O dwóch takich, co po pracy za biurkiem ściągają szpilki i chwytają za piły elektryczne

Magdalena OlechnowiczZaktualizowano 
Iza i Aldona są siostrami. Do południa w eleganckich ubraniach zasiadają przy biurkach i zajmują się bardzo ważnymi sprawami w urzędach, w których pracują. Zdziwi się ten, kto spotka dziewczyny po godzinach pracy… Wtedy sukienki zamieniają na robocze spodnie, szpilki na trampki, komputery na piły i wyrzynarki, a długopisy na młotki.

Panie na co dzień pracują, zajmują się dziećmi, robią zakupy i zajmują się wszystkimi przyziemnymi sprawami, jednak w tzw. międzyczasie - realizują swoje marzenia.

Gdzie je poślesz, tam wióry lecą

Jak mówi Iza - jeśli masz marzenia, to je spełniaj, nie czekaj, nikt za ciebie tego nie zrobi. I tak, dziewczyny zwiedzają świat, jeżdżą na rowerze, konno, szyją ubrania, lepią cuda z gliny, pływają, szlifują angielski, a ostatnio ukończyły zawodowy kurs stolarski! Zdały państwowy egzamin i zdobyły nowy zawód. Zostały, no właśnie - stolarkami?! Pozostańmy może jednak przy stolarzach. Nie wierzycie? Ja też nie wierzyłam, dlatego podejrzeliśmy dziewczyny w pracowni stolarskiej.

Piły, wiertarki, frezarki - posługują się nimi równie sprawnie jak większość kobiet pilniczkiem do paznokci. A przy tym są stuprocentowymi kobietami, które nawet pod goglami pamiętają o wytuszowaniu rzęs i podkreśleniu oka seksowną kreską. Można pozazdrościć im pasji, zdolności, organizacji i weny twórczej.

Mieszkanie Izy to miejsce z duszą. Zajmuje ostatnie piętro starej kamienicy w centrum Słupska z antresolą, na której Iza urządziła sobie sypialnię z garderobą, którą sama sobie zrobiła. To profesjonalne szafy z szufladami, półkami, wszystko idealnie na wymiar zrobione. Dużo tu drewna, oryginalne stropy idealnie wpasowują się w całość.

W salonie na komodzie stoją przepiękne ceramiczne rzeźby. Jak się okazuje, to też własnoręczne dzieło Izy.

Z gliną na ty

Przygoda z ceramiką zaczęła się wiele lat temu.

- Najpierw chciałam zapisać się ja, później Iza. Wtedy to nie było jeszcze takie proste, bo nie było Pracowni Ceramicznej, obecnej Rękodzielni, do której chodzimy teraz. Agatka - młodsza córka Izy - miała wtedy 3-4 latka. Miała wypadek, poparzenie prądem i musiała ćwiczyć mięśnie. Aby przywrócić jej sprawność dłoni, zapisałyśmy ją na ceramikę. Później udało nam się do niej dołączyć i zaczęłyśmy chodzić razem - opowiada Aldona. - Do dziś chodzimy tam na zajęcia, czego efektem są między innymi rzeźby, które stoją u Izy i u mnie w domu, ale także witraże, które zdarza mi się robić, np. w formie biżuterii- opowiada.

Efekty pracy Izy można było podziwiać m.in. na wystawie w Pracowni Ceramicznej, na której prezentowane były dzieła uczestników zajęć.

- Ceramika to wyraz naszej artystycznej duszy. Ta dusza artystyczna przejawia się na wiele sposobów. To ceramika, ale też batik, witraż, wiklina, przed świętami robimy z dziećmi własnoręcznie kartki świąteczne - opowiada Iza.

Z nitką i igłą

Ceramika to dopiero początek. Kolejnym hobby pań jest szycie ubrań. - Osobiście uszyłam sobie sukienkę ślubną, w której stanęłam przed ołtarzem. Długą, z trenem. Choć było to o tyle zabawne, że całość - górę stanowił gorset, a dół spódnica - przymierzyłam dopiero w dniu ślubu. W piątek wieczorem, a ślub był w sobotę, przyszywałam jeszcze koraliki do brzegu sukienki - wspomina Aldona.

- A ja sobie uszyłam sukienkę balową, w której byłam m.in. na uroczystym balu - dodaje Iza.

Skąd takie umiejętności?

- Jesteśmy samoukami. Nasza mama kupiła maszynę do szycia, kiedy miałam 12 lat. Obsługi maszyny nauczyłyśmy się więc w domu. Początkowo próbowałam robić wykroje sama, metodą prób i błędów, ucząc się na starych ubraniach. Później zaczęłam korzystać z czasopism z wykrojami- opowiada Aldona.

Iza zaczęła od szycia ubrań dla lalek, ale swoją pierwszą sukienkę uszyła już w wieku 16 lat. Uszyłam ją z prześcieradła, które było pofarbowane w kolorowe plamy - śmieje się. - Wszystkim się podobała i wszyscy mi jej zazdrościli. Mam też piękną czarną spódnicę wieczorową, którą z roku na rok przerabiam, dokładając do niej nowe elementy.

Umiejętności szycia przydały się m.in. podczas studiów, kiedy trzeba było żyć oszczędnie.

Obie szyją do dziś. Aby podnieść swoje umiejętności, zapisały się na kurs kroju i szycia, które oczywiście ukończyły. Efektem nowych umiejętności był m.in. płaszcz Aldony. - Był jednak za gruby, aby go tej zimy nałożyć - śmieje się.

Korzystają na tym także dzieci Izy i Aldony, które zawsze na bal karnawałowy w szkole miały oryginalne stroje. - A to była to sukienka pani wiosny, a to strój królowej śniegu. Wszystkie dzieci mojej córce zazdrościły.

Remont? No problem

Malowanie, gładzie, cyklinowanie, kładzenie paneli - dla Izy i Aldony nie ma rzeczy niemożliwych.

- Mieszkania remontujemy sobie same. Do malowania nigdy nikogo nie bierzemy. Pokój Agatki - zrobiłam praktycznie sama, z wyjątkiem elektryki, ponieważ boję się prądu - mówi Iza.

- Wynika to w pewnym stopniu ze specyficznego gustu i niektórzy patrzą zdziwieni, że akurat tak ma być, a poza tym wiele zmian w domu zaczynamy dość spontanicznie, a czekanie miesiącami na majstra nie mieści się nam w grafiku. Pomijam już zdecydowane korzyści ekonomiczne. Oszczędzając na tym, można zaplanować np. fajny wyjazd z dziećmi czy opłacić naukę japońskiego dla syna - mówi Aldona.

Aldona u siebie w mieszkaniu sama cyklinowała podłogę, aby odsłonić blisko 100-letnie deski, choć przyznaje, że było to bardzo ciężkie zadanie. Wypożyczona cykliniarka ważyła ok. 80 kg, więc potrzebna była pomoc silnego męskiego ramienia. W takich sytuacjach na odsiecz wzywają brata. W tym momencie remontuje pokój najmłodszego syna i będzie składać wykonane samodzielnie meble.

Te umiejętności wyniosły z domu, w którym jako nastolatki w trójkę razem z mamą, same wytapetowały całe mieszkanie. Dziewczyny potrafiły już niemal wszystko, z wyjątkiem jednego - stolarki. A meble w sklepach nie spełniały ich oczekiwań. Co zrobiły? Zapisały się na kurs stolarski.

Weekendy w pracowni drzewnej

Przyznają, że pomysł chodził im po głowach od wielu lat, ale pracując zawodowo na pełnym etacie, wychowując dzieci, trudno było jednocześnie uczyć się stolarstwa. Aż do momentu, kiedy dowiedziały się o zawodowym kursie stolarskim w Centrum Kształcenia Praktycznego w Zespole Placówek Oświatowych w Słupsku. Kurs trwał trzy semestry i odbywał się w weekendy. A więc idealnie!

Dla Izy inspiracją była m.in. jej córka Agata. - Ona kocha majsterkowanie, ma własne narzędzia i potrafi mnóstwo rzeczy zrobić sama. Nie zawsze potrafiłam jej w tym pomóc, więc pomyślałam - pójdę, nauczę się i pomogę jej rozwijać swoją pasję, a przy okazji zrobię sobie coś do domu. A poza tym prawda jest taka, że stolarze nie zawsze potrafili spełnić moje oczekiwania. Z majstrami to często jest tak, że ja im mówię jak chcę, a oni mi na to, że tak się nie da, ja robię inaczej i zrobię pani, tak jak zawsze robię.

Kurs był profesjonalny.

- Nauczyłyśmy się tam zarówno teorii - projektowania, rysunku technicznego, rozrysowania mebla, rozkroju, zaplanowania ilości potrzebnego materiału, jak i praktyki. Zajęcia odbywały się w ogromnej pracowni stolarskiej - opowiada Aldona.

Kurs zakończył się egzaminem państwowym, który panie zdały celująco, a teraz czekają tylko na certyfikat. Efekty nowo zdobytych umiejętności można podziwiać w ich domach.

- Własnoręcznie zrobiłam zabudowę na ubrania w pokoju syna Kubusia - wysoką aż po sufit, także szafkę na buty i biurko. Teraz postawiłam sobie nowe wyzwanie i mam zamiar zrobić zabudowę kuchenną, na razie zbieram pomysły i fundusze - mówi Aldona.

Arcydzieło Izy to m.in. meble w pokoju jej córki. To szafa z mnóstwem półeczek i szuflad na „drobiazgi” Agatki - wyrzynarki, szlifierki i młotki. Własnoręczne dzieło Izy to także biurko oraz wspomniana wcześniej garderoba, czyli kilka szaf z półkami i szufladami. Własnoręcznie toczyła także uchwyty i nóżki do mebli.

Dziewczyny szybko wskoczyły na głęboką wodę.- W pierwszym semestrze robiłyśmy na zajęciach rzeczy bardzo proste. Ale po pierwszym semestrze stwierdziłyśmy, że jesteśmy w stanie zrobić sobie same meble - wspominają.

W sklepie z artykułami stolarskimi początkowo nie potraktowano ich poważnie.

- Poszłyśmy zamówić płyty, wielkie - dokładnie 2,07x2,8m. Wybrałyśmy je i poszłyśmy zamówić transport. Na co pan pyta nas z nutą ironii w głosie - co my mamy zamiar robić z takich wielkich płyt. W odpowiedzi zażartowałyśmy, że sukienki będziemy sobie szyć. Później przepytał nas, czym będziemy to ciąć. Ostatecznie chyba uwierzył nam, że trochę się na tym znamy - opowiadają dziewczyny.

- Jednak po kolejnych wizytach panowie już nas znali i nawet sami podpowiadali, aby zająć się stolarstwem profesjonalnie - mówi Iza.

Czy zamierzają? - Póki co, nie. Nie możemy rzucić wszystkiego i zająć się stolarstwem. Aby założyć firmę, potrzebny jest lokal, narzędzia, które są bardzo drogie. Na razie będziemy robić sobie, później może znajomym, a później zobaczymy…

Miłość do podróży

Największą ich pasją są jednak podróże i ciekawość świata.

- Od dzieciaka marzyłam o podróżach. Najpierw była to Anglia, Irlandia, Szkocja, potem Belgia, Francja, Litwa, Holandia i Egipt. Zawsze są to wyjazdy ekonomiczne, ale dla nas to reset, oderwanie się od rzeczywistości. Bywało, że mając trzy dnie wolnego, jechałyśmy w góry na narty.

Przed nimi podróż życia.

- Marzy nam się podróż do Peru. Planujemy, zbieramy… Marzę o Peru od 30 lat. W szkole średniej była historia architektury, gdzie zainteresowałam się zaginionymi miastami Inków i Majów. Wtedy obiecałam sobie, że kiedyś tam pojadę - mówi Aldona.

Podobnie było z Izą.

- Od szkoły podstawowej fascynowała mnie kultura Inków, ale moment, kiedy stwierdziłam, że na pewno tam pojadę był wtedy, kiedy pojechałam na targi turystyczne do Berlina. Stanęłam prze zdjęciem Machu Picchu i powiedziałam sobie, że ja tam pojadę. Postawiłam puszeczkę-skarbonkę na komodzie i co miesiąc coś tam wrzucałam - wspomina Iza.

Marzenia są po to, aby je spełniać. - Marzenia się same nie spełniają. Trzeba się wziąć do roboty i po prostu je sobie spełnić - mówi Aldona. - Dzieci też tego uczymy. To wymaga czasu, czasami pieniędzy, ale warto je spełniać. Nasza mama nam to zawsze mówiła. - Możesz mieć samochód, mieszkanie, bogactwo, ale wydarzy się coś nieprzewidzianego i możesz stracić wszystko. To, co przeżyłaś, już zawsze będzie twoje. Dlatego my z Izą tak żyjemy.

Najważniejsze to mieć cel.

- Bo jak ma ci się coś udać, gdy nie wiesz, czego chcesz? Jeśli ma się marzenie, to wszelkie swoje kroki kierujesz właśnie w tym kierunku - dodaje Iza.

polecane: FLESZ: Demaskujemy mity o weganizmie i wegetarianizmie

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Gratulacje za pasje i chęci. Lepszy taki news, niż kolejna propaganda rządzących!

M
Mustafa

Ale nowina znam taka co rowy kopie w gumiakach

t
temat roku

biedne kobiety.biedna napi redaktor.żenada

d
drama

jezusiczku co za bzdury

K
Kiszczak

Kobiety na traktory ! no nie mogę z już z tą waszą propag.......

G
Gość

Autorko, jak chcesz to potrafisz pisać.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3