Rektor AP: Obaliliśmy mit, że u nas kształcą tylko nauczycieli

Rozmawiała: Monika Zacharzewska
Rozmowa z Romanem Drozdem, rektorem Akademii Pomorskiej w Słupsku.

- Akademię Pomorską jak wszystkie uczelnie w Polsce dotknął kryzys. Studentów jest coraz mniej...
- Jest problem, bo mamy niż demograficzny. Kiedy studentów było więcej, przekładało się to chociażby na liczbę etatów. Teraz, gdy licz­ba studentów spada, zmniej­sza się liczba godzin na poszczególnych kierunkach, a to skutkuje redukcją zatrudnienia. Więc uczelnie muszą rozstawać się często z osoba­mi dobrze przygotowanymi dydaktycznie. Jednocześnie jednak niż demograficzny skłania nas do uruchamiania kolejnych kierunków, gdyż uczelnie muszą być coraz bardziej atrakcyjne, aby konkurować ze sobą, pozyskiwać kandydatów. Proponować im studia, po ukończeniu których będą atrakcyjni dla rynku pracy.

- No właśnie, dzisiaj to chyba kandydata na studenta interesuje najbardziej?
- Tak, a dla nas jest to niezwykle trudnym wyzwaniem. Cykl kształcenia jest minimum trzyletni, zmusza nas do przewidywania, kogo pracodawcy będą za te trzy lata potrzebowali. Tymcza­sem ze zdefiniowaniem tego zapotrzebowania mają problem samorządy, polityka i biznes. Samo określenie, że nie potrzebujemy humanistów, a inżynierów jest kolokwializmem, bo musimy wie­dzieć, na jakich konkret­nie inżynierów będzie zapotrzebowanie. Stąd nasza współ­praca z przedsiębiorcami, rozmowy z pośrednikami pracy oraz śledzenie losów naszych absolwentów.

- O, to coś nowego...
- Owszem. Każdego naszego absolwenta po trzech i pięciu latach musimy zapytać, co robi, gdzie pracuje. Jednak on nie ma obowiązku nas o tym informować. Dlatego musimy wypracować system zachęt, aby zechciał nam odpowiedzieć na zadawane pytania. Nie jest to naszym wymysłem, ale jest to wymóg ustawy o szkolnictwie wyższym. Może dzięki temu uzyskamy odpowiedź na pytanie, jak rozwija się nasz region i kogo pracodawcy będą potrzebować.

- AP tworzy takie atrakcyjne dla pracodawców kierunki, jak pielęgniarstwo czy ratownictwo medyczne. Jednak jest też stosunkowo nowe bezpieczeństwo narodowe. Kierunek, który, nie miejmy złudzeń, wykształci ludzi, którzy ze znalezieniem pracy w zawodzie mogą mieć kłopot.
- Uruchamianie nowych kierunków związane jest nie tylko z zapotrzebowaniem rynkowym, ale też z możliwościami uczelni, zwłaszcza kadrowymi. Żeby uruchomić kierunek, trzeba mieć specjalistów, a tych często brakuje. Dlatego tworzenie nowych kierunków odbywa się na zasadzie pączkowania, czyli z wykorzystaniem posiadanej kadry i zatrudnianiem nowej. Tak było z kierunkami medycznymi - zaczynaliśmy od pielę­gniarstwa, a teraz mamy i ratownictwo medyczne, i zdrowie publiczne. Po tych kierunkach absolwenci nie mają większego problemu z zatrudnieniem i w kraju, i za granicą. W ten sam sposób powstały też kierunki inżynierskie - fizyka techniczna ze specjalnością ekotechnologie związane z energią odnawialną w Instytucie Fizyki czy edukacja techniczno-informatyczna w Instytucie Matematyki. Natomiast bezpieczeństwo narodowe to tzw. kierunek modny, na którym kształci obecnie około 70 uczelni w Polsce. Czyli jest to kształcenie masowe. I z tego powodu rzeczywiście w pewnym momencie absolwenci będą mieli kłopoty ze znalezieniem pracy w ramach zarządzania kryzysowego, dla którego został powołany. My to zauważyliśmy już jakiś czas temu i dlatego szukamy nowych rozwiązań, których na tym kierunku nie stosują inne uczelnie. M.in. podpisaliśmy porozumienie z Komendą Główną Policji na realizację przedmiotów, któ­rych zaliczenie będzie oznaczało ułatwienia przy staraniu się o pracę w policji. Dodatkowo uruchamiamy specjalności, w jakich nie kształcą inni - bezpieczeństwo żeglugi i portów oraz bezpieczeństwo teleinformatyczne. Do tego mamy przygotowanych sześć specjalistycznych pracowni, na które wydaliśmy 3,5 mln zł. Robimy to, aby wyróżniać się na tle innych uczelni, a także aby nie zarzucono nam, że kształcimy bezrobotnych. Bardzo nam zależy, aby nasi absolwenci znajdywali pracę, a najlepiej w wyuczonych zawodach.

- W powszechnej świadomości ciągle pokutuje jednak przekonanie, że AP to uczelnia kształcąca nauczycieli...
- Tak, bo nasze korzenie to Wyższa Szkoła Nauczyciel­ska, a następnie Wyższa Szk­ła Pedagogiczna. I tak się o nas też wciąż potocznie mówi. Jednak niż demograficzny powoduje, że szkoły są zamykane i dla nauczycieli pracy nie ma. To zniechęca do uczenia się na specjalizacjach nauczycielskich, więc musimy proponować coś nowego, czyli kierunki i specjalności nienauczycielskie. Przykładem niech będą wspom­niane już kierunki, czy też ochrona środowiska, praca socjalna lub resocjalizacja na pedagogice. Wojewódzki Urząd Pracy namawia mas na organizację szkoleń przygotowujących osoby do uruchamiania i prowadzenia domów spokojnej starości. Cóż, na pew­no nie będziemy politechniką, bo nie takie są nasze korzenie, a i politechnik w regionie nie brakuje. Na pewno będziemy uruchamiać kolejne kierunki niehumanistyczne.

- Raczej trudno słupskiej uczelni konkurować z dużymi ośrodkami akademickimi, z tradycjami, bujnym życiem studenckim...
- Jednak Słupsk też ma swoje plusy. Też mamy tradycję, niedługo będziemy obchodzić 45-lecie istnienia. Naszą uczelnię od czasów Wyższej Szkoły Nauczycielskiej ukończyło ponad 50 tys. osób. Jesteśmy alternatywą dla kandydatów, którzy nie wybiorą dużych ośrodków akademickich ze względów ekonomicznych. Nasi studenci przy uzasadnianiu, czym się kierowali przy wyborze uczelni, wskazują na ciekawe kierunki i bliskość uczelni. A po drugie, przecież tak naprawdę wiąże się z niskimi kosztami utrzymania, może też z poczuciem bezpieczeństwa. Spotykamy się z sytuacjami, gdy przenoszą się do nas osoby, które wybrały studia w dużych ośrodkach, ale ze względów finansowych nie stać je na studio­wanie w dużych aglomeracjach. Co ciekawe, coraz częściej wybierają nas kandydaci z okolic Wejherowa, Kartuz, Kościerzyny, mieszkający przecież bardzo blisko Trójmiasta. Jednak muszę wyraźnie podkreślić, że ponad 70 procent naszych studentów wybiera AP jako pierwszą uczelnię. Obaliliśmy więc mit, że do Słupska idą ci, którzy nie dostali się nigdzie indziej.

- Jakie są perspektywy rozwojowe uczeni?
- Muszę zaznaczyć, że aby się rozwijać, trzeba pokonać sporo trudności. Dla przykładu, wzrost liczby studentów o dwa procent w porównaniu do roku ubiegłego wymaga uzyskania zgody Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jest to taka przysłowiowa kula u nogi, która ogranicza nas w pozyskiwaniu studentów, bo nie dostaniemy na nich dotacji. Kolejna trudność polega na tym, że jesteśmy zaskakiwani decyzjami ministerstwa w sposobie naliczania dotacji. To powoduje kłopoty z planowaniem finansów uczelni, podobnie jak dość nagłe zmiany w zasadach refundacji wkładów własnych w inwestycjach współfinansowanych ze środków unijnych. Czekamy też na strategię rozwoju szkolnictwa wyższego, która jeszcze nie została przez ministerstwo wypracowana.

- Mimo to są plany uczelni na przyszłość...
- Oczywiście, jesteśmy w trakcie zmian do nowej strategii uczelni, aby określić cele do roku 2020. Przewidujemy restrukturyzację uczelni. Z jednej strony będziemy zamykać kierunki nierentowne i niecieszące się popularnością, a z drugiej strony będziemy otwierać nowe. W tym roku uruchamiamy nabór na turystykę i rekreację, co jest bardzo związane z naszym regionem. Mamy możliwość modyfikacji programu kształcenia, więc chcemy, aby odpowiadał on potrzebom rynkowym. Myślimy o gospodarce przestrzennej, ale także pracownicy instytutu muzyki z polonistami myślą o otworzeniu kierunku menedżer kultury.

- A rozbudowa uczelni?
- Plany połączenia z Wyż­szą Hanzeatycką Szkołą Zarządzania na razie są w zawieszeniu. Konkretów w tej sprawie nie ma. Natomiast my wystąpiliśmy o prawie 30 mln zł na przygotowanie 12 interdyscyplinarnych pracowni i sali konferencyjnej dla wydziału matematyczno-przyrodniczego. Mają one powstać w budynku byłej wojskowej stołówki przy ul. Kozietulskiego. Ten projekt został wpisany na ministerialną listę rezerwową i pod koniec roku dowiemy się, czy pieniądze dostaniemy. To byłoby zaplecze do prowadzenia nauki na nowych, priorytetowych kierunkach. Natomiast po remoncie sali gimnastycznej marzymy o wielofunkcyjnym boisku w campusie przy ul. Arciszewskiego, bo takiego nam brakuje.

Wideo

Komentarze 39

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafał
NIe tylko Sobolewska ma te same korzenie co Drozd ale prawie wszyscy których zatrudnia w administracji i nie tylko mają takie korzenie. Zaczeło sie jeszcze kiedy był tam prorektorem przed 2008. Juz wtedy ściągał rodzinkę. Teraz to już masówka i wymiana kadry na bezczelnego pod dowolnym pretekstem. Schemat jest taki trudności finansowe uczelni muszę zwalniać. Zwalnia oczywiście tych, którzy nie mają tego samego pochodzenia. Po zwolnieniu pojawia się konieczność zatrudnienia "fachowców. No i kogo pan Rektor zatrudnia a no swoich. Bo rekrutację na tej uczelni przeprowadza sam osobiście Drozd. Nie wiem jak wy to widzicie ale dla mnie to budowanie przestrzeni życiowej dla tych z pochodzeniem ukraińskim (kolonizacja). I tak co najmniej co pół roku akcja kryzys i jedynie słusznych przybywa. Teraz zapowiada kolejną czystkę na tym samym schemacie. Nawet audytor wewnętrzny musiała mieć pochodzenie bo kto pomoże panu Rektorowi (prowadnykowi) w dziele czyszczenia kadr uczelni jak nie nasza z naszych. Do końca kadencji zostało parę lat ale trzeba się śpieszyć i wymienić na naszych wszystkich. Bo wtedy - nasi będą tu rządzić zawsze.

Pani Ulu,

Pani życie osobiste musi musi być bardzo smutne :-(

A Pani jakie ma pochodzenie? I czy w związku z tym ma Pani niskie poczucie wartości?

Pozdrawiam,
Rafał
o
okił khamidow
No jak jacus nie bylo,a co skonczyles? Dokladnie sie to nazywalo hiatoria,specjalizacja wspolczesne stosunki narodowe;)

oj panieeee...... stosunki to w akademikach są takie, ze ho ho ho.... bynajmniej nie międzynarodowe. nieraz pałę trzeba moczyć godzine w lodowatej wodzie, żeby ostygła... a dziur do zatykania co niemiara.
U
Ula
a Ewa Sobolewska też jest z Ukrainy? widać że tworzą niezły tandem z Rektorem, niech Pani Drozd uważa rośnie konkurencja, romansik tuż tuż wyjdzie na jaw

NIe tylko Sobolewska ma te same korzenie co Drozd ale prawie wszyscy których zatrudnia w administracji i nie tylko mają takie korzenie. Zaczeło sie jeszcze kiedy był tam prorektorem przed 2008. Juz wtedy ściągał rodzinkę. Teraz to już masówka i wymiana kadry na bezczelnego pod dowolnym pretekstem. Schemat jest taki trudności finansowe uczelni muszę zwalniać. Zwalnia oczywiście tych, którzy nie mają tego samego pochodzenia. Po zwolnieniu pojawia się konieczność zatrudnienia "fachowców. No i kogo pan Rektor zatrudnia a no swoich. Bo rekrutację na tej uczelni przeprowadza sam osobiście Drozd. Nie wiem jak wy to widzicie ale dla mnie to budowanie przestrzeni życiowej dla tych z pochodzeniem ukraińskim (kolonizacja). I tak co najmniej co pół roku akcja kryzys i jedynie słusznych przybywa. Teraz zapowiada kolejną czystkę na tym samym schemacie. Nawet audytor wewnętrzny musiała mieć pochodzenie bo kto pomoże panu Rektorowi (prowadnykowi) w dziele czyszczenia kadr uczelni jak nie nasza z naszych. Do końca kadencji zostało parę lat ale trzeba się śpieszyć i wymienić na naszych wszystkich. Bo wtedy - nasi będą tu rządzić zawsze.
H
Hektor
Czy to jest prawda? Co tych panów łączy?
Pan Drozd do niedawna był viceprzewodniczącym Zw.Ukraińców
w
wsparcie z koszalina

Sobolewska = siedem nieszczęść, a może i plaga egipska.

G
Gość
a Ewa Sobolewska też jest z Ukrainy? widać że tworzą niezły tandem z Rektorem, niech Pani Drozd uważa rośnie konkurencja, romansik tuż tuż wyjdzie na jaw

I do tego kochaś?? Oj, nie ładnie, nie ładnie ....
U
Ula

a Ewa Sobolewska też jest z Ukrainy? widać że tworzą niezły tandem z Rektorem, niech Pani Drozd uważa rośnie konkurencja, romansik tuż tuż wyjdzie na jaw

G
Gość

POLACY OBUDZCIE SIĘ !!!

20-lecie Związku Ukraińców w Polsce

Konferencja „Związek Ukraińców w Polsce: 20 lat działalności w kontekście polityki narodowościowej III RP i stosunków polsko-ukraińskich” odbyła się 11 grudnia w Fundacji im. Stefana Batorego. W konferencji wzięli udział m.in.: poseł na Sejm RP, wiceprzewodniczący Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Miron Sycz, poseł, członek KMNiE Sejmu RP Sławomir Preis, deputowany Parlamentu Europejskiego Paweł Kowal, sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Siemoniak, sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Mirosław Sielatycki, członek KRRiTV, prof. Stefan Pastuszka, ambasador Ukrainy w Polsce Markian Malśkyj, Konsul Generalny Ukrainy w Lublinie Ołeh Horbenko, Konsul Honorowy Ukrainy w Szczecinie Henryk Kołodziej, prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Danuta Przy-wara, prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, przedstawiciel społeczności ukraińskiej w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych dr Grzegorz Kuprianowicz, prezes Zjednoczenia Łemków, przed-stawiciel społeczności łemkowskiej w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych Stefan Hładyk. Wśród gości znaleźli się również duchowni ks. Mirosław Lewczak i ks. Andrzej Dawidziuk, którzy reprezen-towali Jego Świątobliwość Sawę, Metropolitę Warszawskiego i Całej Polski oraz o. Piotr Kuszka, proboszcz parafii ojców Bazylianów w Warszawie.

Wśród uczestników konferencji znaleźli się również prezesi i przedstawiciele ukraińskich organizacji spo-łecznych, m.in. Związku Ukrainek w Polsce – Katarzyna Sirocka, Towarzystwa Ukraiński „Narodnyj Dim” – Michał Pulkowski, Związku Ukraińskiej Młodzieży Niezależnej – Paweł Zariczny, Organizacji Skautów Ukraiń-skich „Płast” – Arkadiusz Putko. Wśród gości nie zabrakło liderów społeczności ukraińskiej, członków Rady Głównej Związku z różnych regionów Polski oraz samorządowców wybranych do różnych szczebli samorzą-dów lokalnych. Obecny był m.in. starosta powiatowy z Koszalina Roman Szewczyk, przewodnicząca Rady Miasta Nowogród Bobrzański Stefania Jawornicka, radna Rady Miasta Przemyśl Maria Tucka. W konferencji uczestniczyli przedstawiciele polskich organizacji pozarządowych współpracujących ze ZUwP.

Wystąpienia podczas paneli wygłosili m.in.: minister Tomasz Siemoniak, poseł Miron Sycz, publicyści, m.in. Mirosław Czech z „Gazety Wyborczej”, Bogumiła Berdychowska, członek Rady Forum Polsko-Ukraińskiego, pierwszy prezes Związku Jerzy Rejt, prezes ZUwP Piotr Tyma, historycy, prof. Roman Drozd z Akademii Po-morskiej w Słupsku, prof. Jarosław Syrnyk z Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego.
Panele prowadzili dziennikarka „Wiadomości” TVP 1 Maria Stepan oraz historyk z ISP PAN prof. Grzegorz Motyka.
Listy gratulacyjne z okazji 20-lecia Związku nadesłali m.in.: arcybiskup Jan Martyniak, Metropolita Przemy-sko-Warszawski oraz Włodzimierz Juszczak, biskup diecezji wrocławsko-gdańskiej Kościoła Greckokatolic-kiego, Jego Świątobliwość Sawa, Metropolita Warszawski i Całej Polski, poseł Ryszard Galla, Jerzy Pomia-nowski, redaktor naczelny miesięcznika „Nowaja Polsza”.

Wieczorem 11 grudnia w pomieszczeniach ambasady Ukrainy w RP przy ul. Szucha 7 z okazji obchodów 20. rocznicy Związku zorganizowano uroczyste spotkanie połączone z koncertem ukraińskich pieśni w wykona-niu działającego w ramach ZUwP zespołu „Izpreżdy Wika” z Olsztyna. Podczas spotkania Ambasador Ukra-iny M. Malśkyj wręczył m.in. Stefanii Łajkosz, członkowi Zarządu Głównego Związku oraz członkowi ZG, prezesowi Oddziału Szczecińskiego Janowi Syrnykowi nagrody Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. W spotkaniu w Ambasadzie Ukrainy uczestniczył m.in. doradca prezydenta RP Henryk Wujec.

W dniu 12 grudnia w ramach obchodów rocznicy powstania Związku zespół „Izpreżdy Wika” wystąpił z kon-certem w cerkwi ojców Bazylianów przy ul. Miodowej 16.

Konferencję i koncerty zrealizowano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

p
pytajnik
Rektor Roman Drozd wraz z innymi nacjonalistami ukraińskimi w tym Mironem Syczem aktywnie działa na rzecz uznania akcji wisła za ludobójstwo.

Czy to jest prawda? Co tych panów łączy?
G
Gość
Czytałem pare .......... wybitnych opracowań p.Rektora AP i nie da sie ukryc , ze w sposób mało zakamuflowany a moim zdaniem oficjalnie popiera działania UPA i całej frakcji nacjonalistycznej w ichniejszym ukrainskim podziemiu w czasie II wojny swiatowej co przypomne niezorientowanym skutkowało wymordowaniem w bestialski sposób 100-150 tys bezbronnych Polaków we wschodniej Małopolsce. Nikt na to nie zwraca uwagi. To tak jakbyśmy powiedzieli , ze zbrodnie niemieckich okupantów na Polakach były uzasadnione.

Rektor Roman Drozd wraz z innymi nacjonalistami ukraińskimi w tym Mironem Syczem aktywnie działa na rzecz uznania akcji wisła za ludobójstwo.
G
Gość
gdy rozwiązywano UPA ostatni rozkaz brzmiał - wtopić sie w społeczeństwo i zajmować stanowiska.

I TAK ZROBILI W SŁUPSKU;sądy ,prokuratura ,administracja,hurtownia alkoholi w Słupsku ul.Przemysłowa 10

Przyczyna jest jedna ....Prawie 22 lata temu "obalono" niby w Polsce komunizm. Obalono tak skutecznie, że żadnemu z czerwonych nie spadł nawet włos z głowy, czołowi komuniści stali się nagle socjaldemokratami, trockiści przeobrazili się w działaczy społecznych, reżyserzy, którzy udowadniali, dlaczego AKowcy byli straconym pokoleniem, w opozycyjnych intelektualistów, PRLowscy prawnicy, stali się konstytucjonalistami, redaktorzy PRL-owskiej TV właścicielami prywatnych TV, członkowie ZMS , ZSMP , PZPR, UBecy ,SBecy TW kapusie - stali się kapitalistami pełną gębą i ludźmi roku Forbesa. A robotnicza hołota przemieniła się w robotniczą bezrobotną hołotę. Przemiana wody w wino jawi się na tym tle jako kuglarska sztuczka. Mieliśmy szansę zaobserwować, jak to można w naszym demokratycznym państwie prawa bezkarnie zastrzelić generała policji i jak do tej pory nie udało się ustalić mocodawców. Mogliśmy zaobserwować, jak po kolei są umarzane wszelkie procesy w sprawach gospodarczych, gdzie Polskę okradano na miliardy dolarów. Jak rozpadały się samochody inspektorów NIKu , jak odwoływano kolejnych sędziów, jak ginęli świadkowie. Zaprawdę, polscy autorzy książek sensacyjnych powinni zostać uznani za grupę zawodową , którą dotknęło strukturalne bezrobocie - jak tu cokolwiek sprzedać w takich warunkach ? Jak miałaby sobie poradzić Agatha Christie ze swoim /Orientexpressem,/ czy Joe Alex z /Cicha jak ostatnie tchnienie /, kiedy w polskich więzieniach "wiesza się" trzech kolejnych świadków w sprawie Olewnika ? A podejżany o to komendant z Płocka znika jak kamfora. Były Noblista , który chciał puścić w skarpetkach aferzystów lata do Portugalii aby spotkać się z nimi w czasie gdy Prezydent USA jest w Polsce a dyplomacja amerykańska prosi o spotkanie ! ,..Dzisiaj taki Lem ze swoją wirtualną rzeczywistością, lub iluzjami wywołanymi chemicznymi substancjami z "Kongresu futurologicznego" miałby miażdżącą konkurencję ze strony miłościwie nam panującego (Pijarującego, jak kto woli) premiera Tuska i sztabu jego socjotechników oraz szpeniów od marketingu politycznego, którzy co dzień fundują nam taką matrixową rzeczywistość, że firmy informatyczne powinny podkupować od nich licencje i wdrażać, wdrażać, wdrażać. Natomiast od pamiętnego kwietnia dosłownie czuję, że jestem naocznym świadkiem, jak Wielka Historia wylewa (nomen omen) ze swoich utartych od kilkunastu lat szlaków, zatacza koło i miażdży niepokornych i pechowców. Miażdży na śmietniku smoleńskiego lotniska. Widzimy, jak po tej miazdze "nasz rząd" jest w zasadzie ekspozyturą i delegaturą Rosji i Niemiec. Widzimy jak coraz bardziej uzależniamy się od rosyjskiego gazu za który płacimy najwięcej w Europie , że nawet KE nie może tego przemilczeć i broni polskiego społeczeństwa przed Polskim rządem. A kto i czym zaszantazowal Pawlaka zeby ten podpisal taki kontrakt z Gazpromem który zmusza Polske do odbierania przez bardzo wiele lat ( na zasadzie bierz albo plac ) gazu po horrendalnie zawyzonej cenie ? Tymoszenko za taki kontrakt dostała 7 lat chodż cena była dużo niższa !. Widzimy jak możni Unii Europejskiej świetnie dogaduje się z Rosją naszym kosztem (Nord Stream, helikopterowce), być może niedługo uzależnimy się w kwestii energii atomowej (najnowsza rosyjska propozycja). Widzimy jak "nasze elity intelektualne" wypisują się w wazeliniarskie i wiernopoddańcze odezwy do bratniej potęgi i mamy deja vi - ja już to widziałem ! Ja już to oglądałem I nawet w tej samej aktorskiej obsadzie ! Widzimy rosnącą potęgę Chin, obudowanie imperium przez Rosję rywalizującej z Chinami, widzimy wycofanie się USA z obecności w Europie . Wszelkie zło okrągłego stołu,nocnej zmiany i lewej nogi panoszy się po tym biednym kraju . Pytanie: co dalej ? Czy następna Polska tragedia ?
z
ząb

gdy rozwiązywano UPA ostatni rozkaz brzmiał - wtopić sie w społeczeństwo i zajmować stanowiska.

P
PRAWDA BOLI

Czytałem pare .......... wybitnych opracowań p.Rektora AP i nie da sie ukryc , ze w sposób mało zakamuflowany a moim zdaniem oficjalnie popiera działania UPA i całej frakcji nacjonalistycznej w ichniejszym ukrainskim podziemiu w czasie II wojny swiatowej co przypomne niezorientowanym skutkowało wymordowaniem w bestialski sposób 100-150 tys bezbronnych Polaków we wschodniej Małopolsce. Nikt na to nie zwraca uwagi. To tak jakbyśmy powiedzieli , ze zbrodnie niemieckich okupantów na Polakach były uzasadnione.

P
Pucio Pucio
Mam wrażenie, ze AP w Słupsku to 5 kolumna ukrainskich nazjonalistów -dziwne, ze pozostali wykładowcy (historycy ale nie tylko) oraz władze w Warszawie tego nie widza.

Władza w Warszawie ma wbite w to, co się dzieje na takiej,he he, uczelni. Najwyżej szybciej każa zwijać żagle. Może tylko parę osób zdązy zrobić "karierę", mowa o lobbystach klubu rektora i dupolizach którzy nie mogą wykazać się jedynie słusznym pochodzeniem, za to nadrabiają gorliwością. A że nikt nic nie robi to normalne. Panuje zamordyzm i tyle.
a
antyrezun

Mam wrażenie, ze AP w Słupsku to 5 kolumna ukrainskich nazjonalistów -dziwne, ze pozostali wykładowcy (historycy ale nie tylko) oraz władze w Warszawie tego nie widza.

Dodaj ogłoszenie