Miastko pięćdziesiąt lat temu. Chór, Promyki, big-bit i kino Grażyna (zdjęcia)

Konrad Remelski
Stare zdjęcia z gminy Miastko Jan Maziejuk
Dziś druga część publikacji i prezentacji zdjęć sprzed półwiecza, przedstawiających ruch artystyczny w Miastku. Autorem fotografii jest Jan Maziejuk, którego pasją było przede wszystkim ukazywanie ówczesnego życia kulturalnego w Miastku.

Już z pobieżnej lustracji zdjęć i z rozmów ze świadkami tamtych czasów wynika, że działalność kulturalna wówczas kwitła. Z powodzeniem funkcjonował nie tylko Powiatowy Dom Kultury, ale i świetlice zakładowe, wiejskie kluby, w których odbywały się imprezy za imprezami, ćwiczyły amatorskie zespoły wokalne, taneczne, instrumentalne, a kino Grażyna zapełniało się widzami praktycznie codziennie.
Chór szkolny miasteckiego Liceum Ogólnokształcącego prowadził niezapomniany Feliks Wieczyński, założyciel i pierwszy dyrektor powołanej do życia w styczniu 1971 roku Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Fryderyka Chopina w Miastku. Wcześniej, bo już w roku 1948, Feliks Wieczyński utworzył chór parafialny działający przy kościele pw. NMP Wspomożenia Wiernych, potem zorganizował Państwowe Ognisko Muzyczne, a w roku 1951 orkiestrę dętą. Jedną z chórzystek Feliksa Wieczyńskiego była Irena Kaczmarek-Dmochowska, wówczas licealistka, a obecnie pani doktor stomatolog. - Doskonale pamiętam, jak to się zaczęło. Pan Wieczyński wszedł do klasy i rozpoczął przesłuchanie. Od razu rozpoznawał nasze głosy, mówiąc: - Ty sopran, a ty mezzosopran.
Ćwiczyliśmy w szkole, a występowaliśmy na wszelkich imprezach miasteckich, głównie na akademiach i innych uroczystościach, które odbywały się w sali widowiskowej nad restauracją Stylowa - opowiada pani doktor. - Jeszcze dzisiaj słyszę te słowa pana dyrygenta: - „C” wyżej, wyżej, trzymaj! Nie zapomnę nigdy tego stresu, który pewnego dnia przeżyłam. Pani Mieloch, profesor języka polskiego, wytypowała mnie do recytacji „Reduty Ordona”. Mówiłam ten wiersz, mając za sobą cały chór, a przed sobą salę wypełnioną po brzegi. Po skończeniu recytacji musiałam wstąpić do szeregu i zająć się dalszym śpiewem. Bardzo to wówczas przeżywałam.
Jedną z głównych, sztandarowych imprez w Miastku przed półwiekiem były turnieje zakładów pracy. W przerwach między konkurencjami odbywały się występy artystyczne z udziałem dzieci i młodzieży z Powiatowego Domu Kultury i szkół powiatu. - Występował chór, zespoły taneczne, były pokazy mody. Imprezy te przyciągały tłumy. Tymi turniejami miasto żyło, bo ta rywalizacja między zakładami wszystkim wychodziła na dobre - twierdzi Eugeniusz Żuber, były prezydent Koszalina, a 50 lat temu kierownik Wydziału Kultury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej.
Żelaznym punktem części artystycznej na różnego rodzaju imprezach okolicznościowych był wówczas zespół instrumentalny Promyki, który założył nauczyciel Szkoły Podstawowej w Piaszczynie Henryk Wegner. Członkami zespołu były dzieci z tej szkoły. - Próby odbywały się raz w tygodniu po południu, nie obciążały więc nas czasowo - podkreśla Kazimierz Kozieł, obecnie naczelnik Wydziału Rozwoju Gospodarczego Urzędu Miejskiego w Miastku. - Kto miał chęć i jakiś tam talent muzyczny - ten przychodził do zespołu. Zwykle grało nas około dwudziestu osób. Ja grałem na mandolinie i banjo, a pan Wegner przygrywał nam na akordeonie. Śpiewałem też „Moja czarna kokoszeczka polubiła mnie”, a uwielbialiśmy grać melodie - „Na stokach Manżurii” czy „Dzieci Pireusu”. Pamiętam, że mieliśmy stroje - niebieskie spodnie i żółte kamizelki.
Promyki były oczkiem w głowie ówczesnych władz partyjno-samorządowych. Działalność zespołu była finansowana przez miasteckie Państwowe Gospodarstwo Rolne.
- Oni fundowali nam stroje, sprzęt muzyczny. Występowaliśmy przede wszystkim w Miastku - na Dniu Kobiet, akademiach „ku czci”, a nawet na festiwalu w Kielcach.
Promyki, podobnie jak i inne zespoły, dawały koncerty albo w sali nad restauracją Stylowa, albo w sali kinowej. W sali nad Stylową mieściło się ponad 300 miejsc na parterze i na balkonach, a scena była tak obszerna, że wystąpiła kiedyś na niej spora część zespołu Mazowsze. Jednym z największych koncertów, kiedy to sala pękała w szwach, był występ zespołu „2 plus 1” na dziesięciolecie Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej. Salę zamknięto w roku 1977 ze względu na groźbę zawalenia, a później ogień strawił budynek i nie było już sensu jej odbudowy.
Z kolei kino Grażyna było nieco mniejsze, bo na prawie 250 miejsc, ale za to z lożami. Największa (tam, gdzie teraz w kinie jest szatnia) była na 6-8 miejsc, a po bokach były jeszcze cztery loże 2- 3-osobowe. - Z tymi lożami to był problem - wspomina Janusz Gawroński, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. - Po pierwsze, każdy chciał w nich zająć miejsce, szczególnie gdy był z żoną lub dziewczyną, więc trzeba było mieć znajomości u kierownika kina, by to miejsce dostać. Po drugie, wszystkie ściany i fotele w kinie były obite flauszem, w którym zagnieździło się robactwo. Ludzie skarżyli się potem na pewne niedogodności w oglądaniu filmów.
Ciekawostką jest fakt, że wówczas kino Grażyna było czynne codziennie, a najwięcej widzów było w czasie Dni Filmu Polskiego i Dni Filmu... Radzieckiego, ale to pewnie za sprawą obowiązkowego uczestniczenia w pokazach uczniów i załóg zakładów pracy. Filmy sprowadzano z Filmoteki Polskiej - Centrum Rozpowszechniania Filmów - oddziału w Koszalinie.
Scena w kinie Grażyna nie była zbyt duża - miała 4 metry głębokości i 8 szerokości. Kiedy na występy przyjechał do Miastka zespół folklorystyczny Bałtyk z Koszalina, na scenie zmieściły się tylko trzy pary. Dopiero dyrektor Gawroński doprowadził do przebudowy i zarazem powiększenia sceny do większych rozmiarów. Warto jeszcze dodać, że na początku lat siedemdziesiątych miastecka Grażyna zdobyła tytuł najlepszego kina w województwie koszalińskim.
Poza stacjonarnym kinem Grażyna funkcjonowało wówczas także kino objazdowe, które spełniało ważną rolę kulturotwórczą w terenie. Dla większości mieszkańców miasteckich wsi przyjazd kina ruchomego stanowił nie lada atrakcję. - Warunki pracy coraz gorsze. Zimą świetlice są niedogrzane, a wiele z nich jest po prostu nieprzystosowanych do wyświetlania filmów - tak wspominał przed laty swą pracę Henryk Hinc, kierownik, operator i kierowca w jednym. A Mikołaj Skaskiewicz od 1958 roku szerzył kulturę filmową na wsi, jeżdżąc początkowo na rowerze od szkoły do szkoły, od świetlicy do świetlicy. Z przenośnym projektorem filmowym, kilkoma szpulami filmów i kronik filmowych zjeździł cały powiat miastecki. - Największy ruch mam w czasie roku szkolnego, a szczególnie przed zabawami choinkowymi - wspominał na łamach „Głosu Pomorza” przed laty. - Składałem wizyty na koloniach w Miastku i okolicy. Niestety koloniści wolą pójść do prawdziwego kina w Miastku - narzekał. I rzeczywiście szkoły wiejskie, a także zakłady rolne PGR-u organizowały wówczas częste wyjazdy do kina Grażyna, a od 1963 roku do super, jak na ówczesne czasy, kina Milenium w Słupsku.
Bardzo dobrze, jak na tamte czasy, działał Dyskusyjny Klub Filmowy, w którym wyświetlano najlepsze, przede wszystkim polskie filmy. DKF prowadzili: Ryszard Zabłocki, wówczas przewodniczący Zarządu Powiatu Związku Młodzieży Wiejskiej, Józef Rutkowski - kierownik kina, i Krzysztof Sacharczuk, instruktor kulturalny PDK.
Po projekcji odbywały się spotkania z twórcami filmów, krytykami i aktorami. Wśród aktorskich gości kilkakrotnie gościł w Miastku Roman Kłosowski, Beata Tyszkiewicz i aktorzy z filmu „Sami swoi”- Ilona Kuśmierska i Jerzy Janeczek, a także reżyser Janusz Nasfeter.
W końcu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wśród młodzieży była moda na granie w zespołach big-bitowych. Funkcjonowały one przede wszystkim w Powiatowym Domu Kultury, a także w świetlicach przyzakładowych. W Fabryce Rękawiczek i Odzieży Skórzanej dodatkowo działał zespół taneczny. Także w Klubach Rolnika na wsiach zakładane były zespoły nie tylko współczesne, ale i ludowe. Prężnie działał klub np. w Wołczy Małej.

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie