Skandaliczne zachowanie pracownika Biedronki. Sieć przeprasza słupszczankę za zajście z naklejkami i daje 1000 zł dla hospicjum dla dzieci

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Słupszczanka zbierała maskotki, aby przekazać je dzieciom z hospicjum w Gdyni.
Słupszczanka zbierała maskotki, aby przekazać je dzieciom z hospicjum w Gdyni. Fot. Archiwum prywatne
Słupszczanka zbierała naklejki w sieci Biedronka, aby otrzymać za nie maskotki, którymi chciała obdarować dzieci z hospicjum w Gdyni. Miała około stu kart od różnych osób, co wydało się podejrzane kierownikowi sklepu w Słupsku. Nazwał te działania przekrętem. Kobieta złożyła skargę. Biedronka w ramach rekompensaty przekazała tysiąc złotych dla hospicjum.

Pani Marta ze Słupska to urodzona działaczka społeczna. Rokrocznie organizuje różne akcje charytatywne wspierające potrzebujących. Szczególnie bliskie sercu są jej dzieci.

- Drugi rok z rzędu wraz z mężem i znajomymi organizujemy paczki świąteczne dla hospicjum dziecięcego w Gdyni. W tym roku zostało nam z akcji „Gang Bystrzaków” prowadzonej przez sieć Biedronka około 5-10 naklejek. W związku z tym zapytałam na facebookowych grupach, czy ktoś może ma do oddania pojedyncze naklejki. Liczyłam, że uzbieram na jedną lub dwie książki dla dzieci z hospicjum - opisuje słupszczanka.

Odzew przerósł jej najśmielsze oczekiwania!

- Ludzie z całej Polski zaczęli przesyłać mi dobrowolnie oraz nieodpłatnie zdjęcia swoich kart z Biedronki oraz numery telefonów w celu odebrania zalegających im naklejek na maskotki i książki dla dzieciaków. W pewnym momencie okazało się, że muszę wybrać naklejki z około stu kart. Z uwagi na fakt, że były to ostatnie dwa dni akcji w sklepie, rozłożyłam wybieranie naklejek z kart na kilka sklepów, aby nie robić nikomu problemu i nie blokować kas. W większości sklepów w Słupsku nie było problemów, choć część kasjerów wymusiła na mnie, abym na każdą z kart zakupiła jakiś produkt, ponieważ w innym przypadku nie zostaną wydane mi naklejki - opowiada cały proces pani Marta. - Największy problem napotkałam w Biedronce przy ulicy 11 Listopada w Słupsku. Kierownik sklepu zachował się w sposób bezczelny i karygodny.

Co się wydarzyło? Słupszczanka opowiada dokładnie.

- Pierwsza moja wizyta była w okolicach godziny 17-18. Aby przyśpieszyć całą procedurę, wraz z koleżanką rozłożyłyśmy odebranie naklejek na dwie kasy. O ile w przypadku koleżanki nie było żadnego problemu i kasjer poradził sobie bardzo sprawnie, o tyle przy kasie, gdzie odbierałam ja naklejki, pani kasjerka potrzebowała interwencji kierownika, ponieważ nie wiedziała jak przeprowadzić transakcje. Kierownika sklepu poinformowałam na samym początku, że zbieram maskotki dla chorych dzieci z hospicjum w Gdyni. W odpowiedzi usłyszałam, że to jakiś przekręt. Był bardzo opryskliwy, w lekceważącym tonie zwracał się do mnie i miał pretensję, że przyszłam do sklepu w czasie, gdy jest dużo klientów.

To jednak nie koniec historii.

- Druga moja wizyta w tym sklepie była w okolicach godziny 20. W tym czasie wybrałam naklejki z około 10 kart, co poszło bardzo sprawnie dzięki bardzo miłemu kasjerowi. Przy wyjściu zapytałam go, do której dziś pracuje, ponieważ chciałabym zrealizować tego dnia jeszcze kilka kart. Poinformował mnie, że kończy pracę o 23. Po tej informacji w okolicach 22.30 udałam się do sklepu po raz trzeci i niestety po tym, co mnie spotkało, po raz ostatni - mówi młoda kobieta. - Udałam się do kasy, którą obsługiwał wcześniej wspomniany, sympatyczny kasjer. Pan kasjer wyraźnie zmieszany i przestraszony poinformował mnie, że nie mają już naklejek. Od razu zauważyłam po jego zachowaniu, że coś jest nie tak, jednak nie chciałam robić niepotrzebnie afery i udałam się do auta zaparkowanego pod samym wejściem do sklepu. Tuż za mną wyszedł kierownik sklepu, który w sposób bezczelny zaczął robić zdjęcia mojego auta w nieznanym mi celu. Zdezorientowana wyszłam z auta, aby zapytać, w jakim celu kierownik sklepu fotografuje mnie i mój samochód. Jest to dla mnie sytuacja niedopuszczalna, naruszająca moje dobre imię i strefę komfortu - nie kryje oburzenia pani Marta.

Podkreśla, że takie zachowanie podważa jej wiarygodność.

- Kilkukrotnie organizowałam akcje charytatywne i nie mogę sobie pozwolić, aby w jakikolwiek sposób nadszarpnąć zaufanie społeczne. Podczas pierwszej wizyty kierownik przy klientach zarzucił mi przekręt i zrobił ze mnie oszustkę. Poczułam zażenowanie tymi słowami, gdyż zlekceważył całkowicie moją osobę i nie chciał słuchać moich wyjaśnień. Pierwszy raz poczułam się w taki sposób potraktowana przez drugą osobę. Przykro mi, że tak niekompetentna osoba piastująca stanowisko kierownika podcięła mi skrzydła w całej akcji, w którą zaangażowałam się po raz kolejny. Szkoda, że tak nieempatyczna osoba zniszczyła zaś radość dzieciakom z hospicjum, dla których maskotki stanowiły jeden z najczęściej wybieranych prezentów w tym roku na gwiazdkę - mówi rozżalona kobieta.

O wyjaśnienie tej sytuacji zwróciliśmy się do rzecznika prasowego sieci Biedronka. Na odpowiedź czekaliśmy blisko trzy tygodnie, jednak - interwencja "Głosu" - okazała się skuteczna.

- Dokładnie wyjaśniliśmy sprawę na podstawie zgłoszenia klientki do naszego Biura Obsługi Klienta. Sytuacja miała charakter niecodzienny i w związku z tym doszło do nieporozumienia. Była związana z kilkukrotnym powoływaniem się na naklejki zebrane na wielu różnych numerach telefonów przypisanych do różnych kart Moja Biedronka, co wzbudziło podejrzenie naszego personelu - tłumaczy Jan Kołodyński z Biura Prasowego sieci Biedronka. - Rozumiemy, że klientka miała dobre intencje, dlatego przeprosiliśmy ją już w odpowiedzi na zgłoszenie. Co więcej, mając na uwadze szczytny cel, nawiązaliśmy już kontakt z Hospicjum im. Św. Wawrzyńca w Gdyni, które klientka zamierzała wesprzeć maskotkami. Hospicjum otrzyma od nas specjalny voucher o wartości 1000 złotych do wykorzystania na dowolne, potrzebne artykuły pierwszej potrzeby z naszej oferty, tak by zarządzający tą placówką mogli wybrać najwłaściwsze produkty w dogodnym terminie - mówi rzecznik.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ukraina w UE? - skrót

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sławek
7 grudnia, 08:07, Gość:

Punkt obsługi klienta w Kauflandzie jest tam taka czarna niska nieprzyjemna to dopiero jest arogancja! Wystarczy spojrzeć na twarz i już widać że obowiązki wykonywane są na siłę z wielką łaską, do tego ochroniarz z garbatym nosem który "lotnie" pojawia się w Biedronkach i potrafi wybiec za klientem który nie zrobił zakupów i NAKAZAĆ otwarcie torebki. Pamiętajcie o swoich prawach. To coś nie ma prawa Was przeszukać,zawsze dzwońcie pod 112 czas tych Sterydowcow nauczyć kultury.

7 grudnia, 16:55, Gość:

Mają błędy w cenach, a po zwróceniu uwagi chamstwo było takie, że od 3 lat nie kupuję w kauflandzie.

W Kaufie ochrona na wypad,nic nie umie tylko kłóci się.

K
Ktoś
7 grudnia, 08:07, Gość:

Punkt obsługi klienta w Kauflandzie jest tam taka czarna niska nieprzyjemna to dopiero jest arogancja! Wystarczy spojrzeć na twarz i już widać że obowiązki wykonywane są na siłę z wielką łaską, do tego ochroniarz z garbatym nosem który "lotnie" pojawia się w Biedronkach i potrafi wybiec za klientem który nie zrobił zakupów i NAKAZAĆ otwarcie torebki. Pamiętajcie o swoich prawach. To coś nie ma prawa Was przeszukać,zawsze dzwońcie pod 112 czas tych Sterydowcow nauczyć kultury.

7 grudnia, 16:55, Gość:

Mają błędy w cenach, a po zwróceniu uwagi chamstwo było takie, że od 3 lat nie kupuję w kauflandzie.

W Kauflandzie czarna nie do obsługi klienta.Ochrona pomyłka.Kierowniczka Anna do wymiany.

K
Klient
Z grupy interwencji tak samo podchodzą do klienta
S
Sławek
Ochrona z biedry tragedia a uważają się za panów.Wyrzucić z pracy!
K
Klakier
Grupa bije np.mnie chorujácego na padaczkę i obrażają słowami przy klientach typu ty pe.da.le.Niszczą zdrowie!
K
Klakier
Wzywa grupę interwencyjną ochroniarz z Biedronki i tamci szybko pod sklep z głupiej firmy jantar i biją ludzi niepełnosprawnych bez powodu!
K
Klakier
Ochrona tych marketów Biedronka potrafi z wredności pobić klienta na zapleczu sklepu a sam ten z ochrony zaczyna problem!
K
Klakier
Omijajcie Biedronkę w Słupsku na ul.Kołłątaja,ul.11 listopada,ul.Grunwaldzka,na Starym Rynku.Tam personel do niczego i ochrona to dno poniżej dna.
G
Gość
7 grudnia, 08:07, Gość:

Punkt obsługi klienta w Kauflandzie jest tam taka czarna niska nieprzyjemna to dopiero jest arogancja! Wystarczy spojrzeć na twarz i już widać że obowiązki wykonywane są na siłę z wielką łaską, do tego ochroniarz z garbatym nosem który "lotnie" pojawia się w Biedronkach i potrafi wybiec za klientem który nie zrobił zakupów i NAKAZAĆ otwarcie torebki. Pamiętajcie o swoich prawach. To coś nie ma prawa Was przeszukać,zawsze dzwońcie pod 112 czas tych Sterydowcow nauczyć kultury.

Mają błędy w cenach, a po zwróceniu uwagi chamstwo było takie, że od 3 lat nie kupuję w kauflandzie.

G
Gość
7 grudnia, 8:07, Gość:

Punkt obsługi klienta w Kauflandzie jest tam taka czarna niska nieprzyjemna to dopiero jest arogancja! Wystarczy spojrzeć na twarz i już widać że obowiązki wykonywane są na siłę z wielką łaską, do tego ochroniarz z garbatym nosem który "lotnie" pojawia się w Biedronkach i potrafi wybiec za klientem który nie zrobił zakupów i NAKAZAĆ otwarcie torebki. Pamiętajcie o swoich prawach. To coś nie ma prawa Was przeszukać,zawsze dzwońcie pod 112 czas tych Sterydowcow nauczyć kultury.

👍👍👍

G
Gość
Punkt obsługi klienta w Kauflandzie jest tam taka czarna niska nieprzyjemna to dopiero jest arogancja! Wystarczy spojrzeć na twarz i już widać że obowiązki wykonywane są na siłę z wielką łaską, do tego ochroniarz z garbatym nosem który "lotnie" pojawia się w Biedronkach i potrafi wybiec za klientem który nie zrobił zakupów i NAKAZAĆ otwarcie torebki. Pamiętajcie o swoich prawach. To coś nie ma prawa Was przeszukać,zawsze dzwońcie pod 112 czas tych Sterydowcow nauczyć kultury.
Z
Zyta
Widziałam wielokrotnie jak ochroniarz z starego kina, tylko wyszedł z pracy, i odrazu popijał małpeczki. Stary , obleśny wąsiasty pijaczyna.
G
Gość
Ale wstyd, tysiac złotych??? A jakaś bombonierka dla pani
G
Gość
6 grudnia, 20:41, Gość:

MAŃI

A wystarczyło poprosić panią do innej kasy

panie kierowniku Biedronki zakasać rękawy i spokojnie

obsłużyć. Chyba ze pan kierownik nie potrafi obsługiwać

kasy.Nie wszystkie kasy są obsługiwane codziennie.

Nie piszę żeby kogoś urazić ,ale doradzić.

"Kierownikowanie" najlepiej wychodzi, trudniej wykonać coś pożytecznego.

G
Gość
MAŃI

A wystarczyło poprosić panią do innej kasy

panie kierowniku Biedronki zakasać rękawy i spokojnie

obsłużyć. Chyba ze pan kierownik nie potrafi obsługiwać

kasy.Nie wszystkie kasy są obsługiwane codziennie.

Nie piszę żeby kogoś urazić ,ale doradzić.
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie