Myśląc o kryzysie mamy przed oczami przedsiębiorców, ale to był trudny czas także dla licznych fundacji - rozmowa o Pociągu Marzeń

Kinga Siwiec
Kinga Siwiec
Akcja charytatywna „Głosu Pomorza” Pociąg Marzeń zyskuje na sile. Na łamach naszej gazety od 7 grudnia do końca stycznia „jeździ” pociąg marzeń. W poszczególnych wagonikach zamieszczane są loga darczyńców, z którymi wspólnie pomożemy podopiecznym Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Marynarza Polskiego w Damnicy. O tym, skąd wziął się pomysł na taką formę pomocy, rozmawiamy z Pauliną Wojtyłą, kierownikiem ds. sprzedaży z redakcji „Głosu” w Szczecinie.

Po stronach gazety i na portalu internetowym jeździ Pociąg Marzeń. W wagonikach widzimy loga darczyńców, którzy jednocześnie mogą się zareklamować. To pierwsza taka akcja w „Głosie Pomorza”. Skąd wziął się pomysł na taką a nie inną formę pomocy?

Ostatni rok był dla wszystkich bardzo ciężki. Myśląc o kryzysie mamy przed oczami przede wszystkim przedsiębiorców, ale to był trudny czas także dla licznych fundacji, ośrodków i instytucji – wszystkich tych, którzy prowadzą działalność charytatywną i pomocową. Dlaczego? Dlatego, że ogromną częścią ich budżetów są zbiórki, które często organizowane są podczas imprez. A te jak wiadomo właściwie się nie odbywały. Zrobiliśmy burzę mózgów i doszliśmy do wniosku, że jako gazeta i portal z ugruntowaną pozycją dysponujemy wszelkimi narzędziami, by pomóc zorganizować zbiórkę. Mamy zaangażowaną w sprawy lokalne redakcję, mamy wyszkolonych handlowców i wreszcie – miejsce w mediach. A nasi klienci wykazali się ogromną chęcią niesienia pomocy.

Kliknij i przejdź do serwisu Pociąg Marzeń

Pomoc trafi do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Damnicy. Dlaczego właśnie tam?

Przede wszystkim kierowaliśmy się aspektem lokalności – chcieliśmy, żeby pieniądze trafiły do kogoś z regionu. Wybór był szalenie trudny, bo w Słupsku i okolicach działa wiele placówek i fundacji, które potrzebują wsparcia. Wszystkim jednak nie jesteśmy w stanie pomóc, a dzieciaki z ośrodka w Damnicy i niezwykle charyzmatyczna pani dyrektor sprawiły, że nie żałujemy decyzji.

Kiedyś w rozmowie wspominałaś, że wystarczył jeden telefon do SOSW w Damnicy i krótkie wytłumaczenie, na czym polega akcja, a dyrekcja zgodziła się uczestniczyć w niej natychmiast. Czy darczyńcy podchodzą do akcji równie entuzjastycznie?

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie jedno – to był trudny rok dla wielu branż. Nasi darczyńcy to fantastyczni ludzie, których nie trzeba było długo namawiać. Reklamy ich ukazują się regularnie, a teraz jeszcze mogli wesprzeć bardzo szczytny cel i to ich przekonało. Oni po prostu chcieli pomóc. Natomiast wielu z naszych klientów, których nie ma w wagonikach pociągu, bardzo mocno nas wspiera i - choć to nie jest najlepszy dla nich czas – informują, że przy rozliczeniu podatku będą pamiętać o ośrodku w Damnicy i przekażą swój 1%, bo to przecież nic nie kosztuje a pomoc dla funkcjonowania SOSW jest ogromna.

Czy to znaczy, że akcję Pociąg Marzeń powtórzymy też za rok?

Jesteśmy mile zaskoczeni reakcją na tę inicjatywę. Jest to taki element naszej pracy, który cenimy najbardziej, bo wiemy, że było warto – pomnożyliśmy dobro, a to zawsze cieszy. Mamy nadzieję, że Pociąg Marzeń już na stałe trafi do naszego rozkładu jazdy.

Kliknij i przejdź do serwisu Pociąg Marzeń

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie