Tego typu tezy nie pojawiają się nagle – to od dawna sączona propaganda, niepoparta faktami. Przede wszystkim, Polska posiada zasoby surowców wykorzystywanych gospodarczo. Natomiast brak szczegółowej wiedzy o nich u przeciętnego Polaka powoduje, że w bardzo łatwy sposób można dezinformować ludzi. Fuzja Orlenu z PGNiG jest kłamliwie omawiana przez środowiska powiązane głównie z Konfederacją. Opiera się zazwyczaj na atakach, co rząd robi, czego nie i dlaczego doprowadza obywateli do bankructwa.

Jak Pan ocenia plany fuzji Orlenu i PGNiG?
PGNiG posiada najwięcej koncesji wydobywczych dla węglowodorów w Polsce, ale jednocześnie w skali światowej, biorąc pod uwagę inne, znaczące koncerny multienergetyczne i naftowe, kapitał firmy nie pozwala na prowadzenie szerokiej działalności poza granicami kraju. I to mimo, że to największy krajowy wydobywca złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, obecny na rynku norweskim, w Pakistanie i na Bliskim Wschodzie jako operator, a firmy z grupy kapitałowej są aktywne na rynku międzynarodowym, PGNiG nie ma wystarczających aktywów aby skutecznie prowadzić działalności w zakresie poszukiwania i wydobycia węglowodorów na świecie. De facto, oznacza to korzyść przy połączeniu z Orlenem – PGNiG przekroczy granicę kapitałową po fuzji, dzięki czemu będzie mógł skutecznie powalczyć na zagranicznych rynkach w roli globalnego gracza. Z pewnością nie pierwszoligowego, ale połączony podmiot zacznie skutecznie zdobywać koncesje na wydobycie węglowodorów. Nie mam co do tego wątpliwości. Fuzję oceniam pozytywnie w zakresie dotyczącym funkcjonowania połączonego giganta na rynku naftowym. Musimy posiadać zdywersyfikowane zasoby surowców. To konieczność, która okazała się oczywistością po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainie. Kreml wykorzystuje energetykę jako broń do prowadzenia wojny.

Abstrahując od klasycznego podziału politycznego w Polsce, to część ekspertów dostrzega w fuzji ogromny potencjał dla obu stron, ale nie brakuje też głosów, wskazujących na to, że lepiej dywersyfikować potencjał wielkich firm. Dotyczy to również połączenia Orlenu z Lotosem: lepiej mieć kilka znaczących podmiotów na rynku, niż jednego molocha.
Nie jestem ekspertem od rynku paliw w kontekście potrzeby budowy koncernu multienergetycznego i realiów ekonomicznych. Ale z punktu widzenia możliwości pozyskiwania i dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych, oceniam zabiegi PKN ORLEN bardzo pozytywnie. Spółka zależna ORLEN Upstream prowadzi kilkanaście projektów w Polsce i w Kanadzie. Połączenie z Lotosem pozwoli na wykorzystanie aktywów morskich i zagranicznych, wszak gdańska firma ma ogromne doświadczenie w wydobyciu na Morzu Bałtyckim i również aktywa w Kanadzie. Z kolei PGNiG to główny operator, posiadający 90 proc. koncesji wydobywczych w kraju, o ponad 100-letniej historii. Rozmawiamy o spadkobiercy pierwszych firm naftowych, powstałych jeszcze w XIX wieku, pionierów w zakresie poszukiwań i wydobycia ropy, a potem gazu ziemnego. Kapitał, który potrzebny jest do wyjścia poza Polskę to coś, czego PGNiG wyraźnie brakuje. Prace poszukiwawcze i wydobywcze na nowych rynkach, nowych koncesjach na poszukiwanie i wydobycie węglowodorów, dające największe zyski, to ogromne wyzwanie. Istnieje też pewne ryzyko.

Jakie?
Ryzyko geologiczne. Nietrafione, tzw. suche odwierty. Ryzyko to się zmniejszy wraz ze skalą inwestycji. Jeśli będą to nowe rynki, na zdywersyfikowanym portfelu projektów poszukiwawczych i wydobywczych, rozłoży się ono na cały wachlarz projektów. Wszystko zależy więc od zasobów finansowych – im większe, tym mniejsze zagrożenie dla niepowodzenia poszukiwań i tym samym większe korzyści fuzji Orlenu z PGNiG. W skali Polski ta druga firma jest największa, ale na rynku europejskim w starciu z firmami otwierającymi się na nowe rynki nie ma szans bez zastrzyku dodatkowych możliwości, również finansowych. Nieporównywalna jest to skala z Shellem, BP, czy Eni, nie mówiąc już o amerykańskich korporacjach.

Wracając do sensacyjnych wieści z internetowych filmików: kiedyś pojawiały się też doniesienia, że jesteśmy potentatem w złożach tytanu na Suwalszczyźnie, które chcą przejąć Stany Zjednoczone i NATO. To podobna zagrywka do wywłaszczenia i „upadku Polski” w październiku?
Należałoby rozważać doniesienia o Suwalszczyźnie właśnie w kontekście etapu wojny dezinformacyjnej, siania nieprawdy. Wspomnę jeszcze, że pan Tytko – oprócz filmu o fuzji Orlenu z PGNiG – wcześniej produkował się na temat wielkich złóż i dociekał, dlaczego Polacy nie są jeszcze bogaci. To był kolejny odcinek na kanale „Dla pieniędzy” – swoją drogą, ktoś wybrał trafną nazwę, oddającą charakter produkowanych tam treści. Zastanawiam się też, jak nazwać środowisko, zaangażowane w ten projekt.

Ultraprawicowe?
Nie bardzo pasuje. To raczej oryginalnie pojmowany konserwatyzm na wzór putinowskiego. Bo przecież próżno szukać w tej twórczości jakichś wyższych wartości, a pełno tam epatowania specyficznie rozumianą „tradycją”. Za fachowe „analizy” biorą się ludzie podający się za członków luźnych stowarzyszeń, często powiązani z Konfederacją. Prawdą jest też, że w specjalistycznych czasopismach powrócił temat tzw. katalogu złóż strategicznych. Wiązałbym go z wypowiedziami pana Tytki i geologów, które przekonują do niebywałego bogactwa surowcowego w Polsce. Złoża tytanu na Suwalszczyźnie to doskonały przykład – kwintesencja dezinformacji. Otóż, na obszarze strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa regionu Europy Środkowo-Wschodniej, rzeczywiście udokumentowano złoża polimetaliczne: żelaza, tytanu, wanadu – surowców ważnych dla gospodarki.

To na czym polega problem, by wydobywać je garściami i być bogatym na wzór katarskich szejków?
Niestety – znajdują się zbyt głęboko, aby opłacalne stało się ich wydobycie. Poza tym, mowa o stosunkowo niewielkich złożach. Jeśli ocenia się zasoby surowców w złożu, to one są klasyfikowane w różnych kategoriach: np. zasoby geologiczne opisują ile w złożu jest surowca, zasoby eksploatacyjne to takie, których wydobycie jest opłacalne i uzasadnione przy użyciu obecnie stosowanych technik. Reasumując: poszukujemy złóż, określamy ile jest w nich nagromadzonego surowca, następnie zadajemy sobie pytanie, ile jesteśmy w stanie wydobyć. Rozbieżność między teoriami Tytki a rzeczywistością jest taka, że złoża na Suwalszczyźnie zostały wykreślone z dokumentu o nazwie „Bilans zasobów złóż kopalin w Polsce”. Publikacja jest aktualizowana co roku, opracowany przez Państwowy Instytut Geologiczny w ramach zadań służby geologicznej, zatwierdzana przez głównego geologa kraju – wiceministra w resorcie klimatu i środowiska. To oficjalny dokument, opisujący wszystkie złoża w Polsce, omawiający zasoby geologiczne – zarówno istotne, jak i możliwe do wykorzystania. O złożach tytanu pisze się w bilansie, bowiem występują, ale są wykreślone, gdyż ich wydobycie jest nieopłacalne. Nawet, jeśli byłoby inaczej, to działalność górnicza powoduje ingerencję w środowisko. Pamiętając o zrównoważonym rozwoju, to zadajemy sobie pytanie: czy jest ona czymś, czego potrzebujemy? Bierzemy pod uwagę nie tylko możliwość wydobycia złóż, ale i wykorzystania w przyszłości danego terenu. Prosty przykład: wydobycie kopaliny może przynieść takie szkody środowiskowe, że summa summarum całość procesu okaże się nieopłacalna – rozpadnie się np. działalność turystyczna lub rolnicza na tymże obszarze.

Komu służą histeryczne komentarze o wywłaszczeniu, podlane antysemickim sosem?
To są zdecydowanie prorosyjskie treści. Dezinformacja o złożach uderza również w polskie sojusze wojskowe, jak wspomniane rzekome zakusy na złoża przy przesmyku suwalskim.

Trafiają one na podatny grunt?
Obawiam się, że tak. Fałszywe treści o fuzji PKN Orlen z PGNiG ma blisko milion wyświetleń. Jeszcze więcej miał poprzedni filmik o tym, dlaczego nie korzystamy ze złóż do wzbogacenia się. Od pięciu lat pracuję w ONZ, mam stały kontakt z polonią amerykańską. Temat złóż jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych, ponieważ działalność wydobywcza za Oceanem stanowi ogromny zastrzyk dla tamtejszej gospodarki. Filmiki typu „Dla Pieniędzy” mogą oddziaływać w środowiskach polonijnych, bo są one żywo zainteresowane tematyką wydobycia surowców. Stąd treści z kanału mogą wydawać się na pozór i słusznie niewiarygodne, ale sytuacja przestaje być zabawna, gdy spojrzymy sobie na zasięgi. Do tej pory pan Tytko pojawiał się w niszowych mediach, dziś jest coraz bardziej popularny za sprawą zasięgów internetowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Trwa XIV Międzynarodowy Festiwal Filmowy NNW w Gdyni

Materiał oryginalny: Kulisy dezinformacji: Prorosyjska gra „polskimi złożami”. Kto straszy „Katastrofą za 22 dni”? - Portal i.pl

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Polska ma tylko 28,% akcji Orlenu

Reszta to kapitał prywatny ...

Więc wiadomo kto skorzysta 😄
x
x. Gorczakow
„Nie wierzę w niezdementowane wiadomości”
A
Ada$
Ruskie nadają, a ludzie łykają...
D
Dager
Ruskie onuce z konfederacji gadają nieraz takie bzdury ze trudno w to uwierzyć
Więcej informacji na stronie głównej Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie