Raport z drogi S6. Kluczowa inwestycja w północnej Polsce jest coraz bliżej zakończenia

Jakub Roszkowski
Jakub Roszkowski
Dziś pokonanie trasy ze Szczecina do Gdańska zajmuje ponad cztery i pół godziny. Po oddaniu całej S6 czas przejazdu skróci się do trzech godzin
Dziś pokonanie trasy ze Szczecina do Gdańska zajmuje ponad cztery i pół godziny. Po oddaniu całej S6 czas przejazdu skróci się do trzech godzin Radek Koleśnik
Ze Szczecina do Trójmiasta samochodem w trzy godziny? Jeszcze nie dziś, ale fakty są takie, że wszystkie brakujące odcinki trasy S6 prowadzącej od Szczecina do Gdańska są w budowie. W 2025 roku całość ma być przejezdna.

- Jeszcze kilka lat temu, jadąc starą „szóstką” (droga krajowa nr 6), pokonanie trasy z Koszalina do Szczecina zajmowało mi około dwóch i pół godziny. Teraz dzięki trasie S6 jadę do Szczecina o godzinę krócej - mówi Marcin Kowalewski, kierowca z Koszalina. - Czekam na całą ekspresówkę do Gdańska. Będzie szybciej i znacznie bezpieczniej.

Dziś najpopularniejsza samochodowa nawigacja wskazuje, że trasę z centrum Szczecina do centrum Gdańska (371 kilometrów) zgodnie z przepisami przejedziemy w cztery i pół godziny. Jednak perspektywa o wiele szybszej jazdy drogą ekspresową S6 pomiędzy tymi miastami jest coraz bliższa. Termin zakończenia prac na S6 w 2025 roku został zatwierdzony w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wszystkie brakujące odcinki są już w budowie. Najnowszy, oddany do użytku w grudniu, to tzw. Trasa Kaszubska, pomiędzy Bożympolem Wielkim a trójmiejską obwodnicą. Ważny odcinek ekspresówki - obwodnica Koszalina i Sianowa, dzięki której ruch samochodowy wreszcie zostanie wyprowadzony z tych miejscowości - jest już w fazie końcowej. Za niecały rok powinien być przejezdny. Na razie, niestety, jadąc przez Koszalin i Sianów w godzinach popołudniowych, tracimy ponad godzinę, stojąc w korkach.

W 2019 roku droga ekspresowa S6 połączyła Szczecin i Koszalin. Od 2010 roku przejezdny jest także odcinek tej trasy w Słupsku, w ramach obwodnicy tego miasta. Niestety, droga nie na całej długości jest czteropasmowa. Podróżując ze Słupska do Gdańska, kierowcy muszą wciąż korzystać ze starej drogi krajowej nr 6. Dopiero w miejscowości Bożepole Wielkie rozpoczyna się wspomniana, blisko 45-kilometrowa Trasa Kaszubska. Najnowszy oddany do ruchu odcinek S6 kosztował dwa miliardy złotych. Droga omija Wejherowo, Rumię, Redę. Pokonanie tej trasy zajmuje 30 minut.

A co z pozostałymi fragmentami S6?

- Odcinki od Bożegopola Wielkiego przez Lębork do Słupska są już także w realizacji - mówi „Głosowi” Piotr Michalski z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Gdańsku. - Wykonawcy są wybrani, ale na dwa z tych odcinków nie ma jeszcze zezwoleń na realizację inwestycji drogowej.

ZRID to swoiste pozwolenia na budowę. Takie wydają wojewodowie. Szacuje się jednak, że trasa S6 i jej wszystkie etapy będą miały te pozwolenia najpóźniej do połowy 2023 roku.

- I tu kluczowy jest 2025 rok. Wtedy cała trasa S6 musi być już wybudowana - podkreśla Michalski.

W Słupsku w ramach trasy S6 „poprawiona” zostanie obwodnica miasta. Zgodnie z projektem cała będzie trasą czteropasmową, z dwoma pasmami ruchu w każdą stronę. Dziś brakuje dziesięciu kilometrów tej jezdni. Prace mają się rozpocząć wiosną, a potrwać również do 2025 roku.

Odcinki S6 ze Słupska do Sławna i ze Sławna do Karnieszewic obok Koszalina mają już wybranych wykonawców, a także wspominane ZRID-y. W terenie rozpoczęły się pierwsze roboty ziemne. Trwa wycinka drzew.

Kluczowa jest jednak wspomniana obwodnica Koszalina i Sianowa. Pierwotnie miała być oddana do użytku w 2018 roku. Okazało się jednak, że między węzłami Koszalin Wschód i Sianów Wschód wystąpiły skomplikowane warunki gruntowe - odmienne od wcześniej stwierdzonych. Podłoże ze względu na specyficzną i rzadko spotykaną budowę, związaną z występowaniem drugiego poziomu wód gruntowych pod ciśnieniem, nie nadawało się do zastosowania pierwotnie przewidzianej technologii. Konieczne były zmiany w projekcie. Te były tak duże, że poprzedni wykonawca zrezygnował z dokończenia budowy. Trzeba było ogłosić nowy przetarg. Ale dziś inwestycja jest już realizowana. Cała obwodnica Koszalina i Sianowa ma być otwarta dla ruchu na przełomie 2023 i 2024 roku. Pobliski odcinek z Karnieszewic do Gorzebądza, gdzie budowany jest dodatkowy węzeł drogowy, zostanie oddany do użytku już za kilka miesięcy. Dzięki temu kierowcy będą mogli ominąć całkowicie Sianów.

Na zachodzie województwa zachodniopomorskiego czekamy na Zachodnią Obwodnicę Szczecina. Będzie częścią drogi S6, pobiegnie w zasadzie od granicy państwa w Kołbaskowie do Węzła Goleniów Północ. Będzie miała 48,6 km długości. Największe wyzwaniem tej inwestycji to tunel drogowy pod Odrą, który ma mieć pięć kilometrów długości, co uczyni go najdłuższym w Polsce. Ta budowa jest w projekcie Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku. Obecnie jest projektowana.

W naszym regionie trwają prace przy budowie brakującego odcinka obwodnicy Koszalina i Sianowa w ciągu drogi ekspresowej S6. Przyjrzeliśmy się, jak przebiegały one w ostatnich tygodniach.

Droga S6. Trwają prace przy budowie brakującego odcinka obwo...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Raport z drogi S6. Kluczowa inwestycja w północnej Polsce jest coraz bliżej zakończenia - Głos Koszaliński

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

25 stycznia, 12:27, Gość:

Od razu widać, że jesteś tylko niezbyt mądrym trollem z PiSu. Na cały elaborat nie potrafisz odpowiedzieć żadnym argumentem.

25 stycznia, 16:46, Gość:

A czego oczekujesz od statystycznego elektoratu pisu, czyli osób bez matury? Wiedzy? Myślenia? Analizy bez emocji? Szkoda czasu.

95% więźniów głosowało na PO

G
Gość
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

25 stycznia, 18:23, Jaro:

Gość pisze merytorycznie o obwodnicy, jakby gdzieś przy tym coś działał i wiedział więcej, dodał tylko swoje zdanie na temat poczynań rządu (każdy ma prawo mieć inne), a Ty tu gadasz o ruskiej propagandzie. Wyłącz to tv, bo piorą mózg i wszędzie widzisz ruską propagandę.

Książkowa dezinformacja. Na 9 prawdzwych tez przemyca bezsensu mocne geopolitycze kłamstwo Może być rus trolem

G
Gość
25 stycznia, 17:40, Gość:

Taką obwodnicę wymyślił ten koleś, znany meliorant doktore Stanisław

Fake news Gawłowskiego. Danymi z czasów rządów koalicji PO-PSL „uderza” w PiS

Były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski opublikował na Twitterze fake news o zarobkach w Polsce. Dowodził, że pod rządami Prawa i Sprawiedliwości w Polsce średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro. Na nieprawdę zwrócił uwagę jeden z internautów i wskazał, że dane te pochodzą z 2012 r., gdy rządziło PO.

„Zarobki w Europie!! PiS rządzi, wstaliśmy z kolan. Oni maja jeszcze czelność mówić o »dobrej zmianie” – napisał na Twitterze Gawłowski.

Opublikował przy tym dane wskazujące, że średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro, co plasowałoby nas na 23. miejscu w Europie. Polityk dodał hasztag „podła zmiana”.

Jest to fake news. Jeden z internautów wskazał, że dane pochodzą z 2012 r. i te niskie zarobki, o których pisał senator pochodziły z 2012 r., gdy rządziła Platforma. „Oni nie są głupi. Robią to bezczelnie, na chama, z pewnością, że ich wyborcy to debile, którzy to łykną. I w dużej mierze mają rację” – skomentował internauta.

Ten kłamca ma brać udział w jakiejś pseudo debacie polityków PO pod fałszywą flagą Senatu RP w Politechnice Koszalińskiej 30 stycznia nt.... Kultura w debacie publicznej. Razem z Komorowskim, który podżegał do walenia Polaków dechą. Ta partyjna hucpa to plucie studentom i wszystkim ludziom w twarz.

J
Jaro
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

Gość pisze merytorycznie o obwodnicy, jakby gdzieś przy tym coś działał i wiedział więcej, dodał tylko swoje zdanie na temat poczynań rządu (każdy ma prawo mieć inne), a Ty tu gadasz o ruskiej propagandzie. Wyłącz to tv, bo piorą mózg i wszędzie widzisz ruską propagandę.

B
Bolesław Kowalski
25 stycznia, 17:40, Gość:

Taką obwodnicę wymyślił ten koleś, znany meliorant doktore Stanisław

Fake news Gawłowskiego. Danymi z czasów rządów koalicji PO-PSL „uderza” w PiS

Były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski opublikował na Twitterze fake news o zarobkach w Polsce. Dowodził, że pod rządami Prawa i Sprawiedliwości w Polsce średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro. Na nieprawdę zwrócił uwagę jeden z internautów i wskazał, że dane te pochodzą z 2012 r., gdy rządziło PO.

„Zarobki w Europie!! PiS rządzi, wstaliśmy z kolan. Oni maja jeszcze czelność mówić o »dobrej zmianie” – napisał na Twitterze Gawłowski.

Opublikował przy tym dane wskazujące, że średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro, co plasowałoby nas na 23. miejscu w Europie. Polityk dodał hasztag „podła zmiana”.

Jest to fake news. Jeden z internautów wskazał, że dane pochodzą z 2012 r. i te niskie zarobki, o których pisał senator pochodziły z 2012 r., gdy rządziła Platforma. „Oni nie są głupi. Robią to bezczelnie, na chama, z pewnością, że ich wyborcy to debile, którzy to łykną. I w dużej mierze mają rację” – skomentował internauta.

A my tu o zarobkach i pis-ie, czy obwodnicy, która jest potrzebna na wczoraj?

G
Gość
Taką obwodnicę wymyślił ten koleś, znany meliorant doktore Stanisław

Fake news Gawłowskiego. Danymi z czasów rządów koalicji PO-PSL „uderza” w PiS

Były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski opublikował na Twitterze fake news o zarobkach w Polsce. Dowodził, że pod rządami Prawa i Sprawiedliwości w Polsce średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro. Na nieprawdę zwrócił uwagę jeden z internautów i wskazał, że dane te pochodzą z 2012 r., gdy rządziło PO.

„Zarobki w Europie!! PiS rządzi, wstaliśmy z kolan. Oni maja jeszcze czelność mówić o »dobrej zmianie” – napisał na Twitterze Gawłowski.

Opublikował przy tym dane wskazujące, że średnie miesięczne zarobki wynoszą 814 euro, co plasowałoby nas na 23. miejscu w Europie. Polityk dodał hasztag „podła zmiana”.

Jest to fake news. Jeden z internautów wskazał, że dane pochodzą z 2012 r. i te niskie zarobki, o których pisał senator pochodziły z 2012 r., gdy rządziła Platforma. „Oni nie są głupi. Robią to bezczelnie, na chama, z pewnością, że ich wyborcy to debile, którzy to łykną. I w dużej mierze mają rację” – skomentował internauta.
G
Gość
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

25 stycznia, 12:27, Gość:

Od razu widać, że jesteś tylko niezbyt mądrym trollem z PiSu. Na cały elaborat nie potrafisz odpowiedzieć żadnym argumentem.

A czego oczekujesz od statystycznego elektoratu pisu, czyli osób bez matury? Wiedzy? Myślenia? Analizy bez emocji? Szkoda czasu.

G
Gość
25 stycznia, 15:47, Gość:

2025 ? HAHAHA wy pisowskie pismaki jaja sobie robicie

Powiedzą że to wina Tuska w końcu bliskość Gdańska 🇺🇦🇵🇱

K
Kopiejka
25 stycznia, 14:37, Gość:

"Rząd robi wszystko co możliwe aby prowokować potencjalnych agresorów?" Jak nic ruski troll służby może powinny prewencyjnie sprawdzić adres IP. Już pamięć uleciała co się stało z prezydenckim samolotem? Teraz już nie pamięta się że jednostki wojskowe na wschodzie były rozwiązywane ? To najlepiej położyć się i czekać aż tu wpadną ? Może pozwolić ciapatym aby weszli do strony białorusi? Dziękujcie, że mamy takich patriotów, kupujemy sprzet i jestesmy liderem w udzielaniu pomocy ukrainie bo oni tam tez za nas walczą.

Masz żółte czy zielone papiery?

K
Kopiejka
25 stycznia, 13:58, Klamczynski:

DNA PiSlamustow tylko brać brać brać...nic od siebie nie dawać

25 stycznia, 14:46, Gość:

do budy brudna onuco, armia czerwona czeka, będziesz nawozem rosyjskiego imperializmu

Ty jesteś potencjalnym nadliczbowym zgonem towarzyszu Rublow

G
Gość
25 stycznia, 13:58, Klamczynski:

DNA PiSlamustow tylko brać brać brać...nic od siebie nie dawać

do budy brudna onuco, armia czerwona czeka, będziesz nawozem rosyjskiego imperializmu

G
Gość
"Rząd robi wszystko co możliwe aby prowokować potencjalnych agresorów?" Jak nic ruski troll służby może powinny prewencyjnie sprawdzić adres IP. Już pamięć uleciała co się stało z prezydenckim samolotem? Teraz już nie pamięta się że jednostki wojskowe na wschodzie były rozwiązywane ? To najlepiej położyć się i czekać aż tu wpadną ? Może pozwolić ciapatym aby weszli do strony białorusi? Dziękujcie, że mamy takich patriotów, kupujemy sprzet i jestesmy liderem w udzielaniu pomocy ukrainie bo oni tam tez za nas walczą.
G
Gość
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

25 stycznia, 12:27, Gość:

Od razu widać, że jesteś tylko niezbyt mądrym trollem z PiSu. Na cały elaborat nie potrafisz odpowiedzieć żadnym argumentem.

25 stycznia, 12:40, Gość:

Od razu widać, że jesteś rosyjskim trollem, pewnie z Konfiederacji lub PO. Cały elaborat żeby zakończyć go ordynarnym rosyjskim fejkiem.

Dalej nie przedstawiłeś żadnego argumentu, że jest to ''kłamstwo, propaganda, fejk''.

G
Gość
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

25 stycznia, 12:21, Gość:

Jaka rosyjska propaganda. Wojny to wy kacapy wywołujecie, a nie Polska, Ukraina czy USA.

25 stycznia, 12:27, Gość:

Od razu widać, że jesteś tylko niezbyt mądrym trollem z PiSu. Na cały elaborat nie potrafisz odpowiedzieć żadnym argumentem.

Od razu widać, że jesteś rosyjskim trollem, pewnie z Konfiederacji lub PO. Cały elaborat żeby zakończyć go ordynarnym rosyjskim fejkiem.

M
Mulner
25 stycznia, 9:31, Gość:

Tę drogę zaprojektowali POchwiarze, tak sprytnie, że budują już 8 lat, w międzyczasie przeprojektowana, dodatkowy koszt 600 mln i nie wiadomo czy w ogóle kiedyś to skończą.

25 stycznia, 12:04, M.S.:

Nikt nie spieprzył planów. Badania podłoża zostały wykonane w/g norm i jedyne, o czym można dyskutować, to czy te normy są właściwie skonstruowane. Nie sądzę jednak, by ktoś wyciągnął wnioski i zasugerował wprowadzenie zmian w przepisach, ponieważ takie sytuacje występują rzadko, a rozszerzanie zakresu badań zwiększa ogólne koszty i statystycznie państwu, jako inwestorowi, to się nie opłaca. Osobiście uważam, że wnioski powinny być wyciągane i na na ich podstawie normy aktualizowane, ale jest to tylko moje pobożne życzenie, ponieważ u nas nadal funkcjonuje idea pozornych oszczędności.

Jeżeli chodzi o przesunięcie terminu realizacji: niestety prawdą jest to, że obecna władza, po wygraniu wyborów w 2015, uznała tą, wstępnie już przygotowaną do realizacji inwestycję, jako mało istotną i zdecydowano o przesunięciu jej realizacji na lata po 2023. Jednym z głównych wyznaczników było rzekomo zbyt małe natężenie ruchu na DK6, względem innych regionów, w których inwestycje w infrastrukturę drogową uznano za ważniejsze. Jest to poniekąd zrozumiałe, lecz w tamtym okresie nie wzięto pod uwagę bardzo ważnego czynnika: rozwój sieci dróg szybkiego ruchu zdecydowanie ułatwia sprawny dostęp do danego regionu, dzięki czemu staje się on atrakcyjny dla inwestorów i zaczyna dynamicznie rozwijać. Pomorze zachodnie było mocno zacofane przemysłowo i takie by pozostało, gdyby decyzja o budowie S6 nie uległa - pod wpływem kampanii społecznych i medialnych - zmianie.

To, o czym napisałem powyżej, należy uznać jako wydarzenia, które już miały miejsce i ich przebiegu nie zmienimy. Obecnie należy skupić się na tym, co ważne, czyli przyszłości - jak najsprawniejszym dokończeniem inwestycji, których opóźnienie niedawno pobiło ogólnopolski rekord opóźnień, który do tej pory należał do wykonawcy jednego z odcinków A1. Obecnie nie wygląda to zbyt dobrze, ponieważ odcinek Karnieszewice - Gorzebądz, który miał być oddany do użytkowania do końca 2022 roku, na chwilę obecną daleki jest od ukończenia. Prace trwają, ale na pewno nie zamkną się w czasie miesiąca. Kolejny odcinek, czyli Gorzebądź - Koszalin zapowiada się zdecydowanie lepiej, ponieważ prace przebiegają zgodnie z planem i jeżeli nie pojawią się wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe, to na początku 2024 powinien zostać ukończony. Wiele wskazówek przemawia za tym, że ceny materiałów budowlanych minęły już swój punkt kulminacyjny, ich podaż również nie zagraża inwestycji, ceny paliw również spadły (mówimy tu o cenach netto, które w tym przypadku rzutują nam na koszty) i raczej nie powinno być niespodzianek. W lutym br. zacznie obowiązywać embargo na rosyjskie paliwa, na co giełda zapewne zareaguje, ale - jeżeli tak się w ogóle stanie - zakładamy, że będzie to chwilowy i niewielki peak.

O możliwości wystąpienia konfliktów zbrojnych raczej staramy się nie myśleć, choć nasz rząd wydaje się robić wszystko co możliwe, aby jak najbardziej zbliżyć się do prowokowania potencjalnych agresorów. Ale cóż, na to akurat nie mamy wpływu i liczę na to, że do jesieni, kiedy to - mam szczerą nadzieję - obecni szaleńcy utracą większość w parlamencie - nic złego się nie wydarzy, ani nie zostanie powiedziane o jedno słowo za dużo, którego cofnięcie zajmie kolejne lata.

👍👍👍

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie