Proces w sprawie skatowania pięciolatki. Konkubent matki nie przyznaje się do próby zabójstwa

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Pierwszy dzień procesu w sprawie znęcania się nad bliźniaczkami i skatowanie jednej z pięciolatek. Fot. Łukasz Capar
Przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces Daniela P., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa pięcioletniej córeczki swojej konkubiny i znęcanie się nad dziećmi. Matka dziewczynki odpowiada za pomocnictwo.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces 27-letniego Daniela P., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa pięcioletniej dziewczynki. Na ławie oskarżonych zasiada także matka ofiary - 24-letnia Klaudia K., oskarżona o pomocnictwo, ponieważ pozwalała na znęcanie się nad jej dziećmi. Sąd częściowo wyłączył jawność rozprawy.

Do tragedii doszło w Siemirowicach w gminie Cewice. Według śledztwa Daniel P. i Klaudia K. tworzyli związek partnerski i opiekowali się czwórką małoletnich dzieci. Troje to dzieci Klaudii K. z jej poprzedniego związku, jedno – wspólne. Po urodzeniu się wspólnego dziecka partnerów w 2019 roku w ich związku pojawił się kryzys. Daniel P. zaczął agresywnie zachowywać się wobec dwóch bliźniaczych córek Klaudii K., karząc je oraz krzycząc na nie bez powodu. Z biegiem czasu agresywne zachowania Daniela P. wobec dziewczynek nasilały się i zaczął on je bić rękoma i kopać nogami po całym ciele. Do eskalacji wydarzeń doszło w 22 maja 2020 roku, kiedy to Daniel P., wielokrotnie uderzając dziewczynki rękoma po całym ciele, u jednej z nich spowodował liczne obrażenia ciała, w tym ciężkie i realnie zagrażające jej życiu, w szczególności w postaci wielomiejscowych stłuczeń głowy z krwiakiem w obrębach mózgu oraz obrażenia nerki i wątroby, a u drugiej, lekkie obrażenia ciała w postaci powierzchownych obrażeń i stłuczeń głowy.

Prowadzący śledztwo prokurator Jacek Kamiński uznał, że takie działanie wobec skatowanej bezbronnej i nieporadnej ze względu na wiek dziewczynki, zmierzało do pozbawienia jej życia.

Biegli z zakresu medycyny sądowej stwierdzili, że obrażenia ciężko zranionej dziewczynki groziły jej kalectwem oraz naraziły ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Przed śmiercią uchroniło ją to, że została szybko przewieziona do gdańskiego szpitala.

Prokuratura twierdzi, że matka bliźniaczek Klaudia K. była świadkiem agresji jej konkubenta wobec dziewczynek. Jednak pomimo ciążących na niej obowiązkach rodzicielskich, nie zrobiła nic, by uchronić dzieci przed przemocą.

Daniel P. odpowiada za znęcanie się nad obiema dziewczynkami oraz za usiłowanie zabójstwa jednej z nich wraz ze spowodowaniem ciężkich i lekkich obrażeń u bliźniaczek. Natomiast Klaudia K. - za pomocnictwo, ponieważ pozwalała, by jej partner znęcał się nad dziewczynkami.

W czasie śledztwa Daniel P. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Utrzymywał, że jedynie niegroźnie „klepnął” dziewczynki, co było nerwową reakcją na ich zachowanie. Natomiast przed sądem potwierdził, że znęcał się i bił dzieci. Jednak zaprzeczył, że chciał zabić pięciolatkę.

W śledztwie Klaudia K. także się nie przyznała i stwierdziła, że nigdy nie była świadkiem przemocy fizycznej jej partnera wobec jej dzieci. W piątek złożyła takie wyjaśnienia:

- Przyznaję się do tego, że w maju 2020 roku nie zareagowałam jak powinnam. Tego bardzo żałuję – mówiła. - Z początkiem maja zaczęły się kary wobec dzieci. Daniel mówił, że dziewczynki są niegrzeczne. Coś zepsuły, czy się pokłóciły z rodzeństwem. Jak to dzieci.

Na pytania, czy jej konkubent dawał dzieciom klapsy, używał pasa i stosował przemoc, odpowiedziała: - Zdarzyło się, że widziałam, że dziewczynki dostały klapsa, ale innych objawów agresji nie widziałam. Daniel powiedział, że raz użył pasa. Nie zapanował nad sobą. Nie pamiętam, co go zdenerwowało. To mi się nie spodobało. Próbowałam z nim rozmawiać na ten temat. Wydawało się, że on wcześniej dzieci nie miał, może z tego wynikała jego niewiedza, jak postępować z dziećmi. Ale mówił, że tego żałuje i że chce się zmienić. Nigdy nie widziałam, żeby uderzał dzieci w twarz. W ostatnim tygodniu w maju widziałam siniaki. Pojedyncze zasinienia na twarzy. Nie wyglądało to tak tragicznie jak tego ostatniego dnia. Domyślałam się. Zawsze próbowałam rozmawiać z Danielem. Tak jak radziła jego mama, na spokojnie. Później, kiedy zaczęłam się domyślać, że dzieją się niepokojące rzeczy, chciałam porozmawiać z moją mamą. Zawsze po kłótniach i awanturach widać było, że bardziej się stara. Przepraszał mnie, obiecywał, że się zmieni. A ja wierzyłam w ten związek i chciałam dać mu szansę. Wierzyłam, że naprawdę się zmieni.

W czasie śledztwa wobec Daniela P. oraz Klaudii K. zastosowano tymczasowe aresztowanie. W areszcie nadal przebywa Daniel P. Natomiast Klaudia K. wyszła na wolność, ponieważ była w ciąży. Oskarżeni dotychczas nie byli karani sądownie. Danielowi P. grozi kara od 8 do 15 lat, kara 25 lat albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Klaudii K. - kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Nie dla szczepionki AstraZeneca

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

S k u r w i e l u... pod ścianę i kula w łeb! Proces, wygodna cela, życie na nasz koszt i wymagania jak w all inclusive... po co ja się pytam?! Bestio, nie zasługujesz by żyć!

G
Gość

Gnidy niepotrzebne w społeczeństwie...

Dodaj ogłoszenie