Pierwszy w Polsce dom na wodzie

Tomasz Miarecki tomasz.miarecki@mediaregionalne.pl
Jedyny w Polsce dom na wodzie nie ma adresu.
Jedyny w Polsce dom na wodzie nie ma adresu. Tomasz Miarecki
Udostępnij:
Pływający fundament waży 130 ton. Na nim stoi 40-tonowy, pierwszy w Polsce, dom na wodzie. Minione święta spędziło w nim 16 osób.

Piątkowy wieczór na początku grudnia. Za ogromnymi oknami domu Kamila Zaremby pływają stada kaczek. W domu trwają ostatnie przygotowania do podróży. W półtora roku od zasiedlenia dom z zimowiska barek na wrocławskich Osobowicach popłynie Odrą do centrum miasta. Tam zacumuje. Wszędzie będzie blisko: do Rynku, na Ostrów Tumski.

Sobotni poranek. Nie ma kaczek. Wszystkie okoliczne drzewa i krzewy pokryte szadzią. Odrę przykrywa 5-centymetrowa tafla lodu. I chociaż wszystko jest już przygotowane - są ludzie, jest sprzęt, pchacze czekają tylko na sygnał - zgoda na pływanie w takich warunkach została wstrzymana. Do kiedy? Następne podejście na początku kwietnia. Niestety, zimowe przeprawy nie wchodzą w grę. A więc do centrum znów trzeba będzie dojeżdżać samochodem albo tramwajem.

41-letni Kamil Zaremba od 2005 roku stał się postacią medialną. Jak sam mówi, to paradoks, że tak się potoczyło jego życie, bo nigdy nie miał parcia na szkło.

- To zainteresowanie moją osobą przełożyło się jednak na efekt finansowy. Wiele firm dostrzegło, że dostarczając na mój dom jakiś produkt, mogą się później tym pochwalić jako referencją. Wykorzystują to marketingowo, przyjeżdżają tutaj ze swoimi klientami. I wszyscy są z tego zadowoleni. Przedstawiciele firm, bo mają nietypową reklamę, a ja - ponieważ mogłem wydać na wiele urządzeń i materiałów trochę mniej złotówek. Dostawałem bardzo przyzwoite rabaty
- mówi właściciel i współbudowniczy pierwszego w Polsce domu na wodzie.

Jest technikiem budownictwa ogólnego. Od pięciu pokoleń jego rodzina związana jest z Wrocławiem. Zresztą do Wrocławia, jak często podkreśla, ma wielki sentyment. I kilka razy podczas rozmowy zaznacza, że nie wie, czy w innym miejscu to wszystko by się udało zrobić.

A we Wrocławiu udało się. I dach nad głową w pływającym domu znalazły cztery osoby i dwa psiaki. Oprócz pana Kamila "zaokrętowała" jego partnerka Agnieszka z 11-letnią Dominiką, jego 12-letnia córka Sara oraz wspomniane dwa pieski.

Dom Kamila Zaremby zarejestrowany jest jako statek - jednostka pływająca, zgłoszona do odpowiedniego rejestru - dlatego można mówić o "zaokrętowaniu" domowników. W związku z tym jest trochę takiego obowiązkowego wyposażenia jak bosaki, koła ratunkowe, apteczki.

- Ja jestem określony jako armator, a ponieważ prawnie jest ustalone, że jest to tak zwany statek w postoju, więc nie potrzebuje osób z uprawnieniami. A z tej kubatury wynika, że powinien nim dowodzić co najmniej kapitan żeglugi śródlądowej - tłumaczy pan Kamil.

Pływający dom mały, rzeczywiście, nie jest. Razem z pływakiem-fundamentem waży około 170 ton. Ma pięć pokoi, w tym ogromny salon połączony z kuchnią, toaletę oraz łazienkę, pomieszczenie gospodarcze, hol. W sumie 200 mkw powierzchni mieszkalnej. Do tego, na dachu, podobnej wielkości taras.

Wiadrus - bóg Odry. Takie imię nadano jednostce pływającej Zaremby. Jednak droga do chrzcin nie była łatwa i krótka.

- Ten dom to efekt pracy i wsparcia około dwustu osób. Pomysł był co prawda mój, ale sam nie dałbym rady - podkreśla właściciel, popijając czarną herbatę w swoim salonie. - Pomysł wziął się z potrzeby życiowej. W poprzednim mieszkaniu, w 10-piętrowym bloku, rzeczy miałem już poupychane w kartonach poustawianych na szafie, w szafie, obok szafy i trudno tam było normalnie żyć. Poza tym, uważam, że facet powinien żyć w dobrym stylu. A dlaczego na wodzie? Bo jest taniej - opowiada pan Kamil.

Oczywiście, nie od razu trafił z budową na wodę.

- U podstaw decyzji była analiza, której nauczyłem się, pracując w marketingu internetowym. Jeśli człowiek potrafi umiejętnie stawiać pytania, to potrafi także wyszukiwać wszystkie możliwe odpowiedzi, nawet najbardziej głupie.

I Kamil Zaremba w 2005 roku postawił sobie pytanie: Co dalej? A był to czas, kiedy domy i mieszkania osiągnęły absurdalnie wysokie ceny.

- Wiedziałem, że potrzebuję dużego mieszkania. Wiedziałem, że powinno ono być w centrum miasta - szkoła córki, jej pianino, jej angielski, moja praca. Poza tym ja jestem mieszczuchem. Ówczesne ceny na rynku i moja niezbyt wielka zdolność kredytowa uniemożliwiały realizacje planów w klasycznym wydaniu. A poprzez analizę wyszło, że co najmniej jedna trzecia ceny na rynku nieruchomości to koszt gruntu. Jak więc od tego uciec? Były dwa darmowe rozwiązania. Jedno - w powietrzu, drugie - na wodzie. Zacząłem temat drążyć...

Próba zainstalowania się w powietrzu nie wchodziła w grę. A ponieważ Zaremba urodził się pod znakiem Ryb i mokry żywioł nie był mu obcy, wybór padł na wodę.
Zaczął poznawać nieznane. Dowiadywał, jak to jest gdzie indziej: w USA, Danii, Holandii, Niemczech, Francji... To co zobaczył, przeszło jego oczekiwania.

Wielopiętrowe biurowce na jeziorach kanadyjskich, w USA całe akweny pokryte osiedlami pływających domów. Potem sam jeździł po Europie, podglądał, rozmawiał. Rozważał nawet przywiezienie gotowego domu z Zachodu, ale bariera finansowa była nie do pokonania.

- Zresztą tamtejsza oferta to domy dużo mniejsze. Budowę takiego jak mój Holendrzy wycenili na 800 tysięcy euro. Dla mnie kosmos. Jednak wielu rzeczy się tam nauczyłem, podglądając, jak i co robią - mówi właściciel domu.

Batalię o pływający dom rozpoczął w 2005 r. Gabinety, biurka, spotkania, rozmowy... Szło opornie. I chociaż wielu mu kibicowało, w tym także media, to bezwład i urzędnicza niemoc stanowiły potężny mur. W 2009 r. Zaremba podjął decyzję: dłużej tak być nie może! Ponieważ prawny dogmat mówi, że jak coś nie jest zabronione, to jest dozwolone, po prostu zaczął budowę. W tym samym czasie nadal odwiedzał urzędy, instytucje, tłumaczył, wysyłał pisma... Budowę zaczyna się od fundamentów. Tutaj fundamentem jest betonowy pływak.

- Zrobiliśmy go sami. Pomogło mi kilka firm, kilka osób. Specjalny beton pomogła wyprodukować Cementownia Górażdże. Fundament unosi się na wodzie, bo w środku są komory i grodzie wypełnione blokami styropianu (cztery tiry). Przy okazji budowniczy opatentował podwodny szalunek i sposób wylewania do niego betonu. - Ten pływak to był punkt przełomowy - wspomina Kamil Zaremba.

Ściany to konstrukcja szkieletowa wypełniona styropianem plus gotowe ogólnodostępne płyty. Reszta to materiały na podłogi czy instalacje wykorzystywane na każdym placu budowy i dostępne w każdym markecie budowlanym. Do tego pompa ciepła, która działa w oparciu o wodę z dna rzeki. Rozwiązaniem niespotykanym w innych domach jest znajdująca się w toalecie dla gości tabliczka z instrukcją obsługi, albo też takie drobiazgi jak przechyłomierz, wilgotnościomierz. Pewną różnicą jest też sprawa kontaktu ze światem zewnętrznym. Ponieważ ten dom to z prawnego punktu widzenia statek, zatem nie można tu mieć meldunku czy normalnego adresu. Trzeba więc podawać adres w sposób opisowy, a przy adresie umieszczać telefon. Trzeba też dobrze żyć z pocztą, kurierami - wówczas korespondencja dociera.

Uroczystość otwarcia domu i jego chrzest odbyły się wiosną 2011 roku. Od tego momentu stał się sporą atrakcją. Dziewczynki już kilka razy organizowały kinderbale. Na największy z okazji urodzin Sary przyszło 27 dzieci i 16 rodziców. Pojawiają się i zwykli ciekawscy i fachowcy, a także ci, którzy chcieliby patent Zaremby naśladować.

Kiedy opuszczam pływający dom, mijam się z ekipą Magdaleny Łazarkiewicz, kręcącej serial "Głęboka woda". Już po raz trzeci chcą wykorzystać Wiadrusa na planie zdjęciowym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie