Polskie ślady na igrzyskach. Co Chińczycy wiedzą o naszym kraju?

Daniel Ludwiński
Daniel Ludwiński
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Udostępnij:
Co Chińczycy wiedzą o Polsce? Na igrzyskach w Pekinie zdarzały się momenty, gdy gospodarze na wieść o tym, że jesteśmy właśnie Polakami, reagowali bardzo entuzjastycznie.

Korespondencja własna z Pekinu

Polskich śladów podczas tych igrzysk udało się znaleźć całkiem sporo, pomijając oczywiście całą sportową stronę zawodów i występy naszych reprezentantów. Miejscowi wolontariusze, prócz wykonywania swoich obowiązków, niekiedy z czystej ciekawości pytali dziennikarzy, skąd ci do nich przyjechali. Reakcje na udzieloną odpowiedź bywały różne - zdarzało się, że po minie rozmówcy od razu było widać, że zupełnie nie wie, gdzie szukać państwa, o które dopytywał, ale bywało i tak, że nazwa kraju była wolontariuszom doskonale znana.

Warto przeczytać

Z czym, a raczej z kim, kojarzy się więc Polska młodym Chińczykom? Jeśli już pojawiało się jakieś skojarzenie, w zdecydowanej większości przypadków dotyczyło ono Roberta Lewandowskiego. Entuzjastyczne reakcje widzieliśmy zarówno u wolontariuszy, jak i wolontariuszek, doskonale zdających sobie sprawę z tego, z jakiego kraju pochodzi napastnik.

Piłkarz nie był jednak jedyną rozpoznawalną postacią z Polski. W głównym biurze prasowym w oficjalnym sklepie z olimpijskim pamiątkami spotkaliśmy miłośnika twórczości Fryderyka Chopina. Chińczyk wyznał, że bardzo wysoko ceni dzieła naszego kompozytora i chętnie do nich wraca.

Polskimi akcentami były także przypinki z naszą flagą i kółkami olimpijskimi. Wielu wolontariuszy przez całe igrzyska z ogromną pilnością zbierało pamiątki tego rodzaju i potrafiło zadbać o to, by poprzez kontakty z Polakami wzbogacić swoją kolekcję również o naszą przypinkę. Zainteresowanie wzbudzała także smycz z Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Co ciekawe, jedna z wolontariuszek-kolekcjonerek zdążyła również poznać kilka naszych słówek - wprawdzie "witam" i "do widzenia" brzmiały w jej wykonaniu bardziej jak "łitam" i "dowzyna", ale przecież w tym przypadku chodziło o dobre chęci.

Lepszą polszczyznę udało się usłyszeć na konkursach skoków narciarskich. Spiker podający długość poszczególnych prób niekiedy nie ograniczał się tylko do języka angielskiego, a jego „sto czternaście i pół metra” brzmiało całkiem dobrze. I choć poza członkami naszej reprezentacji i polskimi dziennikarzami raczej nikt inny na całej skoczni polskiego nie znał, spiker jeszcze wielokrotnie podawał wyniki także w naszym języku, co było miłym akcentem zawodów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Polskie ślady na igrzyskach. Co Chińczycy wiedzą o naszym kraju? - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie