Nie chcemy mieszkać w ruderach! Mieszkańcy Ogrodowej w Słupsku nie chcą się wyprowadzać

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Mieszkańcy kamienic przy ul. Ogrodowej nie chcą się wyprowadzać. Miasto proponuje im mieszkania, które nie spełniają ich oczekiwań.
Mieszkańcy kamienic przy ul. Ogrodowej nie chcą się wyprowadzać. Miasto proponuje im mieszkania, które nie spełniają ich oczekiwań. Fot. Magdalena Olechnowicz
Kamienice przy ul. Ogrodowej w Słupsku zostaną zburzone, jednak część lokatorów nie chce się z nich wyprowadzić. I można ich zrozumieć. Twierdzą, że proponowane przez miasto mieszkania to rudery, nie spełniające ich oczekiwań. Tymczasem urzędnicy twierdzą, że proponują mieszkańcom wiele lokalizacji, ale ci są wybredni.

Z ulicy Ogrodowej znikną stare kamienice, a w ich miejsce powstaną nowoczesne bloki. Jednak zanim się to stanie, miasto Słupsk musi zapewnić lokale tym, którzy mieszkają w kamienicach wyznaczonych do rozbiórki. Z Ustawy o ochronie lokatorów wynika, że z powodu konieczności rozbiórki kamienicy gmina może wypowiedzieć najemcy umowę najmu, jednak ma obowiązek dostarczenia lokalu zamiennego. Lokal zamienny to zgodnie z ustawą „lokal znajdujący się w tej samej miejscowości, w której jest położony lokal dotychczasowy, wyposażony w co najmniej takie urządzenia techniczne, w jakie był wyposażony lokal używany dotychczas, o powierzchni pokoi takiej jak w lokalu dotychczas używanym".

Krystyna Wolska na Ogrodowej 13 mieszka już 52 lata.

- Mój budynek już nie powinien istnieć. W 2020 roku powinien zniknąć z powierzchni ziemi. Dostałam od miasta kilka propozycji mieszkań zastępczych. Mieszkanie na Zygmunta Augusta - piękne, ale do remontu. Odpowiadało mi ono, ale 3 lata czekałam na remont - miasto miało je wyremontować, ale do dziś tego nie zrobiło. Mój mąż zmarł i nie doczekał się przeprowadzki. Mieszkanie, w którym mieszkam remontowałam pięć razy, bo dostałam ruinę. I dobrze mi się tu mieszka. Mieszkam tu 52 lata. Wyremontowałam łazienkę, kuchnię i przedpokój. Tymczasem teraz proponuje mi się mieszkanie przy ul. Kilińskiego z gazowym ogrzewaniem, a ja na gazowe nie pójdę. Boję się gazu i nie chcę. Wolę mieszkać w swoim starym mieszkaniu. Mam umowę najmu na czas nieokreślony - mówi pani Krystyna i pokazuje dokument poświadczający jej słowa.

Zostać jednak pani Krystyna nie może, bo kamienica ma zostać zburzona.
- Proszę mi dać mieszkanie takie, jak to, które mam. Mnie chroni ustawa. Nie mogę dostać gorszych warunków niż te, które mam. Mam 49 mkw i chcę takie samo. Położyłam sama panele, tapety, nie pójdę mieszkać w ruinie. Oczekuje takiego mieszkania, jakie mam teraz - mówi kobieta.

Józef Bieńkowski mieszka przy Ogrodowej 15.

- Miasto pisze, że dołoży wszelkich starań, aby nam się mieszkało komfortowo, ale to bzdura jest - mówi i pokazuje pisma, które otrzymał z Urzędu Miasta w Słupsku. - Zaproponowano mi mieszkanie na Szczecińskiej. Widziałem je. Piecyk gazowy był źle podłączony, warunki okropne. Nie chcę skończyć jak ta dziewczynka, która zginęła od wybuchu piecyka. Potem proponowano mi Długosza, Lelewela, Drewnianą. Mam 35 metrów kwadratowych i chcę takie samo - parter lub pierwsze piętro. A na Drewnianej proponowano mi 18 metrów. Przy Westerplatte kazano mi lodówkę na strychu trzymać, bo miejsca w kuchni nie ma, jak wersalkę bym rozłożył, to nie miałbym się gdzie ruszyć. W administracji mi powiedzieli, że mam szafki na strychu trzymać. Chciałbym centralne ogrzewanie, mam rentę socjalną i stać mnie na opłacenie ogrzewania. Na Małachowskiego proponowano ruderę, kompletną ruinę, trzeba by wsadzić 20-30 tysięcy, a przecież na piśmie jest napisane, że miasto remontuje mieszkania, a nie my. Na Lelewela - patologia mieszka w tej kamienicy, toalety na korytarzu wspólne, klatka schodowa zdewastowana. Nie chcę tam mieszkać - mówi zrozpaczony. - Traktują nas jak bydło, oby gdzieś upchnąć! Tak przecież nie można ludzi traktować. Mam drugą grupę niepełnosprawności, jestem schorowanym człowiekiem. Jestem po sześciu operacjach na żołądek, prawie całe płuco mam wycięte. Chcę tylko spokojnie żyć w warunkach jak człowiek.

W kamienicy mieszka jeszcze niepełnosprawny mężczyzna, którym opiekuje się inna sąsiadka. Oni także nie są zadowoleni z propozycji miasta i odrzucili proponowane propozycje.
Bożena Makuch-Szymańska jeszcze nie dostała informacji, dokąd będzie musiała się przeprowadzić, ale obawia się, że ją spotka podobny los. - Moi sąsiedzi już dostali decyzje, a ja jeszcze nie. Jednak patrząc, co się robi z sąsiadami, też mam obawy, co mi zaproponują - mówi kobieta.

Co na to miasto?

O wyjaśnienie poprosiliśmy Monikę Rapacewicz, rzeczniczkę UM w Słupsku. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo:

"Mieszkaniowy zasób Miasta Słupska jest ograniczony, jednak zawsze wskazujemy mieszkania w różnych częściach miasta i w standardzie zbliżonym do obecnie wynajmowanego, by najemca - mieszkaniec naszego miasta, mógł świadomie i spokojnie zdecydować, czy propozycja mu odpowiada"- piszę Rapacewicz.
Dodaje:
"Warto też przypomnieć, że Biuro Zamiany Mieszkań dokłada wszelkich starań w doborze odpowiedniego lokalu i jest w stałym i nieprzerwanym kontakcie z najemcami , także z ul. Ogrodowej; prowadzone są rozmowy, dialog z mieszkańcami, wizytacje w lokalach itd. Większość prezentowanych mieszkań wymaga przeprowadzenia remontu (ale są też gotowe do zasiedlenia). Po wyrażeniu zgody przejęcia lokalu przez potencjalnych najemców prace remontowe zostaną przeprowadzone przez Miasto Słupsk. Wskazywane mieszkańcom ul. Ogrodowej lokale znajdują się w różnych częściach Słupska, zarówno w kamienicach i blokach, przed i po remontach budynków. Będziemy nadal rozmawiać z najemcami, gdyż na tym polega cała procedura proponowania i ustalania warunków współpracy, zgodnie z prawem i z nastawieniem na zabezpieczenie potrzeb mieszkańców."

Dalej rzeczniczka opisuje sytuację konkretnych osób, ale ze względu na ochronę danych osobowych, nie podaje nazwisk

" Jeden z najemców zajmujący lokal z jednym pokojem, kuchnią, łazienką z wc, na parterze i z piecem kaflowym oczekiwał lokalu o pow. około 30 m², 2 pokoje, ogrzewanie piece kaflowe, kondygnacja: parter lub 1 piętro. Biuro Zamiany Mieszkań zaproponowało 6 lokalizacji: na ul. Szczecińskiej, Lelewela, Westerplatte, Drewnianej, Małachowskiego i Niemcewicza. Proponowane lokale miały parametry zgodne z oczekiwaniami, niektóre w części, niektóre w całości. Jedna z lokalizacji została zaakceptowana, cała procedura przeprowadzona, jednak na skutek decyzji o odmowie przyjęcia lokalu (mimo wcześniejszej akceptacji) musieliśmy całą procedurę anulować. Niektóre z lokali były gotowe do zasiedlenia, inne do remontu przez Miasto, a jeszcze inne (z ogrzewaniem miejskim) do remontu przez potencjalnego najemcę.
Drugi z najemców zajmujący lokal z 2 pokojami, kuchnią, na parterze, z piecami kaflowymi oczekiwał lokalu z podobną powierzchnią, na parterze i z pokojem. BZM zaproponowało 2 lokale, oba do remontu przez Miasto - na ul. Ks. Zofii oraz na ul. Słowackiego. Z uwagi na st. niepełnosprawności możliwe było zaproponowanie lokalu z ogrzewaniem miejskim. Oba lokale, bez oglądania, zostały odrzucone. Najemca posiada orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, ma problemy z mówieniem, porusza się tylko (z pomocą innej osoby) na wózku inwalidzkim. Z uwagi na prośbę o wskazanie 2 lokali w centralnej części miasta, na niskich kondygnacjach, w bliskiej odległości od siebie, ilość wskazań będzie ograniczona.

Trzeci z najemców zajmuje lokal z 3 pokojami, piecami kaflowymi, na parterze. Oczekiwania co do nowego lokalu - większy metraż, 3 pokoje, ogrzewanie miejskie gazowe. Zaproponowano 5 lokalizacji, na ul. Zygmunta Augusta, Sobieskiego, ks. Zofii, Długosza, Wiatracznej. Jeden z lokali został zaakceptowany, z ogrzewaniem miejskim (ponieważ współnajemca posiadał orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności możliwe było zaproponowanie takiego ogrzewania. W wyniku śmierci wspomnianego współnajemcy, propozycja musiała zostać anulowana (tak mówią przepisy prawne), ponieważ warunek nie był spełniany przez drugiego współnajemcę, który takiego orzeczenia nie posiadał. Jednocześnie zaproponowano obejrzenie innego lokalu przy ul. Kilińskiego o pow. użytkowej: 44,93 m2, pow. mieszkalnej: 28,32 m2, 2 pokoje, kuchnia, przedpokój, łazienka z wc, ogrzewanie gazowe (remont zostanie wykonany przez Miasto Słupsk). Najemca nie skontaktował się z BZM co do decyzji odnośnie ul. Kilińskiego.

Czwartemu najemcy zaproponowano 3 lokalizacje, dwie gotowe do zasiedlenia, jedna do remontu przez miasto. Lokale znajdują się na ul. Skłodowskiej- Curie, Słowackiego i Drewnianej. Teraz najemca zajmuje lokal z 2 pokojami, na parterze, ogrzewanie - piece kaflowe. Oczekiwania - większy metraż, 2 pokoje, to samo ogrzewanie, parter lub 1 piętro. Z jednej lokalizacji najemca zrezygnował, ponieważ nie chciał zostawiać osoby, którą opiekuje się obecnie w budynku. Druga lokalizacja - rezygnacja bez oglądania mieszkania (BZM w tej samej lokalizacji wskazało mieszkanie dla osoby, którą ten najemca się opiekuje, mimo to, osoba wynajmująca lokal nie stawiła się w umówionym wcześniej terminie na oglądanie mieszkania). Trzecia lokalizacja -odmowa ze względu na połączenie pokoju z aneksem kuchennym."

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Skandal

A mąż tu wymienionej w tekście naszej sąsiadki z ulicy Pani Szymańskiej - Makuch ma prawo do innego mieszkania komunalnego i bez wstydu występuje w gazecie z innymi realnie potrzebującymi o jeszcze jedno mieszkanie, to jak, chce mieć 2 mieszkania komunalne jako jedno razem żyjące małżeństwo, przecież to nielegalne, jak tak można? Niech idą do swojego drugiego komunalnego mieszkania, a nie udawać ofiarę w gazecie, żeby jeszcze jedno mieszkanie dostać, wstyd

G
Gość

niech motłoch z biura zamiany czy z ratusza z czerwoną lewaczką na czele idzie mieszkać do tych ruder

G
Gość
5 czerwca, 9:53, joł:

a ile miasto zarobi na nowo wybudowanych kamienicach na ul. Ogrodowej? A może dać mieszkania w nowych budynkach mieszkańcą którzy tam mieszkali? kasa, kasa, kasa tylko to się liczy

to prawda. mam nieodparte wrażenie, że Krystyna Deweloper obiecała zaprzyjaźnionemu deweloperowi działki pod budowę i teraz na łapu capu pozbywa się lokatorów. nieodparte wrażenie potęguje fakt, że Krystyna Deweloper właśnie w szeroko pojetej mieszkaniówce i dewelpoerce ma zamiłowanie od bardzo dawna. okrąglutkie słówka pani Rapacewicz tylko dodają autentyczności moim przypuszczeniom. tak anytypatycznego i antyspołecznego głównego lokatora ratusza to nie mieliśmy chyba nigdy. paskudne babsko

P
Pat

"nie chcemy mieszkac w ruderach"

Ale właśnie w ruderze mieszkacie, wiec nie powinno byc roznicy. Poprzedni system dal i teraz przyzwyczajeni do rozdawnictwa. Do tego rzadz ktory kara ludzi zaradnych. Patologia musi sie szerzyć

G
Gość
5 czerwca, 9:25, Gość:

Jakby miasto nie dawało w pierwszej kolejności mieszkań "samotnym " matkom , które mieszkają z facetami to byłyby mieszkania dla tych ludzi . Niestety w naszym urzędzie trzeba mieć znajomości z pewną Panią a ona już załatwi mieszkanie w trybie przyspieszonym , nawet jak się Tobie nie należy

to normalna praktyka

najlepiej zostac sponosrem

wtedy masz wszystkio

G
Gość
5 czerwca, 9:53, joł:

a ile miasto zarobi na nowo wybudowanych kamienicach na ul. Ogrodowej? A może dać mieszkania w nowych budynkach mieszkańcą którzy tam mieszkali? kasa, kasa, kasa tylko to się liczy

wiesz co stałoby sie od razu...równanie w dół...

G
Gość

patologia ratuszowa a ta rewitalizacja to kasa w błoto

j
joł

a ile miasto zarobi na nowo wybudowanych kamienicach na ul. Ogrodowej? A może dać mieszkania w nowych budynkach mieszkańcą którzy tam mieszkali? kasa, kasa, kasa tylko to się liczy

G
Gość
5 czerwca, 9:25, Gość:

Jakby miasto nie dawało w pierwszej kolejności mieszkań "samotnym " matkom , które mieszkają z facetami to byłyby mieszkania dla tych ludzi . Niestety w naszym urzędzie trzeba mieć znajomości z pewną Panią a ona już załatwi mieszkanie w trybie przyspieszonym , nawet jak się Tobie nie należy

Wszędzie okopały się w tych folwarkach...

G
Gość

Jakby miasto nie dawało w pierwszej kolejności mieszkań "samotnym " matkom , które mieszkają z facetami to byłyby mieszkania dla tych ludzi . Niestety w naszym urzędzie trzeba mieć znajomości z pewną Panią a ona już załatwi mieszkanie w trybie przyspieszonym , nawet jak się Tobie nie należy

Dodaj ogłoszenie