Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kupcy skarżą się, że w budynku słupskiego Manhattanu jest za zimno i za ciemno

Zbigniew Marecki
Część kupców, którzy obecnie funkcjonują na terenie słupskiego Manhattanu, narzeka, że ich kosztem prezes Mirosław Motyl robi oszczędności. Prezes odrzuca ich zarzuty.

- Prowadzę działalność w Centrum Handlowym "Manhattan" ( spożywka). Prezes utrudnia nam pracę, bo wyłączył ogrzewanie. Ponadto na hali pali się oświetlenie nocne. Klienci się potykają i skarżą się, że jest zimno. Widocznie panu prezesowi zależy, aby hala została zamknięta. Ale zgodnie z rozporządzeniem ministra spożywka, apteka i drogerie maja być czynne. Pytanie, czy ktoś - a tym bardziej prezes - może nam utrudniać pracę, a kupującym zakupy. Moim zdaniem robi to przez własne fanaberie. Widać rozporządzenia ministra mamy tutaj za nic. Na hali jest obecnie taka sama temperatura jak na zewnątrz. Ludzie potykają się przez nierówna podłogę. Ekspedientki pracują w kurtkach. Zamiast chronić społeczeństwo przed wirusem jeszcze bardziej go rozprzestrzeniają. Kolejny prezes, który chce tylko zarobić miliony na tej wspólnocie. Ponadto prezes pytany, czemu tak robi śmieje się ludziom w twarz i mówi" i tak się zamknięcie, dla kilkunastu sklepów nie będę włączał ogrzewania ". Fryzjerki oraz kosmetyczki nie mogą wykonywać swojej pracy. Jest za zimno na farbę czy rzęsy. Ponadto dodam, iż wszyscy we wspólnocie ponosimy koszty ogrzewania i oświetlenia. Sprawę zgłosiłam do Inspekcji Handlu i Państwowej Inspekcji Pracy - napisała do "Głosu" w poniedziałek jedna z pań, która prowadzi działalność w budynku "Manhattanu".

We wtorek okazało się, że w nocy z poniedziałku na wtorek w budynku było grzane. Dlatego we wtorek było w nim cieplej niż w poniedziałek. - Nadal jest zimniej niż zwykle, ale ponieważ na dworze jest cieplej niż w poniedziałek, to u nas jest też cieplej, ale nie tak jak powinno być. Nadal także nie jest też tak jasno jak powinno być - mówi jedna z naszych rozmówczyń.

Skontaktowaliśmy się więc z prezesem Mirosławem Motylem, kupcem z Manhattanu, który od sierpnia 2019 roku kieruje tym obiektem. Według niego w obiekcie jest utrzymywana temperatura powyżej 18 stopni Celsjusza, o czym decyduje automat. Na dowód przysłał zdjęcie pokazujące odczyt 18,6 stopnia Celsjusza. Zapewnia, że zachowywane są także normy oświetlenia. - Choć obecnie w obiekcie działa ok. 30 boksów, głównie spożywka, bo im decyzje rządowe nie zakazały działalności, to obiekt ogrzewamy. Ostateczne rozliczenie za zużycie prądu i ciepła przedsiębiorcy otrzymają na początku przyszłego roku. Teraz płacą tylko zaliczki. W tym roku już rozliczyliśmy rok 2019 . Część przedsiębiorców otrzymała zwroty - tłumaczy prezes Motyl, który jest przekonany, że nigdy się wszystkim nie dogodzi.

Anna Boba, kierownik słupskiego oddziału PIP poinformowała "Głos", że otrzymała w tej sprawie zgłoszenie, ale nie podejmie interwencji. - Stanie się tak dlatego, że było to zgłoszenie od przedsiębiorcy, który nie zatrudnia pracowników, a takimi sytuacjami się nie zajmujemy - wyjaśnia.

W budynku Manhattanu funkcjonują 404 boksy. Część z nich należy do spółki, a część do wspólnoty. Prezes Motyl to już drugi prezes po tym, jak doszło do rezygnacji długoletniego prezesa Edwarda Błeszyńskiego. Obecny prezes został wybrany z pominięciem procedury konkursowej.

Zobacz także: Handlowiec z Manhatanu czuje się ofiarą prezesa

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza