O (nie)pamięci miejsc. Wspomnienia związane z miastem i ich wpływie na tożsamość

Wojciech Nowak
Wojciech Nowak
O (nie)pamięci miejsc. Wspomnienia związane z miastem i ich wpływie na tożsamość okiem fotografa Katarzyny Laskus oaz socjologa i psychologa Macieja Maraszkiewicza.
O (nie)pamięci miejsc. Wspomnienia związane z miastem i ich wpływie na tożsamość okiem fotografa Katarzyny Laskus oaz socjologa i psychologa Macieja Maraszkiewicza. Katarzyna Laskus [/quot/]O (nie)pamięci miejsc[/quot/]
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Pod koniec lipca fotograf Katarzyna Laskus – zajmująca się fotografią autobiograficzną – na swoim blogu zamieściła wpis zatytułowany „O (nie)pamięci miejsc”, w którym za pomocą fotografii stara się pokazać, jak miasto – jako miejsce zamieszkania, ale też niejako organizm – jest przez nas zapamiętywane, ma wpływ na nasze życie i tożsamość. Do dyskusji na ten temat włączy się również socjolog oraz psycholog Maciej Maraszkiewicz.

Miasto okiem fotografa

Pochodząca ze Słupska Katarzyna Laskus od najmłodszych lat zajmowała się fotografią. Swoją tożsamość fotograficzną wiąże z pięcioma miejscami: Słupskiem – gdzie się urodziła, Poznaniem – gdzie skończyła Akademię Sztuk Pięknych, Krakowem – gdzie również ukończyła ASP, Nową Hutą – dzielnicą Krakowa gdzie mieszka dzisiaj - oraz Wrocławiem – gdzie do dziś uczestniczy w spotkaniach z innymi fotografami w ramach Autorskiego Laboratorium Fotograficznego. Katarzyna Laskus przyznaje, że poza wpływem na tożsamość fotograficzną, wszystkie te miejsca wpłynęły na jej tożsamość w ogóle. Zauważa też, że nie tylko ona się zmieniła, ale te miejsca również – zwłaszcza Słupsk – do którego przyjechała po ponad 20 latach.

- Słupsk jest dla mnie nie do poznania. Nie wiem czy to dlatego, że wspomnienia tego miasta są już zatarte w mojej pamięci lub je koloryzuję, czy też dlatego, że miasto tak bardzo się zmieniło. Może to obie te rzeczy. Kiedy dwadzieścia dwa lata temu wyprowadziłam ze Słupska do większego miasta kierowały mną większe możliwości rozwoju zawodowego, ale nie można Słupskowi odmówić tego, że zawsze wspierał kulturę alternatywną i młodzi ludzie mogli rozwijać swoje pasje – co czynią do dziś – mówi Katarzyna Laskus.

Jednocześnie fotografka podkreśla, że sposób wykonania fotografii w ramach cyklu „O (nie)pamięci miejsc” właśnie na niedoskonałość naszej pamięci wskazuje. Fotografie są niewyraźne, poruszone, zakłócone. Pamiętamy miejsca, ale czy w sposób właściwy?

- Słowo „nie” w tytule nie jest w nawiasie przypadkowo. Pamiętam te miejsca, wydaje mi się, że pamiętam każdy szczegół, każdy centymetr tych wszystkich miejsc z mojego życia. Ale tak naprawdę, kiedy podzielę się swoimi wspomnieniami z inną osobą, okazuje się, że nasze wspomnienia – właśnie przez to, że są nasze i nacechowane emocjami – są obrazami w naszej pamięci zupełnie innymi. Celem archiwum „O (nie)pamięci miejsc” jest zapamiętanie prawdziwych obrazów tych wspomnień, bez zakłamywania, bez nadpisywania ich w swojej pamięci, tak, aby była moje. Więc można powiedzieć, że jednocześnie pamiętamy i nie pamiętamy tych miejsc – tłumaczy Katarzyna Laskus. - Wydaje mi się, że miasto kreuje nas, naszą tożsamość, właśnie przez wspomnienia z nim związane. Słupsk kojarzy mi się rzecz jasna z dzieciństwem, zabawą, latami beztroski i początkiem moich artystycznych przedsięwzięć. Wspomnień z Poznania mam niewiele, był to okres wytężonej nauki i chyba dlatego obraz tego miasta i jego wpływ na mnie jest tak blady i niewyraźny. Kraków i drugi stopień studiów jest dużo wyraźniejszy w mojej pamięci, rozwinęłam tutaj swoje podejście do fotografii i zdobyłam cenne doświadczenie. Wrocław natomiast jest dzisiaj miejscem, do którego ciągle wracam i kojarzy mi się z fotografią, ponieważ wpłynął i nadal wpływa na mnie jako fotografa. A Nowa Huta to moja teraźniejszość, mój nowy dom, miejsce które dopiero mnie formuje, a ja formuje je w swojej pamięci oraz na fotografiach – podsumowuje Katarzyna Laskus.

Miasto a nasza tożsamość

- Miejsce, w którym żyje człowiek np. miasto, może mieć ogromne dla niego znaczenie. Miasto rozumiane jako przestrzeń, gdzie człowiek może mieć stworzone możliwości do rozwoju, chociażby poprzez uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych, jak i budowania własnej społeczności lokalnej, czy podejmowania praca zarobkowej. To przecież właśnie w miejscu w którym człowiek żyje, przeżywa on i doświadcza bardzo wiele, np. pierwsze przyjaźnie, miłości czy rozczarowania – wyjaśnia socjolog oraz psycholog Maciej Maraszkiewicz, wykładowca na Akademii Pomorskiej w Słupsku.

Maraszkiewicz podkreśla, że trudno byłby mówić o tożsamości człowieka, nie biorąc pod uwagę jego otoczenia.

- Jednym słowem, codziennie - o każdej porze dnia i nocy - każdy z nas doświadcza czegoś , co w mniejszym lub większym stopniu nas kształtuje – podkreśla socjolog.

Warto dodać, że nie tylko miasto wpływa na człowieka, ale również człowiek na miasto. Każdy z nas może zrobić coś dla innych mieszkańców, którzy są częścią miasta, jako pewnego rodzaju organizmu.

Lokalny patriotyzm jako tożsamość

Pojęcie lokalnego patriotyzmu pewnie ma tyle definicji, ilu jest mieszkańców danego miasta czy regionu, ponieważ każdy może interpretować i definiować lokalny patriotyzm na swój sposób.

- Dla jednych będzie to płacenie podatków i uczestniczenie w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez miasto, dla innych lokalny patriotyzm będzie oznaczał działanie na rzecz społeczności lokalnej, między innymi poprzez zgłaszanie i organizowanie różnorodnych inicjatyw na rzecz mieszkańców. Dla mnie osobiście lokalny patriotyzm to szeroko pojęte aktywne uczestnictwo w życiu miejskim, jak i dbanie o jego przestrzeń, np. jego mienie. Jest to także - w miarę własnych możliwości - wspieranie lokalnych przedsiębiorców, poprzez kupowanie ich produktów – wskazuje Maraszkiewicz. - Patriotyzm lokalny można również pielęgnować na odległość. Wystarczy, że myśli się o swoim mieście, przywołuje wspomnienia oraz interesuje się lokalnymi wydarzeniami – dodaje.

Tożsamość miasta a mieszkańcy

Zastanawiający jest też fakt tożsamości miasta, które tożsamość posiada właśnie dzięki swoim mieszkańcom. Zerkając na statystki można zauważyć, że liczba Słupszczan z roku na rok spada. Część osób wyjeżdża do większych miast – jak zrobiła to Katarzyna Laskus. Kieruje nimi m.in. chęć rozwoju zawodowego i spełnianie swoich marzeń. Czy w takim wypadku – kiedy ludzie tworzący tożsamość jakiegoś miejsca je opuszczają – tożsamość miejsca jest zagrożona?

- Tożsamość Słupska nie jest zagrożona. To, że ktoś wyjedzie po szkole średniej do większego miasta, nie znaczy, że nie wróci do Słupska np. za 15-20 lat – z cała swoją rodziną i ciekawym bagażem doświadczeń. To nie jest też tak, że wszyscy wyjadą do większych miast i nie wrócą. Będą tacy, co wrócą i będą wykorzystywać wiedzę w Słupsku. Czasami idealizacja innego miasta nijak się ma do rzeczywistości. Jednak, żeby tego doświadczyć, trzeba wyjechać. Wiele lat spędziłem - i nadal dosyć często spędzam - w większych aglomeracjach miejskich i muszę powiedzieć, że przyjemnie jest wracać do Słupska. Odnoszę wrażenie, że czas płynie tutaj wolniej. Słupsk ma wiele walorów, ale ich dostrzeganie przez daną osobę zależy od wielu czynników, między innymi od jej wcześniejszych doświadczeń czy też sytuacji ekonomicznej – kończy Maciej Maraszkiewicz.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
joł
Mój dziadek co ma Parkinsona robi identyczne foty
G
Gość
te zdjęcia to robione były chyba pralką:))))))
Dodaj ogłoszenie