Rozwiązanie interny wstrzymane

Magdalena Olechnowicz
Czesław Juszczyk, ordynator I oddziału wewnętrznego.
Czesław Juszczyk, ordynator I oddziału wewnętrznego. Fot. Łukasz Capar
O rozwiązaniu I oddziału wewnętrznego w słupskim szpitalu mówi się w całym Słupsku. Na tym tle narodził się też konflikt pomiędzy lekarzami. Artykuły o likwidacji I oddziału wewnętrznego wywołały sporo emocji.

- Jestem roztrzęsiony. Jaki sens ma likwidacja łóżek internistycznych? Leżałem tam wielokrotnie. I bardzo sobie chwalę te pobyty. Niedługo dojdzie do tego, ze zrobią dla chorych specjalną SKM-kę do Gdańska, bo wszyscy będziemy musieli się tam leczyć - martwi się pan Jerzy, który nie chciał się przedstawiać, ponieważ obawia się traktowania w szpitalu, którego jest częstym pacjentem.

Póki co rozwiązanie I interny zostało wstrzymane.

- Dyrektor ma przygotować aktualny plan restrukturyzacji i nas z nim zapoznać - mówi Marek Biernacki, przewodniczący Rady Społecznej szpitala w Słupsku - Wrócimy do sprawy w styczniu.

Na tym tle narodził się jednak konflikt pomiędzy lekarzami. - Przykro nam, że doktor Juszczyk (ordynator I interny) walczy o swój oddział kosztem innych oddziałów. Zarzuca nam złe zarządzanie. Twierdzi też, że tylko jego lekarze leczą dobrze - mówi Wojciech Homenda, ordynator II interny.

Czesław Juszczyk podczas posiedzenia Rady Społecznej szpitala publicznie wszystkich przeprosił.

- Wierzcie mi, że ja nikogo nie atakuję, ja się tylko bronię. Zrozumcie. Przepraszam wszystkich lekarzy, którzy poczuli się obrażeni - mówił.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 15.12.2008 o 14:08, milusia napisał:

Znajac nieco slupska sluzbe zdrowia, powiem tylko, ze dr Juszczyk ma klase,ktorej brakuje dr Homendzie, ktory ma mniemanie o sobie ho ho ho jako czlowiek, jak dla mnie to nieciekawa postac


Coraz mniej jest takich LEKARZY JAK DR.JUSZCZYK. To stara szkoła, która uczyła LEKARZY POSZNOWANIA ŻYCIA I GODNOŚCI PACJENTA. W obecności DOKTORA NIKT NIE POZWOLIŁBY SOBIE NA ŻARTY Z PACJENTA, co często się zdarza wśród młodych lekarzy. Ale kto ich ma uczyć godnego zachowania?
z
zorro
W dniu 15.12.2008 o 13:02, ~obserwator~ napisał:

Przyglądając się kolejnej rozgrywce w słupskim szpitalu cisną się pewne pytania;1/ znając historię - a z niej wynika ,że pierwotnie była jedna interna ( do czego dąży aktualny dyrektor), ze względów m.in personalnych podzielno ten duży oddział na I i II wewnętrzny - II wewnętrzny pozostał pod zarządem dr Hirsza I wewnętrzny pod dr Lewenstam- cała kadra częściowo wbrew swoim upodobaniom została sztucznie podzielona pomiędzy dwa oddziały. To też zapoczątkowało serię niesnasek pomiędzy I i II oddziałem wewnętrznym.W czasie ordynatury śp dr Ołubca ( I wewnętzny) oraz śp dr Grońskiej ( II wewnętrzny), jako jeden z pierwszych specjalizację z kardiologii uzyskał m.in dr Juszczyk- jedne z najzdolniejszych asystentów pracujący na I wewnętrznym oddziale. Przez długi czas prowadził wydzielony z I wewnętrzego oddziału pododdział kardiologiczny- który w dalszym zamyśle miałbyć przekształcony w oddział kardiologii. Niewątpliwie dr Juszczyk miał w planach objęcie ordynatury na tym oddziale .W tym czasie specjalizację z kardiologii zrobił także lekarz z II wewn. dr Kiedrowicz ( zdał egzamin dobrych kilka lat po dr Juszczyku) oraz ordynator II wewnętrznego dr Grońska. Dr Kiedrowicz jest mniej więcej z tego samego pokolenia co dyr Stus, dr Juszczyk o ok 10 lat starszy, przez kilka lat był zastępcą dr Grońskiej. Po zrobieniu specjalizacji też zapragnął ordynatury na wówczas już zarządzanym przez starszego kolegę dr Juszczyka- oddziale kardiologicznym. Po kilkuletnim zarządzaniu oddziałem kardiologii ogłoszono konkurs na ordynatora tegoż oddziału, a jak wiadomo konkurs to konkurs, kto wygra zależy od jury.Jury to ludzie. Dokonując wyboru kierują się własnymi preferencjami ale też nie żyją w kosmosie i nie są nieosiągalni...Innymi słowy wcale w konkursie nie musi wygrać ten ,który już na tle kardiologii czym się wykazał, który ma większe doświadczenie itp, może wygrać ten którego lubi komisja.Tak więc na początku 2000 r ordynatorem oddziału kardiologii zamiast jego organizatora dr Juszczyka został w wyniku konkursu dr Kiedrowicz. To zapoczątkowało osobisty personalny konflikt pomiędzy tymi lekarzami.Czy żal dr Juszczyka był nieuzasadniony ?Któż by na jego miejscu , jeszcze znając kulisy konkursu i jego bezstronności nie był by w tej sytuacji wściekły.Tak więc na niwie kardiologii pojawia się nowy ordynator - pozostawia kolegów z II wewnętrzego i wkracza na oddział kardiologii ( piętro wyżej), dr Juszczyk z skulonymi uszami przeflancowany zostaje do dawnego swojego oddziału I wewnętrzego. W tym czasie ciężko choruje i umiera dotychczasowy ordynator II wewnęrzego dr Grońska. Na arenę wchodzi dr Homenda- kolega z oddziału z dr Kiedrowiczem, conajmniej 20 lat młodszy od dr Juszczyka .Szybko po śmierci z braku konkurencji w swoim oddziale wskakuje na funkcję szefa tego oddziału ( wówczas niedawno co zrobił specjalizację II stopnia z interny) , miał plany dalszych specjalizacji , które nie chcąc być złośliwym niewyszły -pozatym,że oddział II przemianowano na oddział hematologiczno-endokrynologiczny ( w oddziale nie było hematologa miał nim zostać dr Homenda- anno domini 2008 nie zdał jeszcze tego egzaminu i nie ma podstaw do nazywania sie hematologiem)- ale to może nieważne- choć m.in z tego powodu NFZ odebrał temu oddziałowi możliwość wykonywania pewnych dobrze płatnych procedur hematologicznych - tu jakość Pan Dyrektor tym się nie chwali. Wspólnie natomiast tak jakby siedzieli we własny firmach z dr Homendą , dr Kiedrowiczem obmyślają plan zwiększenia obrotów i zarobku dla szpitala .Nota bene cel szczytny , bo dyrektor będzie mógł się wykazać ,że jest dobrym menagerem. Plan jest prosty zwiększyć łóżka dla kardiologii i dla II wewnętrzego , posłać na emeryturę dr Juszczyka , kadrę wykształconych lekarzy - nie gorzej niż np dr Homenda, rozproszyć . Dlaczego zwiększyć łóżka dla II wewnętrzego - bo jest bardziej ekonomiczny ?! czyli co ...? leczy taniej...? a jak obliczyć ten parametr...? a kto bierze pod uwagę jakość leczenia , kto ją bada , czy ktokolwiek z decydujących ma pojęcie o mierzalności jakości leczenia, czy te parametry były brane pod uwagę ? czy wyliczono np tylko ile takiego a takiego leku, igieł, gazików itp zużywa I wewnętrzny w porównaniu z II wenętznym i się okazało,że co ...? oddział drugi wewnętrzny zużywa mniej leków , wykonuje mniej badań diagnostycznych- czy na tym opierają sie merytoryczne argumenty Pana Dyrektora Stusa. A może doszedł do wniosku ,że zwiększając łóżka dla kardiologii otrzyma więcej pieniędzy z NFZ dla szpitala ? Majac swoją idee fix nie patrząc na ludzi , który w tym szpitalu pracują długo więcej niż on sam, po prostu bez skrupułów chce wywalić niewygodne dla siebie i kolegów osoby. Czy myśląc o zwiększeniu zarobku na kardiologii przyszło mu do głowy zanalizować wykorzystanie czasu pracy przez lekarzy na oddziale kardiologii- czy nie widziałby jasno,że 30-50 % czasu lekarz pracuje jako sekretarka wypełniając papiery.Czy nie łatwiej było by wyszkolić i przełoży 2-3 osoby z administracji do oddziału kardiologii ,które by wykonały tą pracę.Czyż nie lepiej przyjrzeć się sposobowi organizacji pracy w tym oddziale i tam szukać rezerw. Czy też zadał sobie pytanie do jakich rozsądnych granic wzrośnie jeszcze zapotrzebowanie na procedury ( za które płaci dobrze NFZ- wszczepianie urządzeń, plastyki), jaki jest aktualny czas oczekiwania na te procedury.Jakie jest rzeczywiste przyszłościowe zapotrzebowanie na te procedury .Czy licząc na to,że podstawą zarabiania będą procedury wspiera tych którzy te procedury wykonują? czy rozmawia z tymi osobami jak one widzą możliwości wzrostu wykonywania procedury , jaka powinna być organizacja ich pracy. Czy aktualnie aż tak długo trzeba czekać by wykonać w rzeczywiście koniecznych sytuacjach "dobrze płatne procedury" ? Skąd zamierza Pan Dyrektor tworzyć zwiększony popyt na te procedury.Czy po prostu nie zgalopował się w swoim rozumowaniu, jakie ma podstawy na których opiera swój wniosek- bo póki co z braku innych podstaw podejrzewać można osobiste niechęci do określonych osób, słusznie więc ,że rada społeczna szpitala ( która kiedyś zwykle przyklepywała decyzje dawniejszych dyrektorów) nie dała się wmanewrować w argumentację Dyrektora. Szpital póki co jest publiczny,służyć ma społeczności lokalnej - wiec decyzję takie jak m.in obecna winny być klarowne i uzasadnione , zrozumiałe też dla osób które niekoniecznie noszą biały fartuch ale być może kiedyś będą musiały korzystać z usług tej instytucji.



Nie chcę niczego ujmować z powyższego tekstu ale chyba podobne sytuacje występują na wszystkich oddziałach w całej Polsce.
G
Gość
No to sie dyrektor nie cieszy.Oby tak zostalo.Likwidacja teraz bylaby bez sensu.Mozna poczekac do czasu ukonczenia budowy szpitala i wtenczas robic jakies ruchy.W tym momencie widac,ze sa to prywatne rozgrywi dyrektora i jego swity.
m
milusia
Znajac nieco slupska sluzbe zdrowia, powiem tylko, ze dr Juszczyk ma klase,ktorej brakuje dr Homendzie, ktory ma mniemanie o sobie ho ho ho jako czlowiek, jak dla mnie to nieciekawa postac
m
milusia
Znajac nieco slupska sluzbe zdrowia, powiem tylko, ze dr Juszczyk ma klase,ktorej brakuje dr Homendzie, ktory ma mniemanie o sobie ho ho ho jako czlowiek, jak dla mnie to nieciekawa postac
~obserwator~
Przyglądając się kolejnej rozgrywce w słupskim szpitalu cisną się pewne pytania;

1/ znając historię - a z niej wynika ,że pierwotnie była jedna interna ( do czego dąży aktualny dyrektor), ze względów m.in personalnych podzielno ten duży oddział na I i II wewnętrzny - II wewnętrzny pozostał pod zarządem dr Hirsza I wewnętrzny pod dr Lewenstam- cała kadra częściowo wbrew swoim upodobaniom została sztucznie podzielona pomiędzy dwa oddziały. To też zapoczątkowało serię niesnasek pomiędzy I i II oddziałem wewnętrznym.W czasie ordynatury śp dr Ołubca ( I wewnętzny) oraz śp dr Grońskiej ( II wewnętrzny), jako jeden z pierwszych specjalizację z kardiologii uzyskał m.in dr Juszczyk- jedne z najzdolniejszych asystentów pracujący na I wewnętrznym oddziale. Przez długi czas prowadził wydzielony z I wewnętrzego oddziału pododdział kardiologiczny- który w dalszym zamyśle miałbyć przekształcony w oddział kardiologii. Niewątpliwie dr Juszczyk miał w planach objęcie ordynatury na tym oddziale .W tym czasie specjalizację z kardiologii zrobił także lekarz z II wewn. dr Kiedrowicz ( zdał egzamin dobrych kilka lat po dr Juszczyku) oraz ordynator II wewnętrznego dr Grońska. Dr Kiedrowicz jest mniej więcej z tego samego pokolenia co dyr Stus, dr Juszczyk o ok 10 lat starszy, przez kilka lat był zastępcą dr Grońskiej. Po zrobieniu specjalizacji też zapragnął ordynatury na wówczas już zarządzanym przez starszego kolegę dr Juszczyka- oddziale kardiologicznym. Po kilkuletnim zarządzaniu oddziałem kardiologii ogłoszono konkurs na ordynatora tegoż oddziału, a jak wiadomo konkurs to konkurs, kto wygra zależy od jury.Jury to ludzie. Dokonując wyboru kierują się własnymi preferencjami ale też nie żyją w kosmosie i nie są nieosiągalni...Innymi słowy wcale w konkursie nie musi wygrać ten ,który już na tle kardiologii czym się wykazał, który ma większe doświadczenie itp, może wygrać ten którego lubi komisja.Tak więc na początku 2000 r ordynatorem oddziału kardiologii zamiast jego organizatora dr Juszczyka został w wyniku konkursu dr Kiedrowicz. To zapoczątkowało osobisty personalny konflikt pomiędzy tymi lekarzami.Czy żal dr Juszczyka był nieuzasadniony ?Któż by na jego miejscu , jeszcze znając kulisy konkursu i jego bezstronności nie był by w tej sytuacji wściekły.Tak więc na niwie kardiologii pojawia się nowy ordynator - pozostawia kolegów z II wewnętrzego i wkracza na oddział kardiologii ( piętro wyżej), dr Juszczyk z skulonymi uszami przeflancowany zostaje do dawnego swojego oddziału I wewnętrzego. W tym czasie ciężko choruje i umiera dotychczasowy ordynator II wewnęrzego dr Grońska. Na arenę wchodzi dr Homenda- kolega z oddziału z dr Kiedrowiczem, conajmniej 20 lat młodszy od dr Juszczyka .Szybko po śmierci z braku konkurencji w swoim oddziale wskakuje na funkcję szefa tego oddziału ( wówczas niedawno co zrobił specjalizację II stopnia z interny) , miał plany dalszych specjalizacji , które nie chcąc być złośliwym niewyszły -pozatym,że oddział II przemianowano na oddział hematologiczno-endokrynologiczny ( w oddziale nie było hematologa miał nim zostać dr Homenda- anno domini 2008 nie zdał jeszcze tego egzaminu i nie ma podstaw do nazywania sie hematologiem)- ale to może nieważne- choć m.in z tego powodu NFZ odebrał temu oddziałowi możliwość wykonywania pewnych dobrze płatnych procedur hematologicznych - tu jakość Pan Dyrektor tym się nie chwali. Wspólnie natomiast tak jakby siedzieli we własny firmach z dr Homendą , dr Kiedrowiczem obmyślają plan zwiększenia obrotów i zarobku dla szpitala .Nota bene cel szczytny , bo dyrektor będzie mógł się wykazać ,że jest dobrym menagerem. Plan jest prosty zwiększyć łóżka dla kardiologii i dla II wewnętrzego , posłać na emeryturę dr Juszczyka , kadrę wykształconych lekarzy - nie gorzej niż np dr Homenda, rozproszyć . Dlaczego zwiększyć łóżka dla II wewnętrzego - bo jest bardziej ekonomiczny ?! czyli co ...? leczy taniej...? a jak obliczyć ten parametr...? a kto bierze pod uwagę jakość leczenia , kto ją bada , czy ktokolwiek z decydujących ma pojęcie o mierzalności jakości leczenia, czy te parametry były brane pod uwagę ? czy wyliczono np tylko ile takiego a takiego leku, igieł, gazików itp zużywa I wewnętrzny w porównaniu z II wenętznym i się okazało,że co ...? oddział drugi wewnętrzny zużywa mniej leków , wykonuje mniej badań diagnostycznych- czy na tym opierają sie merytoryczne argumenty Pana Dyrektora Stusa. A może doszedł do wniosku ,że zwiększając łóżka dla kardiologii otrzyma więcej pieniędzy z NFZ dla szpitala ? Majac swoją idee fix nie patrząc na ludzi , który w tym szpitalu pracują długo więcej niż on sam, po prostu bez skrupułów chce wywalić niewygodne dla siebie i kolegów osoby. Czy myśląc o zwiększeniu zarobku na kardiologii przyszło mu do głowy zanalizować wykorzystanie czasu pracy przez lekarzy na oddziale kardiologii- czy nie widziałby jasno,że 30-50 % czasu lekarz pracuje jako sekretarka wypełniając papiery.Czy nie łatwiej było by wyszkolić i przełoży 2-3 osoby z administracji do oddziału kardiologii ,które by wykonały tą pracę.Czyż nie lepiej przyjrzeć się sposobowi organizacji pracy w tym oddziale i tam szukać rezerw. Czy też zadał sobie pytanie do jakich rozsądnych granic wzrośnie jeszcze zapotrzebowanie na procedury ( za które płaci dobrze NFZ- wszczepianie urządzeń, plastyki), jaki jest aktualny czas oczekiwania na te procedury.Jakie jest rzeczywiste przyszłościowe zapotrzebowanie na te procedury .Czy licząc na to,że podstawą zarabiania będą procedury wspiera tych którzy te procedury wykonują? czy rozmawia z tymi osobami jak one widzą możliwości wzrostu wykonywania procedury , jaka powinna być organizacja ich pracy. Czy aktualnie aż tak długo trzeba czekać by wykonać w rzeczywiście koniecznych sytuacjach "dobrze płatne procedury" ? Skąd zamierza Pan Dyrektor tworzyć zwiększony popyt na te procedury.Czy po prostu nie zgalopował się w swoim rozumowaniu, jakie ma podstawy na których opiera swój wniosek- bo póki co z braku innych podstaw podejrzewać można osobiste niechęci do określonych osób, słusznie więc ,że rada społeczna szpitala ( która kiedyś zwykle przyklepywała decyzje dawniejszych dyrektorów) nie dała się wmanewrować w argumentację Dyrektora. Szpital póki co jest publiczny,służyć ma społeczności lokalnej - wiec decyzję takie jak m.in obecna winny być klarowne i uzasadnione , zrozumiałe też dla osób które niekoniecznie noszą biały fartuch ale być może kiedyś będą musiały korzystać z usług tej instytucji.
l
lkl
A czy Homenda to taki bardzo zasłużony lekarz? chyba tylko dla dyrektora Stusa, bo to jego poplecznik i zausznik, zamiast zająć się pacjentami to knuje intrygi. To on był wysłannikiem dyrektora Stusa do konsultanta wojewódzkiego i w ząbkach przywiózł opinię, którą sam być może wcześniej napisał i podsunął do podpisania. To kpina!!!!! Panie doktorze Juszczyk niech Pan się nie da KLICE STUSA i pokaże gdzie jest ich miejsce!!!!!
s
słupszczanin
Cieszę się, że dr Juszczyk wycofał się z dezawuowania lekarzy z innych oddziałów. Fajnie, że przeprosił. Po tym, m.in. poznaje się ludzi z klasą. Swoja droga, to pan dyrektor szpitala co jakiś czas próbuje coś w Słupsku zlikwidować. Jaki jest sens likwidować dobrze działający oddział internistyczny, a łóżka z niego przenosić do oddziału dr Homendy? Ciekawe też, gdzie te łóżka u dr Homendy wstawić? Z tego co znam ten oddział to nie ma tam wiele miejsca. Zmiana dla zmiany? W myśl zasady: "nie wiadomo czy będzie lepiej, ale na pewno będzie inaczej".
Dodaj ogłoszenie