Łukasz Stasiak ze swoim alfabetem [ZDJĘCIA]

Krzysztof Niekrasz
Łukasz Stasiak (rocznik 1986). To piłkarski wychowanek usteckich Żaków 98. Później grał w Jantarze Ustka, Jagiellonii Białystok ,Wigrach Suwałki , Concordii Piotrków Trybynalski, Gryfie 95 Słupsk, Huntly FC (Szkocja), Pomorzu Potęgowo, Gryfie Słupsk. Obecnie GKS Przodkowo. To też reprezentant Polski w piłce nożnej plażowej. Na piasku gra w Futsal & Beach Soccer Kolbudy. Oto futbolowy alfabet napastnika Łukasza Stasiaka.

A – jak analityk biznesowy. Tym zajmuję się na co dzień. Poza piłką pracuję jeszcze w amerykańskiej korporacji Worthington Industries. Tak, tak… jestem korpo ludkiem.

B – jak Bobrowski Rafał. To ten obrońca z Gryfa zapoczątkował słynną taktykę “kopnij do przodu na Stasia”.

C – jak Czajka Wojciech. Najlepszy fizjoterapeuta. Współpracuję z nim od samego początku jego pracy. Stałem się królikiem doświadczalnym w nowo poznanych technikach leczniczych. W każdej sytuacji był w stanie postawić mnie na nogi, czasami dokonywał coś prawie niemożliwego.

D – jak Dolata Andrzej. Pierwszy mój trener, który zaszczepił mi bakcyla do piłki nożnej.

E – jak egzekucja. Sprawia mi to bardzo dużo frajdy, gdy strzelam gole przeciwnikom.

F – jak FIFA. Chodzi o wirtualną grę piłkarską na Xbox’a. Lubię przenieść się czasami na wirtualne stadiony piłkarskie i wcielić się w jedną z gwiazd światowego formatu.

G - jak Gryf Słupsk. Klub, dla którego strzeliłem najwięcej bramek w swojej przygodzie z futbolem. Wpisałem się do historii gryfitów jako najlepszy strzelec. Mój dorobek to 140 bramek w stu czterdziestu czterech meczach.

H – jak Haftkowski Michał. Partner z ataku w juniorskich drużynach. Wspominam go bardzo pozytywnie. Na boisku wszyscy się nas obawiali. Łącznie mieliśmy prawie cztery metry wzrostu i full bramek na kontach. Sialiśmy straszny popłoch w szeregach przeciwników, a zwłaszcza wśród obrońców.

I – jak Ibrahimović Zlatan. Znakomity piłkarz ze Szwecji jest moim idolem. To chyba dobre określenie. Uwielbiam oglądać jego grę. Jest kompletnym napastnikiem.

J – jak Jagiellonia Białystok. W sezonie 2006/2007 zadebiutowałem w polskiej II lidze (nominalnie to I liga, bo wyżej była tylko już ekstraklasa). Właśnie we wspomnianych rozgrywkach białostocki klub zdobył awans do ekstraklasy i już w niej pozostał.

K - jak kontuzja. Rozgrywki edycji 2008/2009 na długo pozostaną w mojej głowie. To wtedy zakończyła się moja profesjonalna kariera piłkarska. Trzy kontuzje w jednym sezonie w Wigrach Suwałki (skręcony staw skokowy, ukruszona łąkotka kolana lewego i prawie zerwane więzadła poboczno- piszczelowe w prawym kolanie). Po wyleczeniu się, to ta najlepsza forma już nie wróciła.

L – jak Lech Poznań. Ulubiony polski klub piłkarski. Kibicuję “Kolejorzowi” od samego początku mojej przygody piłkarskiej. Dodatkowo na osiemnaste urodziny miałem okazję być w Lechu na testach. Poznałem wówczas Piotra Reissa i Łukasza Fabiańskiego. Niestety, kluby nie doszły do porozumienia w sprawie mojego przejścia i poznańska przygoda zakończyła się po miesięcznym pobycie.

M – jak Marietta Stasiak. Moja kochana żona, która po gorszym okresie w moim życiu na nowo zaszczepiła mi chęci do grania w piłkę nożną. Jako jedyna sprawia, że potrafię się podnieść po porażce.

N – jak napastnik. Moja pozycja na boisku. Od samego początku wiedziałem, że największą satysfakcją dla mnie będzie gra na szpicy i zdobywanie bramek.

O – jak Opuchlik Marcin. Kolega, który namówił mnie do przyjazdu na pierwszy i prawdziwy trening do klubu w Ustce. Miałem wtedy szesnaście lat. Od samego początku zajęcia piłkarskie przypadły mi do gustu.

P – jak Polska. Dokładnie kadra Polski w beach soccera i bycie częścią zespołu, który w 2016 roku w miejscowości Jesolo
(Włochy) wywalczył upragniony awans na mistrzostwa świata po dziesięciu latach.

R – jak rodzeństwo. Mam starszą siostrę Martę i brata Dariusza, który nauczył mnie podstaw piłki nożnej i dzięki niemu mogłem grać z kolegami o dziesięć lat starszymi. Ta rywalizacja ukształtowała moje umiejętności i charakter.

S – jak Solczak Adrian. Przyjaciel z boiska, który jako jeden z nielicznych wiedział, jak mogę się zachować, co mogę zrobić na boisku i zagrywał mi idealne piłki. Czasami wystarczyło tylko dołożyć stopę.

T – jak trenerzy. Gdyby nie oni, nie osiągnąłbym tego, co obecnie potrafię. Duży wkład pracy wnieśli: wspomniany A. Dolata, Zbigniew Margol, Edmund Raniszewski, Mirosław Iwan, Tadeusz Żakieta, Ryszard Tarasiewicz, Piotr Stokowiec, Sławomir Majak, Zbigniew Kaczmarek, Wojciech Polakowski, Maciej Cieślik, Dafe McGinlay, Grzegorz Bednarczyk, Sebastian Letniowski, Mirosław Pawłowski, Tomasz Bąkowski, Łukasz Kowalski.

U – jak Ustka. W niej wszystko się rozpoczęło i zapewne zakończy. Taki mam plan, by rozbrat z futbolem był w Ustce.

W – jak wzrost. Mój wzrost to dwa metry. Wyróżnia mnie to na boisku. Nigdy nie ukrywałem, że posiadane centymetry bardzo się przydają przy stałych fragmentach gry.

Z – jak zawodowstwo. Śmiem twierdzić, że nie ma nic lepszego od bycia zawodowym piłkarzem. Utrzymywanie się tylko z piłki, posiadanie umowy o pracę z wpisanym zawodem „Piłkarz” lub „Sportowiec” pozostanie w mojej pamięci na długo.

Ż - jak Żaki 98 Ustka. W tym klubie rozpoczęła się moja przygoda z futbolem, mimo że mieszkałem w Słupsku.

Paulo Sousa nowym trenerem polskiej kadry

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie