"Nawet gdybym dzisiaj mógł otworzyć mój klub, to podejrzewam, że prawie nikt by nie przyszedł" - rozmowa z właścicielem Duo Cafe

Kinga Siwiec
Czas epidemii to wyzwanie dla nas wszystkich. W szczególnej sytuacji znaleźli się przedsiębiorcy, którzy muszą poradzić sobie z narastającym kryzysem. „Głos Pomorza” stara się docierać do lokalnych przedstawicieli różnych branż, aby zapytać, jak oni radzą sobie w tym trudnym czasie. Tym razem rozmawiamy z Aleksandrem Figurskim, właścicielem Duo Cafe i Nuovo Bene.

Jest pan właścicielem dwóch lokali – restauracji Nuovo Bene oraz klubokawiarni Duo Cafe. Branże są podobne, jednak w czasie epidemii widoczna staje się jedna istotna różnica – o ile restauracja może jeszcze działać, sprzedając jedzenie na wynos, o tyle kluby stoją puste i nie przynoszą żadnego zysku. Jak Pan sobie radzi w tej sytuacji?

Myślę, że podobnie jak wszyscy inni - liczę straty i liczę pieniądze - czy wystarczy mi jeszcze na miesiąc takiego funkcjonowania, czy może na 2 miesiące? Czy mam zapłacić ratę kredytu, czy rachunek za prąd? Przeciętny obywatel nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne koszty co miesiąc ponoszą małe przedsiębiorstwa takie jak moje. Generalnie moja firma jako całość generuje w tej chwili około 20% dotychczasowego obrotu, przy kosztach prawie nie zmienionych, są to straty, których nie chcę nawet liczyć. Pieniądze się kończą, a jakiejś wielkiej pomocy (czy raczej odszkodowania - za odgórne zamknięcie biznesu, tak to nazwijmy) ze strony rządzących póki co nie ma i nie zapowiada się. Pogłoski i prognozy, które do mnie docierają, są dramatyczne dla takich ludzi jak ja, gdyż wygląda na to, że to całe "odmrażanie gospodarki" będzie przeprowadzane bardzo małymi kroczkami, a firmy takie jak moja są na samym końcu tej listy "do odmrożenia".

Oczywiście nie zamierzam się poddawać i kombinuję codziennie, co by tu można jeszcze zrobić, jak dotrzeć do większej liczby ludzi? W jaki sposób zmodyfikować moją działalność, żeby jakoś przetrwać.

Natalia Sikora zaśpiewała w Duo Cafe w Słupsku [zdjęcia, wideo]

Póki co postawiłem na rozszerzenie mojej działalności o Zakupy na telefon dla Słupska i okolic. Postawiłem wszystko na jedną kartę, zainwestowałem sporą część tego, co mi jeszcze pozostało w reklamę, stronę internetową, ulotki, promocję itp. i wystartowałem w zeszłym tygodniu. Generalnie sprowadza się to do tego, że ludzie dzwonią do nas, przesyłają nam listę zakupów z dowolnego sklepu, apteki itp. a my robimy dla nich zakupy i dostarczamy im pod same drzwi - z zachowaniem zalecanych norm higieny i bezpieczeństwa i bezkontaktowo - jeśli taka jest wola klienta. Miałem już kilku zadowolonych klientów, ale początki zawsze są trudne - na dotarcie do ludzi potrzeba czasu, a czasu jak na złość jest mało. Każdy dzień to są ogromne straty finansowe. Niemniej nie zamierzam się poddawać powszechnej "domowej depresji", zamierzam działać, walczyć i myśleć pozytywnie.

W mediach społecznościowych opublikował Pan post, w którym zwraca Pan uwagę na ciężką sytuację pubów, klubów muzycznych i innych podobnych lokali o charakterze rozrywkowym. Wspomina Pan o tym, że pomoc państwa jest niewystarczająca i że właściciele pubów powinni się zjednoczyć i wspólnie zawalczyć o pomoc od miasta...

Pomoc państwa to jak plaster na złamaną rękę. Jest to kropla w morzu potrzeb i większość nie zdaje sobie sprawy, że te 200 mld zł, które rząd chce przeznaczyć na pomoc, gospodarka polska traci w każde kilka dni kwarantanny. Straty są już na poziomie bilionów złotych po tych 5 tygodniach. Powrót do punktu wyjścia - o ile w ogóle będzie możliwy - zajmie lata. W tej sytuacji miasto za wiele nie może, ale może np. złagodzić obostrzenia związane z reklamą i pozwolić na banery reklamowe nie oglądając się na jakieś plany zagospodarowania przestrzennego, wywrzeć nacisk na spółdzielnie mieszkaniowe, by obniżyli czynsze najemcom. Urzędy mogą zarządzić taką ala "wolną amerykankę" dla przedsiębiorców, przynajmniej na jakiś czas, odpuścić sobie te wszystkie druczki, przepisy, zezwolenia, koncesje, sanepidy. Dać przedsiębiorcom odetchnąć i gdy już będziemy mogli normalnie ruszyć z biznesem pozwolić nam się skupić wyłącznie na odbudowywaniu tego, co zostało nam zniszczone. Oczywiście wsparcie finansowe również jest potrzebne, ale nie traktujmy tego jako dofinansowania, czy jałmużny - to jest po prostu odszkodowanie, które moim zdaniem firmom, którym zamknięto lub ograniczono działalność, po prostu się należy.

Zespół Random zagrał w Duo Cafe [zdjęcia, wideo]

Uważam, że niezależnie od tego czy na co dzień ze sobą konkurujemy to w obecnej sytuacji wszyscy walczymy o przetrwanie i jakichkolwiek działań byśmy się nie podjęli, to łatwiej nam będzie w grupie i nasz głos będzie silniejszy i donioślejszy.
Przypominam z tego miejsca rządzącym, że jeżeli zostaniemy doprowadzeni do bankructwa stracimy nie tylko my. Nasi pracownicy stracą pracę, a państwo nie będzie mogło ściągać z nas żadnych podatków. Poziom biedy wzrośnie, w konsekwencji sprzedaż we wszystkich branżach gospodarki również spadnie, co doprowadzi do kolejnych zwolnień, część ludzi pójdzie na zasiłki, część zostanie bez środków do życia i bez możliwości znalezienia nowej pracy w kryzysie, itd., itd. To są logiczne i nieuniknione konsekwencje oczywiste dla każdego, kto kiedyś chociaż otarł się o podstawy ekonomii. Niestety najwyraźniej jest to czarna magia dla naszej elity politycznej - i żeby nie było - z obu stron politycznego sporu.

Puby, kluby, kawiarnie, restauracje – to jest takie nasze wspólne dobro, można powiedzieć. Niemal każdy podczas kwarantanny marzy o tym, żeby spotkać się z przyjaciółmi „na mieście”, wyjść na kawę, potańczyć. W Pańskim poście pisze Pan o tym, że jeśli obostrzenia nie zostaną choć częściowo zniesione może się okazać, że po okresie kwarantanny nie będzie już gdzie pójść, bo lokale zbankrutują. Czy w takim razie cała społeczność powinna postarać się o ich przetrwanie? Jak moglibyśmy pomóc jako klienci?
To już zależy od ludzi, nie jesteśmy w stanie na siłę wydusić z naszych klientów pieniędzy, ani nie chcemy tego robić, ale jeżeli zależy im na naszym przetrwaniu, to bez ich wsparcia finansowego może okazać się to niemożliwe. Pomocne jest też na pewno udostępnianie naszych inicjatyw, które publikujemy na mediach społecznościowych, apele do znajomych o niezapominanie o nas. Z drugiej strony, nie możemy też wymagać za wiele, sytuacja robi się coraz trudniejsza dla wszystkich i za chwilę ludzie bez pracy i pieniędzy nie będą w stanie pomóc, nawet gdyby chcieli.

Nagłaśnianie naszej trudnej sytuacji przez media takie jak Wasze również może pomóc. Kto wie, być może jakieś zbiórki od ludzi, którzy przez lata nas wszystkich odwiedzali i nie chcieliby, żebyśmy za kilka miesięcy wszyscy się pozamykali. Vouchery z możliwością zrealizowania też są ciekawym pomysłem. Wszystko, co może pomóc, jest brane pod uwagę.
Na początku pytania wspomina Pani o tym, że "każdy chciałby teraz gdzieś wyjść i potańczyć" i tu dochodzimy do kolejnego bardzo ważnego problemu jaki będziemy mieli z "powrotem do normalności.” Dodatkowym czynnikiem bowiem - moim zdaniem najważniejszym - który dodatkowo pogarsza naszą sytuację jest powszechnie zasiana i podsycana panika. Tutaj niestety bardzo złą robotę wykonują przede wszystkim media. Ludzie zostali zastraszeni do tego stopnia, że boją się i będą się bali jeszcze długo jakiegokolwiek kontaktu z drugim człowiekiem. Nawet gdybym dzisiaj mógł otworzyć mój klub, to podejrzewam, że prawie nikt by nie przyszedł - nawet mimo maseczek, rękawiczek, płynów do dezynfekcji, zachowania odległości. Obawiam się więc, że ta panika, prędko się nie skończy, gdyż ciągłe jej podsycanie leży w interesie mediów, ponieważ ludzie słuchają i oglądają, zamknięci w domach, a wpływy z reklam rosną. Trudno będzie teraz "naprawić" mentalność ludzi i namówić ich do przystąpienia do procesu "powracania do normalności" i "wychodzenia do ludzi."

O ile w ogóle kwarantanna miała jakiś cel, to było nim wyłącznie odsunięcie epidemii w czasie i wykorzystanie go do lepszego przygotowania służby zdrowia, zakupieniu respiratorów, przeszkolenia personelu itp. Teraz, po 5 tygodniach, dalsze zamykanie i izolowanie społeczeństwa będzie miało odwrotny skutek. Ludzie potrzebują słońca, ruchu, świeżego powietrza, dobrego odżywiania i kontaktu z drugim człowiekiem zarówno do budowania wewnętrznej odporności, jak i dla zdrowia psychicznego. Jeśli ta droga zostanie utrzymana, to zaraz skończy się masowymi bankructwami, zwolnieniami, powszechną biedą, ogólnym spadkiem odporności populacji, depresjami, rozwodami, a nawet samobójstwami. Wiem, że nakreślam bardzo czarną wizję, ale do tego to wszystko zmierza. Apeluję więc tutaj do wszystkich o własny wewnętrzny rozsądek, uważajmy na siebie - tak, troszczmy się o osoby z grupy ryzyka - jak najbardziej, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować i nie dajmy się zastraszyć. Musimy zacząć pomału wracać do normalności i codzienności, a nie traktować każdego napotkanego przechodnia jak wroga i potencjalne zagrożenie.

Nawet w czasie kwarantanny stara się Pan, aby klienci o Duo Cafe nie zapomnieli. W świąteczny weekend odbyło się nawet karaoke. Będzie więcej takich inicjatyw?

Tak, to karaoke, o którym Pani wspomniała zostało zorganizowane wspólnymi siłami we współpracy z Pubem Aga i dzięki nieocenionej pomocy Anny Muller z Magic Art oraz Dawida Gorzyckiego i Marzeny Zubała-Gorzyckiej z Odlotowego Duetu. W najbliższym czasie będziemy starali się to usprawnić, gramy też z Pubem Aga w piątki i soboty po 2h od godz 20, oczywiście bez klientów i wrzucamy transmisje na FB. Chcemy z jednej strony przypomnieć naszym klientom, że jesteśmy, istniejemy i staramy się przetrwać, również z myślą o nich, a z drugiej strony tchnąć odrobinę nadziei i normalności w ludzi pozamykanych w 4 ścianach i zapewnić im chociaż chwilę rozrywki. Mam też parę innych pomysłów - będziemy wrzucać domowe nagrania coverów muzyków związanych ze słupską sceną muzyczną, zdjęcia i filmiki od klientów Duo Cafe nagrywane na przestrzeni lat itp.

Mam nadzieję, że ludzie to docenią i kiedy tylko ograniczenia zostaną zniesione wrócą do nas na piwo, na mecz, na imprezę czy na koncert. Pod warunkiem, że przetrwamy do tego czasu

Fala upadłości dopiero przed nami?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

O ile Pana Figurskiego i podobnej wielkosci biznesmenow mozna zrozumiec, tak smiac mi sie chce z takiego np wlasciciela firmy 4f, ktory juz po 3 tyg kwarantanny placze, ze walczy o przetrwanie. Niesamowite, taka wielka firma i zadnego zabezpieczenia, no ale cala produkcja w Chinach :). Takich mi nie zal, podobnie jak calej branzy turystycznej, juz nie wiedzieli jakie ceny rzucac. "Maly" reset jest im potrzebny :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3