Miastko w oczach komunistów. Nasz historyczny cykl w odcinkach - część pierwsza (ZDJĘCIA)

Łukasz Szkwarek
Pochód pierwszomajowy w Miastku - 1946 r. Archiwum
Przez lata Miastko było nazywane „czerwonym miasteczkiem”, gdyż do partii komunistycznych (Polska Partia Robotnicza, a następnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) należało tam bardzo dużo osób. Po części wynikało to z obszaru terytorialnego: gmina Miastko należy do jednych z większych jednostek administracyjnych w Polsce. Z drugiej strony przez ponad 40 lat PZPR była jedyną liczącą się partią w naszym kraju. Istniało wprawdzie jeszcze Zjednoczone Stronnictwo Ludowe oraz Stronnictwo Demokratyczne, były to jednak „przystawki”, mające pokazać, że w Polsce istnieje wielopartyjność. Najważniejsze decyzje zapadały na posiedzeniach Komitetu Centralnego PZPR, zaś pierwszą osobą w państwie był I sekretarz KC. Podobnie było na szczeblu lokalnym, gdzie zapadały ważne decyzje polityczne, administracyjne, gospodarcze. Partia, w miarę upływu lat, chciała kontrolować każdą dziedzinę życia.

Jednak każdy przypadek należy rozpatrywać osobno. Inaczej trzeba patrzeć na osoby, które wstępowały do PPR w latach 40., a inaczej na ludzi, którzy, wychowani w tym ustroju, podpisywali deklaracje członkowskie w latach 60., po to by objąć funkcję kierownicze w pracy. Wbrew temu, co mówi obecnie premier Morawiecki, innej Polski nie było i ludzie musieli sobie jakoś radzić w państwie totalitarnym, a od 1956 roku autorytarnym (co ciekawe, ci, co twierdzą, że PRL nie było państwem polskim, nie odżegnują się wcale od ówcześnie zdobywanych medali na olimpiadach lub przez Orłów Górskiego). Często też do partii wstępowano dla świętego spokoju, na skutek nacisków w pracy, po to by zawyżać statystyki członkowskie. Zdarzali się jednak nadgorliwcy, jak to w każdym państwie i okresie historycznym bywa.
Przez najbliższe tygodnie będziemy publikować to, o czym mówiono na posiedzeniach partyjnych. Będą także ciekawostki z życia naszego regionu, ówczesne plany oraz polityczne intrygi (te ostatnie wcale aż tak się nie różnią od obecnych).

Polska Partia Robotnicza w Miastku

Zaczynamy od protokołów Komitetu Powiatowego Polskiej Partii Robotniczej, istniejącej w latach 1945-48. Od razu zaznaczam, że nie jest moim celem lustrowanie kogokolwiek, lecz podanie samych faktów, z krótkim komentarzem historycznym dotyczącym epoki.
3 marca wojska radzieckie zdobyły miasto Rummelsburg, zwane od 14 marca Miastkiem. Przez pierwsze miesiące faktyczną władzę sprawowali radzieccy komendanci Miastka, m. in. major Dorjew. W kwietniu 1945 roku przyjechała tutaj grupa operacyjna, która tworzyła polską administrację. Już 5 maja 1945 roku powstała Polska Partia Socjalistyczna, będąca pierwszą polską partią w Miastku.
Partia komunistyczna powstała już po przejściu miasta do województwa gdańskiego. Najstarszy zachowany dokument pochodzi z 24 sierpnia 1945 roku, kiedy to do gdańskiego Komitetu Wojewódzkiego zostaje wysłane zawiadomienie o powstaniu Komitetu Powiatowego PPR. Partia składała się z I sekretarza Józefa Mrozińskiego, jego żony Leokadii oraz ich 19-letniego syna Karola, który był kierownikiem działu ogólnego. Zastępcą I sekretarza był Ignacy Sobkowiak, zaś ostatnim członkiem partii był wicestarosta miastecki Kazimierz Sawicki. Jak pisał Mroziński, „nie podajemy sekretarzy komurek (pisownia oryg. – przyp. autora), gdyż zorganizowanie ich jest w toku”. Siedzibą partii był lokal przy ulicy Kazimierza Wielkiego 8, zwany popularnie w późniejszych czasach Meksykiem.

3 marca 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Miastka (ZDJĘCIA)

Wspomnienia Zenona Roztropińskiego

Nieco więcej światła na powstanie miasteckiego PPR rzucają spisane w 1979 roku wspomnienia Zenona Roztropińskiego, który w sierpniu 1945 przybył z Gdańska organizować miasteckie UB. „Po przyjeździe do Miastka nawiązałem kontakt z sekretarzem Mrozińskim. Po kilku dniach towarzysz Mroziński zorganizował naradę w komitecie wszystkich pięciu członków partii. Na tej naradzie zastanawialiśmy się nad rozbudową partii i zorganizowaniem pierwszych komórek partyjnych. Doszliśmy do wniosku, że najdogodniejsze warunki stworzenia komórki partyjnej istnieją w Urzędzie Bezpieczeństwa i w Starostwie. Dlatego też mnie i Sobczaka (po latach Sawicki i Sobkowiak zmyli się Roztropińskiemu w jedną postać – przyp. autora) zobowiązano do zwerbowania przynajmniej po dwóch towarzyszy i utworzenia pierwszych komórek partyjnych na terenie powiatu Miastka. Po krótkim okresie czasu do partii udało mi się zwerbować kierownika urzędu bezpieczeństwa Romana Leskiego oraz Fabiana Gułkowskiego. Po zwerbowaniu Leskiego i Gułkowskiego zaistniała realna szansa zorganizowania w urzędzie komórki partyjnej”.

Unikatowe fotografie z miasteckiego liceum - lata 40, 50, 60...

Słynęła z opalania się nago na balkonie

Mrozińscy mieszkali w siedzibie partii. Działanie przy organizacji partii traktowali jako okazję do szabrowania poniemieckich majątków. Dość często wykorzystywali Niemców jako służących, Leokadia Mrozińska słynęła zaś z opalania się nago na balkonie.
PPR w Miastku powstała w sierpniu 1945 roku. Na początku była bardzo niewielka – należała do niej głównie rodzina Józefa Mrozińskiego, I sekretarza Komitetu Powiatowego PPR. Wkrótce jednak, za sprawą funkcjonariusza UB Zenona Roztropińskiego, liczba członków powiększyła się o miasteckie UB. Na początku października 1945 roku komórki PPR istniały także w Milicji Obywatelskiej (jak można się domyślać, komendant Rogoziński nie był z tego zadowolony), Starostwie oraz na kolei. Istniała także komórka uliczna, na czele której stał Emil Luks, będący już wówczas po 60-tce. Łącznie więc w PPR były 44 osoby.
Najcenniejszym nabytkiem dla partii z pewnością wicestarosta Kazimierz Sawicki. Zdarzały się także jednak przejścia z PPS do PPR. W listopadzie utworzono pierwszą wiejską komórkę partyjną, znajdującą się w Miłocicach.
Myślano także o utworzeniu Związku Walki Młodych, na razie jednak jego reprezentantem był 19-letni Karol Mroziński, który zaczynał w tym czasie karierę w UB, zajmując się wymuszaniem pieniędzy od miasteckich Niemców. Dopiero w listopadzie 1945 roku pojawiło się 16 chętnych, jednak szybko się wykruszyli, gdy okazało się że są problemy z lokalem. O powstaniu żeńskiej sekcji nie było mowy.

Rocznicowa akademia

7 listopada 1945 roku PPR zorganizował akademię z okazji 26.rocznicy rewolucji październikowej. Obecni tam byli przedstawiciele Sowietów, z którymi stosunki I sekretarz oceniał następująco: „bywają małe sprzeczki w jakiejś knajpce ale to jest rzadkością”. Obecni byli także „przedstawiciele reakcji, którzy byli okropnie zaskoczeni naszym referatem”. Znacznie ciekawszą ofertę kulturalną mieli Sowieci, którzy wyemitowali wtedy pierwszy powojenny seans w Miastku – antypolski film „Minin i Pożarski”. Publiczność, spragniona jednak rozrywek, przyszła dość licznie zgromadzona.
W listopadzie 1945 roku ze swojego stanowiska zrezygnował PPS-owski burmistrz Adam Kozierowski. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jego odejścia były sprawy finansowe – jak pisał Mroziński: „narobił jakiś kantów”. Postanowił wprowadzić na jego miejsce działacza PPR, był jednak problem z kadrami. Jak pisał do KW PPR w Gdańsku: „Jeżelibyście mieli zdolnego, tomi przyślijcie, a jeżeli nie, to muszę wybrać któregoś z nas. Mało mamy u siebie w Miastku elementów z miast. Po więkrzej części jest element wiejski, a ci słabo się garną do pracy partyjnej (pisownia oryg. –przyp. autora)”. To jeszcze nie był jeszcze ten czas, gdy wola I sekretarza wystarczała do wprowadzenia burmistrza. Musiała być na to jeszcze zgoda innych partii politycznych, znajdujących się w mieście: PPS oraz Stronnictwa Demokratycznego (partia centrowa) i Stronnictwa Ludowego, które wówczas się z trudem tworzyło. Podczas głosowania burmistrzem wybrano Bernarda Brzozowskiego z SD, co było porażką dla PPR.
W tym czasie, od 31 października 1945 roku istniała rada narodowa, której radni nie zostali jednak wybrani wskutek wyborów lecz na drodze porozumienia międzypartyjnego. Uzgodniono, że każda rada będzie mieć po przynajmniej jednym przedstawicielu z każdej partii. Na pierwszym głosowaniu wybrano przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Stanisława Górskiego, który był człowiekiem bezpartyjnym. Wydaje się, że Mroziński, człowiek niewykształcony, nie miał większych szans w starciu chociażby z takim Kasprowiczem czy Bronisławem Pietruszką którzy byli niewątpliwie bardziej inteligentni. Dlatego też Mroziński nie mógł przeforsować swojej kandydatury.

Capstrzyk i ognisko na miasteckim rynku w 1947 r. (zdjęcia)

List Zofii Baryły

Jego nieudolność zauważali także członkowie PPR. 15 listopada 1945 roku Zofia Baryła napisała list do KW PPR w Gdańsku, w którym przedstawiała sytuację w partii. Oskarżała Mrozińskiego i wicestarostę Sawickiego o lenistwo i niechęć do rozbudowy komórek partyjnych. Zwracała uwagę, że większość stanowisk w Miastku obsadzona jest przez zwolenników PPS. Oskarżała także miasteckiego starostę, Wacława Kowalskiego, o przywłaszczanie sobie z darów aprowizacyjnych „20 kilogramów masła miesięczne, 60 jaj tygodniowo oraz szynkę z uboju, który odbywa się co kilka dni”. Wszystko to miało zasilać zapasy prywatnej restauracji, którą prowadził ojciec starosty. Swój list Baryła skończyła następującym wnioskiem: „Konieczna jest zmiana sekretarza partyjnego, bo inaczej praca nie ruszy”.
KW PPR przychyliło się do jej wniosku. 3 grudnia 1945 roku nominację na I sekretarza Komitetu Powiatowego PPR otrzymał Józef Michalski. Był on człowiekiem z zewnątrz, pracownikiem Komitetu Wojewódzkiego. Według wspomnień Kasprowicza miał on także kontakty z Władysławem Gomułką, ówczesnym I sekretarzem KC PPR oraz ministrem Ziem Odzyskanych.
Nie dano jednak zginąć Mrozińskiemu. Pozostał dalej w partii, działając w Komitecie Miejskim. Piotr Kasprowicz w swoich wspomnieniach oskarża go o defraudację 16000 złotych, przeznaczonych na organizację Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Miał też handlować z Sowietami, m. in. z majorem Ciechanowiczem. O reszcie jego „wyczynów” będziemy pisać w kolejnych artykułach.
Z 1945 roku jest bardzo niewiele dokumentów. Były wówczas dość duże braki papieru. Pisano między innymi na odwrocie niemieckich dokumentów. Wiadomo, że w 1945 roku dzieci, mieszkające w budynku partii, urządziły sobie ognisko, biorąc na podpałkę papiery. Zostały przyłapane przez Mrozińskiego, który je sprał. Wśród nich były dzieci Kasprowicza. W późniejszym okresie przysłużyło się do oskarżeń szefa miasteckiej PPS o sabotaż i zamach na komitet.

Ciąg dalszy nastąpi…

Miastko w oczach komunistów. Nasz historyczny cykl w odcinka...

Nie dla szczepionki AstraZeneca

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie