Pożegnaliśmy redaktora Zbigniewa Mareckiego. Do zobaczenia, Zbyszku...

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
W sobotę na Starym Cmentarzu w Słupsku pożegnaliśmy naszego redakcyjnego kolegę Zbyszka Mareckiego.

Zbyszek Marecki miał 56 lat. Był doświadczonym dziennikarzem, z prawie 30-letnim stażem. Żył pełnią życia rodzinnego i zawodowego. Miał wiele planów. Jego odejście tak nagłe, niespodziewane jest dla wszystkich szokiem.

O tym, jak ważną postacią był w Słupsku i regionie, świadczą setki osób, które towarzyszyły Mu w jego ostatniej ziemskiej wędrówce. I słowa wypowiedziane na pożegnanie. I milczenie.

- Kształtował tych, którzy go czytali. Był mistrzem słowa, które przekazywał - mówił ksiądz Roman Maziec z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Słupsku.

- Nie ma takich słów, które byłyby w stanie wytłumaczyć to, co się stało. Stajemy przy jego trumnie po ludzku bezradni. Wiara, jeśli jest w naszych sercach odpowiednio silna, pozwala zrodzić nadzieję, że dzisiaj nie mówimy świętej pamięci Zbigniewowi żegnaj, ale mówimy mu jedynie do zobaczenia. To, że brakuje nam dzisiaj słów, było widać w tej procesji pogrzebowej, której towarzyszyła ogromna cisza.

Zbyszka w przejmujący sposób pożegnali najbliżsi - żona Ania oraz synowie Mateusz i Szymon. Wspominali chwile z ich wspólnego życia. Te, które scementowały ich wyjątkową rodzinę - refleksyjne przy wieczornym stole, zabawne z niezliczonych podróży i te ostatnie, najbardziej bolesne.

Zbyszka pożegnała prezydent Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka, dziękując mu za pracę dziennikarską w wielu dziedzinach - samorządowej, czy gospodarczej, a przede wszystkim za to, że Zbyszkowi zawsze były bliskie sprawy zwykłych ludzi.

- Wczoraj, w piątek o godzinie czternastej zadzwonił w redakcji telefon - mówił Krzysztof Nałęcz, redaktor naczelny "Głosu". - Kobiecy głos w słuchawce poprosił o połączenie z redaktorem Mareckim. Zszokowany, zamiast przystąpić do wyjaśnienia sytuacji, troszkę może irracjonalnie zapytałem, dlaczego chce rozmawiać z redaktorem Mareckim. Odpowiedziała, że bardzo lubiła redaktora Mareckiego. Zawsze odbierał telefony i miał czas porozmawiać.

Do zobaczenia, Zbychu. Kiedy tu na Ziemi już brakuje, jak powiedział Twój syn, stukotu klawiatury, pisz swoje najważniejsze artykuły z najpiękniejszej podróży po wieczności.

Wideo