Niepewny los bytowskiego PKS

Andrzej Gurba
Dworzec PKS w Bytowie.
Dworzec PKS w Bytowie. Fot. Andrzej Gurba
Pracownicy PKS w Bytowie są zaniepokojeni przeciągającymi się rozmowami dotyczącymi przekazania spółki przez ministra skarbu, powiatowi. Przedwczoraj starosta był w Warszawie.

- Starosta kilka razy publicznie mówił wiele miesięcy temu, że przejęcie firmy nastąpi lada moment. A nie następuje. Tymczasem Adam Treder prezes naszej firmy dokonuje drogich zakupów autobusów, a przecież powiat prosił go, aby w związku z planowanym przejęciem zakładu, wstrzymał się ze strategicznymi decyzjami - mówią pracownicy bytowskiego PKS-u.

Atmosfera w firmie jest zła, bo prezes i większość zakładowych związków jest bardzo ze sobą skonfliktowana. Związkowcy twierdzą, że prezes szuka na nich haków w odwecie za to, że poparli powiat w staraniach o przejęcie firmy.

- Teraz prezes chce zwolnić mojego związkowego przewodniczącego, za to że udzielił informacji prasie i że niby działał na szkodę firmy - oburza się Janusz Tenderenda, wiceprzewodniczący Związku Pracowników PKS w Bytowie.

Powtarza, że przejęcie zakładu przez powiat to ochrona miejsc pracy i lepsza komunikacja dla mieszkańców. - Gdyby przyszedł prywatny inwestor, jak tego chce prezes, to połowa z nas pewnie wyleciałaby z pracy. Poza tym, powiat łatwiej dogada się z gminami w sprawie rozkładu jazdy. Ekonomia ekonomią, ale względy społeczne też są ważne. Nie może być tak, że odgórnie ogranicza się kursy i mieszkańcy odcięci są od świata - mówi Tenderenda.

Pracownicy PKS-u niepokoją się, bo mimo wielu zapowiedzi, nie ma formalnej decyzji, która oddawałaby zakład powiatowi. Przedwczoraj starosta bytowski Jacek Żmuda-Trzebiatowski spotkał się w tej sprawie z Krzysztofem Łaszkiewiczem, wiceministrem resortu skarbu.

- Otrzymałem po raz kolejny zapewnienie, że wszystko jest na dobrej drodze. Nie mam żadnych informacji, że ministerstwo zmieni zdanie i nie przekaże nam nieodpłatnie akcji PKS-u - oznajmia Żmuda-Trzebiatowski. Starosta nie jest jednak już taki pewny, jak jeszcze kilka tygodni temu, kiedy stwierdził, że powiat dopełnił już wszystkich formalności i czeka tylko na podpis ministra. Wysłaliśmy maila do resortu w tej sprawie. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymaliśmy.

Tymczasem prezes Treder, słysząc publiczne zapowiedzi, że straci stanowisko po przejęciu spółki przez powiat, wystartował w konkursie na szefa MZK w Słupsku. Wczoraj nie odbierał naszych telefonów, mimo że dzwoniliśmy kilkanaście razy.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
yarro
LUCEK ZAPOMNIAŁES O TRZEBIATOWSKIM ;STAROSCIE ;bo muszą przygotowac ciepłą posadkę jak skończy się przygoda w starostwie.Panowie i tak was sprywatyzują w czasie.
l
lucek
A ja wam mówię że PO podzieli między siebie PKS: szefem będzie Leszek Waszkiewicz, w radzie nadzorczej będzie Adam Leik i Andrzej Marcinkowski, powiat zagarnie majątek PKS i obsadzi swoimi ludźmi póki będzie można wydusić jakieś zyski ze spółki. Wieść gminna głosi że panowie czynią odpowiednie starania ku temu.
W
Wpisz 6 znakowy kod z obra
Na szczęście ten caly treder nie został prezesem MZK Słupsk. Cieszymy się z tego bardzo.
Dodaj ogłoszenie