Reanimował psa gdy ten walczył o życie, a policjanci stali obok i się śmiali

Inga Domurat inga.domurat@gk24.pl
Arnold Brylański najpierw chciał ratunku dla swojego psa, a potem tylko tego, żeby mógł pochować zwłoki.Jednak policjanci, którzy przyjechali do wypadku, nie znali przepisów i nie chcieli mu pomóc. Po Laurze zostały mu tylko zdjęcia.
Arnold Brylański najpierw chciał ratunku dla swojego psa, a potem tylko tego, żeby mógł pochować zwłoki.Jednak policjanci, którzy przyjechali do wypadku, nie znali przepisów i nie chcieli mu pomóc. Po Laurze zostały mu tylko zdjęcia.
Laura, dwuletnia suczka, była wierną i niezastąpioną przyjaciółką Arnolda Brylańskiego. Spędzali ze sobą 24-godziny na dobę. Przyjechali razem tysiące kilometrów. Dla Arnolda była kimś więcej niż psem.

Jakie prawa ma pies

Jakie prawa ma pies

Pies (ale i każde inne zwierzę), który został ranny np. w wypadku samochodowym, powinien zostać przewieziony do lekarza weterynarii. Jeśli nie może tego zrobić właściciel, bo sam potrzebuje opieki medycznej, to powinny transport zapewnić powiadomione służby komunalne istniejące w każdej gminie. To z nimi m.in. na takie usługi podpisaną umowę ma gmina. Tak samo jak z potrzebnym w takich wypadkach weterynarzem. On dysponuje również specjalną lodówką, w której ma obowiązek przechowania zwłok psa, jeśli właściciel nie może ich od razu odebrać lub nie wydał dyspozycji o ich utylizacji. Odpowiednie zapisy są w Ustawie o ochronie zwierząt z 1997 roku.
(ing)

Reanimował ją, gdy walczyła o życie, wprawiając tym policjantów w osłupienie. Bo ci śmiercią psa specjalnie się nie przejęli.

Jak bardzo można kochać psa, wie dobrze wielu ludzi, którzy traktują czworonogi jak członków rodzin. Historia Arnolda Brylańskiego pokazuje jednak, że takie przywiązanie do zwierzęcia nie u wszystkich znajduje zrozumienie.

Trafiła do mnie przypadkiem

Laura była mieszańcem, najbardziej podobnym do yorka. Urodziła się 24 maja 2007 roku i pierwotnie miała służyć osobom chorym na padaczkę. W tym celu była szkolona i uzyskała specjalny certyfikat. Trafiła jednak zupełnie przypadkiem w ręce 23-letniego dziś Arnolda ze Stargardu Szczecińskiego.

- Byłem wtedy pomocnikiem weterynarza z Oborników Śląskich, który szkolił Laurę, i na moje szczęście osoba, dla której była przeznaczona, się po nią nie zgłosiła. Wziąłem więc ją ja i to była najlepsza decyzja w moim życiu - wspomina młody mężczyzna.

Laura była pod stałą opieką weterynaryjną. Została zarejestrowana, miała pod skórą czipa, by zawsze można było ustalić, do kogo należy. Posiadała paszport. Zadbana, przystrzyżona, podróżowała ze swoim właścicielem - ostatnio pracującym jako przedstawiciel handlowy - w specjalnym foteliku, przypięta pasami i do tego, gdy wymagała tego pora roku - w ciepłym wdzianku.

A tych miała wiele, więcej niż spodni i podkoszulek jej właściciel. Tak było i tym razem, 25 marca, ok. godz 22, gdy przejeżdżali przez Wrześnicę pod Sławnem.

Nie mogłem jej zostawić

- To był moment, kiedy z podporządkowanej drogi ford mondeo wyjechał prosto na moje służbowe punto - relacjonuje Brylański. - Hamowałem, ale to już niewiele dało. Uderzenie było mocne. Poczułem silny ból. Dopiero później okazało się, że mam złamany palec prawej ręki, zwichnięte śródręcze i siny ślad po pasach bezpieczeństwa. Pasażerowie mondeo mocno nie ucierpieli. Kierowca tego auta, jak się potem okazało, był pod wpływem alkoholu. Najgorzej było z moją Laurą.

Pierwsze, co zrobił Arnold, to odpiął z pasów psa, przerażonego i trzęsącego się. Wziął go na ręce. Wyglądało na to, że jest w szoku, ale obrażeń nie ma.

Przypadkowy świadek zapytał, czy może pomóc i wtedy Brylański poprosił o potrzymanie Laury. Nim samym zajęła się ekipa pogotowia, która przyjechała z policją ze Sławna. Trzeba było opatrzyć i unieruchomić jego rękę.

- Usłyszałem, że mam wsiadać do karetki, bo z moją ręką nie jest dobrze i trzeba mnie przewieźć do szpitala. Spytałem wtedy, kto zajmie się moim psem.

Usłyszałem, że nikt. Nie pojechałem więc, podpisałem oświadczenie i dodałem w nim, dlaczego z opieki szpitalnej rezygnuję - mówi Brylański.

Wróciła sprawa sprzed lat

Laura trafiła z powrotem w ręce właściciela. Oddychała coraz ciężej, wolniej. - Potrzebna jej była pomoc weterynaryjna. Najbliższy lekarz dyżurujący był w Darłowie i zgodził się przyjąć Laurę, ale u siebie. Chciałem jechać, ale policja mi nie pozwoliła - dodaje rozżalony mężczyzna.

- Normalnie pewnie nie robilibyśmy z tym problemu, ale w trakcie sprawdzania danych personalnych uczestników wypadku okazało się, że Brylańskiego poszukuje sąd. Musieliśmy więc traktować go jako osobę zatrzymaną, nie wnikając w powód wydania sądowego nakazu - wyjaśnia Łukasz Ochędalski, rzecznik prasowy sławieńskiej policji.

- Tak, kilka lat temu miałem jednorazowy konflikt z prawem. Zadałem się ze złym towarzystwem i brałem udział w kradzieży. Ale to stare dzieje, tyle tylko, że nie zapłaciłem całej nałożonej na mnie grzywny. Zostało mi do spłaty 500 złotych. I chciałem tę kwotę zapłacić od razu, by tylko móc jechać ratować mojego psa. Ale moje błagania na nic się zdały - dodaje Brylański.

Laura konała na rękach swojego pana. W policyjnym wozie, w którym czekali na przybycie ekipy ustalającej przyczynę wypadku. - To była bardzo zimna noc, do tego Laura doznała szoku. W pewnym momencie serce przestało bić. Reanimowałem ją długo zgodnie ze wskazówkami zaprzyjaźnionego weterynarza z Oborników Śląskich, który mówił mi, co mam robić, przez telefon. Policjanci patrzyli i się ze mnie śmiali. Nie uratowałem jej, może gdyby dostała leki antystresowe i adrenalinę, to dalej by żyła - mówi przez łzy Brylański.

Szukał zwłok na śmietniku

Brylański za nic nie chciał rozstać się z ciałem ukochanego psa. Ale musiał. Ręka wymagała interwencji medycznej. Do tego noc musiał spędzić w policyjnej izbie zatrzymań, a potem jeszcze kolejne długie godziny w słupskim areszcie, do czasu potwierdzenia otrzymania przez sąd zaległej grzywny.

- Prosiłem policję, by na czas mojej nieobecności zaopiekowała się zwłokami Laury. Na mój koszt przechowała je w specjalnej lodówce. Takie istnieją, wiem o tym. I w Sławnie czy Darłowie też muszą być - mówi bezradny Brylański. - Przytaknęli, że tak zrobią, ale kiedy przyjechałem po Laurę, nikt na komendzie nie umiał mi powiedzieć, gdzie są jej zwłoki. Podobno trafiły do utylizacji i nie dość, że bez mojej zgody, to jeszcze policja nie ma żadnego kwitu, świadczącego o tym, że Laura została zutylizowana. Zresztą podsłuchałem rozmowę policjantów, którzy mówili, że wyrzucili ją na śmietnik.

Brylański kilka godzin szukał martwego psa na składowisku śmieci. Ale, nawet gdyby tam był, znalezienie go byłoby cudem.

- Nie mieliśmy co zrobić z tymi zwłokami. Nie możemy martwych zwierząt przewozić w radiowozach, dlatego zawiadomiliśmy odpowiednie służby i pies trafił do utylizacji. Dlaczego nie do lodówki? Bo w ogóle nie wiem, gdzie taka jest - oznajmia rzecznik sławieńskiej policji.

Policja zawaliła sprawę

My skontaktowaliśmy się zarówno z Urzędem Gminy Sławno, którego służby dyżurujące pod telefonem komórkowym na terenie gminy mają obowiązek sprzątania martwych zwierząt i wywożenia ich do utylizacji do Śmiłowa, jak i z zakładem komunalnym w Sławnie. Bo liczyliśmy się z tym, że może on odebrał martwego psa. Jednak żaden z nich nie otrzymał tamtejszej nocy policyjnego zgłoszenia. Żaden nie wywoził psich zwłok do utylizacji.

- Wiedziałbym o tym na sto procent. Wrześnica to nasz teren działania. O takim zdarzeniu z udziałem psa dowiaduję się od pani. Nawet jeszcze żyjące zwierzę mogliśmy przetransportować do lekarza w Darłowie, z którym mamy podpisaną umowę. On by tego psiaka ratował. Zresztą nawet gdyby mu się nie udało, to ma odpowiednie miejsce do przetrzymywania zwłok. A tak sprawę zawaliła policja, nie da się inaczej tego określić - komentuje Ryszard Leśniewski z Urzędu Gminy w Sławnie.

- Policja nie miała prawa zadysponować zwłokami psa wbrew woli jego właściciela. To, co się stało, nie powinno się wydarzyć. W schroniskach dla zwierząt, w lecznicach weterynaryjnych są specjalne lodówki, w których można przechowywać zwłoki. Dziennie kosztuje to około 20 złotych - tłumaczy Ryszard Tiece z koszalińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Sławieńska policja nie ma żadnego dowodu świadczącego o tym, że zwłoki Laury trafiły do utylizacji. Zapewnia za to, że Arnold Brylański otrzyma z komendy zaświadczenie, z którego będzie wynikać, że pies zginął w wypadku. Ale Brylańskiego takie załatwienie sprawy nie satysfakcjonuje.

- Złożyłem skargę do komendanta wojewódzkiego policji i zamierzam domagać się od policji odszkodowania za uniemożliwienie udzielenia pomocy weterynaryjnej mojemu psu oraz za zadysponowanie jego zwłokami wbrew mojej woli - kwituje Brylański.

Wideo

Komentarze 41

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pytający

Zoofilia tak to chyba trzeba nazwać? a w naszym kraju karana?

B
B.
W dniu 13.11.2009 o 12:46, wiking napisał:

Rozumiem wszystko, ale ten gość z artykułu to zwyczajny świr...


kolezka mowil ze on z tymi pieskami
pewne żrodło
w
wiking

Rozumiem wszystko, ale ten gość z artykułu to zwyczajny świr...

~~25~~

Czy naprawdę ważne jest czy facet z artykułu to złodziej czy nie? Praworządna policja nic nie zrobiła, za to tamten pan ratował psa. Pies to też żywe stworzenie, dlaczego więc nie pomóc jeśli można??? Ktoś stwierdził że właściciele kotów zaczną je na spacer wyprowadzac - a jakby tak autora tego postu zamnkąc w 4 ścianach i ewentualnie na balkon wypuszczac? Niech sobie właściciele wyprowadzają na spacer koty, króliki i świnki morskie...
W ogóle podejście ludzi do zwierząt w naszym kraju to jakaś paranoja... Chociażby ostatnia afera o zabijaniu psów i przerabianiu ich na smalec. Albo o jakimś gówniarzu spod Szczecina, który rzucając kamieniami zabijał koty. Ludzie katują bezbronne zwierzaki i nie ponoszą za to ŻADNEJ kary. Moim zdaniem sądy powinny przyznawac karę wyższą za takie czyny niż kilka miesięcy w zawiasach - może kilka takich wyroków przyniosłoby wreszcie pożądany skutek.

z
znający

Jednym słowem - leczyć!

z
zenobi

Jesli osoba która to napisała mogłaby mi pomóc? Właśnie spotkałem Arnolda Brylańskiego pracuje w naszym mieście. Proszę Cię o kontakt. zenobi33@o2.pl.

t
toon

kolejny rażący przykład na to, że policjanci to nie ludzie!!!

Z
Znający_Sytuację

Arnoldzik jest zoofilem. tak jak napisał ktoś wcześniej on porwał tego psa . To że się opiekował to może dla niektórych wyda się normalne a nawet coś więcej,.. owszem może się opiekował ale czy całowanie się, mizianie, kupowanie naszyjników czy bóg wie czego za ciężkie pieniądze to nie jest normalne. Chłopak ma coś pod kopułą i nic się już z tym nie zrobi. Z mojego punktu widzenia, to bardzo dobrze że ten pies zdechł . Może się w końcu nawróci i znajdzie sobie porządnego faceta co go nauczy życia

K
Kuki

Szkoda Laury i Arniego. Skoro Arnie ma odpowiadać za swoje uczynki to dlaczego Policjanci nie? Sprawiedliwość musi być. Niech moc będzie z Tobą! Pozdrawiam.

d
daszek

Zachowania policjantów mało profesjonalne, a może też wynikłe z "oszczędności".
Jednak każdy kij ma dwa końce.
Mógł rączki trzymać przy sobie, to by nie miał kłopotów.
Piesek cierpiał przez pijanego kierowcę/swojego pana/niedostateczne środki na ratowanie życia zwierzętom.

h
hmmm

Moze mnie ktos oswiecic w jaki sposob przeprowadza sie RKO (resuscytacja krążeniowo - oddechowa) na piesku - gratuluje dziennikarzowi rzetelnosci - oby wiecej takich pismakow :)

O
Obywatel
W dniu 03.05.2009 o 12:16, Q napisał:

Nie pal drogi Panie Obywatelu (patologio) trawy z materaca bo strasznie agresywny się robisz. Nie nazywaj policjantów gliniarzami i gadzinami.A jak jesteś taki bohater i się nie boisz to zadzwoń do Komendy Wojewódzkiej, przedstaw się i powtórz to samo co tu napisałeś.


Jak trzeba będzie to zadzwonię! A jeśli już zadzwonię, to raczej ty masz się czego bać a nie ja. He, he... twój bulwers na mój wpis tylko potwierdza moją teorię. Bohaterowie to wy jesteście do pijaczków i nastolatków a karków i KW boicie się jak ognia
Q
Q
W dniu 01.05.2009 o 18:17, Obywatel napisał:

Tak, tacy prowincjonalni gliniarze to najgorsze gadziny, ale komendy wojewódzkiej się boją. Jak tylko policja postępuje niezgodnie z prawem, np. nie chcą podjąć interwencji albo przyjąć zgłoszenia tłumacząc coś mętnie, od razu należy dzwonić do komendy wojewódzkiej i walić nazwiskami. To działa jak magiczna różdżka.



Nie pal drogi Panie Obywatelu (patologio) trawy z materaca bo strasznie agresywny się robisz. Nie nazywaj policjantów gliniarzami i gadzinami.A jak jesteś taki bohater i się nie boisz to zadzwoń do Komendy Wojewódzkiej, przedstaw się i powtórz to samo co tu napisałeś.
b
bodek1
W dniu 03.05.2009 o 09:19, aga napisał:

rany Boskie!!Czy policjant jest od udzielania pierwszej pomocy czlowiekowi czy zwierzeciu???ja kocham psiaki,ale jakis obiektywizm jest potrzebny w osadzie tej sprawy...No przeciez od udzielania pomocy psu jest weterynarz!!jesli go nie bylo w poblizu to,szkoda psinki,ale to nie jest problem policji..Za chwile beda wyprowadzac koty na spacer,bo w koncu podatki za nich placimy...Ludzka glupota!!!


Jak czytam takie posty to zastanawiam się skąd się biorą tacy ludzie?
t
thiev

Mieli puścic wolno złodzieja bo pitbull mu zachorował? ))) nie bądźmy śmieszni

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3