Skazany na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo w Słupsku

Bogumiła RzeczkowskaZaktualizowano 
Leszek D. oskarżony o zabójstwo Moniki Pawłowskiej w czasie procesu przez słupskim sądem okręgowym.
Leszek D. oskarżony o zabójstwo Moniki Pawłowskiej w czasie procesu przez słupskim sądem okręgowym. Kamil Nagórek
Na 15 lat więzienia skazał w środę (8 grudnia) słupski sąd okręgowy Leszka D., oskarżonego o zabójstwo Moniki Pawłowskiej w biurze przy ul. Prostej. Prokuratura żądała 25 lat.

Monika Pawłowska zginęła w nocy z 25 na 26 marca w piwnicy domu przy ul. Prostej, w biurze wspólnoty mieszkaniowej. Ostatnie godziny życia spędziła ze swoim byłym konkubentem. Tylko on wie, co wydarzyło się naprawdę. Ona już nigdy nikomu o tym nie opowie.

Była 51-letnią wdową. Miała dwoje dorosłych dzieci: 23-letnią Paulę i 27-letniego Piotra. Wychowywała jeszcze 14-letniego Pawła. Pracowała w Jantarze jako sprzątaczka.

Jej ciało leżało w kałuży krwi. Kobieta miała siedem ran kłutych, w tym dwie śmiertelne - brzucha i tę, która przebiła serce na wylot. W biurze była wódka z colą, puste opakowania po lekach i nowe buty...

58-letni Leszek D. wpadł w ręce policji po publikacji w mediach jego wizerunku. Mężczyzna odpowiadał za zabójstwo Moniki Pawłowskiej oraz za grożenie jej dzieciom i uderzenie Pawła głową w bark. Przyznał się tylko do gróźb. Resztę z pamięci zabrał mu alkohol wypity w dniu zabójstwa.

- Po śmierci męża Moniki Pawłowskiej oskarżony zamieszkał z nią i dziećmi. Nić miłości się zawiązała, a on sprawiał wrażenie dobrego człowieka. Dzieci go akceptowały - przemawiała w mowie końcowej prokurator Renata Krzaczek -Śniegocka.

- Sielanka trwała do marca. Okazało się, że jest apodyktyczny. Stawiał warunki odnośnie do wychowania Pawła. Chciał wszystkich podporządkować sobie.

Według oskarżenia, Monika Pawłowska dojrzała do rozstania, ale para rozstawała się i znowu schodziła. 15 marca po interwencji policji rodzina Pawłowskich wyrzuciła Leszka D. z mieszkania.

Spotkali się jednak 25 marca. Dlaczego? Tego dzieci ofiary nie rozumieją. Synowie widzieli matkę z Leszkiem D. w autobusie. Piotr mówi, że była cała w skowronkach. Paweł, że - wystraszona. Według oskarżonego, wtedy oboje kupili buty w Realu na nową drogę życia, czyli śmierć, bo zamierzali popełnić samobójstwo.

- Oskarżony twierdzi, że w biurze przy ul. Prostej rozmawiali, pieścili się, żegnali. On brał tabletki. Ona swoich zapomniała. Ta wersja to linia obrony. Zaplanował, że zabije Monikę, bo w swoim umyśle wypracował sobie, że ona jest jego kobietą, ale dzieci przeszkadzają - twierdziła prokurator. - Celowo wziął inny nóż niż ten, który zawsze nosił. A tabletek mógł najeść się po fakcie. Dzwonił na policję, ale dla teatralności. To był spektakl - stwierdziła prokurator, zaznaczając, jak wielką krzywdę zrobił dzieciom, które stały się sierotami, i zażądała 25 lat więzienia.

Jednak ten spektakl z telefonem na policję wykorzystał w mowie adwokat Zbigniew Kowalski. O godzinie 0.43 Leszek D. zadzwonił na policję. To fragment nagrania z rozmowy z dyżurnym: "Chłopie, ku.... Ja już żem zabił. Zabiłem ją z miłości. Na Prostej jest biuro. Może ją uratujecie. Idę się utopić."

- Nie wiemy, czy Monika Pawłowska jeszcze żyła, ale oskarżony okazał żal i chciał zapobiec śmierci. Podał adres miejsca zdarzenia - argumentował obrońca.

Tymczasem policjanci nie dotarli do biura. Radiowóz odjechał sprzed budynku, bo brama była zamknięta. Adwokat wniósł o nadzwyczajne złagodzenie kary.

- Przepraszam wszystkich za wszystko. Zdaję się na łaskę sądu - powiedział Leszek D. w ostatnim słowie.

Sąd skazał go na 15 lat oraz orzekł zadośćuczynienie: dla córki ofiary 30, a młodszego syna - 70 tys. zł.

- Bezsprzeczne jest to, że po zdarzeniu oskarżony zatelefonował na policję, mówiąc, że zabił z miłości, ale kierował się dziwnie pojętą miłością - uzasadniała sędzia Klaudia Łozyk, która zaznaczyła, że sąd rozpatrywał możliwość i 25 lat, i nadzwyczajnego złagodzenia kary, ale wybrał złoty środek.

- Sąd nie usprawiedliwia oskarżonego, ale ze względu na jego wyrzuty sumienia kara 25 lat byłaby za wysoka.

- O apelacji zdecydujemy po przemyśleniu - powiedziała prokurator Renata Krzaczek-Śniegocka.

- Za mało - stwierdziła Paula Pawłowska. - Powinien dostać 25 lat albo dożywocie. A tak, wyjdzie po połowie kary. Pieniędzy też nie dostaniemy. Z jego renty?

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
dksjkjds

ssij lechu sij w pierdlu i tak cie to nie ominie...

G
Gość

Czy Leszek D. ssie kciuka panu adwokatowi ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3