Pierwsza rocznica śmierci brązowego medalisty olimpijskiego Jana Dydaka, pięściarza ze Słupska

Krzysztof Niekrasz
To już minął rok. Dnia 27 marca 2019 roku świat sportu bokserskiego obiegła bardzo smutna wiadomość. Jan Dydak (rocznik 1968 z 14 czerwca) nie żyje. Pięściarz Czarnych Słupsk przegrał walkę z nowotworem. To był znakomity sportowiec, ulubieniec słupskich kibiców, niedościgniony zgrywus i żartowniś, ogromny pechowiec (zakończył karierę w wieku dwudziestu trzech lat z powodu kontuzji dłoni).

Jan Dydak to wielki człowiek, który zapisał się złotymi literami w historii boksu w grodzie nad Słupią. Był brązowym medalistą igrzysk olimpijskich w Seulu (1988). Walczył wtedy w wadze półśredniej. Jako reprezentant Polski startował też w mistrzostwach Europy w Göteborgu (1991), gdzie odpadł z turnieju w półfinale i tym samym zdobył brązowy medal. Był uczestnikiem mistrzostw świata w Sydney (1991), ale w Australii rywalizował bez powodzenia. Indywidualnie trzy razy sięgał po tytuł mistrza Polski (1987, 1990, 1991), dwukrotnie zwyciężał w turnieju im. Feliksa Stamma (1989, 1990). Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku był największym, obok Andrzeja Gołoty i Dariusza Michalczewskiego, talentem polskiego boksu. Cztery razy został zwycięzcą klasyfikacji „Boksu” na najlepszego polskiego pięściarza.

Pogrzeb Jana Dydaka. Słupszczanie pożegnali wybitnego pięściarza

Z Czarnymi wywalczył tytuł drużynowego mistrza Polski w 1990 r. Starsi kibice doskonale pamiętają jego pojedynki ligowe w słupskiej hali Gryfia. Według oficjalnych statystyk stoczył 171 walk, 159 wygrał, 2 zremisował i 10 przegrał. Karierę zakończył w 1991 r. Po zawieszeniu rękawic na kołku wyjechał do Niemiec. Po powrocie do kraju w 2005 r. został trenerem w sekcji bokserskiej Czarnych i szkolił słupską młodzież. Tak oceniają i wspominają świętej pamięci Jana Dydaka. Cezary Banasiak (waga półciężka). - Tacy mężczyźni już się nie rodzą. To był profesor boksu, wyśmienity technik. W 1984 roku, w wieku 16 lat, na spartakiadzie młodzieży w Poznaniu został uznany za największy talent bokserski. Jacek Gmiński (waga piórkowa). - Dobry kolega, potrafił dogadać się z każdym, niesamowicie skromny, życzliwy człowiek.

Pogrzeb Jana Dydaka. Słupszczanie pożegnali wybitnego pięściarza

Brylant w ringu

Kazimierz Adach (waga lekka, po skończeniu kariery zawodniczej szkoleniowiec).- W 1990 roku drużyna Czarnych z Jankiem Dydakiem wywalczyła jedyny tytuł mistrza Polski, a ja byłem trenerem tej złotej ekipy. To był znakomity pięściarz. Jasiu tryskał dobrym humorem, potrafił rozbawić każde towarzystwo. Zawsze można było liczyć na jego pomoc lub dobrą radę. Miał wielu przyjaciół i bliskich sobie osób. Cieszę się, że należałem do tego grona. Marek Pałucki (waga ciężka i superciężka, obecny prezes SKB Energa Czarni). - O Janku można wypowiadać się w samych superlatywach. Mistrz ciosów prostych, przykładny ojciec i fajny przyjaciel. Pogodny, wesoły, wytrawny gawędziarz i dowcipniś. I Memoriał im. J. Dydaka planowany na 28.03 został odwołany.Będzie chyba w listopadzie.

ZOBACZ TAKŻE: 60. Gala Sportu w Dolinie Charlotty. Plebiscyt "Głosu Pomorza" na najlepszego sportowca rozstrzygnięty [ZDJĘCIA]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie