Nie ma uzasadnienia dla podatkowych przywilejów na podgrzewany tytoń

Materiał informacyjny Polskiego Towarzystwa Gospodarczego
Marek Romanowski, wiceprezes zarządu Polskiego Towarzystwa Gospodarczego
Posłowie pracują nad rządowym projektem ustawy o nowelizacji ustawy akcyzowej. Akcyza to drugi najważniejszy podatek dla Skarbu Państwa po podatku od towarów i usług. Nic więc dziwnego, że nie tylko w kuluarach parlamentarnych, ale i w mediach trwa ożywiona dyskusja o potrzebach budżetu w niełatwym czasie pandemii i konieczności zapewnienia sprawiedliwego rozłożenia obciążeń akcyzowych.

Największa część dochodów w podatku akcyzowym pochodzi z czterech grupy towarów, wśród których niezwykle ważny element stanowią wyroby tytoniowe. Każdego roku branża tytoniowa dostarcza do budżetu około 30 miliardów złotych rocznie, przede wszystkim w formie akcyzy. To doskonała „kroplówka” dla budżetu, ponieważ łatwo ją ściągnąć i dotyczy głównie tych wyrobów, które uważane są powszechnie za szkodliwe dla zdrowia. No bo po co obciążać podatkami obywateli i tym samym szkodzić gospodarce, skoro można to zrobić w sposób łatwy i wytłumaczalny? To całkowicie naturalne.

W czasie, gdy budżet potrzebuje pieniędzy na służbę zdrowia, edukację i wsparcie dla firm notujących drastyczne spadki obrotów wpływy z akcyzy są niemal na wagę złota. Tymczasem jedna z grup wyrobów tytoniowych - nowatorskie wyroby tytoniowe, czyli popularne podgrzewacze tytoniu są szczególnie uprzywilejowane pod kątem akcyzy. To sytuacja, która stwarza nierówne zasady gry dla różnych uczestników rynku.

W przypadku papierosów tradycyjnych minimalna akcyza należna od paczki 20 papierosów wynosi 9 złotych. Dla porównania podgrzewacze tytoniu obciążone są akcyzą w wysokości jedynie 1,80 zł. Różnica w opodatkowaniu jest więc bardzo wysoka i wynosi ponad 7,20 zł. W przypadku płynów do papierosów elektronicznych w najpopularniejszym na rynku formacie – płynie o pojemności 10 ml – znajduje się 5,50 zł akcyzy. Interesujące, bo podgrzewacz tytoniu jest niczym innym jak papierosem do podgrzewania, a więc substytutem standardowej „fajki”, podobnie jak e-papierosy. Należy też pamiętać, że rynek wyrobów nowatorskich rozwija się niezwykle szybko - w ciągu 3 ostatnich lat podgrzewacze zdobyły 5 proc. rynku, a biorąc pod uwagę dotychczasową dynamikę wzrostu w tym roku może to być już 10 proc. Dziś co dziesiąty papieros wypalany w Warszawie jest już podgrzewany. Ponadto jak wynika z niedawnego raportu firmy IBRIS pt. „Palenie w życiu młodzieży w wieku 15-18 lat” podgrzewacze są tzw. wyrobami aspiracyjnymi dla młodzieży - innymi słowy jest to coś, co warto mieć.

Trudno mi oceniać, czemu ta kategoria może liczyć na takie względy, ale z pewnością nie powinna. I bardzo łatwo to zmienić. Wystarczy zrewidować akcyzę na te wyroby w tym roku do wysokości 50 proc. stawki, którą obciążone są papierosy tradycyjne. Urealnienie akcyzy do tego poziomu powinno przynieść do budżetu dodatkowo nawet 1,5 mld złotych w tym roku - to mniej więcej tyle, ile wynosi budżet na modernizację polskich dworców kolejowych do 2023 roku.

Rewizja taka byłaby tym bardziej uzasadniona, że w tej chwili różnice w stawkach akcyzy na nowatorskie wyroby tytoniowe w większości państw europejskich są o wiele mniejsze niż w Polsce.

Podczas, gdy w Polsce akcyza na te wyroby wynosi zaledwie 20 proc. w porównaniu z akcyzą na tradycyjne papierosy, np. w Portugalii i Hiszpanii to odpowiednio 43 i 40 proc., a we Francji nawet 64 proc. Od 2022 roku Łotwa, a od 2023 Słowacja zrewidują wysokość stawki, proponując opodatkowanie wyrobów nowatorskich na poziomie 50 proc. akcyzy od papierosów.

Nasza gospodarka w tym szczególnym czasie potrzebuje zbilansowanej polityki akcyzowej. W Polsce wystarczy urealnić stawkę akcyzy - nikt przecież nie mówi, by doszusować do stawki na papierosy tradycyjne. Jeśli nie możemy obniżyć akcyzy na wszystkie wyroby tytoniowe, to przynajmniej grajmy rozsądnie i fair.

Materiał oryginalny: Nie ma uzasadnienia dla podatkowych przywilejów na podgrzewany tytoń - Polska Times

Dodaj ogłoszenie