Lekarz-biegacz Edward Pokorny ma swój alfabet

Krzysztof Niekrasz
Lekarz medycyny (specjalista chorób wewnętrznych i fizjoterapii, diabetolog) Edward Pokorny ma 72 lata. Bieganie amatorskie uprawia prawie 40 lat. Ukończył 127 maratonów i 3 ultramaratony. Szczęśliwy ojciec (syn Przemysław) i dziadek (dwójka wnucząt: Veronika - 14 lat, Dominik - siedmiolatek). Najbardziej lubi kuchnię żony, szczególnie jej rosół . Alfabet Edwarda Pokornego z życia codziennego i sportowego.

A-jak Akademia Medyczna w Gdańsku. To moja “alma mater”, w której studiowałem na wydziale lekarskim w latach 1966 -1972, uzyskując dyplom lekarza medycyny, co wytyczyło moją drogę życiową i zawodową.

B-jak bieganie. Sposób na życie, dobry stan zdrowia i zwiedzanie świata.

C-jak Cypr. Ulubione miejsce, od kilkunastu lat corocznego nie tylko wypoczynku, ale także możliwości penetrowania przebogatej historii ludów i dynastii europejskich, które władały tą wyspą.

D-jak Danuta. Takie imię ma moja żona ze słupskim rodowodem. Autentyczna ”miłość od pierwszego wejrzenia”. Od 46 lat razem. Duma i ozdoba naszego domu. Moja kotwica i opoka. Wierny kibic i oparcie.

E-jak etos olimpijski. W zawodach “liczy się udział, a nie wynik”. Mam na koncie ponad 400 biegów długodystansowych i wszystkie ukończyłem, pomimo niekiedy trudnych warunków pogodowych, zimna, ulewy, krańcowego fizycznego zmęczenia i mentalnego wyczerpania. I nie ambicja, ale świadomość satysfakcji jaka czeka mnie na mecie i radość z pokonania własnej słabości pozwalała wytrwać. Przywoływałem wtedy wzrokiem inskrypcję z pamiątkowej koszulki jednego z maratonów londyńskich o udziale i ukończeniu biegu (tłumaczenie własne): “Niewypowiedziany ból, totalne zmęczenie, uderzenie w świadomość, ale to dzień... cudowny.”

F-jak Frankfurt n/Menem. W tym niemieckim mieście zaliczyłem pierwszy maraton zagraniczny w 1998 roku. W Polsce w tym czasie w maratonach startowało najwyżej kilkuset biegaczy, a tam kilkanaście tysięcy. Wzorowa organizacja i oprawa. Świetna trasa. Dziesiątki tysięcy kibiców. Dopingujące zespoły muzyczno-taneczne i orkiestry. Byłem pod dużym wrażeniem.

G-jak Gdynia. Miasto, w którym się urodziłem i wychowałem. Moje gniazdo rodzinne, do którego chętnie wracam, patrząc jak pięknie i dynamicznie się rozwija. I biegam tam w zawodach, jak tylko czas pozwala. 75-lecie miasta (w 1926 roku Gdynia uzyskała prawa miejskie) uczciłem biegnąc w “Biegu Urodzinowym” na dystansie odpowiadającym jubileuszowi to jest na 75 kilometrów.

H-jak historia. To drugie moje hobby poza sportem.

I-jak igrzyska lekarskie. Kilkanaście startów i mam kilkadziesiąt medali w różnych dyscyplinach (lekkoatletyka, kolarstwo szosowe, triathlon) w olimpiadzie lekarskiej rozgrywanej rokrocznie od siedemnastu lat w Zakopanem.

J-jak Jantar Ustka. Kibicuję tej drużynie piłkarskiej od ponad 40 lat i to bez względu na wyniki oraz klasę rozgrywek. Bardzo interesują mnie losy niektórych sławnych wychowanków usteckiego klubu.

K-jak kolarstwo i koszykówka. Poza piłką nożną ulubione dyscypliny, które uprawiałem bądź uprawiam. Największa satysfakcja: dwukrotne ukończenie w niezłym czasie wyścigu dla amatorów na najtrudniejszej technicznie kolarskiej trasie w Europie: “Strade Biance” w Toskanii, na której ścigają się zawsze w kwietniu zawodowcy (zwycięzca tego wyścigu zostawał potem zazwyczaj mistrzem świata w kolarstwie szosowym: “nasz” Michał Kwiatkowski i Słowak Peter Sagan).

L-jak Londyn. Rekord życiowy w maratonie (startowałem dwukrotnie w Londynie) - 3.34.08 godz. To było w 1999 roku. I wówczas małe rozczarowanie na mecie. Nikogo bliskiego, gdyż żona i jej rodzina (”londyńczycy”) spóźnili się, bowiem nie oczekiwali, że mogę być tak szybki, zważywszy na to, że moje czasy w tym okresie były zazwyczaj o około 15-20 minut gorsze. Ł-jak łucznictwo. Śledzę w tej dyscyplinie postępy u mojej wnuczki Veroniki, która w swojej kategorii wiekowej jest zwykle “na pudle” w ogólnokrajowych zawodach Republiki Cypru.

M-jak maraton. Królewski dystans 42 kilometry i 195 metrów . Wspomnę najważniejsze swoje maratony: pierwszy w życiu - XVII Maraton Warszawski (1995 r.), największy - Chicago (2003 r.), najsławniejszy - Nowy Jork (2003 r.), najstarszy na świecie i najbardziej ceniony - Boston (2009 r.) był zarazem moim jubileuszowym (setnym), wreszcie “klasyk” - dystans z Maratonu do Aten (2011 r.) po starożytnej trasie. Najwięcej maratonów przebiegłem w Gdańsku w “Maratonie Solidarności” dla upamiętnienia rozpoczęcia strajku 1980 roku, ponadto z uwagi na miejsce startu (nieopodal III LO w Gdyni, w którym zdawałem maturę) oraz na datę 15 sierpnia, bo to oprócz święta przeddzień moich urodzin. Ot taki prezent urodzinowy.

N-jak Nacht Marathon. Nocny maraton w Biel-Bienne we francuskim kantonie w Szwajcarii. To bardzo “kultowy” ultramaraton na dystansie 100 km. Nacht Maraton nie miał limitu (można było biec nawet dobę). Mój czas to 11 godzin i 50 minut.

O-jak ojciec Jan. Za młodu bramkarz juniorskiej Cracovii Kraków. To ojciec nauczył mnie kochać sport i czuć atmosferę widowiska sportowego. Zabierał mnie na mecze Lechii Gdańsk na stadionie przy ul. R. Traugutta. Po latach już miałem okazję być na gdańskim stadionie w 1983 roku i oglądałem sławetną “Starą Damę”, czyli Juventus Turyn (z legendarnymi postaciami światowego futbolu: Dino Zoffem w bramce, naszym Zbigniewem Bońkiem i Michaelem Platinim w składzie) w rozgrywkach Pucharu Zdobywców Pucharu. Lechici przegrali po wyrównanej walce 2:3. Co to był za mecz! Na trybunach las rąk w kształcie litery “V”. Wśród kibiców obecny był Lech Wałęsa.

P-jak Półmaraton Słowiński “Rowy -Ustka”. Moje “biegowe dziecko”. Wymyśliłem ten bieg i zorganizowałem wraz z grupą przyjaciół z Towarzystwa Przyjaciół Ustki. W ramach biegu stworzyłem klasyfikację dla lekarzy i przez 6 lat był on oficjalnymi Mistrzostwami Polski Lekarzy w Półmaratonie. Gdyby nie pandemia, w tym roku byłby to półmaraton jubileuszowy (XXV).

R-jak rodzina. Największe dobro ze wszystkich. Skarb.

S-jak szpital przy ul. M. Kopernika w Słupsku (niestety, już nie istnieje - dop. K.N). Były takie lata, że z powodu braku czasu na trening, biegałem do pracy z Ustki do Słupska (bądź jeździłem rowerem) nieraz 2, 3 razy w tygodniu, budząc niemałe zainteresowanie. Kiedyś stojąc w kolejce do kiosku Ruchu w Ustce usłyszałem dialog stojących w niej przede mną (niewidzących mnie) dwóch pań. “Ty wiesz” mówi jedna: “A ten mój lekarz to biega do Słupska do pracy w szpitalu”. Druga rozmówczyni na to: “To lekarz? To chyba chory”- niedwuznacznie pukając się w czoło.

T-jak Tupot Ustka. Klub biegacza o tej nazwie to grupa dobrych kolegów i przyjaciół biegaczy z Ustki i Słupska, założony prawie ćwierć wieku temu z potrzeby kontynuowania wyczynów biegowych w naszym mieście, tradycji sięgającej lat 70-tych XX wieku.

U-jak Ustka. Najcudowniejsze miejsce na ziemi do spędzania w nim życia. Nasze nadmorskie miasto ma wspaniały klimat i serce rośnie jak pięknieje z dnia na dzień.

W-jak Wiktor Parwanicki. Przyjaciel. Znaliśmy się od lat 70-tych, ale Wiktor zmienił państwową pracę w Ustce na własną firmę w rejonie Miastka, zamieszkał w Słupsku. Kontakt się urwał. Spotkaliśmy się po dziesięciu latach w sierpniu 1993 roku na usteckiej plaży. Wiktor był już wytrawnym biegaczem, uczestnikiem wielu maratonów. Usłyszawszy, że biegam rekreacyjnie po 2-3 godziny namówił mnie na udział w biegach ulicznych, w których startuję do dzisiaj.

Z-jak zdrowie. Niech nadal dopisuje. Moja ulubiona maksyma: “Uciekaj przed zawałem na własnych nogach”.

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3