Radni lewicy zastanawiają się nad powrotem do nazwy SLD

Zbigniew Marecki
Związani z SLD miejscy radni ze Słupska rozważają możliwość zmiany nazwy ich klubu w Radzie Miejskiej.
Związani z SLD miejscy radni ze Słupska rozważają możliwość zmiany nazwy ich klubu w Radzie Miejskiej. archiwum/internet
Udostępnij:
Związani z SLD miejscy radni ze Słupska rozważają możliwość zmiany nazwy ich klubu w Radzie Miejskiej. Ma to nadać im wyrazistości.

Obecnie w Radzie Miejskiej funkcjonuje Klub Radnych "Słupska Lewica". Skupia sześciu radnych. Tworzą go osoby, które do Rady Miejskiej weszły z dwóch komitetów wyborczych: SLD i komitetu wyborczego Macieja Kobylińskiego.

- Ponieważ wszyscy należymy do SLD, zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie zmienić nazwy naszego klubu i nie powiązać jej z nazwą partii - mówi radny Wojciech Gajewski, przewodniczący Klubu Radnych" Słupska Lewica".

Do SLD należy także radny Krzysztof Kido, ale obecnie funkcjonuje jako radny niezależny. Czy zmiana nazwy klub radnych mogłaby zachęcić radnego Kido do wstąpienia do przemianowanego klubu?

- Statut partii nie zobowiązuje członków SLD do tego, aby należeli do klubu radnych tej partii - mówi pan Kido. Jednocześnie dodaje, że wątpi, czy panu Gajewskiemu powiedzie się próba przemianowania Klubu Radnych "Słupska Lewica".

Nieoficjalnie natomiast od działaczy SLD można usłyszeć, że ten pomysł mógł się narodzić, bo doszło do aktywizacji działaczy i sympatyków Ruchu Palikota, więc aby w mieście nie mylono jednej lewicy z drugą, w kręgach SLD powstał pomysł, aby wrócić do źródeł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 22

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pokręt
Uważam,że radni SLD reprezentują bardzo wysoki poziom intelektualny.Wysoką kulturę osobistą,mają klasę i potrafią podejmować właściwe decyzje.Na tle innych radnych są wyjątkowi

O słupskich radnych bieżącej kadencji utożsamiających się z SLD

- bezmyślne maszynkami do głosowania na polecenie swojego guru.
- zupełnie utracili wrażliwość społeczną.
- podatni na nepotyzm i manipulację.
- za apanaże posuną się do każdego bezeceństwa.
- na tle innych radnych są rzeczywiście wyjątkowi
g
gość
Uważam,że radni SLD reprezentują bardzo wysoki poziom intelektualny.Wysoką kulturę osobistą,mają klasę i potrafią podejmować właściwe decyzje.Na tle innych radnych są wyjątkowi
G
Gość
Zamiast pisać cokolwiek wklejajmy na wszystkich możliwych forach internetowych poniższy tekst:

Szanowni Politycy Przedstawcie nam plan spłaty polskiego zadłużenia. Kiedy i czym planujecie spłacić WASZ dług. Na nasze dzieci i wnuki (których rodzi się coraz mniej) nałożyliście kontrybucję na całe ich życie. Urodzą się i umrą - niewolnikami. Co naszego chcecie sprzedać, aby dochód wystarczył na te długi? Przemysł stoczniowy - sprywatyzowany - nie produkuje. Przemysł samochodowy -sprywatyzowany - nie przynosi zysku. Przemysł wydobywczy - ledwie zipie -sprowadzacie energię i surowce. Hodowla bydła i trzody - spada. Co NASZEGO chcecie sprzedać, aby spłacić WASZE długi? Chcecie sprzedać Śląsk?... Pomorze? - na pewno wystarczy? Jesteś Polakiem - nie dyskutuj o małej Madzi. Wklejaj to przynajmniej 10x dziennie na wszystkich forach, jakie są ci dostępne. Wkleić ten tekst 10x dziennie - może każdy. Więc nie pytajcie - "co mogę zrobić dla Polski?" Właśnie to!! Zadziała szybciej, niż jakiekolwiek marsze, czy demonstracje. Media będą musiały podjąć temat. Warunek jeden - tym tekstem "zatrollujcie "
G
Gość
GAZETA POLSKA
Na ten temat

Goń bolszewika z sądów
05-03-2013 | Bezprawie w III RP
Sędziowie na polityczne zapotrzebowanie
05-03-2013 | Bezprawie w III RP
Wymiar niesprawiedliwości
01-03-2013 | Agentura, Bezprawie w III RP, Komuniści w Polsce, Służby PRL
Sądy bardziej bezkarne niż w PRL
21-02-2013 | Bezprawie w III RP
Pożegnanie z bronią i sprawiedliwością
19-02-2013 | Bezprawie w III RP, Unia Europejska

GAZETA POLSKA

SĄDY BARDZIEJ BEZKARNE NIŻ W PRL

Sądy bardziej bezkarne niż w PRL(foto. Arch. GP)

Przetrzymywanie w aresztach tylko na podstawie zeznań świadka koronnego, niedouczeni sędziowie nieczytający akt i nieponoszący odpowiedzialności za swoje błędy – tak wyglądają standardy polskiego sądownictwa. Z Jackiem Bąbką, prezesem Fundacji Badań nad Prawem, rozmawia Magdalena Michalska.

Piotr Staruchowicz spędził w areszcie ponad osiem miesięcy. Jedynym dowodem na to, że miał rzekomo handlować narkotykami, są zeznania świadka koronnego, recydywisty z wieloletnimi wyrokami. Ale i on słyszeć miał o tym od osoby trzeciej, która wyjechała za granicę. Mimo to sędziowie przychylali się do kolejnych wniosków o przedłużenie aresztu.

Brak słów. Jak rozumiem, ostateczną decyzję o utrzymywaniu aresztu podejmowały wyższe instancje. Prawdopodobnie odbywało się to na zasadzie sztampy: „kopiuj–wklej”. Oczywiście, by uznać zeznania świadka za wiarygodne, sądy powinny mieć też inne dowody. Jeśli świadek to człowiek z wieloma wyrokami, to powinno się do tego podchodzić z dużą ostrożnością. Z ostrożnością tak wielką, jak wielki jest gangsterski dorobek tego świadka.

Tego typu sytuacje to wina wadliwego prawa czy jakości sędziów?

Myślę, że bez winy nie jest ani czynnik ludzki, ani ustawodawczy. Moim zdaniem powinniśmy wprowadzić w polskim prawie kontrolę sądową decyzji o przedstawieniu człowiekowi zarzutów, np. w formie zażalenia. To newralgiczny moment, ponieważ jeśli prokurator postawi zarzut, to wtedy może dojść do aresztowania. A postawić zarzut jest bardzo łatwo. I w tym momencie traktowany jest on jak dogmat, nie podlega żadnej kontroli. Wystarczy, że prokurator postawi zarzut teoretycznie zagrożony w kodeksie karnym wysoką karą, i sąd to beznamiętnie przyjmuje, nakazując areszt. Bo zarzut jest. Niekiedy durny, hipotetyczny, ale jest.

Jak posiadanie zarzutów komplikuje życie?

Stawia człowieka w negatywnym świetle, osoba z zarzutami pozbawiona jest wielu praw. Na przykład jeśli zarzuty są postawione nauczycielowi, nie może on kandydować w konkursie na dyrektora szkoły. Podobnie w przypadku zasiadania w zarządzie banku. To skuteczny instrument, żeby zablokować czyjś rozwój zawodowy. Co z tego, że oczywiste jest, iż za pół roku sprawa zostanie umorzona? Konkurs jest przypuśćmy za dwa miesiące, więc szanse i kandydatura są spalone.

Przepis o świadku koronnym miał pomagać w łapaniu przestępców. Tymczasem prokuratorzy i sędziowie potrafią używać go do trzymania w areszcie osób niewinnych. W wywiadzie dla „Nowego Państwa” pokazywał Pan, jak w podobny patologiczny sposób sędziowie traktują postępowanie uproszczone, czyli możliwość wydawania wyroków nakazowych.

Faktycznie, to bardzo podobny mechanizm – zamiast zgodnie z zapisami ustawy wydawać takie wyroki tylko wtedy, gdy wina nie budzi wątpliwości, sędziowie w drobnych sprawach wysyłają je z automatu, bardzo często bezrefleksyjne przepisując zarzuty. Piszą, że „zebrany materiał nie budzi żadnych wątpliwości”. Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy, co to znaczy. Ustawodawca zadbał o to, żeby sędziowie się nie napracowali. Zwykli ludzie otrzymują porażającą informację, że ich wina nie budzi wątpliwości, czyli nie ma się po co odwoływać. Nie wiedzą, że to tylko taka konwencja, przepisana z ustawy formułka. W efekcie narasta w nich nieufność do wymiaru sprawiedliwości.

Wiele pism sądowych jest po prostu niezrozumiałych.

To prawda. Sam dostaję wiele pism, nawet z sądów okręgowych, które są bełkotliwe. Kiedy czytam orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, to jest jakaś struktura. Mamy zwięzły opis faktów, wszystko jest uporządkowane w punktach, ułożone, usystematyzowane, logiczne. A wyroki naszych sądów to często słowotok z elementami niegramatycznego bełkotu.

Podobnie bywa z zachowaniami niektórych sędziów na sali rozpraw. Ostatnio jeden z nich, przy okazji składania wniosku o wyłączenie sędziego, z wyprostowaną w moją stronę ręką ryczał – bo to nie była mowa, tylko ryk – proszę wyjść, bo wezwę policję sądową. I to sędzia sądu okręgowego. Ten ryk przypominał bardziej głos byka z pastwiska niż mowę godnie sprawującego urząd sędziego. Gdyby w taki sposób zachowywał się zwykły obywatel, to zostałby ukarany aresztem lub karą porządkową za naruszenie powagi sądu.

„Gazeta Polska” pisała, że matka sędziego Tulei pracowała w SB, a potem była zarejestrowana jako jej tajny współpracownik. Czy sędzia Tuleya powinien orzekać w sprawach lustracyjnych?

W naszym kraju wniosek o wyłączenie sędziego jest poczytywany jako swoista obraza. Być może znaleźliby się tacy, którzy sami by się wyłączyli z tego typu spraw. Ale nie takie zależności istnieją, a sędziowie się nie wyłączają.

Dlaczego tak częste są błędy sędziów?

Sądy nie są wolne od wad i panuje w nich matołectwo, które rzuca się długim cieniem na instytucję sądu. Chyba jeszcze gorzej jest w prokuraturze. Gwarancją bezbłędności nie jest ani dyplom wyższych studiów prawniczych, ani nominacja prezydenta. Niedostateczny jest nadzór nad orzecznictwem. Nie spotkałem się w swojej praktyce z sytuacją, by Sąd Najwyższy dawał sądom niższego szczebla jakieś wytyczne, a przecież ma on takie narzędzia. Problem polega na tym, że aby ich użyć, trzeba by było się wysilić. A nikomu się nie chce.

Z odpowiedzialnością cywilną państwa za błędy sędziów pod pewnymi względami jest gorzej niż w minionym ustroju. W PRL, by skutecznie pociągnąć państwo do odpowiedzialności odszkodowawczej za błędy sędziego, wystarczyło wykazać winę w stopniu choćby najniższym. Teraz Trybunał Konstytucyjny przewrotnie wymyślił, że winy już wskazywać nie trzeba, tylko należy wykazać bezprawność.

Czyli co?

Trybunał uważa za bezprawność sądową tylko przypadki błędów elementarnych i rażących. Dlatego mamy do czynienia z martwą odpowiedzialnością państwa za ten segment władzy. Owszem, istnieje teoretycznie coś takiego jak konstytucyjne prawo do wynagrodzenia za szkody wyrządzone przez władzę publiczną, jednak jest to przepis praktycznie martwy.

Wiele osób skarży się na przewlekłość procesów. Z czego ona wynika?

Głównie z nieudolności sędziów. Jeśli sprawa jest np. kilkakrotnie odsyłana do ponownego rozpoznania, to nieudolność sędziów jest widoczna. Jeśli sąd pierwszej instancji nie potrafi prawidłowo ustalić stanu faktycznego, taka sprawa wraca. Wtedy otrzymuje ją inny sędzia. Jeśli więc wraca kilka razy, a tak się zdarza często, to znaczy, że kilku sędziów czemuś uchybiło.

Kolejnym problemem jest pozorna kolegialność orzekania, przynajmniej w sądach odwoławczych. Jest sędzia sprawozdawca, on nadaje ton, a reszta beznamiętnie podpisuje się pod jego decyzjami. Z mojej praktyki wynika, że tych pozostałych dwóch najczęściej nie orientuje się, o co chodzi. I nie można tego skontrolować. No bo jak udowodnić sędziemu, że nie czytał akt? Tylko czasem zdarzają się ewidentne wpadki. Miałem taką sytuację, że przy ponownym rozpoznawaniu sprawy po kasacji orzekała sędzia, która orzekała także przed kasacją, a zatem tej sprawy tknąć jej już nie było wolno. Gdyby czytała akta, to natknęłaby się na błędny wyrok, uchylony przez Sąd Najwyższy. Chyba że nie wiedziała, że powinna zrezygnować. Nie wiem, która wersja jest bardziej kompromitująca.

Co zrobić z taką sędzią?

Powinno się zastanowić nad jej odpowiedzialnością dyscyplinarną, nad tym, czy ona jeszcze w ogóle powinna zasiadać w korpusie sędziów sądu okręgowego z wynagrodzeniem sędziego sądu apelacyjnego rzędu 10 tys. zł. Tymczasem pociąganie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej to rzadkość. Nie ma tutaj żadnej zewnętrznej kontroli, wszystko dzieje się w ramach korporacji sędziów. Jeśli zarzuty w stosunku do sędziego Sądu Najwyższego recenzuje jego kolega z Sądu Najwyższego, to… No cóż, tego typu sprawy mógłby skontrolować np. minister sprawiedliwości, ale to musiałby być odważny minister, który nie boi się narazić środowisku.

Tymczasem wysocy urzędnicy miewają z sędziami zupełnie inny typ relacji. Mieliśmy sprawę sędziego Milewskiego, który przybijał z Donaldem Tuskiem piątkę w czasie meczu w Gdańsku, a potem dał się złapać na uzgadnianiu z człowiekiem podającym się za urzędnika premiera swoich decyzji w sprawie afery Amber Gold.

Pan Milewski się ośmieszył, sędziowie złapani na takich zachowaniach powinni być usuwani z funkcji. Warto też zwrócić uwagę na brak bezpośredniej komunikacji sędziów ze społeczeństwem, na obyczaj sędziów, by zamykać się we własnych gabinetach. Nie ma żadnej otwartości, wyjścia do ludzi. Gdyby to wyglądało tak, że po ważnym wyroku czy decyzji sędziowie zapraszają na konferencję prasową dziennikarzy i wyjaśniają im, czym się kierowali i jakie mają plany, to pole manewru dla ważnych urzędników dzwoniących do prezesa sądu byłoby nieporównywalnie mniejsze.

Jakie działania można podjąć, by patologii w sądach było mniej?

Niech państwo zacznie realnie płacić za błędy sądowe swoich urzędników. Jeśli raz czy drugi przyjdzie pokryć koszty wyrządzone przez błędy sędziego, to może w końcu ktoś się zastanowi, czy nie lepiej takiego sędziego wykluczyć ze służby. To państwu powinno zależeć, żeby eliminować takich nieudaczników.
G
Gość
Zaprowadziliście miasto na skraj bankructwa, zantagonizowaliście społeczeństwo na maxa, szerzycie nepotyzm, lawirujecie na skraju prawa i bezprawia, odepchnęliście daleko od siebie młodych, demokrację wykorzystujecie dla prywaty więc czas zdjąć maski i pokazać prawdziwą twarz.
Najpierw naprawcie coście napsuli a potem pogadamy. Samo chowanie się pod inne sztandary przypomina falę zbiegającą się w szambie po wybuchu granatu.
Poczytajcie wieczorami wasz statut i założenia programowe, a dojrzycie jak daleko odbiegliście od swoich ideałów i swojego środowiska.
Zdradziliście samych siebie zafascynowani zgarnianiem szmalu i stanowisk.
Za zdradę trzeba zapłacić i na nic chowanie się i udawanie niewinnych
Dzisiaj nawet zbrukany sztandar Kobylińskich nie daje osłony więc chronicie się pod SLD.
Nie zapomina się wiarołomstwa.

Z wypowiedzi opozycjonisty z Ukrainy

"Rewolucja jest nic nie warta, jeśli nie jest w stanie odebrać
majątków oligarchom. Nasi oligarchowie - to dawna nomenklatura,
kryminaliści lub zwolennicy Moskwy, tutaj zarabiają pieniądze dla
rosyjskiej "szajki KGB". Cały gałęzie przemysłu muszą wrócić na
własność państwa. Niektórzy oligarchowie powinni zostać ukarani.
Niektórzy wyjadą lub pokajają się przed nacją ukraińskim.
Dla niektórych będzie lepiej za prawdziwe pieniądze odkupić to, co
ukradli".
G
Gość
Z przykrością muszę przyznać, iż niestety nie masz racji. Szeroko rozumiane pojęcie "Komuny", jakO systemu sprawowania władzy, wielu kojarzy się z przewodnim hasłem obowiązującym w tych patologicznych czasach czyli; "PROGRAM PARTII - PROGRAMEM NARODU". Hasło które odzwierciedlało w pełni cały system w którym grupka trzymająca władzę traktowała z góry całe społeczeństwo, wykorzystując milicyjno-esbecki aparat. Dokładnie tak wyglądają "rządy" pana Kobylińskiego w Słupsku. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wypełnia uchwały Rady Miejskiej, czy ostatnia akcja z obrażeniem się na mieszkańców, którzy mieli czelność wytknąć urzędnikom błędy na Kawiarence Obywatelskiej.
W tym świetle można śmiało krzyczeć na pełne gardło że :"SŁUPSK TO OSTATNI BASTION KOMUNY W POLSCE!" Z byłym SB-kiem Pieńkowskim, obsadzonym w ratuszu na funkcji kierownika wydziału kontroli.

SLD DO DELEGALIZACJI!!!!

A WSZYSCY RADNI RATUSZA W SŁUPSKU DO KAMIENIOŁOMÓW!!!

RADNI SŁUPSCY WSZYSTKICH OPCJI POLITYCZNYCH TO JEDNA KOMUNA KTÓRZY UBZDURALI SOBIE ŻE BĘDĄ DOŻYWOTNIO RADNYMI I BĘDĄ PROWADZIĆ GRĘ POD TYTUŁEM "POLITYKA"CZYLI ŻYĆ NA KOSZT SPOŁECZEŃSTWA,INNYMI SŁOWY POLITYCZNE GNIDY!!!

DOLINA CHAROLOTTY? pranie brudnych pieniędzy-zasługa radnych
BANKRUCTWO SŁUPSKA? zasługa radnych
STOWARZYSZENIA MAFIJNE? zasługa radnych

I NIE MÓWCIE RADNI ZE DO TEGO WSZYSTKIEGO DOPROWADZIŁ DIABŁA WART TAK JAK I RADNI DIABŁA WARCI -PREZYDENT KOBYLINSKI -TO WASZE WSPÓLNE DZIEŁO POD NAZWĄ "NISZCZENIE POLSKI" KŁANIA SIĘ WAM PANOWIE RADNI KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,USTAWA O SAMORZĄDZIE GMINNYM i inne ustawy.
PANOWIE RADNI NIE W WAS ZA GROSZ POLSKOŚCI ,PATROTYZMU.
HASŁO "BÓG,HONOR i OJCZYZNA" który macie czelność wygłaszać od czasu do czasu ,to dla was tylko slogan ,bez pokrycia w czynach.
G
Gość
No to synek Marcinek z Leonem "Molestowiczem" mają przesrane u Prezia. Jak się ocknie po prochach będzie lanie po pyskach?
R
Referendum
Niech wracają do "starożytnej" nazwy SLD wtedy będzie ich łatwiej rozpoznawać na listach aby nawet przez omyłkę na niech nie zagłosować.
Wybory blisko za 98 tygodni.

Oj bliżej, znacznie bliżej. Tym razem referendum będzie skuteczne i jeszcze w tym roku skończymy z tą czerwoną pajęczyną, która od dziesięciolecia oplątała nasze miasto!!!
G
Gość
Niech wracają do "starożytnej" nazwy SLD wtedy będzie ich łatwiej rozpoznawać na listach aby nawet przez omyłkę na niech nie zagłosować.
Wybory blisko za 98 tygodni.
G
Gram
za komuny miales szkoly prace itd a za tej zasranej demokracji niema nic tylko kosciol sie bogaci ciemnoto

A coście dokonali za rządów Lesia Światłego-Millera?
Przypomnę.
Jako premier rządu 1 maja 2004 uczestniczył w przyjęciu (miedzy innymi) Polski do Unii Europejskiej. Następnego dnia ogłosił decyzję o ustąpieniu z urzędu premiera.

Dzisiejsze SLD to krwiopijcy przefarbowani na różowo z bożkiem pieniądzem w tle.
Piszesz o szkołach - a kto w Słupsku był inicjatorem i wykonawcą likwidacji szkół w 2012 roku? (SP7 i G1)
Przypomnę.
SLD + PO więc nie wciskaj ciemnoty, że dzisiejszy SLD to budowniczy szkół.
Za czyich rządów w Słupsku zlikwidowano najwięcej zakładów pracy? - za SLD.
Ty wolisz nie pamiętać ale wielu pamięta.
K
Kaszeba
masz racje ale lepiej byc komuchem jak zasranym katolikiem i zyc w klamstwie i ciemnocie

Nie pomyliła ci się Gościu wiara z poglądami politycznymi? Skoro bycie komuchem ciebie zadowala to życzę ci zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych i ożywczego śmigusa-dyngusa.
O SLD mowa wiec powiem, że zbyt łatwo zmieniają barwy.
G
Gość
I dobrze,SLD to włazidupy koścoła ich miejsce przy PIS.
r
rot wik
Zaprowadziliście miasto na skraj bankructwa, zantagonizowaliście społeczeństwo na maxa, szerzycie nepotyzm, lawirujecie na skraju prawa i bezprawia, odepchnęliście daleko od siebie młodych, demokrację wykorzystujecie dla prywaty więc czas zdjąć maski i pokazać prawdziwą twarz.
Najpierw naprawcie coście napsuli a potem pogadamy. Samo chowanie się pod inne sztandary przypomina falę zbiegającą się w szambie po wybuchu granatu.
Poczytajcie wieczorami wasz statut i założenia programowe, a dojrzycie jak daleko odbiegliście od swoich ideałów i swojego środowiska.
Zdradziliście samych siebie zafascynowani zgarnianiem szmalu i stanowisk.
Za zdradę trzeba zapłacić i na nic chowanie się i udawanie niewinnych
Dzisiaj nawet zbrukany sztandar Kobylińskich nie daje osłony więc chronicie się pod SLD.
Nie zapomina się wiarołomstwa.
K
KKK
Jeżeli powrót do korzeni to niech będzie Klub Polskiej Partii Komunistycznej. Wojtkowi się spodoba. Z ruchu komunistycznego miał na studiach piątkę. Prawda Gajos?
G
Gość
Błaaaaahahaha !!!

To gówno i to nasrane !!!

Komuch zawsze będzie komuchem i żadne przemalowania nie pomogą.
masz racje ale lepiej byc komuchem jak zasranym katolikiem i zyc w klamstwie i ciemnocie
Więcej informacji na stronie głównej Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie