Ohydztwa, które kazali nam jeść w dzieciństwie. Pamiętacie?

red.
Każdy z nas czuł ulgę, kiedy mama mówiła: "mięsko zjedz, ziemniaczki zostaw". Problem zaczynał się jednak wtedy, kiedy tym "mięskiem" były... smażona mortadela albo wątróbka z cebulką. Takich żywieniowych koszmarów w naszym dzieciństwie było znacznie więcej. Zapraszamy was w podróż do przeszłości, dzięki której na pewno docenicie to, co obecnie macie w lodówce!

Zupa owocowa, rozpaćkany szpinak, rozgotowana marchew z groszkiem albo... gorzka brukselka. To nasze typy do kandydatów najgorszych ohydztw, jakie kazano nam jeść w dzieciństwie. Jednak na tym lista się nie kończy.

Koniecznie kliknijcie w "zobacz galerię" i przekonajcie się, które potrawy i napoje zasłużyły na ten niechlubny tytuł:

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura

Zobacz także:

Instagram kontra rzeczywistość. Tak oszukują nas internetowe...

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Ohydztwa, które kazali nam jeść w dzieciństwie. Pamiętacie? - Gazeta Krakowska

Komentarze 79

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

KAŻDA z tych rzeczy była dobra. Wielu z nich dzisiaj mi brakuje, jak np. zupy owocowej albo zupy mlecznej. Żal mi młodych ludzi, którzy raczą się czipsami, chińskimi zupkami i energetykami. Podejrzewam, że stosowana dieta przekłada się w tajemniczy sposób na jakość dziennikarstwa. lol

P
Paweł

Xd no pewnie pierdu pierdu ale ci co w tamtych czasach jedli to zdrowi i prawdziwi ludzie bez pogardy a teraz się w dupie przewraca marnuje się i jada jakieś wymysły a potem a bo gruby czy gruba jestem brak słów xd

G
Gość

gibany autor wpierdzielaj do konca zycia chemie

w
wroclauer
10 września, 18:59, wroclauer:

Ohydztwem jakie pamiętam z tamtego okresu był tran. Ale wtedy na wspomaganie walki z krzywicą, to raczej był jedyny środek.

Co reszty, to "ałtora" poniosło. Każda z wymienionych potraw jest bardzo dobra, jeżeli umie się ją przyrządzić. Jestem pewny, że np.: dzisiejsza mortadela nie umywa się do tej z PRL-u. Dzisiaj pewnie , jak to mówiła moja babcia, jest zmielony pies z budą ;-)))

11 września, 15:57, Gość:

To nie mówiła Twoja babcia tylko Twój dziadek Franc Maurer (Boguś Linda) w filmie Psy...

Powiedzenie jest znane od tak dawna, że wtedy Boguś jeszcze nie wiedział, że będzie "Maurerem". I jest za młody, żeby być moim dziadkiem.

G
Gość

Co za sierota to pisała?!a co za świństwo jadła? schabowe,gordony,szwajcary,pizze???czy papki z kartonów bo mleka z cyca brakło?i jarzynki ze słoików bo się matce gotować nie chciało?!Jadło się to co było możliwe i nie koniecznie obrzydliwe,jakoś się przeżyło.Dzus jest więcej obrzydlistwa i jesz nawet nie wiesz co! chodzby chleb gdzie w mące zmielone są robaki i mysie gowna!!!

a
antyjewrokolchoznik
6 września, 9:48, Dyziek:

Do dziś jem te rzeczy a mam 66 lat, ale jak się nie ma pojęcia o gotowaniu to i wodę się przypali, autor tego artykułu jest chyba smakoszem chińskich zupek żarcia z typu fast-food- smacznego.

Ten kochanek fast-foodow, konoser chinskich zupek jest globalizatorem, oczernia Polske i wypowiada sie za wszystkich Polakow.

60 LATEK

"AŁTOR" !!!

Pogięło Cię...?

"Zapraszamy was w podróż do przeszłości, dzięki której na pewno docenicie to, co obecnie macie w lodówce!"

Zapomniałeś na końcu dodać:

MATERIAŁ SPONSOROWANY

G
Gość
10 września, 18:59, wroclauer:

Ohydztwem jakie pamiętam z tamtego okresu był tran. Ale wtedy na wspomaganie walki z krzywicą, to raczej był jedyny środek.

Co reszty, to "ałtora" poniosło. Każda z wymienionych potraw jest bardzo dobra, jeżeli umie się ją przyrządzić. Jestem pewny, że np.: dzisiejsza mortadela nie umywa się do tej z PRL-u. Dzisiaj pewnie , jak to mówiła moja babcia, jest zmielony pies z budą ;-)))

To nie mówiła Twoja babcia tylko Twój dziadek Franc Maurer (Boguś Linda) w filmie Psy...

w
wroclauer

Ohydztwem jakie pamiętam z tamtego okresu był tran. Ale wtedy na wspomaganie walki z krzywicą, to raczej był jedyny środek.

Co reszty, to "ałtora" poniosło. Każda z wymienionych potraw jest bardzo dobra, jeżeli umie się ją przyrządzić. Jestem pewny, że np.: dzisiejsza mortadela nie umywa się do tej z PRL-u. Dzisiaj pewnie , jak to mówiła moja babcia, jest zmielony pies z budą ;-)))

g
grzeg

... smażona mortadela albo wątróbka z cebulką

Lubiłem i lubię! Ac swoją drogą, marniutki ten dziennikarski materiał.

h
henrk

Mam 63 lata i mam całkowicie odmienne zdanie od autora który nie wiem dlaczego wypowiada się w imieniu innych a nie swoim. Pochodzę z Pomorza Zachodniego więc nasz jadłospis w domu był jeszcze urozmaicony morskimi rybami za którymi wtedy nie przepadałem. To co było obrzydliwe w PRL-u to śmierzący olej rzepakowy i śledzie z beczki.

Jednak kto z młodych zna smak ikry, mleczu czy rybiej wątróbki ?

Chleb,nabiał, mieso, wędliny /tylko w naturalnych osłonkach/. Były jeszcze wyroby garmażeryjne, pasztetowa,wątrobianka, metka, pasztety, tatary, śledź po japońsku, cynaderki, płucka. Nie było wtedy w domach lodówek , wiec wszysto musiało być świeże. Do smażenia i duszenia używano tylko smalcu i słoniny. Nikomu nie przeszkadała pajda świeżego chleba z masłem posypanym cukrem,szczypiorkiem, obłożona pomidorem czy posmarowaną domowym smalczykiem z cebulką.

Czytając post 'dziecka PRL-u' , byłem przerażony, ale to wspomnienia z lat 4o,50 u.w. Mogę wypowiadać się o latach 60u.w.. Czytając te powojenne wspomnienia ,strach pomyśleć, co jadły dzieci robotników w II RP i okupacji. Nie zgodzę sie też z tym ,że w tamtym okresie lepiej się żyło na wsi. Tam było dopiero ubóstwo i to do lat 70. Wokół mojego miasteczka mieszkali biedacy z wielodzietnych rodzin z kieleckiego, krakowskiego,, lubelskiego, przesiedleńcy z Białorusi , Ukrainy i ci z akcji ' Wisła' ta przybyła ze wschodu szlachta polska była bardzo,bardzo zacofana. Przybywali pod przewodnictwem swoich proboszczów i cywilizacja i kultura zachodnia była im wymysłem szatana. Biedni ludzie.

To jak w domu się jadło, bardzo zależało od zaradności i zdolnościach kulinarnych rodziców. Zawsze chleb w moim domu był świętością, wyrzucenie go do śmieci było nie do pomyślenia.

Marzy mi się bułka z masłem i pyszną mortadelą z PRL-u, nie zamieniłbym jej nigdy na kanapkę z Mac-Donada .

D
Dyziek

Do dziś jem te rzeczy a mam 66 lat, ale jak się nie ma pojęcia o gotowaniu to i wodę się przypali, autor tego artykułu jest chyba smakoszem chińskich zupek żarcia z typu fast-food- smacznego.

G
Gość

Przepraszam bardzo ale Syrop z cebuli jest dobry na przeziębienie i moja babcia robiła mi owy syrop gdy byłam przeziębiona , a teraz ja sama go robie.

Kogiel mogiel jest przepysznym rozwiązaniem gdy nie ma nie słodkiego w domu.

Szpinak ? Marchewka z groszkiem serio ? To nie ohyda ale pyszny dodatek do obiadu.

P.S - Pan redaktor chyba ma coś z głową że wypisuje takie brednie albo mu jeść nie dawali w domu

G
Gość
31 sierpnia, 08:56, Gość:

Drogi redaktorze...NIE lane ciasto, ale lane kluski...i były i są PYSZNE. TERAZ ja robię je dla mojej 7 letniej córci, która iwielbia zypkę mleczną lub pomidorową właśnie z kluskami lanymi lub kładzionymi a nie makaronem. Wątrubka robiona przez moją Mamę była wspaniała, warzywa NIGDY NIE BYŁY ROZGOTOWANE w naszym domu, a kogel mogel uwielbiałam, ale dodawaliśmy kakao do niego. Myślę, że zależy, jak kto gotował we własnym domu. U mnie było pysznie 😜. Pan/i redaktor pewnie ma złe doświadczenia 😉

W Krakowie lane ciasto :)

G
Gość
31 sierpnia, 8:56, Gość:

Drogi redaktorze...NIE lane ciasto, ale lane kluski...i były i są PYSZNE. TERAZ ja robię je dla mojej 7 letniej córci, która iwielbia zypkę mleczną lub pomidorową właśnie z kluskami lanymi lub kładzionymi a nie makaronem. Wątrubka robiona przez moją Mamę była wspaniała, warzywa NIGDY NIE BYŁY ROZGOTOWANE w naszym domu, a kogel mogel uwielbiałam, ale dodawaliśmy kakao do niego. Myślę, że zależy, jak kto gotował we własnym domu. U mnie było pysznie 😜. Pan/i redaktor pewnie ma złe doświadczenia 😉

Wątróbka zupkę uwielbia przepraszam za błędy i autokorektę

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3