Pielęgniarka pełna cierpliwości

    Pielęgniarka pełna cierpliwości

    Aleksandra Chacińska aleksandra.chacinska@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Irena Michaliszyn z przychodni Lekarz Domowy, w pracy czuje się spełniona. Swojego zawodu nie zamieniłaby na żaden inny.

    Irena Michaliszyn z przychodni Lekarz Domowy, w pracy czuje się spełniona. Swojego zawodu nie zamieniłaby na żaden inny. ©Łukasz Capar

    Pani Irena Michaliszyn od kilkunastu lat pracuje w przychodni Lekarz Domowy. Wcześniej pracowała na szpitalnej chirurgii i w żłobku.
    Irena Michaliszyn z przychodni Lekarz Domowy, w pracy czuje się spełniona. Swojego zawodu nie zamieniłaby na żaden inny.

    Irena Michaliszyn z przychodni Lekarz Domowy, w pracy czuje się spełniona. Swojego zawodu nie zamieniłaby na żaden inny. ©Łukasz Capar

    Pani Irena okazała się jedną z najbardziej popularnych pielęgniarek w naszym plebiscycie Hipokrates.

    Pierwsze fascynacje pielęgniarstwem u Ireny Michaliszyn są zasługą jej bratowej. To pod wpływem jej opowieści o pracy młoda dziewczyna spod Słupska zdecydowała się przeprowadzić do Człuchowa i tam skończyć szkołę pielęgniarską.

    - Później zaczęłam w 1967 roku w szpitalu przy Obrońców Wybrzeża w Słupsku na Oddziale Chirurgii Ogólnej - wspomina pielęgniarka dziś pracująca w przychodni Lekarz Domowy w Słupsku. - Praca na oddziale jest zupełnie inna niż w przychodni. Natomiast kiedy pojawiły się w moim życiu dzieci chciałam poświęcać im więcej czasu. Dlatego zdecydowałam się na pracę w żłobku.

    W miejskim żłobku pani Irena zajmowała się najmłodszymi podopiecznymi. Potem na szlaku kariery zawodowej pojawiły się, dziś już nieistniejące, przychodnie przyzakładowe.

    - Z Lekarzem Domowym jestem związana od przeszło 13 lat. Zdecydowałam się na powrót do pracy po dwuletniej przerwie związanej z zasiłkiem przedemerytalnym opowiada słupszczanka.

    Kiedy pytam panią Irenę czy istnieje patent na dobrą współpracę z pacjentem wiem, że jest ono skierowane do właściwej osoby.

    Irena Michaliszyn nie jest po raz pierwszy wyróżniona ze względów zawodowych. Jako pielęgniarka została wyróżniona w 2007 roku przez prezydenta miasta Słupska .

    - W pracy z pacjentami potrzebne jest dużo cierpliwości. Trzeba pamiętać, ale klienci przychodni to ludzi często obolali, zmęczeni i w innych okolicznościach zachowujący się zupełnie inaczej - opowiada pani Irena. - To moje zadanie żeby znaleźć ten złoty środek w rozmowie. Znamy się z naszymi pacjentami nierzadko od kilkunastu lat. Pacjenci nie zwykli zmieniać zbyt często lekarza pierwszego kontaktu. Swojej pracy nie zamieniłabym na żadną inną.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 PLUS POLECAMY

    Wideo