Matematyka pogrąża prezydenta Roberta Biedronia i jego...

    Matematyka pogrąża prezydenta Roberta Biedronia i jego zarządzanie miastem

    Grzegorz Hilarecki

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Matematyka pogrąża prezydenta Roberta Biedronia i jego zarządzanie miastem
    Słuchając prezydenta Słupska na poniedziałkowej konferencji prasowej zauważyłem, że liczenie miejskich pieniędzy nie jest jego najsilniejszą stroną.
    Matematyka pogrąża prezydenta Roberta Biedronia i jego zarządzanie miastem
    Z resztą nic tak jak liczby nie pokazuje prawdy o zarządzaniu miastem w tej kadencji samorządu.Na pytania o to, czy będzie remont ulicy Legionów Polskich i przyległych padły takowe liczby: - Do przetargu przystąpiła tylko jedna firma, która zaoferowała kwotę o 2,5 miliona złotych więcej niż miasto ma na remont - zaczęła wiceprezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka i wtedy wtrącił się prezydent Biedroń: - 2,8 miliona więcej! - poprawił.

    Potem zaczął mówić, że jest strażnikiem budżetu, że nie będzie ulegał i wydawał tak wielkich kwot, itp, itd. - Nie będę przepłacał za inwestycje - powiedział słupski włodarz, mówiąc, że trzy miliony więcej to za dużo. Dodał, że miasto ma za mało pieniędzy na inwestycje.

    Szybkie sprawdzenie i jedyny oferent, który wystartował do przetargu na budowę ulicy Legionów Polskich i przebudowę odcinka ul. Zaborowskiej zażądał o 2,4 mln zł więcej, niż przewidywał kosztorys. Zarząd Infrastruktury Miejskiej zamknął postępowanie przetargowe w tej sprawie. Propozycja jedynego oferenta, pruszkowskiego Strabaga opiewała na 6,8 mln zł.

    No i wiemy skąd wzięła się prezydencka końcowka 8! Podkręcona potem do pełnej liczby 3 mln.

    A rzut oka do sprawozdania z wykonania budżetu miasta w pierwszej połowie roku pokazuje, że Słupsk aż pławi się w niewydanych pieniądzach, które zostają niewykorzystane i co gorsza wiele wskazuje na to, że znowu na koniec roku prezydentowi zostaną pieniądze, bo nie potrafi ich wydać na potrzebne w mieście inwestycje.

    Na koniec roku planowany jest deficyt, czyli kasa na minusie 26 mln zł więcej niż wynoszą dochody, a po pół roku w kasie na plusie są 32 mln!!!

    No to drodzy słupszczanie, w tym roku wydatki majątkowe miasta mają wynieść na koniec roku - 89,3 mln zł, a w pół roku z tej kwoty wydano zaledwie - 6 mln zł. Nawet laik zrozumie, że szanse na wydatkowanie całej sumy na inwestycje są iluzoryczne.

    Zresztą powtarza się to już kolejny raz od kiedy obecna władza zasiada w ratuszu. W ubiegłym roku było podobnie, co wykorzystali radni PiS do specjalnej konferencji prasowej z krytyką władz miasta. Te poradziły sobie z budżetem przy pomocy radnych Platformy, zmieniając na kolejnych sesjach kilkadziesiąt razy budżet, by na papierze się zgadzało. A w praktyce ulicy Szafranka po remoncie nie mieliśmy w ubiegłym roku, dopiero teraz się remont kończy. Przykłady można by mnożyć. Realizacja inwestycji jest piętą achillesową obecnej władzy. Pokazała to specjalna lipcowa sesja, na której prezydent wymógł na radnych, znowu decyzją tych z PO, zgodę na zaciągniecie obligacji na 25,5 mln zł.

    A pewnie sytuacja miasta jest taka, że nie będzie potrzeby ich emisji, bowiem są pieniądze w kasie, a wiele inwestycji zaplanowanych na ten rok, jeszcze nie weszło nawet w fazę realizacji, czyli nie ogłoszono nawet przetargów, bowiem z góry zaplanowano je na sierpień.

    Nawet radni PO, tak wspierający prezydenta Słupska podczas głosowań, musieli głośno mówić na sesji, że to za poźno, by inwestycje zakończyć do końca roku, że logiczne jest by planowano je w mieście inaczej. By te szkolne przygotowywano wcześniej, by kończno je w czasie wakacji. By drogowe przetargi robić w pierwszej połowie roku, a nie w drugiej, itd.

    Przypomnijmy, dwa lata z rzędu Robert Biedroń nie otrzymał absolutorium z wykonania budżetu. On sam twierdzi w mediach, że to z przyczyn politycznych i zmowy radnych PiS i PO, choć każdy obserwator słupskiej sceny politycznej powie, że w tej kadencji z głosowań w radzie wynika, że jak jest jakaś koalicja to klubu Roberta Biedronia z PO, a nie PO z PiS. A z liczb wynika, że władza ma spore problemy z planowym i normalnym zarządzaniem miastem.

    Akwapark za dodatkowe miliony

    Przy ulicy Grunwaldzkiej trwa budowa Parku Wodnego Trzy Fale, który ma być oddany do użytku za rok. Za dokończenie obiektu, budowanego za dodatkowy kredyt, który spłacą słupszczanie - pochłonie ponad 32,2 mln zł. Kosztorysy, które miało miasto wskazywały, że dokończenie powinno kosztować nie więcej niż 22 mln zł. Jednak obecne władze uzyskały zgode radnych i kończą Trzy Fale za tak olbrzymią sumę!

    Jak zauważyliśmy, nie ma żadnej gwarancji, że za tę kwotę dokończmy Park Wodny. Zgodził się z tym prezydent i uczciwie przyznał, że ostateczna kwota może być wyższa. O ile? Nikt tego nie wie. Podczas prac może się okazać, że będą droższe, a różnicę będzie musiało pokryć miasto.

    Prezydent Biedroń: - Ale co mamy zrobić. To jest bardzo nieracjonalna inwestycja, bardzo chybiona inwestycja. Wszyscy o tym wiemy.

    Ale dzisiaj wszyscy wpadliśmy w pułapkę tego, że trzeba ją dokończyć - tłumaczył nam wtedy prezydent.


    ZOBACZ TAKŻE: Robert Biedroń: - Straż miejska jest potrzebna

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (110)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (110) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 PLUS POLECAMY

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    Nasze Dobre z Pomorza. Zgłoś swoją usługę lub produkt już dziś!

    Nasze Dobre z Pomorza. Zgłoś swoją usługę lub produkt już dziś!

    Mistrzowie tańca irlandzkiego po raz pierwszy w Koszalinie!

    Mistrzowie tańca irlandzkiego po raz pierwszy w Koszalinie!