Nie żyje słupska dziennikarka Leokadia Lubiniecka

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska

Wideo

W czwartek 9 kwietnia dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci Leokadii Lubinieckiej, słupskiej dziennikarki, przez lata związanej z kilkoma tytułami gazet w regionie.

Lucyna, Lucy, Luśka, bo tak zwracaliśmy się naszej Koleżanki, studiowała na Uniwersytecie Lubelskim, później skończyła dziennikarstwo w Warszawie.

Nad morze trafiła razem ze swoim mężem, który był oficerem Marynarki Wojennej. Po jego śmierci wyszła za mąż za Witolda Lubinieckiego, znanego, nieżyjącego od 2012 roku, malarza marynistę.

Pod koniec lat 80. Lucyna pracowała w "Głosie Pomorza". W 1991 roku znalazła się w grupie założycieli "Głosu Koszalińskiego/"Głosu Słupskiego" i na początku kierowała redakcją w Słupsku. Redakcja mieściła się wówczas w Hotelu Staromiejskim, szybko jednak, dzięki sprawnej organizacji i zaangażowaniu Lucyny, przeniosła się do siedziby przy ul. Filmowej. Drzwi redakcji stały otworem dla dziennikarzy, dzisiaj już z długoletnim doświadczeniem.

Lucyna zasłynęła też jako organizatorka bali charytatywnych na rzecz słupskiego szpitala, popularnych majówek z "Głosem Słupskim", a prywatnie jako organizatorka wystaw malarskich swojego męża.

Pod koniec swojej pracy w mediach słupskich Lucyna sprawowała funkcję redaktora naczelnego reaktywowanych po kilkunastu latach "Zbliżeń". Zawsze jednak najbardziej kusiło ją zwykłe dziennikarskie pióro. Była cenioną autorką felietonów i reportaży. Specjalizowała się w dziedzinie zdrowia. Napisała też książkę biograficzną "Zenon Lewand (1920-1983): legenda "Korabia" Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich w Ustce".

- Rasowa dziennikarka, bardzo zorganizowana, miała niesamowitą łatwość pisania – wspomina Zbigniew Bielecki, dyrektor wydawnictwa, który pracował z Lucyną w "Zbliżeniach".

- Lucyna była przede wszystkim bardzo dobrym człowiekiem – mówi Anna Wrońska, przyjaciółka z czasów pracy w "Głosie Słupskim". - Zawsze pomagała ludziom, potrafiła współczuć, była prawdziwym przyjacielem.

Lucyna zmarła nagle w swoim domu w Ustce. Nabożeństwo pogrzebowe odbędzie się na cmentarzu w Ustce po Świętach Wielkanocnych. Urna zostanie złożona w grobie, w którym spoczywa Witold Lubiniecki.

Niestety, w tym trudnym czasie wielu z nas nie będzie mogło przejść Twoją ostatnią drogą. Żegnaj, Lucy, pisz historie o ludziach i doglądaj w błękitach, co tam dzisiaj, jak zawsze mówiłaś, Witek zmalował.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie