Rynek pracy na Pomorzu. W marcu statystyki jeszcze przyzwoite

Wojciech Frelichowski
Wojciech Frelichowski
Fot. 123RF
Udostępnij:
Rozprzestrzenianie się koronawirusa powoduje, że na rynku pracy zaczynają się pojawiać negatywne zjawiska. Za marzec statystyki bezrobocia są jeszcze przyzwoite, ale w kwietniu może nastąpić tąpnięcie.

Na Pomorzu kłopoty ekonomiczne najszybciej odczuwają przedsiębiorcy, głównie ci, którzy prowadzą małe zakłady usługowe. Jednak jak informuje Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku, nie przekłada się to jeszcze na nagły wzrost bezrobocia w naszym regionie.

Jednocześnie WUP wskazuje, że liczba rejestracji bezrobotnych nie jest na razie duża, ale jest to zapewne spowodowane utrudnieniami w kontaktach z urzędami pracy z powodu ograniczeń wynikających z sytuacji stanu epidemii w kraju. Wzrasta natomiast liczba rejestracji elektronicznych, jednakże proces ten również łączy się z pewnym okresem wyczekiwania.

Na koniec marca w rejestrach powiatowych urzędów pracy było 45 430 osób bezrobotnych. Dla porównania - w lutym było to 45 027 osób, czyli wzrost w stosunku do lutego wyniósł jedynie 0,9 proc. (403 osoby). Niewielki przyrost odnotowano w liczbie bezrobotnych w 14 powiatach; największy dotyczył Sopotu i Gdyni (odpowiednio o 8 i 6,3 proc.).

Co ciekawe, analizując najnowsze dane WUP, można zauważyć, że stopa bezrobocia w marcu w Słupsku i powiecie słupskim nawet odrobinę spadła. O ile w lutym w Słupsku stopa bezrobocia wynosiła 3,8 proc., a w powiecie słupskim 6,9 proc., o tyle w marcu było to - odpowiednio - 3,7 proc. i 6,8 proc. W powiecie bytowskim nastąpił natomiast lekki wzrost stopy bezrobocia - z 9,5 proc. lutym do 9,6 proc. w marcu.

W marcu stopa bezrobocia w Pomorskiem nie zmieniła się i pozostała na poziomie ze stycznia i lutego br. - 4,7 proc.

Gorzej w regionie wygląda sytuacja z wolnymi miejscami pracy. W wyniku przestojów lub obniżenia zakresu działalności firm, znaczna część pracodawców przestała składać oferty pracy do urzędów. Dlatego w marcu nastąpił 17,5 procentowy spadek wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej. Liczba ofert pracy dostępnych w urzędach pracy województwa pomorskiego w marcu wynosiła 6660 i była mniejsza o ponad 1400 niż w lutym.

W Słupsku liczba wolnych miejsc pracy spadła z 276 ofert w lutym do 242 w marcu. Z kolei w powiecie słupskim nastąpił wzrost wolnych miejsc pracy z 331 w lutym do 513 w marcu. W powiecie bytowskim natomiast w lutym było 168 wolnych miejsc pracy, a w marcu 153. Dla porównania - w powiecie malborskim liczba ofert zmniejszyła się o ponad 70 proc. (z 230 w lutym do 66 w marcu).

Zdaniem WUP w Gdańsku, biorąc pod uwagę zapowiedzi pracodawców, którzy planują w najbliższych tygodniach cięcia w zatrudnieniu, tąpnięcie dotyczące bezrobocia będzie widoczne w statystykach pod koniec kwietnia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kongres 590 - kiedy przedsiębiorcy mogą uzyskać środki z KPO

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"...Zamach na polską gospodarkę w wykonaniu reżimowych dywersantów jest bezsporny. Żadna epidemia nie usprawiedliwia przymusowego paraliżu ekonomicznego. To jest całkowity upadek państwa, to gorzej, niż okupacja w czasie wojny. To Armageddon. Ludzie jeszcze nie rozumieją i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, jakie nas czekają i wagi każdego straconego dnia w zastoju. Białoruś przegoni nas gospodarczo i cywilizacyjnie o całe dekady tylko dzięki faktowi, że nie mają tam żydowizji i, co za tym idzie, żadnych "zachorowań". Podczas, gdy oni będą się normalnie rozwijać, Polacy cofną się do 1981 roku: roku głodu, kartek na cukier, kolejek za chlebem, przestępczości, prostytucji dziecięcej i handlu żywym towarem. Statystyki i historia pokazują, że kiedy obniży się PKB tylko o 1 procent, odsetek samobójstw wzrasta piętnastokrotnie. Czyli przy dzisiejszym wskaźniku 16,2 osób na 100 tysięcy oznaczać będzie prawie 250 osób. Łatwo przeliczyć, że co 30 sekund życie odbierze sobie jakiś zrozpaczony Polak, niebędący w stanie zapewnić utrzymania swojej rodzinie. A to dopiero początek. Naród znosi cierpliwie obostrzenia w nadziei, że reżim w końcu je złagodzi. Ale rozczaruję was - nie złagodzi. Z każdym miesiącem "walka z wirusem" będzie się nasilać, będą wprowadzane kolejne zakazy, nakazy, obostrzenia i represje. Już nigdy nie obudzimy się w Polsce, jaką znaliśmy. To przeszłość. Teraz czeka nas już tylko niewolnictwo, depopulacja i śmierć...W tym czasie bandycka klika z warszawki będzie rechotać przez całą drogę do banku..."

https://gazetawroclawska.pl/spacer-impreza-przy-rodzinnym-stole-co-wolno-w-te-swieta-a-za-co-grozi-mandat/ar/c1-14912254

G
Gość

"...Pomimo tego, że koronawirus nie jest dżumą, a 80% infekcji ma charakter łagodny lub bezobjawowy, politycy postanowili zamknąć całe społeczeństwa na kwarantannie. Na jak długo? Raport niemieckiego rządu przewiduje, że pandemia będzie trwać rok. Ale czy wirus, który nauczył się atakować człowieka, zniknie, czy też zostanie z nami na zawsze? To zresztą nie jest już ten sam wirus, który był w Wuhan. Wirusy mutują i to bardzo szybko. Co roku mamy epidemię grypy, bo ci, którzy zachorują, nie stają się odporni na wszystkie wirusy grypy. Czy zatem przebycie tej konkretnej infekcji koronawirusowej uodporni nas na całe życie? Średnio raz na dekadę pojawia się nowy koronawirus u ludzi, który wywołuje rozmaite choroby układu oddechowego. Na dożywotnią odporność nie ma więc co liczyć. A to oznacza, że będą kolejne pandemie. Czy cała ludzkość ma dożywotnio siedzieć na kwarantannie?

Oczywistym jest, że długotrwałe utrzymywanie takiej kwarantanny doprowadzi do katastrofy gospodarczej. Politycy muszą zatem wypuścić lud z zamknięcia, bo jeśli tego nie zrobią, to zdesperowany lud sam wyjdzie z domów i rozliczy się z politykami w sposób dla nich mało przyjemny. Ale jak wypuścić z kwarantanny ludzi, których najpierw nastraszyło się wizją milionów ofiar koronawirusa umierających na ulicach? W związku z SARS-CoV-2 urządzono panikę na takim poziomie, jakby to była dżuma. Nic dziwnego, ze wiele osób jest przeświadczonych, iż wszyscy umrzemy od tego koronawirusa. Czy politykom będzie opłacało się wyprowadzić ich z błędu? Moim skromnym zdaniem politykom będzie opłacało się robić ludziom wodę z mózgu, żeby w każdej chwili mieć możliwość skrócenia smyczy, na którą dziś wzięli całe społeczeństwa. Trochę odkręcą śrubę, trochę przykręcą i tak to będzie się odbywać..."

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-nowa-normalnosc-czy-politycy-pozwola-nam-zyc-jak-dawniej/

G
Gość

"Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, a konkretnie na początku marca żyliśmy normalnie. Dziś jest początek kwietnia i o normalnym życiu mowy nie ma. Rządzi koronawirus. Symbolem obecnej nienormalności stał się zakaz wstępu do lasu i mandaty za skorzystanie z bezdotykowej myjni samochodowej. Ludzie miotają się jak wystraszone owce. Kolejne restrykcje stają się coraz mniej zrozumiałe. Komunikaty wysyłane przez rządzących są sprzeczne i to, co było dobre wczoraj, dziś jest złe, a to co wczoraj było odradzane, dziś jest zalecane. Przykład? Minister zdrowia Łukasz Szumowski oświadczył 26 lutego, że maseczki nie chronią przed koronawirusem, więc nie wie, po co ludzie je noszą. Ten sam minister stwierdził na początku kwietnia, że „powinniśmy już powoli iść w kierunku obowiązkowych maseczek na ulicach, w sklepach, w pracy”. Nic dziwnego, że część Polaków uważa, iż rząd mataczy. A przecież chodzi o naszą przyszłość.

Jaka ma być ta przyszłość? Czy politycy pozwolą nam żyć jak dawniej? Obawiam się, że z tym może być problem. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w Sejmie 6 kwietnia, że „nie wrócimy do stanu dawnego”, a nowe mechanizmy finansowania gospodarki mają „przywracać życie gospodarcze, społeczne i publiczne do kształtu nowej normalności”. Jak ta nowa normalność ma wyglądać? Tego premier nie powiedział. Spróbujmy zatem wyobrazić sobie, co nas czeka.

Pomimo tego, że koronawirus nie jest dżumą, a 80% infekcji ma charakter łagodny lub bezobjawowy, politycy postanowili zamknąć całe społeczeństwa na kwarantannie. Na jak długo? Raport niemieckiego rządu przewiduje, że pandemia będzie trwać rok. Ale czy wirus, który nauczył się atakować człowieka, zniknie, czy też zostanie z nami na zawsze? To zresztą nie jest już ten sam wirus, który był w Wuhan. Wirusy mutują i to bardzo szybko. Co roku mamy epidemię grypy, bo ci, którzy zachorują, nie stają się odporni na wszystkie wirusy grypy. Czy zatem przebycie tej konkretnej infekcji koronawirusowej uodporni nas na całe życie? Średnio raz na dekadę pojawia się nowy koronawirus u ludzi, który wywołuje rozmaite choroby układu oddechowego. Na dożywotnią odporność nie ma więc co liczyć. A to oznacza, że będą kolejne pandemie. Czy cała ludzkość ma dożywotnio siedzieć na kwarantannie?

Oczywistym jest, że długotrwałe utrzymywanie takiej kwarantanny doprowadzi do katastrofy gospodarczej. Politycy muszą zatem wypuścić lud z zamknięcia, bo jeśli tego nie zrobią, to zdesperowany lud sam wyjdzie z domów i rozliczy się z politykami w sposób dla nich mało przyjemny. Ale jak wypuścić z kwarantanny ludzi, których najpierw nastraszyło się wizją milionów ofiar koronawirusa umierających na ulicach? W związku z SARS-CoV-2 urządzono panikę na takim poziomie, jakby to była dżuma. Nic dziwnego, ze wiele osób jest przeświadczonych, iż wszyscy umrzemy od tego koronawirusa. Czy politykom będzie opłacało się wyprowadzić ich z błędu? Moim skromnym zdaniem politykom będzie opłacało się robić ludziom wodę z mózgu, żeby w każdej chwili mieć możliwość skrócenia smyczy, na którą dziś wzięli całe społeczeństwa. Trochę odkręcą śrubę, trochę przykręcą i tak to będzie się odbywać.

Jak będzie wyglądać to odkręcenie śruby? To własnie będzie ta nowa normalność. W ramach nowej normalności będziemy mogli wychodzić z domu, ale zapewne dostaniemy nakaz noszenia maseczek i utrzymany zostanie zakaz zgromadzeń. Ale jak wyegzekwować taki zakaz? Przecież policjanci nie mogą zajmować się wyłącznie pilnowaniem, czy gdzieś nie stoi jakaś grupka zgromadzonych. Rozwiązanie już jest – lokalizacja przez telefon komórkowy i drakońskie mandaty dla tych, którzy nie przestrzegają zakazu. W ramach nowej normalności zgromadzenia będą odbywać się w formie online. Czyż to nie jest genialne rozwiązanie? Chcecie protestować przeciw decyzjom polityków, to sobie protestujcie na Skypie. Tyle wam wolno..."

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-nowa-normalnosc-czy-politycy-pozwola-nam-zyc-jak-dawniej/

G
Gość

"...Co jeszcze czeka nas w ramach nowej normalności? O takich rzeczach jak wielogodzinne stanie w kolejkach, żeby wejść do sklepu, nie ma co pisać, bo to drobiazg. Zapewne praca zdalna stanie się normą, a nie wyjątkiem. Ale to też drobiazg. Sprawą większej wagi jest kwestia prawa do swobody przemieszczania się. Być może zostanie ono w pełni przyznane tylko tym, którzy uzyskają certyfikat zdrowotny potwierdzający, że są uodpornieni na ten konkretny wirus? Taki pomysł ma już rząd Austrii i zapewne zostanie on podchwycony przez inne rządy. Nie trzeba będzie nawet wprowadzać obowiązku szczepień, gdy koncerny farmaceutyczne ogłoszą, że wyprodukowały już szczepionkę na SARS-CoV-2. Wystarczy, że niezaszczepieni zostaną poddani takim obostrzeniom i rygorom, iż sami będą prosić, aby ich zaszczepić, żeby mogli pójść do kina lub pojechać na wycieczkę do lasu. W nowej normalności może to być zupełnie normalne.

Nowa normalność to również ciągły strach. Strach przed koronawirusem, strach przed kontaktami międzyludzkimi, strach przed kwarantanną dla pojedynczych osób i strach przed obostrzeniami dla całego społeczeństwa. Strach to doskonałe narzędzie do rządzenia. Al Capone wiedział, co mówi, gdy stwierdził, że więcej niż dobrym słowem zdziałasz dobrym słowem i pistoletem. A jeśli tym pistoletem jest koronawirus przedstawiany jako dżuma, to politycy mają samograj, dzięki któremu mogą zrobić z nami, co chcą. Kto będzie buntował się w takiej sytuacji?

Pozostaje zadać pytanie: na jak długo utkniemy w tej nowej normalności? Czy to w ogóle się skończy? Nie zapominajmy, że jeszcze przed pandemią koronawirusa politycy usiłowali zafundować nam Zielony Ład, czyli restrykcje, zakazy i nakazy rzekomo służące ratowaniu klimatu. Czy teraz zrezygnowali z tego projektu? Nie zrezygnowali. Komisja Europejska zapowiada, że nie ustąpi ani na krok i będzie wdrażać „ambitne cele” klimatyczne. Czy zastraszone koronawirusem społeczeństwa będą zdolne do przeciwstawienia się tym pomysłom? Czy będziemy zdolni do buntu w sytuacji, gdy politycy mogą nas w każdej chwili skierować na kwarantannę i pozbawić pracy? Katastrofa klimatyczna była straszakiem dla dzieci. Koronawirus to idealny straszak dla dorosłych. Przecież zawsze można ogłosić, że tych zapowiadanych milionów trupów nie ma tylko dlatego, że żyjemy w nowej normalności, więc dziób na kłódkę i nie podskakiwać. Jaki polityk zrezygnuje z takiego straszaka?"

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-nowa-normalnosc-czy-politycy-pozwola-nam-zyc-jak-dawniej/

Więcej informacji na stronie głównej Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie